piątek, 28 grudnia 2018

Sylwester - przekąski i dipy

www.chleby.info

Ostatni nasz grudniowy wpis na blogu, wszyscy powoli szykujemy się do zabawy. W końcu niebawem Sylwester, Sylwester jest raz w roku! Taaak, zupełnie jakby inne daty były więcej niż raz… Ale każda wymówka, każdy pretekst do zabawy jest dobry. Bo nie wiem jak Wy, ale my to zawsze mamy dwa preteksty do zabawy: albo że pada, albo że nie pada. I dzięki temu cały rok mamy szczęśliwy, bawić możemy się zawsze. W końcu po to człowiek żyje. Nie po to żeby się smucić. Zresztą ja tam nie wiem, my po prostu lubimy się bawić. I lubimy jeść. Zatem każde święto czy okoliczność to dla nas dzień udany.
    

czwartek, 20 grudnia 2018

Jaka ryba na obiad?


*TEKST NIE JEST SPONSOROWANY *

Postanowiłem wspomnieć o tym, że tekst nie jest sponsorowany, bo zdarza się ostatnio, że różni malkontenci zarzucają mi, że jakieś kryptoreklamy uprawiam, że sprzedaję się za miskę ryżu, takie tam. Wyjaśniam więc: Tusk nie płaci mi za szkalowanie oszołomów. W Big Pharmie również nie mam udziałów (a szkoda). Jak bronię syjonistów, to nie dlatego, że ruszył prosto do mnie transfer szekli od Sorosa. Szkaluję i obrażam ludzi zupełnie za darmo. Ale jeśli Soros to czyta, to nie pogniewałbym się za kilka srebrników. Może być ze trzydzieści. A jak teraz dobrze piszę o WWF, to nie dlatego, że jestem łasy na hajs globalnej organizacji (chociaż w sumie trochę jestem), a dlatego, że WWF jest fajne. I to co robią ma sens.

Tekst nie będzie zbyt długi, bo nie chcę Was zanudzić. Chcę tylko przekazać kilka ważnych rzeczy. Ekologia zawsze była nam bliska. Zawsze staraliśmy się postępować etycznie, w kuchni również. Kupujemy jajka od „szczęśliwych kur”, nie wspieramy masowych fabryk mięs i takie tam… Myślimy w ogóle o przejściu na wegetarianizm (ja kiedyś 13 lat nie jadłem mięsa), a póki to nie nastąpi, to chcemy w jak najmniejszym stopniu przykładać się do cierpienia. Zarówno zwierząt, jak i ogólnie przyrody. A z racji, że zbliżają się święta, chcę powiedzieć kilka słów o rybach. Bo zapewne niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale już za 40 lat możemy doczekać świąt bez ryb na stole. Bo ryb już po prostu nie będzie. Nigdzie. Dlatego ten temat jest taki ważny.

Za kilka dni święta. Czas w którym Polacy chętnie przygotowują dania z ryb - zarówno te tradycyjne jak i bardziej nowoczesne. Panuje przekonanie, że o dostępność ryb nie musimy się dzisiaj martwić. Tymczasem brak naszych odpowiedzialnych wyborów przy zakupie gatunków ryb morskich może doprowadzić do tego, że zabraknie ich dla przyszłych pokoleń. Już dzisiaj w wyniku m.in. niezrównoważonego rybołówstwa gatunki takie jak tuńczyk błękitnopłetwy czy węgorz europejski są zagrożone wyginięciem. Nasze morza i oceany są przełowione, co wpływa na ograniczanie dostępności ryb, ale również może pozbawić środków do życia aż 800 milionów ludzi zależnych od rybołówstwa. WWF, w ramach projektu Fish Forward rozpoczął właśnie nową ogólnoeuropejską kampanię komunikacyjną „Niedługo znikną. I nie chodzi tylko o ryby”, mającą na celu podnieść świadomość społecznych i ekologicznych konsekwencji konsumpcji ryb.

Jaka ryba na Święta?


Wybierajmy odpowiedzialnie – z troską zarówno o ekosystemy mórz i oceanów, jak i o ludzi, których byt zależy od rybołówstwa. WWF poprzez praktyczny poradnik konsumenta: „Jaka ryba na obiad?” podpowiada jakie ryby i owoce morza wybrać, a których unikać by był to wybór przyjazny środowisku morskiemu. O tym możecie poczytać na ryby.wwf.pl

Stada ryb i innych organizmów morskich wymienione w poradniku otrzymały jedno z trzech świateł: zielone, żółte lub czerwone, w zależności od przynależności do gatunku, obszaru połowowego oraz zastosowanych narzędzi połowowych. Czerwone światło to zdecydowane NIE KUPUJ! i dotyczy gatunków zagrożonych wyginięciem (np. węgorza), ryb pochodzących z przełowionych stad lub pozyskanych metodami połowowymi destrukcyjnymi dla ekosystemu morskiego. Z kolei ryby i owoce morza, które mają w poradniku zielone światło pochodzą ze zrównoważonych połowów, niezagrażających przetrwaniu populacji oraz z połowów o niskim szkodliwym wpływie na środowisko morskie. Po ryby opatrzone żółtym światłem – UNIKAJ! - najlepiej sięgać tylko wtedy gdy produkty z zielonej listy nie są dostępne.

To tak w dużym skrócie. Warto również wiedzieć, że pilnowanie tego co jemy, to nie tylko dobro zwierząt, ale i ludzi. Na całym świecie od rybołówstwa uzależnionych jest 800 milionów ludzi, głównie w rozwijających się krajach. Bez ryb nie będą więc mieli zagwarantowanej przyszłości i podstawowej diety. Przejście na zrównoważone połowy zapewni nie tylko poprawę kondycji stad ryb i ekosystemów morskich, ale też godne warunki życia i uczciwe warunki pracy dla kobiet i mężczyzn, którzy cały czas jeszcze borykają się z nieakceptowalnymi warunkami pracy i brakiem równouprawnienia.

Dlatego właśnie apelujemy do Was: bądźcie odpowiedzialni, jedzcie odpowiedzialnie. Wystarczy włożyć naprawdę minimalny wysiłek w to, żeby zadbać o świat, w którym wszyscy żyjemy.

To co napisałem, to zaledwie skrót, zalążek, nawet nie wstęp, a bardziej preludium do wstępu. Więcej informacji o rybach znajdziecie na ryby.wwf.pl, a ogólne informacje o ekologii na www.wwf.pl.

Podsumowując, jeśli nie chciało Wam się czytać całości: jeśli to możliwe, kupujcie ryby z certyfikatem MSC lub ASC. Certyfikat MSC gwarantuje, że dana ryba pochodzi ze zrównoważonych połowów, które spełniają surowe normy środowiskowe. Natomiast certyfikatem ASC oznaczone są produkty pochodzące z hodowli ryb, które prowadzone są w sposób odpowiedzialny.

wtorek, 18 grudnia 2018

Pieczone pierogi z pieczarkami i szpinakiem

www.chleby.info

Dotarliśmy do końca cyklu Boże Narodzenie 2018. Przez ostatnie dwa miesiące (tak, dość wcześnie zaczęliśmy) przestawialiśmy Wam nasze propozycje na święta. Teraz szczęśliwie dotarliśmy już do ostatniego przepisu. Nie jest to może klasyczny świąteczny przepis. Ale czy nie warto czasami wzbogacić naszego stołu czymś innym? Bo, jakby nie patrzeć, pierogi są jednak naszą tradycyjną potrawą. Więc na świątecznym stole znaleźć się mogą. A nawet powinny. Więc czemu nie w takiej trochę zmienionej formie? Są idealnym dodatkiem do czerwonego barszczu. Gwarantujemy Wam, że goście przy stole będą pozytywnie zaskoczeni.
     

wtorek, 11 grudnia 2018

Sandacz w papilotach

www.chleby.info

Dość dawno temu zamieszczaliśmy przepis na łososia na sianie. Wtedy, razem z tym łososiem robiliśmy także tytułowe sandacze w papilotach. Które właśnie, po paru miesiącach doczekała się publikacji. Wybaczcie, ale nie mamy lepszego zdjęcia. Owe sandacze to ta biała ryba na górze blachy z łososiem.

Wiemy doskonale jak ważna w polskich domach jest tradycja. Bez tradycji nie ma niczego. A tradycja mówi, że święta bez karpia to nie święta. Chociaż z drugiej strony wiele osób coraz częściej odchodzi od karpia. A to, że tłusty, a to że mułem śmierdzi i smakuje (prawda jest taka, że mułem wali tylko karp, który jest źle hodowany. Jeżeli kupiliście mulistego karpia, to na przyszłość unikajcie tego sklepu lub hodowcy). Dlaczego więc nie zamienić karpia na inną rybę. Nie będzie tłusta, nie będzie smakowała mułem, a przy okazji zaskoczycie gości przy stole. Z całą pewnością takiej ryby nikt się nie będzie spodziewał.
     

wtorek, 4 grudnia 2018

Sałatka z tuńczykiem

www.chleby.info

Święta za 3 tygodnie, a my już ponad połowę przepisów z cyklu Boże Narodzenie 2018 Wam pokazaliśmy. Przed nami jeszcze tylko sandacz w papilotach i pieczone pierogi ze szpinakiem. No i tytułowa sałatka z tuńczykiem, oczywiście. Taka sałatka być może nie jest polską tradycyjną potrawą. Ale pomyśleliśmy, że warto czasami nieco odejść od tradycji, chociażby po to, żeby urozmaicić ten świąteczny stół. Zresztą skoro tradycyjnie na stole zawsze znajduje się jakaś sałatka, zawsze jest jakaś ryba, to i sałatka z tuńczykiem nie będzie jakimś dużym faux pas. 
Jako, że w tradycji chrześcijańskiej ryba nie jest uważana za mięso, taka sałatka będzie idealna na Wigilię. A skoro już o Wigilii mowa, to warto żebyście poznali kilka ciekawostek o tym dniu.
     

wtorek, 27 listopada 2018

Szynka pieczona

www.chleby.info

W ostatnim wpisie poruszyliśmy nieco historię kuchni polskiej (skąd się w ogóle wzięła). Teraz chcielibyśmy nieco pozostać w temacie. Czyli wspomnieć chcieliśmy o dawnych sposobach przechowywania mięsa. 
     

wtorek, 20 listopada 2018

Sałatka jarzynowa

www.chleby.info

Dzisiaj chcielibyśmy napisać kilka słów o kuchni polskiej. Naszej, tradycyjnej.

W staropolskiej spiżarni znaleźć można było przede wszystkim wszelakie kasze, mąkę pszenną i żytnią (i to ciekawostka: z mąkami było inaczej niż dzisiaj. Pszenna to była ta wytworna, elegancka, natomiast żytnia raczej dla plebsu), groch, bób, olej konopny, grzyby suszone i kiszone (czy dzisiaj ktokolwiek słyszał o kiszonych grzybach?), wieprzowinę oraz wołowinę – soloną lub wędzoną, często dziczyznę, wszelakie wędliny, słoninę, sery, masło, jaja, miód (którym słodzono potrawy), a także miód pitny i beczułki lekkiego piwa. Były również warzywa, chociaż ich wybór był znacznie skromniejszy niż dzisiaj. Jadało się głównie świeże lub kiszone ogórki, taką samą kapustę, marchew, czosnek i cebulę. Nie zapominajmy również o owocach. Na staropolskich stołach, podczas sezonu, królowały jabłka, wiśnie, czereśnie i śliwki.
    

wtorek, 13 listopada 2018

Schab pieczony

www.chleby.info

Parę wpisów temu mówiliśmy, że zaczynamy już cykl wpisów na Boże Narodzenie. Tłumaczyliśmy też dlaczego robimy to tak wcześnie. Ogólnie parę wpisów chcemy Wam pokazać, a że czasu na częste publikowanie nie mamy to i wcześnie zacząć musimy. Jak hipermarkety, zaraz po Wszystkich Świętych. Znicze znikają i wjeżdżają mikołaje i inne świąteczne dekoracje. Zatem bez zbędnego gadania przejdźmy do przepisu. Historie bez sensu, którymi czasami Was tutaj raczymy, zostawmy na inny czas, gdy będziemy mieć więcej czasu.
     

wtorek, 6 listopada 2018

Pieczona wędlina z indyka

www.chleby.info

Wiem doskonale, że ledwo się listopad zaczął, ledwo Wszystkich Świętych minęło, ale musimy już lecieć ze świątecznymi przepisami żeby wyrobić się ze wszystkim, co dla Was mamy. Zresztą my idziemy rytmem hipermarketowym. W sklepach wielkopowierzchniowych już słychać kolędy i pojawiły się świąteczne ozdoby. Więc i nam wolno. Dzisiaj zapraszamy na kolejny przepis z cyklu Boże Narodzenie 2018. Zapiszcie go sobie gdzieś, niebawem może być Wam potrzebny.
     

wtorek, 30 października 2018

Indycza pierś z pistacjami

www.chleby.info

Do świąt bożonarodzeniowych jeszcze prawie dwa miesiące, ale już teraz warto zacząć o nich myśleć. A konkretnie zbierać przepisy na pyszne dania, którymi uraczymy naszych domowników. A tak jeszcze bardziej konkretnie to my z myślą o Was musimy już o tych świętach myśleć. Bo ostatnio nie publikujemy zbyt często i jeśli chcemy wyrobić się ze wszystkim, co dla Was przygotowaliśmy to zacząć musimy już teraz. A Wy sobie te przepisy zbierajcie, niebawem się Wam przydadzą. Zaczniemy zatem od indyczej piersi nadziewanej pistacjami.
     

wtorek, 23 października 2018

Kiełbasa wyborcza

www.chleby.info

Niebawem listopad, wyjątkowo patriotyczny miesiąc. Święto zmarłych (może niekoniecznie patriotyczne święto, ale z pewnością głęboko osadzone w polskiej tradycji), Dzień Niepodległości (po którym zawsze miasta liczą straty po burdach wywołanych przez ludzi, którym wydaje się, że są patriotami), a tuż za nami wybory samorządowe. A jak wybory to i politycy. A jak politycy to i ich obietnice. Obietnice, czyli właśnie kiełbasa wyborcza. Cytując za Wikipedią:
     

wtorek, 16 października 2018

Przepiórki na toście z chałki

www.chleby.info

Dzisiaj będzie dość nietypowy przepis. Przepisy takie jak ten naprawdę rzadko goszczą na blogu. Nietypowy, bo nasz blog słynie raczej z prostoty. Na tym właściwie wyrobiliśmy sobie markę. Na tym, że z naszych przepisów może skorzystać każdy w dowolnym momencie, nie potrzeba do nich wymyślnych składników. Wystarczy to, co niemal każdy ma zawsze w lodówce czy kuchennej szafce. Ale dzisiaj, wyjątkowo, będzie inaczej. Przepis jak zawsze będzie prosty, ale składnik dość nietypowy. Mianowicie potrzebne będą przepiórki. Przepis ten można wykorzystać w wyjątkowych okolicznościach, gdy chcemy na kimś zrobić wrażenie. Na przykład na randce, gdy zapraszamy kogoś do domu na kolację. Nie stracimy czasu na przygotowanie tej potrawy, a wrażenie gwarantowane. Zresztą walory smakowe też długo pozostaną w pamięci. Minusem jest to, że przepiórki raczej do tanich nie należą, ale raz na jakiś czas można sobie pozwolić żeby przed kimś zabłysnąć.
     

wtorek, 9 października 2018

Klopsiki w sosie koperkowo-chrzanowym

www.chleby.info

Dzisiaj miałem z Anią rozmowę o cellulicie. Na początek warto więc uściślić czym ten cellulit jest. Otóż był to sławny grecki filozof żyjący przed naszą erą. Jego imieniem nazwano także zjawisko, pojawiające się często na ludziach.

Cellulit nie wygląda jak zwykłe zwały tłuszczu, ale jak skórka mandarynki, pomarańczy, czy innego owocu w niskiej rozdzielczości. Jest on niezwykle niechciany przez wszystkich.

Powstały nawet specjalne metody (np. głodówka, masażery, diety, siłownie), które prowadzą do nabijania czyjejś kieszeni niezłą kasą zaniku czegokolwiek tłustego. Najskuteczniejszą metodą usuwania cellulitu jest Paint lub Photoshop, jednak po tak drastyczne środki nie wszyscy ważą się sięgać. Istnieje jednak metoda peelingu polegająca na kąpieli w cukrze, specjalnym płynie lub budyniu.
     

wtorek, 2 października 2018

Poduszeczki z ciasta francuskiego z farszem szpinakowo-pieczarkowym

www.chleby.info

Czasami rano, jadąc do pracy, udaje nam się wyrobić na warszawski „ekspres nr 7” (czyli linię E-7). Od momentu kiedy do niego wsiadamy, autobus zatrzymuje się raptem na 4 przystankach, a poza tym gna, jak szalony. 
Na przedostatnim przystanku wsiada cała armia ludzi (Wołomin, Ząbki, Wyszków i co tam jeszcze po tamtej stronie Warszawy jest). Już któryś raz z kolei zauważyliśmy pewnego charakterystycznego pana. Wiek ok. 40 lat, aparycja dewoty, fotochromy na nosie, plecak prawie ze stelażem na grzbiecie, odzienie typowego siedemdziesięciolatka (żeby nie było, że coś do człowieka mamy, próbujemy jedynie wiernie oddać tło wydarzeń). W autobusie ciasno, jak w puszce szprotek w oleju. Palca nie ma gdzie wsadzić. Rzeczony pan, zgodnie z tradycją, wpada do pojazdu. Jak zawsze, ostatnie drzwi przegubowca (wiadomo: schodki, siedzenia bokiem, przodem, tyłem). Staje na tychże schodkach, zaczyna zdejmować plecak, autobus rusza, pan chwieje się na wszystkie strony, walczy z bagażem, grzebie w nim, kołysze się, łapie rurek, znowu grzebie, zdejmuje czapkę, zakłada, zdejmuje, wkłada do plecaka, buja się, łapie rurkę, grzebie, buja się, wyjmuje wymiętoszone kartki, buja się, zasuwa plecak, znowu się kołysze, łapie rurkę, rozkłada kartki, puszcza rurkę, faluje, grzebie w kartkach, znowu rurka, kartka, rurka, bujanie, kartka… Ufff… udało się, łapie rurkę… czyta… puszcza rurkę… przekłada kartki czegoś, co ma wewnątrz tego wymiętoszonego pliku, żegna się, bije w pierś, kołysze, łapie rurkę, mea culpa, leci na współpasażerów, rurka, książeczka do nabożeństwa, przechyla się człek niebezpiecznie do tyłu, autobus hamuje, koleś leci do przodu, książeczka upadła, szuka jej między nogami innych pasażerów, znajduje, otrzepuje, grzebie w plecaku, wyjmuje czapkę, wkłada na głowę, wraca do czytania, znowu zdejmuje to nakrycie z łepetyny, bije się w pierś, łapie rurki. Nagle… przerażenie w oczach… przystanek końcowy. Zakłada czapkę, grzebie w plecaku, autobus zakręca, bykiem wpada w brzuch faceta siedzącego nieopodal – przepraszam brak, facet niemal lewituje, lata od lewa do prawa, bo ciągle grzebie w tym plecaku. Ufff… Udało się! Upchał papierzyska w plecaku, zasunął go, wetknął czapkę na głowę, zapiął kurtkę, złapał rurkę… Autobus się zatrzymał, drzwi otworzono, facet wyskoczył jak filip z konopi, mając w głębokim poważaniu innych pasażerów. O i tak moi mili. Najprawdopodobniej proceder powtarza się codziennie. My widzieliśmy to już po raz trzeci. A pan chyba nie modli się zbyt żarliwie, bo ryzykuje życiem każdego dnia…
     

wtorek, 25 września 2018

Tostowana drożdżówka z karmelizowanymi pomidorami i lodami

www.chleby.info

Nie ma gorszego raka niż strony internetowe z przepisami. Wpisujesz w google "proste dania dla studentów". Oto pierwszy wynik: "Makaron z boczkiem i cebulą". Myślisz sobie: spoko, zrobię. 

Składniki: 
- makaron ze szwajcarskiej mąki mielonej sposobem tradycyjnym
- boczek z dzikich świń z Afryki
- łzy brazylijskiego noworodka
- kryształ z serca góry Uga Buga
- cebula rotszwalcka wyhodowana w ziemi torfowej
- sól himalajska

Sposób przygotowania: Cebulę posiekać dobrze naostrzonym mieczem samurajskim, dolać dokładnie 3,79 kropli łez noworodka, boczek podsmażyć smoczym oddechem, a makaron gotować we wrzącej wodzie we własnych ustach. Na koniec posolić. Tylko nie uronić ani kryształka, bo nieszczęście gwarantowane.

I, w mordę, 90% przepisów tak wygląda w tym internecie, i oczywiście nie da się przygotować czegokolwiek, jeśli ktoś znajomy ci nie powie jak. Internet to niby taki wspaniały wynalazek, a nie da się tam znaleźć jednego normalnego przepisu.

Nie inaczej będzie tym razem. Zamiast zrobić sobie zwykłą tam tostowaną kanapkę (jak każdy przyzwoity, uczciwie pracujący człowiek) to wymyślili sobie tostowaną drożdżówkę! I to żeby po prostu z pomidorami. Gdzież! Z karmelizowanymi! I lody do tego, bo jaśniepaństwu się w tyłkach poprzewracało. I co, może jeszcze listek mięty do tego? W zasadzie czemu nie.
     

wtorek, 18 września 2018

Gołąbki wegetariańskie w sosie grzybowym

www.chleby.info

Gołąbki. Wydawać by się mogło, że to nasze danie narodowe. Nasze, polskie. Ale to tylko takie gadanie. Tak samo mogliby powiedzieć mieszkańcy pewnie z 10 innych krajów. Tak dla przykładu w Czechach i na Słowacji nazywają się one holubce (i oczywiście uważane są za danie narodowe), w niektórych regionach Stanów Zjednoczonych - glubkis, na Białorusi - галубцы, na Litwie - balandėliai, a w Rosji - голубцы. W Niemczech znane są w jako Krautwickel/Kohlrouladen. Dotarły także do Szwecji (a właściwie Szwedzi uważają, że wcale nie dotarły, tylko tam powstał), gdzie nazywają się kåldolmar, a w Finlandii kaalikääryleet.  Chociaż prawdę mówiąc znajomość gołąbków w Szwecji prawdopodobnie zawdzięcza się osmańskim wierzycielom króla szwedzkiego Karola XII, którzy rezydowali w XVIII wieku w Sztokholmie. Na Półwyspie Bałkańskim i w Rumunii podobnymi potrawami są sarme (w Rumunii sarmale) czy też dolmades, chociaż tutaj używa się przede wszystkim liści winorośli lub kiszonej kapusty.
Tak więc widzicie, każdy kraj ma swoje gołąbki. Każdy uważa, że to właśnie oni wymyślili i to ich danie narodowe. A jaka jest prawda? Prawda przede wszystkim jest taka, że zrobiliśmy (ja z Anią) naprawdę zacne gołąbki. Trochę inne niż te tradycyjne, bo zupełnie bez mięsa. Wegetariańskie. Inne też z powodu sosu. Nie wiem jak u Was, ale u mnie w rodzinnym domy gołąbki jadło się wyłącznie w sosie pomidorowym. A my postanowiliśmy złamać zasady (tacy z nas anarchiści) i zrobiliśmy z sosem grzybowym. Z prawdziwych, niesamowicie aromatycznych, leśnych grzybów. Mmm, nic nie przebije tego zapachu.
     

wtorek, 11 września 2018

Szpik wołowy z ziołową oliwą

www.chleby.info

Zdarza nam się, w sumie wcale nie tak rzadko, zapraszać do domu przyjaciół. Robi się wtedy taka sielska, swojska atmosfera. Na stół wystawiamy wtedy wszystkie nasze smakołyki. A to jakieś swojskie ogórki, a to smalec, do tego oczywiście własnej roboty chleb, parę nalewek. I tak czas nam mija radośnie. Ale ostatnio wpadł nam do głowy inny pomysł. Wiadomo, że smalec jest najlepszy na świecie i w ogóle... Smalcu nic nie zastąpi. Ale właśnie postanowiliśmy sprawdzić czy faktycznie nic go nie zastąpi. Okazało się, że udało nam się zrobić coś równie dobrego. Szpik, moi drodzy. Szpik wołowy. Z powodzeniem może zastąpić rarytas jakim jest smalec. Niestety jest z tym trochę roboty i to podwójnie. Najpierw trzeba zdobyć kości wołowe. W sklepie ich raczej nie kupicie. Ale jeżeli macie dojście u jakiegoś rzeźnika, to bierzcie każdą ilość, serio. Druga trudność to przekrojenie tych kości. Ale jak macie jakąś piłę (może być brzeszczot) to poradzicie sobie. Warto się poświęcić chociażby po to żeby zrobić wrażenie na znajomych. Bo takie upieczone kości na stole, pośród innych domowych smakołyków, wyglądają zjawiskowo.   

wtorek, 4 września 2018

Buraki marynowane w occie

www.chleby.info

Dzisiaj chcemy podzielić się z Wami rewelacyjnym przepisem na marynowane buraki. To doskonały dodatek do obiadu. Ale wiecie co? Za każdym razem jak słyszę słowo „burak” to przed oczami staje mi Wojciech Cejrowski, ten słynny podróżnik. A z kolei jak o nim pomyślę, to znowu ożywają wspomnienia o moich butach. Być może pamiętacie tę historię. Jak nie, to polecam zapoznać się z nią TUTAJ. Zresztą nawet jak pamiętacie, to warto odświeżyć wspomnienia. Poniższa historia będzie bardzo długa. Jak Wam się chce, to czytajcie.
     

wtorek, 28 sierpnia 2018

Pasztet smarowny pomidorowy

www.chleby.info

Lato powoli chyli się ku końcowi, ale pogoda nas wciąż rozpieszcza. Każdą wolną chwilę warto zatem spędzić tak, żeby jesienią było co wspominać i za czym tęsknić do następnego lata. Rower, grill, piknik czy po prostu leniwe wylegiwanie się na słońcu. Co kto lubi, każdy znajdzie coś dla siebie. Dzisiaj chcielibyśmy napisać kilka słów właśnie o pikniku. Ta forma wypoczynku znowu zaczyna zyskiwać popularność. No bo w końcu co może być lepszego od leniwego obiadu na świeżym powietrzu? Może tylko leniwe śniadanie, obiad i kolacja na świeżym powietrzu – jeśli dostatecznie wcześnie wyruszymy na piknik.
     

wtorek, 21 sierpnia 2018

Kruche rogaliki 3-składnikowe

www.chleby.info

Słuchajcie, zanim przejdziemy do meritum, czyli do przepisu, muszę opowiedzieć Wam pewną historię. Będzie dość długa, gdzieniegdzie być może pojawią się przekleństwa. Ale przeczytajcie jak macie czas. Chociaż przymusu nie ma, możecie od razu przewinąć stronę na dół, do przepisu. Co kto lubi, jak tam chcecie. Ale jeżeli czytacie, to zaczynam.

wtorek, 14 sierpnia 2018

Sznycle z indyka w panierce curry z cebulowym smażonym ryżem i karmelizowanymi w miodzie jabłkami

www.chleby.info

Jeśli regularnie śledzicie naszego bloga to wiecie zapewne, że preferujemy dania proste, bez zbytniego nadęcia i wyszukania. Ten obiad w zasadzie też będzie prosty, ale dość czasochłonny. Jednak jego smak rekompensuje czas włożony w jego zrobienie. Jeżeli macie jakiś np. wolny weekend to zdecydowanie polecamy. Bo było to tak... Ania wyjechała na weekend, sam w domu byłem. Zastała mnie niedziela, wieczorem Ania wraca, wypadałoby przygotować dla niej jakąś ciepłą obiado-kolację. Akurat ostatnio sporo mięsa kupiliśmy więc wybór był w miarę prosty: sznycle z indyka. Tylko trzeba je jakoś zgrabnie przygotować. Może z pieczarkami w sosie śmietanowym? Rewelacja. Pieczarki są. Ale nie ma śmietany... A do najbliższego sklepu tak daleko, że nawet nie przyszło mi do głowy udać się na taką wyprawę. Trzeba korzystać z tego, co mam. Wiem, mam natkę pietruszki! Zrobię taki miks: kalafior i brokuł podzielony na bardzo drobne różyczki, krótko gotowany i duszony z czosnkiem i posiekaną natką. Fajna sprawa, ale z tych składników mam tylko natkę i czosnek. Ale skoro mam już natkę to taki sznycel będzie idealnie smakował z pokrojoną w kostkę duszoną papryką z natką. Gdybym tylko miał paprykę... Ciężko się robi obiad z ograniczonej ilości składników. Ale właściwie w tym jest cała sztuka. Żadnym wyczynem jest zrobienie pysznego obiadu, gdy składników ma się pod dostatkiem. Trudniej jest, gdy tych składników ma się mniej. A nie chciałem robić zwykłych smażonych kotletów. Bo jak coś robię, to chcę żeby i na bloga było. Pomyślałem więc chwilę i wymyśliłem coś, co okazało się naprawdę rewelacyjnym obiadem. Może nie robi się szybko, ale warto ten czas poświęcić. Pomysł oparłem na mięsie, które często robimy sobie do pracy w ramach obiadu. Banalna rzecz, ale wyjątkowo smaczna. Po prostu w naczyniu żaroodpornym na dnie układamy cebulę, na to plastry dowolnego mięsa, zalewamy niewielką ilością wody i dusimy co najmniej 2 godziny. Po tym czasie cebula robi się miękka i słodkawa, a mięso aż rozpada pod dotknięciem widelca. A dodatkowo z mięsa wydziela się doskonały sos. Teraz nie chciałem żeby mięso się rozpadało, bo po uduszeniu chciałem je jeszcze podsmażyć. Ale pomysł wykorzystać można, po odpowiednim zmodyfikowaniu. Potrzebujemy więc to co poniżej.
     

wtorek, 7 sierpnia 2018

Domowy budyń waniliowy

Domowy budyń waniliowy

Czasami każdy ma ochotę na jakiś deser, na odrobinę słodyczy. Zwykle staram się takie słodkości robić samemu w domu. Oczywiście nie oszukujmy się, nie zawsze mi się chce, czasem zdarzy mi się zjeść jakiś mało zdrowy sklepowy smakołyk. Ale jeśli tylko mam siłę/ochotę/czas to staram się jednak takie rzeczy robić w domu. I tak oto wpadłem na pomysł zrobienia budyniu waniliowego. Tak jakoś mnie ochota naszła. Prawdę mówiąc nie pamiętam już jak smakuje budyń ze sklepu (pewnie lata całe nie jadłem), ale śmiem twierdzić, że ten mój jest równie dobry, a być może nawet i lepszy. A do tego wiemy, co zawiera. Bo w takim sklepowym może być całe mnóstwo zbędnych składników.
     

wtorek, 31 lipca 2018

Polędwica z sandacza

www.chleby.info

Zastanawialiście się może czasem dlaczego ostatnio tak niezbyt intensywnie się udzielamy na blogu? W porze letniej w zeszłych latach nawet każdego dnia potrafił być nowy wpis na blogu. A nawet jak nie każdego dnia, to co drugi dzień. Żeby się nieco usprawiedliwić to opowiem Wam historię.
     

wtorek, 24 lipca 2018

Ciasto z twarogiem i owocami

Ciasto z twarogiem i owocami

Ostatnio słodkości u nas w domu nie brakuje. Robimy ciasto za ciastem, co zjemy jedno, to robimy kolejne. Akurat to ciasto powstało zupełnie przypadkiem. Robiliśmy przegląd lodówki i patrzyliśmy co mamy, co mogłoby się nadać do ciasta. Jakaś zaczęta śmietana… Nada się. Twaróg… Pewnie też da się wykorzystać. Trochę owoców… Idealnie. Tak pozbieraliśmy, poskładaliśmy i w rezultacie dostaliśmy na koniec naprawdę fajne ciasto. Lekkie, puszyste i owocowe. I przyjemnie serowe. Zdecydowanie częściej musimy taki przegląd lodówki robić.
     

wtorek, 17 lipca 2018

Łosoś na sianie

www.chleby.info

Dzisiaj mam dla Was pewien ciekawy przepis. Łosoś na sianie pieczony w piekarniku. Jeżeli planujecie zaprosić kogoś na randkę do domu i myślicie o tym żeby przygotować coś zjawiskowego, to jest to właśnie ten przepis. Gwarantuję Wam, że to będzie niezapomniane danie. Jeśli randka będzie udana i zaowocuje długoletnim związkiem, to jeszcze wiele lat później będziecie tego łososia wspominać. Ma on jeszcze jedną podstawową zaletę. Właściwie prawie nic nie trzeba przy nim robić. Ryby ogólnie robi się łatwo, ale ten łosoś to już naprawdę robi się sam. Bo przecież lepiej poświęcić czas na samo szykowanie się do randki, niż na siedzenie w kuchni. Jest tylko jedna trudność: musicie zdobyć siano. Nie, nie pieniądze (chociaż te na randce też się przydają, ale tym razem niekoniecznie, bo randka jest w domu), tylko właśnie zwykłe siano. Cóż, jak ma być randka to jednak musicie się trochę wykazać i postarać. Siano być musi. To właśnie ono czyni to danie wyjątkowym. Bez niego to byłby tylko zwykły łosoś jakich wiele. A na randce ma liczyć się właśnie oprawa. Uwierzcie mi, warto się wysilić i tego siana poszukać.

A skoro o randce mowa, to opowiem Wam historię o tym, jak podrywać nie należy. Bo wiecie, ten blog to nie tylko poradnik kulinarny, ale też taki ogólny, życiowy. Bo lepiej uczyć się na cudzych błędach, niż samemu je popełniać.
     

wtorek, 10 lipca 2018

Zupa krem z batata (słodkiego ziemniaka)

www.chleby.info

Dzisiaj mamy dla Was rewelacyjną, aksamitną zupę krem z batata, czyli słodkiego ziemniaka, z mlekiem kokosowym. Powiem Wam szczerze, że taką zupą mógłbym się codziennie objadać. Jest lekko pikantna i doskonale rozgrzewa.

Ale zanim przejdziemy do przepisu, mam dla Was pewną historię, jak zwykle zresztą. Bo wiem, że część z Was traktuje naszego bloga jako swego rodzaju poradnik. Co oczywiście bardzo nas cieszy. Ale chcemy żeby to nie był tylko poradnik kulinarny.

Wiele osób zmaga się często z remontami u sąsiadów. Hałas jest nie do zniesienia, ciężko w domu wytrzymać. Tak jak u nas teraz właśnie. Własnych myśli zebrać nie mogę, nie mówiąc już o gotowaniu. Koszmar po prostu. Ja rozumiem, że trzeba być wyrozumiałem, w końcu my też kiedyś robiliśmy remont i też kiedyś hałasowaliśmy. Ale czasami to aż ręce opadają. Dlatego przedstawimy Wam taką oto historię. Padają w niej gdzieniegdzie słowa powszechnie uznane za wulgarne, więc jeśli należycie do grona tych wrażliwych czytelników, to przejdźcie najlepiej od razu do przepisu na zupę.
     

wtorek, 3 lipca 2018

Makaron z borówkami

www.chleby.info

www.chleby.info

Prawda jest taka, że nie przepadam za słodkimi obiadami. Wszelakie makarony z owocami jadałem jako dziecko i mi smakowały. Ale jako dziecko jadałem też chleb z wodą i cukrem i twierdziłem, że jest wyśmienity. Tak więc nie wszystko, co smakowało nam za młodu, taki sam zachwyt musi budzić teraz. Takie właśnie miałem podejście do słodkich makaronów. I ogólnie słodkich obiadów. Aż któregoś dnia Ania zrobiła makaron z gęstym jogurtem i borówkami amerykańskimi. Spojrzałem, nie zachwyciłem się, ale cóż miałem zrobić? Obiad podany, Ania się postarała, to nie będę grymasił. Usiadłem, wziąłem widelec w dłoń, spróbowałem i... I wiecie co? Jeżeli ktoś uważa, że obiady na słodko są kiepskie, to nie jadł chyba tego makaronu z borówkami! Od tamtej pory Ania robiła go jeszcze kilka razy i zawsze był tak samo pyszny. W dodatku to doskonały pomysł na szybki obiad. W zasadzie robi się go tyle, ile gotuje się makaron. Kilkanaście minut i obiad macie zrobiony. I to jaki obiad! Ja polecam i jeszcze nie raz go zrobimy.
     

wtorek, 26 czerwca 2018

Kofta z pastą ajwar

www.chleby.info

Lato w pełni więc kontynuujemy nasze grillowe przepisy. Bo w końcu jak nie teraz, to kiedy? A jeśli właśnie o grilla chodzi... Z czym kojarzy się grill? Poza samym jedzeniem oczywiście. No z piciem. Jakieś piwo, te sprawy... A przy piwie wiadomo, że różne historie się opowiada. Mam więc i ja coś dla Was. Dokończenie historii zaczętej dawno temu. Pamiętacie jak to Wojciech Cejrowski ukradł mi buty (TUTAJ) i jak próbowałem je odzyskać (TUTAJ)?  Zaczęło się to niemal 2 lata temu. Od tego czasu stałem się obiektem drwin i żartów na każdej rodzinnej imprezie. Że niby taki looser jestem, co to dał się pozbawić butów takiemu leszczowi jak Wojciech. Ale ja jestem cierpliwy. Czekałem bardzo długo, ale doprowadziłem tę historię do szczęśliwego zakończenia. I teraz przy każdym możliwym rodzinnym grillu się tym chwalę i opowiadam. Dodam jeszcze, że rzecz cała działa się zimą, w grudniu. Ale, że zimą raczej nie mam zwyczaju grillować więc i okazji do opowiadania tej historii przy piwku było mniej. A było to tak:
     

wtorek, 19 czerwca 2018

Sałatka ziemniaczana (kartoffelsalat)

www.chleby.info

www.chleby.info

Sezon grillowy trwa w najlepsze więc i my staramy się nie próżnować. Chcemy wycisnąć z lata ile tylko się da, mamy nadzieję, że wy również. Lato w naszym klimacie nie trwa zbyt długo i szkoda tracić chociażby jeden dzień.

Jak to śpiewa Kazimierz Staszewski: „Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma słońca nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące. Tylko zimno i pada, zimno i pada na to miejsce w środku Europy”. Dlatego właśnie na pozbycie się agresji polecamy spotkania grillowe w gronie przyjaciół. Nic tak bardzo nie łagodzi obyczajów. A z racji niezbyt długiego okresu ciepłych dni należy każdy z nich wykorzystywać do maksimum. My tak właśnie robimy. Tym bardziej, że lato bywa u nas różne, czasami nas nie rozpieszcza.

Dzisiaj chcielibyśmy napisać od czego właściwie powinniśmy zacząć grillowy sezon (który już trwa w najlepsze). Taki mini poradnik. Co, jak, z czym, dlaczego? Temat grillowania jest tak obszerny, że bylibyśmy w stanie napisać o tym całkiem pokaźną książkę. Niestety tutaj nie mamy tyle miejsca więc będzie to naprawdę mini poradnik. Garść niezbędnych informacji, które sprawią, że Wasza grillowa impreza rozbłyśnie feerią smaków. Bo grillowanie nie jest trudne. A jeśli się będzie przestrzegało kilku prostych porad to dania z grilla będą naprawdę rarytasem.
     

wtorek, 12 czerwca 2018

Żeberka z grilla

www.chleby.info

www.chleby.info

Każdy pewnie ma jakieś swoje małe skrzywienia, jakieś tam nawyki, których nie da się pozbyć. Jakieś tam przyzwyczajenia, które ja roboczo nazywam zboczeniami. Jak każdy, to i ja. I wcale się ich nie wstydzę, a wręcz eksponuję. Mam ich parę, wśród nich również takie kulinarne. Jak jestem w pizzerii to - jeśli tylko jest taka możliwość - zamawiam pizzę pepperoni. A jak jestem w restauracji to zamawiam żeberka. Sam nie wiem dlaczego. Lubię naprawdę wiele rzeczy, właściwie lubię wszystko. I zamiast testować nowe smaki, to ja na okrągło pepperoni i żeberka. Ale w sumie to też jest na swój sposób testowanie nowych smaków. Bo wszędzie te dania zawsze są inne. Lubię porównywać, sprawdzać, gdzie są lepsze, gdzie gorsze. Dzisiaj więc mamy dla Was przepis na pyszne żeberka. Aż dziwię się sam sobie, że dopiero teraz pojawiły się na blogu. Ale lepiej późno niż później, czy jakoś takoś... A że sezon grillowy trwa w najlepsze, będą to oczywiście żeberka z grilla. W końcu nie samą karkówką człowiek żyje. W normalnej sytuacji dodałbym, że jeszcze piwem oczywiście, ale tym razem, wyjątkowo, mam na myśli żeberka.
     

wtorek, 5 czerwca 2018

Kiełbaski diabelskie

www.chleby.info

Opowiem Wam historię. Właściwie to nic takiego... Ale zawsze staram się przed samym przepisem sprzedać Wam jakąś opowieść więc i nie inaczej będzie tym razem. Otóż chciałem Wam opowiedzieć jak ciężkie jest życie gwiazdy rocka. Szarpałem sobie kiedyś za struny w takim jednym zespole. Nieznanym zupełnie, może tam jakąś regionalną sławą się cieszyliśmy, nic wielkiego. W każdym razie w okolicy, w której się wychowałem był miejski szalet. Właściwie to przepraszam, że o takich rzeczach na blogu kulinarnym piszę, ale w końcu to też rzecz ludzka, tak samo jak jedzenie. Więc był szalet. Schodziło się na dół, po schodkach, taki pod ziemią ukryty. Któregoś dnia wracałem do domu i już wytrzymać nie mogłem. Daleko nie miałem do domu, może ze 300-400 metrów. Ale stwierdziłem, że nie dojdę, nie doniosę. Lecę więc biegiem po schodkach na dół, wbiegłem do środka, stanąłem przy pisuarze i robię co miałem zrobić. Ale kontem oka widzę, że dziadek klozetowy mnie obserwuje. Stoję, robię, obserwuję kontem oka, dalej stoję, dalej robię, dalej obserwuję... A im dłużej stoję, tym dziadek klozetowy bardziej mnie obserwuje... No nic, robię dalej. Nie wiem w czym rzecz. Mam coś na plecach naklejone, czy jak? Nieważne... Skończyłem, umyłem ręce, idę do wyjścia, wyciągam monetę i płacę. A dziadek wypala nagle: "- A pan to gra trochę?" Hmm... Nie bardzo wiem, o co mu chodzi... W piłkę gram? W gry na komputerze? "No gram trochę" - odpowiadam. "Ale nie bardzo ostatnio, ostatnio coraz mniej, bo nogi mnie bolą"- bo akurat z meczu piłki wracałem, a faktycznie coraz mniej grałem w nogę ostatnio. "Nogi pana bolą? Od gry na gitarze?!" - wypala dziadek. Aaaaa, tu cię mam, o to ci chodzi - pomyślałem. Mówię więc: "A skąd pan wie, że na gitarze gram?" "A bo wczoraj byłem na pana koncercie, zajebisty występ, dawno się tak nie bawiłem!" Wow, o w mordę, wśród tych piszczących nastolatek pod sceną grałem również dla emerytów, jak fajnie! Jednak to prawda, że muzyka łączy pokolenia! Taka to historia. Nie ma nic wspólnego z dzisiejszym przepisem na diabelskie kiełbaski. Może poza tym, że wspomniany koncert faktycznie był diabelski, jeden z lepszych.
      

wtorek, 29 maja 2018

Piwne kielbaski zawijane w boczek

www.chleby.info

Jesteśmy mniej więcej w połowie grillowych przepisów, które dla Was przygotowaliśmy. Pamiętacie grillowe kiełbaski, na które przepis podaliśmy tydzień temu? Dzisiaj będzie okazja żeby wykorzystać je w praktyce. Mamy dla Was typowo męskie jedzenie. Będzie piwnie i tłusto. Chociaż wiemy, że i kobiety nie gardzą czymś takimi, w sumie nie ma co generalizować. Jeśli więc piwo i tłuszcz są Waszymi przyjaciółmi to raz-dwa bierzcie się do dzieła i zapraszajcie gości na najbliższy weekend na grilla.
     

wtorek, 22 maja 2018

Domowa kiełbasa grillowa

www.chleby.info

22 maja. Cóż właściwie wydarzyło się tego dnia? Oj, wiele się działo. Na przykład na Martynice ten dzień jest Świętem Zniesienia Niewolnictwa. W 1364 r. król Kazimierz III Wielki nadal prawa miejskie Skawinie. To ważne, prawda? To już będzie ponad 650 lat. A kilka wieków później, w roku 1808 w okolicy wsi Stonařov koło Igławy w Czechach spadł deszcz meteorytów. Ot, taka ciekawostka. Warto wiedzieć jak trzeba będzie gdzieś kiedyś w towarzystwie zabłysnąć. Ale ten dzień jest ważny z jeszcze jednego powodu. To dzień, w którym nauczymy Was robić kiełbasę! Tak, idealną kiełbasę na grilla. Oj dobra, wiem doskonale, że przecież łatwiej jest kupić w sklepie. Ale tak dobrej grillowej kiełbasy w sklepie nie kupicie. Podwińcie rękawy, weźcie się do roboty i na najbliższy weekend zaproście znajomych na grilla. Zobaczycie jak będzie im smakowało (Was zresztą też).
     

wtorek, 15 maja 2018

Grillowane pomidory

Grillowane pomidory

Wspominaliśmy ostatnio, że przed nami co najmniej miesiąc przepisów grillowych. W końcu maj to początek grillowego sezonu i szkoda tracić czasu na cokolwiek innego. To waśnie okres, w którym my żyjemy praktycznie samym grillem. Szykujemy potrawy dzień wcześniej, potem wracamy z pracy, ustawiamy grilla, przeganiamy koty żeby nam całego mięsa nie zjadły i siedzimy sobie z piwem czy jakimś drinkiem do samego wieczora niespiesznie zajadając smakołyki. Czasem nas ktoś odwiedzi, czasem sami siedzimy. Ogólnie lato to taka sielanka. Aż chciałoby się żeby trwało wiecznie... Ale że wiecznie to nie trwa nic, trzeba korzystać ile można. Więc dzisiaj mamy dla Was rzecz naprawdę prostą (jak zwykle zresztą) i niesamowicie smaczną. Może nie będzie to samodzielne danie na grilla, ale idealnie sprawdzi się jako przekąska, przegryzka. U nas gości często i nic nie wskazuje na to żeby coś się w tej kwestii zmieniło.
     

wtorek, 8 maja 2018

Cukinia faszerowana (grillowana)

www.chleby.info

Tydzień temu otworzyliśmy sezon grillowy więc przez najbliższy miesiąc lub dwa będziemy mieć tutaj dla Was przepisy na grillowe smakołyki. Zaczynamy od czegoś nieco mniej typowego, bo bezmięsnego. A wiadomo, że grill to raczej bardziej z mięsem się kojarzy. Ale faszerowana grillowana cukinia jest tak dobra, że jednak warto o niej wspomnieć i zrobić jej trochę miejsca na grillu obok kiełbasy i karkówki. Ot, taka mała odmiana od tego co zwykle robimy na grillu.
     

wtorek, 1 maja 2018

Sos koktajlowy

Sos koktajlowy

No dobra gagatki, niektórzy z Was zaczęli już długi majowy weekend, niektórzy wzięli wolny wczorajszy poniedziałek i są już w połowie wypoczynku. Swoją drogą ten wolny poniedziałek to dobry pomysł. Wtedy jak w piątek skończyliśmy pracę to pójdziemy do niej dopiero znowu w piątek. Chyba, że - jak część naszych czytelników - mieszkacie za granicą i nie są tam obchodzone polskie święta narodowe. Wtedy po prostu macie pecha. Ale nieważne, wolne, nie wolne, bez znaczenia. Ważne, że powoli możemy zaczynać sezon grillowy. A nie od dziś wiadomo, że grill to Polski sport narodowy. Jak w Ameryce zbierają się całe rodziny w ogrodzie przy wielkim barbecue, tak w Polsce wąsaty Janusz ze sporym piwnym brzuszkiem zabiera na działkę swoją rodzinę 15 letnim oplem i tam przy piwie i rubasznych żartach ("Eeej, Grażyna, połóż cycka na gryla!") zaczyna się weekend. Tak, my Polacy, kochamy to. Jesteśmy z tego znani i dumni. I słusznie, bo tradycję trzeba podtrzymywać i kultywować. Dzisiaj mamy więc dla Was sos idealnie nadający się do czegokolwiek z grilla. Taki uniwersalny grillowy sos, komponuje się i ze zwykłą kiełbasą, i z karkówką, a nawet i z grillowanymi ziemniakami czy innymi warzywami. Po prostu przez całe lato warto mieć go pod ręką. 
     

wtorek, 24 kwietnia 2018

Kotlet siekany z piersi kurczaka

www.chleby.info

Z czym kojarzy się Wam taki zwykły prosty polski obiad? Pewnie pierwszą rzeczą, jaka przychodzi do głowy jest kotlet schabowy. Pewnie dlatego jest tak chętnie jedzony, bo jest prosty w przygotowaniu. Ot, wziąć kawałek mięsa, stuknąć parę razy tłuczkiem, obtoczyć w panierce i wrzucić na patelnię. Ewentualnie, jak ma się nieco więcej czasu, to można pokusić się o kotlety mielone. Z tym pracy jest nieco więcej. A jak zupełnie czasu się nie ma to można po prostu wziąć pierś kurczaka, natrzeć przez 10 sekund przyprawami i tak po prostu, bezceremonialnie, rzucić nią o patelnię. I obiad w zasadzie gotowy. Takie trzy klasyki szybkiej kuchni polskiej. Dzisiaj właśnie chcielibyśmy pokręcić się w temacie kurczaka. Jeżeli macie na przygotowanie obiadu nieco więcej czasu niż tylko kilka minut (np. kilkanaście) to polecamy te właśnie kotlety siekane z piersi kurczaka. Ta potrawa rzuci na kurczaka zupełnie nowe światło. Niby kurczak, ale w takiej formie, że smakuje zupełnie inaczej. Myślimy, że warto żebyście spróbowali odmienić swój jadłospis, być może ta potrawa na stałe zagości w Waszym menu.
     

wtorek, 17 kwietnia 2018

Bułeczki pszenno-żytnie

Bułeczki pszenno-żytnie

Dzisiaj porządna porcja pieczywa. Bułki z wyraźnym charakterem, z zadziorem. Domieszka mąki żytniej zdecydowanie dodaje im smaku. Również dość długie pozostawianie zaczynu drożdżowego do wyrastania ma wpływ na ten zadziorny charakter. Zamiast normalnych 20 minut, zaczyn wyrastał przez 12 godzin. Niby trochę trwa zrobienie tych bułek, ale warto ten czas poświęcić. Takich bułek w sklepie nie kupicie. Skórka nie twarda, ale też nie miękka, taka idealna żeby było ją czuć pod zębami. Tak samo środek. Nie watowaty jak w zwykłych bułkach. Fajny, zdecydowany, czuć że się coś gryzie.
     

wtorek, 10 kwietnia 2018

Likier czekoladowo-kokosowy

Likier czekoladowo-kokosowy

Kolejny prosty napitek na blogu. Robi się go łatwo i szybko i pije tak samo: łatwo i szybko, bo smakuje doskonale. Jeżeli lubicie słodkie likiery smak białej czekolady i kokosa to jest to dla Was pozycja obowiązkowa. Naprawdę fajnie smakuje, słodycz idealnie rozpływa się po gardle. A dla mnie to miła odskocznia od owocowych nalewek, które potrafią pół roku czy nawet rok dojrzewać.

A jak macie jakiś swój sprawdzony przepis na tego typu rzeczy to piszcie w komentarzach, chętnie przetestuję.

Ale zanim przejdziemy do przepisu poruszmy jeszcze jedną ważną kwestię. Bo wiecie, często "sprzedaję" Wam tutaj różne zabawne historie. Tak żeby oderwać się trochę od samego gotowania i mieszania w garach, w końcu nie samym jedzeniem człowiek żyje. Tym razem historia nie będzie zabawna, będzie bardzo poważna. Pierwszy raz na blogu poruszam sprawy związane z polityką. Po prostu nigdy wcześniej nie widziałem takiej potrzeby. Ale dzisiaj jest dzień szczególny. Kolejna rocznica katastrofy smoleńskiej. Jedni wierzą w zamach, inni uważają, że to zwykły wypadek. Nikt natomiast, nie wiem dlaczego, nie porusza najważniejszej kwestii. Otóż ktoś podmienił ciało. To trzeba to wyjaśnić! Na pokład samolotu lecącego do Smoleńska wsiadł człowiek "mały", kłótliwy, przeciętny prezydent, zaściankowy i ksenofobiczny, mierny polityk. Autor słów: "spieprzaj dziadu", "małpa w czerwonym", "ja panią załatwię", nieznający słów refrenu hymnu. Pośmiewisko nie tylko satyryków, ale całej Europy i prezydent z rekordowo niskim poparciem społecznym. Natomiast w trumnie ze Smoleńska, przywieziono "wybitnego męża stanu","patriotę", "bohatera narodowego", "ojca narodu", największego Polaka", "równego królom". Ja więc się pytam: KTO PODMIENIŁ CIAŁO?!

Pozostawiam Wam to do przemyślenia, a tymczasem podaję przepis. 
     

wtorek, 3 kwietnia 2018

Torta pasqualina

www.chleby.info

Byłem kiedyś z kumplem w Kazimierzu Dolnym. Dawno temu, sam już nawet nie pamiętam jak dawno. Kazimierz to taka urokliwa mieścina nad Wisłą. Parę knajpek, parę ruin, fajny rynek. Ot, taka przyjemna turystyczna dziura. Studentami byliśmy jeszcze wówczas, biednymi jak mysz kościelna. Nawet na autobus do tego Kazimierza nie mieliśmy i stopem przyjechaliśmy. Siedzimy tak na rynku, słońce praży, nie bardzo mamy co ze sobą zrobić. Wokół parę fajnych knajpek z zimnym piwem, ale z kasą trochę słabo u nas. Koniec końców postanowiliśmy się schować w jakimś lokalu. Wchodzimy do pierwszego z brzegu i widzimy, że dokładnie na przeciwko wejścia wisi telewizor. W środku ludzie, głowy zadarte i w telewizor się gapią. Patrzymy i my, a tam mecz jakiś. Nie mamy pojęcia jaki, bo na piłce nożnej to obaj się znaliśmy (i nadal znamy) jak na fizyce kwantowej. Ale ledwo spojrzeliśmy, a tutaj gol padł. Nie mamy pojęcia kto gra, nie mamy pojęcia kto strzelił, ale drzemy gęby: goooool! Jeeeee, hurrrraaaa, gooooool! Jak pojebani jacyś zupełnie. No nic. Podarliśmy te gęby i siadamy przy stoliku. Sięgamy do kieszeni, wysypujemy jakieś drobniaki, liczymy. Może chociaż na jedno piwo starczy. Dłubiemy w tych monetach, próbujemy je wzrokiem rozmnożyć, a tu nagle przed nami staje kelner i stawia dwa piwa. My nieco zaskoczeni, bo nie jesteśmy pewni czy aż na dwa nas stać, mówimy, że przecież jeszcze nic nie zamawialiśmy. Że to pomyłka chyba. Pan kelner na to, że nie, że wszystko w porządku, że to od tamtego pana. I pokazuje jakiegoś starszego jegomościa przy barze. Jegomość skinął ku nas głową, przechylił w naszą stronę kufel i zasugerował, że nasze zdrowie pije. Hmm... Co tu zrobić? Poderwać nas chce? No ładnymi chłopcami jesteśmy, ale też bez przesady. Nie aż tak ładnymi. A w sumie wiadomo, że darmowego piwa i pacierza nigdy nie odmawiam. Wzięliśmy więc kufle, odkłoniliśmy się jegomościowi i pijemy.
Później, gdy już w połowie piwa byliśmy, okazało się, że starszy pan jest Włochem. A ten mecz to były jakieś mistrzostwa świata czy coś w tym stylu. I właśnie grały Włochy z kimś tam. I na nasze wejście akurat Włosi strzelili gola. A pan po prostu był zachwycony naszym entuzjazmem spowodowanym tymże golem. Do tego stopnia, że postanowił nas piwem obdarować.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...