Grzane wino
Pamiętam jak dziś, kiedy po raz pierwszy spróbowałem grzanego wina. Byłem na jarmarku bożonarodzeniowym i zamarzłem na kość. Kupiłem kubek grzanego wina i po pierwszym łyku poczułem, jak ciepło rozchodzi się po moim ciele. W sumie żadna historia, ale od tamtej pory grzane wino to mój ulubiony napój na zimę. Albo chociaż na momenty, gdy potrzebuję się rozgrzać. Bo zima już jakby trochę za nami, w zasadzie to już nawet wiosnę przywitaliśmy miesiąc temu. Ale ostatnio byłem koszmarnie przeziębiony, leczyłem się domowymi sposobami, ale nic nie pomagało. Stale było mi zimno i nawet hektolitry gorącej herbaty mnie nie rozgrzewały. I wtedy właśnie przypomniało mi się grzane wino. No powiem Wam, że spełniło pokładane w nim nadzieje. Weekend z grzanym winem i naprawdę poczułem się lepiej. Piątek, sobota i nawet nie zauważyłem kiedy trzy butelki poszły. A w niedzielę już czułem się całkiem znośnie. I przede wszystkim nie drżałem z zimna. Tak więc jeśli marzysz o czymś, co rozgrzeje Cię w mroźny w...
