wtorek, 18 września 2018

Gołąbki wegetariańskie w sosie grzybowym

www.chleby.info

Gołąbki. Wydawać by się mogło, że to nasze danie narodowe. Nasze, polskie. Ale to tylko takie gadanie. Tak samo mogliby powiedzieć mieszkańcy pewnie z 10 innych krajów. Tak dla przykładu w Czechach i na Słowacji nazywają się one holubce (i oczywiście uważane są za danie narodowe), w niektórych regionach Stanów Zjednoczonych - glubkis, na Białorusi - галубцы, na Litwie - balandėliai, a w Rosji - голубцы. W Niemczech znane są w jako Krautwickel/Kohlrouladen. Dotarły także do Szwecji (a właściwie Szwedzi uważają, że wcale nie dotarły, tylko tam powstał), gdzie nazywają się kåldolmar, a w Finlandii kaalikääryleet.  Chociaż prawdę mówiąc znajomość gołąbków w Szwecji prawdopodobnie zawdzięcza się osmańskim wierzycielom króla szwedzkiego Karola XII, którzy rezydowali w XVIII wieku w Sztokholmie. Na Półwyspie Bałkańskim i w Rumunii podobnymi potrawami są sarme (w Rumunii sarmale) czy też dolmades, chociaż tutaj używa się przede wszystkim liści winorośli lub kiszonej kapusty.
Tak więc widzicie, każdy kraj ma swoje gołąbki. Każdy uważa, że to właśnie oni wymyślili i to ich danie narodowe. A jaka jest prawda? Prawda przede wszystkim jest taka, że zrobiliśmy (ja z Anią) naprawdę zacne gołąbki. Trochę inne niż te tradycyjne, bo zupełnie bez mięsa. Wegetariańskie. Inne też z powodu sosu. Nie wiem jak u Was, ale u mnie w rodzinnym domy gołąbki jadło się wyłącznie w sosie pomidorowym. A my postanowiliśmy złamać zasady (tacy z nas anarchiści) i zrobiliśmy z sosem grzybowym. Z prawdziwych, niesamowicie aromatycznych, leśnych grzybów. Mmm, nic nie przebije tego zapachu.
     

wtorek, 11 września 2018

Szpik wołowy z ziołową oliwą

www.chleby.info

Zdarza nam się, w sumie wcale nie tak rzadko, zapraszać do domu przyjaciół. Robi się wtedy taka sielska, swojska atmosfera. Na stół wystawiamy wtedy wszystkie nasze smakołyki. A to jakieś swojskie ogórki, a to smalec, do tego oczywiście własnej roboty chleb, parę nalewek. I tak czas nam mija radośnie. Ale ostatnio wpadł nam do głowy inny pomysł. Wiadomo, że smalec jest najlepszy na świecie i w ogóle... Smalcu nic nie zastąpi. Ale właśnie postanowiliśmy sprawdzić czy faktycznie nic go nie zastąpi. Okazało się, że udało nam się zrobić coś równie dobrego. Szpik, moi drodzy. Szpik wołowy. Z powodzeniem może zastąpić rarytas jakim jest smalec. Niestety jest z tym trochę roboty i to podwójnie. Najpierw trzeba zdobyć kości wołowe. W sklepie ich raczej nie kupicie. Ale jeżeli macie dojście u jakiegoś rzeźnika, to bierzcie każdą ilość, serio. Druga trudność to przekrojenie tych kości. Ale jak macie jakąś piłę (może być brzeszczot) to poradzicie sobie. Warto się poświęcić chociażby po to żeby zrobić wrażenie na znajomych. Bo takie upieczone kości na stole, pośród innych domowych smakołyków, wyglądają zjawiskowo.   

wtorek, 4 września 2018

Buraki marynowane w occie

www.chleby.info

Dzisiaj chcemy podzielić się z Wami rewelacyjnym przepisem na marynowane buraki. To doskonały dodatek do obiadu. Ale wiecie co? Za każdym razem jak słyszę słowo „burak” to przed oczami staje mi Wojciech Cejrowski, ten słynny podróżnik. A z kolei jak o nim pomyślę, to znowu ożywają wspomnienia o moich butach. Być może pamiętacie tę historię. Jak nie, to polecam zapoznać się z nią TUTAJ. Zresztą nawet jak pamiętacie, to warto odświeżyć wspomnienia. Poniższa historia będzie bardzo długa. Jak Wam się chce, to czytajcie.
     

wtorek, 28 sierpnia 2018

Pasztet smarowny pomidorowy

www.chleby.info

Lato powoli chyli się ku końcowi, ale pogoda nas wciąż rozpieszcza. Każdą wolną chwilę warto zatem spędzić tak, żeby jesienią było co wspominać i za czym tęsknić do następnego lata. Rower, grill, piknik czy po prostu leniwe wylegiwanie się na słońcu. Co kto lubi, każdy znajdzie coś dla siebie. Dzisiaj chcielibyśmy napisać kilka słów właśnie o pikniku. Ta forma wypoczynku znowu zaczyna zyskiwać popularność. No bo w końcu co może być lepszego od leniwego obiadu na świeżym powietrzu? Może tylko leniwe śniadanie, obiad i kolacja na świeżym powietrzu – jeśli dostatecznie wcześnie wyruszymy na piknik.
     

wtorek, 21 sierpnia 2018

Kruche rogaliki 3-składnikowe

www.chleby.info

Słuchajcie, zanim przejdziemy do meritum, czyli do przepisu, muszę opowiedzieć Wam pewną historię. Będzie dość długa, gdzieniegdzie być może pojawią się przekleństwa. Ale przeczytajcie jak macie czas. Chociaż przymusu nie ma, możecie od razu przewinąć stronę na dół, do przepisu. Co kto lubi, jak tam chcecie. Ale jeżeli czytacie, to zaczynam.

wtorek, 14 sierpnia 2018

Sznycle z indyka w panierce curry z cebulowym smażonym ryżem i karmelizowanymi w miodzie jabłkami

www.chleby.info

Jeśli regularnie śledzicie naszego bloga to wiecie zapewne, że preferujemy dania proste, bez zbytniego nadęcia i wyszukania. Ten obiad w zasadzie też będzie prosty, ale dość czasochłonny. Jednak jego smak rekompensuje czas włożony w jego zrobienie. Jeżeli macie jakiś np. wolny weekend to zdecydowanie polecamy. Bo było to tak... Ania wyjechała na weekend, sam w domu byłem. Zastała mnie niedziela, wieczorem Ania wraca, wypadałoby przygotować dla niej jakąś ciepłą obiado-kolację. Akurat ostatnio sporo mięsa kupiliśmy więc wybór był w miarę prosty: sznycle z indyka. Tylko trzeba je jakoś zgrabnie przygotować. Może z pieczarkami w sosie śmietanowym? Rewelacja. Pieczarki są. Ale nie ma śmietany... A do najbliższego sklepu tak daleko, że nawet nie przyszło mi do głowy udać się na taką wyprawę. Trzeba korzystać z tego, co mam. Wiem, mam natkę pietruszki! Zrobię taki miks: kalafior i brokuł podzielony na bardzo drobne różyczki, krótko gotowany i duszony z czosnkiem i posiekaną natką. Fajna sprawa, ale z tych składników mam tylko natkę i czosnek. Ale skoro mam już natkę to taki sznycel będzie idealnie smakował z pokrojoną w kostkę duszoną papryką z natką. Gdybym tylko miał paprykę... Ciężko się robi obiad z ograniczonej ilości składników. Ale właściwie w tym jest cała sztuka. Żadnym wyczynem jest zrobienie pysznego obiadu, gdy składników ma się pod dostatkiem. Trudniej jest, gdy tych składników ma się mniej. A nie chciałem robić zwykłych smażonych kotletów. Bo jak coś robię, to chcę żeby i na bloga było. Pomyślałem więc chwilę i wymyśliłem coś, co okazało się naprawdę rewelacyjnym obiadem. Może nie robi się szybko, ale warto ten czas poświęcić. Pomysł oparłem na mięsie, które często robimy sobie do pracy w ramach obiadu. Banalna rzecz, ale wyjątkowo smaczna. Po prostu w naczyniu żaroodpornym na dnie układamy cebulę, na to plastry dowolnego mięsa, zalewamy niewielką ilością wody i dusimy co najmniej 2 godziny. Po tym czasie cebula robi się miękka i słodkawa, a mięso aż rozpada pod dotknięciem widelca. A dodatkowo z mięsa wydziela się doskonały sos. Teraz nie chciałem żeby mięso się rozpadało, bo po uduszeniu chciałem je jeszcze podsmażyć. Ale pomysł wykorzystać można, po odpowiednim zmodyfikowaniu. Potrzebujemy więc to co poniżej.
     

wtorek, 7 sierpnia 2018

Domowy budyń waniliowy

Domowy budyń waniliowy

Czasami każdy ma ochotę na jakiś deser, na odrobinę słodyczy. Zwykle staram się takie słodkości robić samemu w domu. Oczywiście nie oszukujmy się, nie zawsze mi się chce, czasem zdarzy mi się zjeść jakiś mało zdrowy sklepowy smakołyk. Ale jeśli tylko mam siłę/ochotę/czas to staram się jednak takie rzeczy robić w domu. I tak oto wpadłem na pomysł zrobienia budyniu waniliowego. Tak jakoś mnie ochota naszła. Prawdę mówiąc nie pamiętam już jak smakuje budyń ze sklepu (pewnie lata całe nie jadłem), ale śmiem twierdzić, że ten mój jest równie dobry, a być może nawet i lepszy. A do tego wiemy, co zawiera. Bo w takim sklepowym może być całe mnóstwo zbędnych składników.
     

wtorek, 31 lipca 2018

Polędwica z sandacza

www.chleby.info

Zastanawialiście się może czasem dlaczego ostatnio tak niezbyt intensywnie się udzielamy na blogu? W porze letniej w zeszłych latach nawet każdego dnia potrafił być nowy wpis na blogu. A nawet jak nie każdego dnia, to co drugi dzień. Żeby się nieco usprawiedliwić to opowiem Wam historię.
     

wtorek, 24 lipca 2018

Ciasto z twarogiem i owocami

Ciasto z twarogiem i owocami

Ostatnio słodkości u nas w domu nie brakuje. Robimy ciasto za ciastem, co zjemy jedno, to robimy kolejne. Akurat to ciasto powstało zupełnie przypadkiem. Robiliśmy przegląd lodówki i patrzyliśmy co mamy, co mogłoby się nadać do ciasta. Jakaś zaczęta śmietana… Nada się. Twaróg… Pewnie też da się wykorzystać. Trochę owoców… Idealnie. Tak pozbieraliśmy, poskładaliśmy i w rezultacie dostaliśmy na koniec naprawdę fajne ciasto. Lekkie, puszyste i owocowe. I przyjemnie serowe. Zdecydowanie częściej musimy taki przegląd lodówki robić.
     

wtorek, 17 lipca 2018

Łosoś na sianie

www.chleby.info

Dzisiaj mam dla Was pewien ciekawy przepis. Łosoś na sianie pieczony w piekarniku. Jeżeli planujecie zaprosić kogoś na randkę do domu i myślicie o tym żeby przygotować coś zjawiskowego, to jest to właśnie ten przepis. Gwarantuję Wam, że to będzie niezapomniane danie. Jeśli randka będzie udana i zaowocuje długoletnim związkiem, to jeszcze wiele lat później będziecie tego łososia wspominać. Ma on jeszcze jedną podstawową zaletę. Właściwie prawie nic nie trzeba przy nim robić. Ryby ogólnie robi się łatwo, ale ten łosoś to już naprawdę robi się sam. Bo przecież lepiej poświęcić czas na samo szykowanie się do randki, niż na siedzenie w kuchni. Jest tylko jedna trudność: musicie zdobyć siano. Nie, nie pieniądze (chociaż te na randce też się przydają, ale tym razem niekoniecznie, bo randka jest w domu), tylko właśnie zwykłe siano. Cóż, jak ma być randka to jednak musicie się trochę wykazać i postarać. Siano być musi. To właśnie ono czyni to danie wyjątkowym. Bez niego to byłby tylko zwykły łosoś jakich wiele. A na randce ma liczyć się właśnie oprawa. Uwierzcie mi, warto się wysilić i tego siana poszukać.

A skoro o randce mowa, to opowiem Wam historię o tym, jak podrywać nie należy. Bo wiecie, ten blog to nie tylko poradnik kulinarny, ale też taki ogólny, życiowy. Bo lepiej uczyć się na cudzych błędach, niż samemu je popełniać.
     

wtorek, 10 lipca 2018

Zupa krem z batata (słodkiego ziemniaka)

www.chleby.info

Dzisiaj mamy dla Was rewelacyjną, aksamitną zupę krem z batata, czyli słodkiego ziemniaka, z mlekiem kokosowym. Powiem Wam szczerze, że taką zupą mógłbym się codziennie objadać. Jest lekko pikantna i doskonale rozgrzewa.

Ale zanim przejdziemy do przepisu, mam dla Was pewną historię, jak zwykle zresztą. Bo wiem, że część z Was traktuje naszego bloga jako swego rodzaju poradnik. Co oczywiście bardzo nas cieszy. Ale chcemy żeby to nie był tylko poradnik kulinarny.

Wiele osób zmaga się często z remontami u sąsiadów. Hałas jest nie do zniesienia, ciężko w domu wytrzymać. Tak jak u nas teraz właśnie. Własnych myśli zebrać nie mogę, nie mówiąc już o gotowaniu. Koszmar po prostu. Ja rozumiem, że trzeba być wyrozumiałem, w końcu my też kiedyś robiliśmy remont i też kiedyś hałasowaliśmy. Ale czasami to aż ręce opadają. Dlatego przedstawimy Wam taką oto historię. Padają w niej gdzieniegdzie słowa powszechnie uznane za wulgarne, więc jeśli należycie do grona tych wrażliwych czytelników, to przejdźcie najlepiej od razu do przepisu na zupę.
     

wtorek, 3 lipca 2018

Makaron z borówkami

www.chleby.info

www.chleby.info

Prawda jest taka, że nie przepadam za słodkimi obiadami. Wszelakie makarony z owocami jadałem jako dziecko i mi smakowały. Ale jako dziecko jadałem też chleb z wodą i cukrem i twierdziłem, że jest wyśmienity. Tak więc nie wszystko, co smakowało nam za młodu, taki sam zachwyt musi budzić teraz. Takie właśnie miałem podejście do słodkich makaronów. I ogólnie słodkich obiadów. Aż któregoś dnia Ania zrobiła makaron z gęstym jogurtem i borówkami amerykańskimi. Spojrzałem, nie zachwyciłem się, ale cóż miałem zrobić? Obiad podany, Ania się postarała, to nie będę grymasił. Usiadłem, wziąłem widelec w dłoń, spróbowałem i... I wiecie co? Jeżeli ktoś uważa, że obiady na słodko są kiepskie, to nie jadł chyba tego makaronu z borówkami! Od tamtej pory Ania robiła go jeszcze kilka razy i zawsze był tak samo pyszny. W dodatku to doskonały pomysł na szybki obiad. W zasadzie robi się go tyle, ile gotuje się makaron. Kilkanaście minut i obiad macie zrobiony. I to jaki obiad! Ja polecam i jeszcze nie raz go zrobimy.
     

wtorek, 26 czerwca 2018

Kofta z pastą ajwar

www.chleby.info

Lato w pełni więc kontynuujemy nasze grillowe przepisy. Bo w końcu jak nie teraz, to kiedy? A jeśli właśnie o grilla chodzi... Z czym kojarzy się grill? Poza samym jedzeniem oczywiście. No z piciem. Jakieś piwo, te sprawy... A przy piwie wiadomo, że różne historie się opowiada. Mam więc i ja coś dla Was. Dokończenie historii zaczętej dawno temu. Pamiętacie jak to Wojciech Cejrowski ukradł mi buty (TUTAJ) i jak próbowałem je odzyskać (TUTAJ)?  Zaczęło się to niemal 2 lata temu. Od tego czasu stałem się obiektem drwin i żartów na każdej rodzinnej imprezie. Że niby taki looser jestem, co to dał się pozbawić butów takiemu leszczowi jak Wojciech. Ale ja jestem cierpliwy. Czekałem bardzo długo, ale doprowadziłem tę historię do szczęśliwego zakończenia. I teraz przy każdym możliwym rodzinnym grillu się tym chwalę i opowiadam. Dodam jeszcze, że rzecz cała działa się zimą, w grudniu. Ale, że zimą raczej nie mam zwyczaju grillować więc i okazji do opowiadania tej historii przy piwku było mniej. A było to tak:
     

wtorek, 19 czerwca 2018

Sałatka ziemniaczana (kartoffelsalat)

www.chleby.info

www.chleby.info

Sezon grillowy trwa w najlepsze więc i my staramy się nie próżnować. Chcemy wycisnąć z lata ile tylko się da, mamy nadzieję, że wy również. Lato w naszym klimacie nie trwa zbyt długo i szkoda tracić chociażby jeden dzień.

Jak to śpiewa Kazimierz Staszewski: „Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma słońca nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące. Tylko zimno i pada, zimno i pada na to miejsce w środku Europy”. Dlatego właśnie na pozbycie się agresji polecamy spotkania grillowe w gronie przyjaciół. Nic tak bardzo nie łagodzi obyczajów. A z racji niezbyt długiego okresu ciepłych dni należy każdy z nich wykorzystywać do maksimum. My tak właśnie robimy. Tym bardziej, że lato bywa u nas różne, czasami nas nie rozpieszcza.

Dzisiaj chcielibyśmy napisać od czego właściwie powinniśmy zacząć grillowy sezon (który już trwa w najlepsze). Taki mini poradnik. Co, jak, z czym, dlaczego? Temat grillowania jest tak obszerny, że bylibyśmy w stanie napisać o tym całkiem pokaźną książkę. Niestety tutaj nie mamy tyle miejsca więc będzie to naprawdę mini poradnik. Garść niezbędnych informacji, które sprawią, że Wasza grillowa impreza rozbłyśnie feerią smaków. Bo grillowanie nie jest trudne. A jeśli się będzie przestrzegało kilku prostych porad to dania z grilla będą naprawdę rarytasem.
     

wtorek, 12 czerwca 2018

Żeberka z grilla

www.chleby.info

www.chleby.info

Każdy pewnie ma jakieś swoje małe skrzywienia, jakieś tam nawyki, których nie da się pozbyć. Jakieś tam przyzwyczajenia, które ja roboczo nazywam zboczeniami. Jak każdy, to i ja. I wcale się ich nie wstydzę, a wręcz eksponuję. Mam ich parę, wśród nich również takie kulinarne. Jak jestem w pizzerii to - jeśli tylko jest taka możliwość - zamawiam pizzę pepperoni. A jak jestem w restauracji to zamawiam żeberka. Sam nie wiem dlaczego. Lubię naprawdę wiele rzeczy, właściwie lubię wszystko. I zamiast testować nowe smaki, to ja na okrągło pepperoni i żeberka. Ale w sumie to też jest na swój sposób testowanie nowych smaków. Bo wszędzie te dania zawsze są inne. Lubię porównywać, sprawdzać, gdzie są lepsze, gdzie gorsze. Dzisiaj więc mamy dla Was przepis na pyszne żeberka. Aż dziwię się sam sobie, że dopiero teraz pojawiły się na blogu. Ale lepiej późno niż później, czy jakoś takoś... A że sezon grillowy trwa w najlepsze, będą to oczywiście żeberka z grilla. W końcu nie samą karkówką człowiek żyje. W normalnej sytuacji dodałbym, że jeszcze piwem oczywiście, ale tym razem, wyjątkowo, mam na myśli żeberka.
     

wtorek, 5 czerwca 2018

Kiełbaski diabelskie

www.chleby.info

Opowiem Wam historię. Właściwie to nic takiego... Ale zawsze staram się przed samym przepisem sprzedać Wam jakąś opowieść więc i nie inaczej będzie tym razem. Otóż chciałem Wam opowiedzieć jak ciężkie jest życie gwiazdy rocka. Szarpałem sobie kiedyś za struny w takim jednym zespole. Nieznanym zupełnie, może tam jakąś regionalną sławą się cieszyliśmy, nic wielkiego. W każdym razie w okolicy, w której się wychowałem był miejski szalet. Właściwie to przepraszam, że o takich rzeczach na blogu kulinarnym piszę, ale w końcu to też rzecz ludzka, tak samo jak jedzenie. Więc był szalet. Schodziło się na dół, po schodkach, taki pod ziemią ukryty. Któregoś dnia wracałem do domu i już wytrzymać nie mogłem. Daleko nie miałem do domu, może ze 300-400 metrów. Ale stwierdziłem, że nie dojdę, nie doniosę. Lecę więc biegiem po schodkach na dół, wbiegłem do środka, stanąłem przy pisuarze i robię co miałem zrobić. Ale kontem oka widzę, że dziadek klozetowy mnie obserwuje. Stoję, robię, obserwuję kontem oka, dalej stoję, dalej robię, dalej obserwuję... A im dłużej stoję, tym dziadek klozetowy bardziej mnie obserwuje... No nic, robię dalej. Nie wiem w czym rzecz. Mam coś na plecach naklejone, czy jak? Nieważne... Skończyłem, umyłem ręce, idę do wyjścia, wyciągam monetę i płacę. A dziadek wypala nagle: "- A pan to gra trochę?" Hmm... Nie bardzo wiem, o co mu chodzi... W piłkę gram? W gry na komputerze? "No gram trochę" - odpowiadam. "Ale nie bardzo ostatnio, ostatnio coraz mniej, bo nogi mnie bolą"- bo akurat z meczu piłki wracałem, a faktycznie coraz mniej grałem w nogę ostatnio. "Nogi pana bolą? Od gry na gitarze?!" - wypala dziadek. Aaaaa, tu cię mam, o to ci chodzi - pomyślałem. Mówię więc: "A skąd pan wie, że na gitarze gram?" "A bo wczoraj byłem na pana koncercie, zajebisty występ, dawno się tak nie bawiłem!" Wow, o w mordę, wśród tych piszczących nastolatek pod sceną grałem również dla emerytów, jak fajnie! Jednak to prawda, że muzyka łączy pokolenia! Taka to historia. Nie ma nic wspólnego z dzisiejszym przepisem na diabelskie kiełbaski. Może poza tym, że wspomniany koncert faktycznie był diabelski, jeden z lepszych.
      

wtorek, 29 maja 2018

Piwne kielbaski zawijane w boczek

www.chleby.info

Jesteśmy mniej więcej w połowie grillowych przepisów, które dla Was przygotowaliśmy. Pamiętacie grillowe kiełbaski, na które przepis podaliśmy tydzień temu? Dzisiaj będzie okazja żeby wykorzystać je w praktyce. Mamy dla Was typowo męskie jedzenie. Będzie piwnie i tłusto. Chociaż wiemy, że i kobiety nie gardzą czymś takimi, w sumie nie ma co generalizować. Jeśli więc piwo i tłuszcz są Waszymi przyjaciółmi to raz-dwa bierzcie się do dzieła i zapraszajcie gości na najbliższy weekend na grilla.
     

wtorek, 22 maja 2018

Domowa kiełbasa grillowa

www.chleby.info

22 maja. Cóż właściwie wydarzyło się tego dnia? Oj, wiele się działo. Na przykład na Martynice ten dzień jest Świętem Zniesienia Niewolnictwa. W 1364 r. król Kazimierz III Wielki nadal prawa miejskie Skawinie. To ważne, prawda? To już będzie ponad 650 lat. A kilka wieków później, w roku 1808 w okolicy wsi Stonařov koło Igławy w Czechach spadł deszcz meteorytów. Ot, taka ciekawostka. Warto wiedzieć jak trzeba będzie gdzieś kiedyś w towarzystwie zabłysnąć. Ale ten dzień jest ważny z jeszcze jednego powodu. To dzień, w którym nauczymy Was robić kiełbasę! Tak, idealną kiełbasę na grilla. Oj dobra, wiem doskonale, że przecież łatwiej jest kupić w sklepie. Ale tak dobrej grillowej kiełbasy w sklepie nie kupicie. Podwińcie rękawy, weźcie się do roboty i na najbliższy weekend zaproście znajomych na grilla. Zobaczycie jak będzie im smakowało (Was zresztą też).
     

wtorek, 15 maja 2018

Grillowane pomidory

Grillowane pomidory

Wspominaliśmy ostatnio, że przed nami co najmniej miesiąc przepisów grillowych. W końcu maj to początek grillowego sezonu i szkoda tracić czasu na cokolwiek innego. To waśnie okres, w którym my żyjemy praktycznie samym grillem. Szykujemy potrawy dzień wcześniej, potem wracamy z pracy, ustawiamy grilla, przeganiamy koty żeby nam całego mięsa nie zjadły i siedzimy sobie z piwem czy jakimś drinkiem do samego wieczora niespiesznie zajadając smakołyki. Czasem nas ktoś odwiedzi, czasem sami siedzimy. Ogólnie lato to taka sielanka. Aż chciałoby się żeby trwało wiecznie... Ale że wiecznie to nie trwa nic, trzeba korzystać ile można. Więc dzisiaj mamy dla Was rzecz naprawdę prostą (jak zwykle zresztą) i niesamowicie smaczną. Może nie będzie to samodzielne danie na grilla, ale idealnie sprawdzi się jako przekąska, przegryzka. U nas gości często i nic nie wskazuje na to żeby coś się w tej kwestii zmieniło.
     

wtorek, 8 maja 2018

Cukinia faszerowana (grillowana)

www.chleby.info

Tydzień temu otworzyliśmy sezon grillowy więc przez najbliższy miesiąc lub dwa będziemy mieć tutaj dla Was przepisy na grillowe smakołyki. Zaczynamy od czegoś nieco mniej typowego, bo bezmięsnego. A wiadomo, że grill to raczej bardziej z mięsem się kojarzy. Ale faszerowana grillowana cukinia jest tak dobra, że jednak warto o niej wspomnieć i zrobić jej trochę miejsca na grillu obok kiełbasy i karkówki. Ot, taka mała odmiana od tego co zwykle robimy na grillu.
     

wtorek, 1 maja 2018

Sos koktajlowy

Sos koktajlowy

No dobra gagatki, niektórzy z Was zaczęli już długi majowy weekend, niektórzy wzięli wolny wczorajszy poniedziałek i są już w połowie wypoczynku. Swoją drogą ten wolny poniedziałek to dobry pomysł. Wtedy jak w piątek skończyliśmy pracę to pójdziemy do niej dopiero znowu w piątek. Chyba, że - jak część naszych czytelników - mieszkacie za granicą i nie są tam obchodzone polskie święta narodowe. Wtedy po prostu macie pecha. Ale nieważne, wolne, nie wolne, bez znaczenia. Ważne, że powoli możemy zaczynać sezon grillowy. A nie od dziś wiadomo, że grill to Polski sport narodowy. Jak w Ameryce zbierają się całe rodziny w ogrodzie przy wielkim barbecue, tak w Polsce wąsaty Janusz ze sporym piwnym brzuszkiem zabiera na działkę swoją rodzinę 15 letnim oplem i tam przy piwie i rubasznych żartach ("Eeej, Grażyna, połóż cycka na gryla!") zaczyna się weekend. Tak, my Polacy, kochamy to. Jesteśmy z tego znani i dumni. I słusznie, bo tradycję trzeba podtrzymywać i kultywować. Dzisiaj mamy więc dla Was sos idealnie nadający się do czegokolwiek z grilla. Taki uniwersalny grillowy sos, komponuje się i ze zwykłą kiełbasą, i z karkówką, a nawet i z grillowanymi ziemniakami czy innymi warzywami. Po prostu przez całe lato warto mieć go pod ręką. 
     

wtorek, 24 kwietnia 2018

Kotlet siekany z piersi kurczaka

www.chleby.info

Z czym kojarzy się Wam taki zwykły prosty polski obiad? Pewnie pierwszą rzeczą, jaka przychodzi do głowy jest kotlet schabowy. Pewnie dlatego jest tak chętnie jedzony, bo jest prosty w przygotowaniu. Ot, wziąć kawałek mięsa, stuknąć parę razy tłuczkiem, obtoczyć w panierce i wrzucić na patelnię. Ewentualnie, jak ma się nieco więcej czasu, to można pokusić się o kotlety mielone. Z tym pracy jest nieco więcej. A jak zupełnie czasu się nie ma to można po prostu wziąć pierś kurczaka, natrzeć przez 10 sekund przyprawami i tak po prostu, bezceremonialnie, rzucić nią o patelnię. I obiad w zasadzie gotowy. Takie trzy klasyki szybkiej kuchni polskiej. Dzisiaj właśnie chcielibyśmy pokręcić się w temacie kurczaka. Jeżeli macie na przygotowanie obiadu nieco więcej czasu niż tylko kilka minut (np. kilkanaście) to polecamy te właśnie kotlety siekane z piersi kurczaka. Ta potrawa rzuci na kurczaka zupełnie nowe światło. Niby kurczak, ale w takiej formie, że smakuje zupełnie inaczej. Myślimy, że warto żebyście spróbowali odmienić swój jadłospis, być może ta potrawa na stałe zagości w Waszym menu.
     

wtorek, 17 kwietnia 2018

Bułeczki pszenno-żytnie

Bułeczki pszenno-żytnie

Dzisiaj porządna porcja pieczywa. Bułki z wyraźnym charakterem, z zadziorem. Domieszka mąki żytniej zdecydowanie dodaje im smaku. Również dość długie pozostawianie zaczynu drożdżowego do wyrastania ma wpływ na ten zadziorny charakter. Zamiast normalnych 20 minut, zaczyn wyrastał przez 12 godzin. Niby trochę trwa zrobienie tych bułek, ale warto ten czas poświęcić. Takich bułek w sklepie nie kupicie. Skórka nie twarda, ale też nie miękka, taka idealna żeby było ją czuć pod zębami. Tak samo środek. Nie watowaty jak w zwykłych bułkach. Fajny, zdecydowany, czuć że się coś gryzie.
     

wtorek, 10 kwietnia 2018

Likier czekoladowo-kokosowy

Likier czekoladowo-kokosowy

Kolejny prosty napitek na blogu. Robi się go łatwo i szybko i pije tak samo: łatwo i szybko, bo smakuje doskonale. Jeżeli lubicie słodkie likiery smak białej czekolady i kokosa to jest to dla Was pozycja obowiązkowa. Naprawdę fajnie smakuje, słodycz idealnie rozpływa się po gardle. A dla mnie to miła odskocznia od owocowych nalewek, które potrafią pół roku czy nawet rok dojrzewać.

A jak macie jakiś swój sprawdzony przepis na tego typu rzeczy to piszcie w komentarzach, chętnie przetestuję.

Ale zanim przejdziemy do przepisu poruszmy jeszcze jedną ważną kwestię. Bo wiecie, często "sprzedaję" Wam tutaj różne zabawne historie. Tak żeby oderwać się trochę od samego gotowania i mieszania w garach, w końcu nie samym jedzeniem człowiek żyje. Tym razem historia nie będzie zabawna, będzie bardzo poważna. Pierwszy raz na blogu poruszam sprawy związane z polityką. Po prostu nigdy wcześniej nie widziałem takiej potrzeby. Ale dzisiaj jest dzień szczególny. Kolejna rocznica katastrofy smoleńskiej. Jedni wierzą w zamach, inni uważają, że to zwykły wypadek. Nikt natomiast, nie wiem dlaczego, nie porusza najważniejszej kwestii. Otóż ktoś podmienił ciało. To trzeba to wyjaśnić! Na pokład samolotu lecącego do Smoleńska wsiadł człowiek "mały", kłótliwy, przeciętny prezydent, zaściankowy i ksenofobiczny, mierny polityk. Autor słów: "spieprzaj dziadu", "małpa w czerwonym", "ja panią załatwię", nieznający słów refrenu hymnu. Pośmiewisko nie tylko satyryków, ale całej Europy i prezydent z rekordowo niskim poparciem społecznym. Natomiast w trumnie ze Smoleńska, przywieziono "wybitnego męża stanu","patriotę", "bohatera narodowego", "ojca narodu", największego Polaka", "równego królom". Ja więc się pytam: KTO PODMIENIŁ CIAŁO?!

Pozostawiam Wam to do przemyślenia, a tymczasem podaję przepis. 
     

wtorek, 3 kwietnia 2018

Torta pasqualina

www.chleby.info

Byłem kiedyś z kumplem w Kazimierzu Dolnym. Dawno temu, sam już nawet nie pamiętam jak dawno. Kazimierz to taka urokliwa mieścina nad Wisłą. Parę knajpek, parę ruin, fajny rynek. Ot, taka przyjemna turystyczna dziura. Studentami byliśmy jeszcze wówczas, biednymi jak mysz kościelna. Nawet na autobus do tego Kazimierza nie mieliśmy i stopem przyjechaliśmy. Siedzimy tak na rynku, słońce praży, nie bardzo mamy co ze sobą zrobić. Wokół parę fajnych knajpek z zimnym piwem, ale z kasą trochę słabo u nas. Koniec końców postanowiliśmy się schować w jakimś lokalu. Wchodzimy do pierwszego z brzegu i widzimy, że dokładnie na przeciwko wejścia wisi telewizor. W środku ludzie, głowy zadarte i w telewizor się gapią. Patrzymy i my, a tam mecz jakiś. Nie mamy pojęcia jaki, bo na piłce nożnej to obaj się znaliśmy (i nadal znamy) jak na fizyce kwantowej. Ale ledwo spojrzeliśmy, a tutaj gol padł. Nie mamy pojęcia kto gra, nie mamy pojęcia kto strzelił, ale drzemy gęby: goooool! Jeeeee, hurrrraaaa, gooooool! Jak pojebani jacyś zupełnie. No nic. Podarliśmy te gęby i siadamy przy stoliku. Sięgamy do kieszeni, wysypujemy jakieś drobniaki, liczymy. Może chociaż na jedno piwo starczy. Dłubiemy w tych monetach, próbujemy je wzrokiem rozmnożyć, a tu nagle przed nami staje kelner i stawia dwa piwa. My nieco zaskoczeni, bo nie jesteśmy pewni czy aż na dwa nas stać, mówimy, że przecież jeszcze nic nie zamawialiśmy. Że to pomyłka chyba. Pan kelner na to, że nie, że wszystko w porządku, że to od tamtego pana. I pokazuje jakiegoś starszego jegomościa przy barze. Jegomość skinął ku nas głową, przechylił w naszą stronę kufel i zasugerował, że nasze zdrowie pije. Hmm... Co tu zrobić? Poderwać nas chce? No ładnymi chłopcami jesteśmy, ale też bez przesady. Nie aż tak ładnymi. A w sumie wiadomo, że darmowego piwa i pacierza nigdy nie odmawiam. Wzięliśmy więc kufle, odkłoniliśmy się jegomościowi i pijemy.
Później, gdy już w połowie piwa byliśmy, okazało się, że starszy pan jest Włochem. A ten mecz to były jakieś mistrzostwa świata czy coś w tym stylu. I właśnie grały Włochy z kimś tam. I na nasze wejście akurat Włosi strzelili gola. A pan po prostu był zachwycony naszym entuzjazmem spowodowanym tymże golem. Do tego stopnia, że postanowił nas piwem obdarować.

wtorek, 27 marca 2018

Bułki pszenne

www.chleby.info

Najprostsze bułki na świecie. Jeżeli potrzebujecie jakieś smaczne bułki na śniadanie (albo na dowolną okazję) to to jest właśnie przepis, którego szukacie. Pyszny środek i lekko chrupiąca skórka. Zwykle, najprostsze pszenne bułki, ale smakiem Was powalą. Ciężko teraz takie znaleźć w sklepie.
     

wtorek, 20 marca 2018

Sałatka nicejska

www.chleby.info

Wiecie co? Powiem Wam, że martwiłem się, że znowu nie będę miał jakiejś bardziej lub mniej zabawnej historyjki żeby Was rozbawić przed podaniem przepisu. Bo ostatnio mocno w biegu żyję, jak wpadnę do domu to tylko po to żeby szybko coś na blogu naskrobać i koty wymiziać. Ale z ratunkiem przyszedł mi mój ulubiony humorystyczny portal Fronda. A, nie czekajcie, oni to chyba na poważnie piszą, mogliby się obrazić, gdyby wiedzieli, że nazywam ich humorystycznym portalem. Co już samo w sobie ma sporą dawkę humoru. Ale tak, znalazłem tam fascynujący tekst. O zdrowiu, długości życia, wierze i takich tam dyrdymałach.
     

wtorek, 13 marca 2018

Chleb żytni na drożdżach z kawą i pieprzem

www.chleby.info

Jak zwykle w totalnym niedoczasie jestem, w dupie ciemnej zupełnie. Ale musiałem jakoś wygenerować parę chwil i wpisać dla Was przepis, wiem, że z niecierpliwością czekacie. Dzisiaj całkiem ciekawy chleb, nie dość, że żytni na drożdżach, to jeszcze z kawą i pieprzem. Bo żytnie, co do zasady, robi się na zakwasie. Ale przecież nie są to jakieś ścisłe zasady, których jest obowiązek przestrzegać. W kuchni najlepsza jest właśnie improwizacja. I zabawa. A przede wszystkim to, żeby zrobić coś fajnego i się nie narobić. Przygotowałem więc dla Was przepis na chleb, który smakuje naprawdę dobrze, a nie robi się go całą dobę, jak chleby na zakwasie.
     

wtorek, 6 marca 2018

Chleb pszenno-żytni ze słonecznikiem

www.chleby.info

Ostatnio niezbyt często za pieczywo się biorę, czas więc powrócić do korzeni. Bo ten blog powstał właśnie z myślą o domowym pieczywie, dopiero znacznie później ewoluował w ogólnokulinarny. A czasami w komentarzach domagacie się waśnie większej ilości pieczywa. A ja lubię spełniać Wasze życzenia. Tak więc od czasu do czasu będzie się pojawiać jakieś pieczywo. Może niezbyt często, ale będzie. I niestety nie uraczę Was żadną historyjką jak to mam w zwyczaju. Ostatnio mało czasu w domu spędzam. Teraz też na biegu piszę ten post i lecę dalej.
     

wtorek, 27 lutego 2018

Grzane piwo - jak zrobić?

www.chleby.info

Nie ma tego jednego jedynego właściwego przepisu na grzane piwo. Każdy robi je inaczej. A ja chciałbym Wam pokazać mój sposób. Mój grzaniec ma idealnie dobraną proporcję słodkości do goryczki. Jest lekko słodkawy, ale nie pozbawiony goryczki. Łagodny, ale jednocześnie pozostawiający delikatne drapanie w gardle. Warto spróbować.

Akurat leżę strasznie przeziębiony (pora taka jakaś nieszczególna jest) i jedyne, co trzyma mnie jeszcze przy życiu to właśnie te grzańce. Ani zwykłego zimnego piwa, ani schłodzonych drinków gardło nie przyjmuje. Tylko ciepłe napoje. Grzaniec więc wkomponował się w moją chorobę idealnie. Ale zanim do grzańca przejdziemy chciałbym Wam jeszcze coś opowiedzieć.

Taka tam historia, związana z piwem właśnie. Więc było to tak:
   

wtorek, 20 lutego 2018

Jak zrobić masło (miodowe)?

www.chleby.info

Często serwuję Wam tutaj różne bardziej lub mniej zabawne historyjki, tak na rozruszanie. Ta będzie akurat, jak na mój gust i moje poczucie humoru, wyjątkowo zabawna. Otóż jest taki portal Fronda. Wchodzę tam czasami żeby się pośmiać. Znaczy portal nie jest humorystyczny, wręcz przeciwnie. Piszą tam o bardzo poważnych sprawach. O sprawach ważnych dla narodu i religii. Tylko tak czasami się zastanawiam czy oni tak na serio...

Sprawa jest dość stara, sprzed półtora roku. A dotyczy rzeczy jeszcze starszej, sprzed 12 lat. Ale minie pewnie jeszcze z 10 lat zanim przestanę się z tego śmiać. Tak więc na owej Frondzie ukazała się recenzja animowanego filmu z 2006 roku, Happy Feet: Tupot małych stóp. Co może być zabawnego w recenzji filmu? Albo chociaż na tyle ciekawego żeby zaśmiecać tym bloga z żarciem? Przeczytajcie sami...
     

wtorek, 13 lutego 2018

Chleb na miodzie ze słonecznikiem i orzechami włoskimi

www.chleby.info

Siedzimy tak sobie z Anią i nagle ona wypala: "Pablo, a weź no jakiś chleb upiecz. Ale taki jakiś inny". Kurna no, inny niż co? Inny niż te 200, które mam na blogu? No łatwo nie będzie. Ale zaraz mnie olśniło (a może to był pomysł Ani?). A może by tak zrobić słodki chleb? Taki z dużą ilością miodu. Żeby jednocześnie miał charakter chleba, ale jednocześnie posmak takiej jakby chałki. Zastanowiłem się przez moment czy to jest możliwe, a potem stwierdziłem, że nie mam pojęcia. A skoro nie mam pojęcia, to muszę sprawdzić żeby wiedzieć. Bo jak się najłatwiej czegokolwiek nauczyć? Przez eksperymenty właśnie. Bo tak, taka jest prawda. Im więcej eksperymentujesz, tym więcej umiesz. Taki kawał kiedyś był: "Panie doktorze, im więcej piję, tym bardziej trzęsą mi się ręce. Im bardziej trzęsą mi się ręce, tym więcej wylewam. Im więcej wylewam, tym mniej piję. Czyli im więcej piję, tym mniej piję". Czyli im więcej rzeczy Wam nie wyjdzie, tym więcej rzeczy Wam wyjdzie. Ot, taki paradoks. Ale wracając do chleba... Na szybko w głowie ułożyłem przepis (się wie, fachura. Zresztą o "się wie, fachura" też znam kawał, ale Wam nie opowiem, bo jest nieprzyzwoity), przepisałem na kartkę żeby nie zapomnieć i przystąpiłem do działania. Finalnie okazało, że chleb wyszedł dokładnie taki jak go sobie w głowie ułożyłem i zajadaliśmy się nim z masłem, które również przy okazji sami zrobiliśmy (o którym napiszę niebawem). Tak więc polecam śmiało ten słodki chleb. Pasuje właściwie do wszystkiego. I do słodkich rzecz i do wytrawnych. Wędliny z tym chlebem komponują się doskonale.
     

wtorek, 6 lutego 2018

Tort śmietanowo-serkowy na 8 urodziny bloga

Tort śmietanowo-serkowy na 8 urodziny bloga

Nie powiem pewnie nic odkrywczego, gdy stwierdzę, że czas pędzi szybciej niż bym sobie życzył. Dokładnie pamiętam, jak siedzieliśmy z Anią i zajadaliśmy się tortem orzechowo- kajmakowym, który zrobiliśmy na 7 urodziny bloga. Ledwo się obejrzeliśmy, a nasz blog obchodzi już kolejne, 8 urodziny.
     

wtorek, 30 stycznia 2018

Ciasto kefirowe z brzoskwiniami i kruszonką

www.chleby.info

www.chleby.info

Ani zachciało się ciasta. Takiego z brzoskwiniami.  I wierci mi dziurę w brzuchu. Popatrzyliśmy po składnikach i okazało się, że tylko brzoskwiń nam brakuje. Polecieliśmy do sklepu (a to generalnie jest cała wyprawa, nie takie tam hop siup), nakupiliśmy masę niepotrzebnych rzecz, ja parę fajnych nowych piw kupiłem (których jestem wielkim smakoszem). Siedzimy tak w domu, minęła już co najmniej godzina i nagle taka błyskotliwa myśl przez głowę mi przebiegła z prędkością błyskawicy. Rzekłem więc: "Słuchaj, a kupiliśmy właściwie te brzoskwinie?". Ten przeciągły, świszczący oddech, to powolne wydobywające się z jej ust: "o kuurwaaaaa" powiedziało mi wszystko. Dzisiaj ciasta nie będzie. No nic, zrobiliśmy je następnym razem, kilka dni później.

Do tego ciasta można użyć dowolnych owoców. My akurat chcieliśmy zrobić z brzoskwiń, takich w puszce, w syropie. Właściwie to ciasto to nic wielkiego. Po prostu przyzwoite ciasto, w sam raz do kawy czy herbaty. A jego ogromną zaletą jest to, że właściwie samo się robi. Najdłużej nam się zeszło z pokrojeniem brzoskwiń, reszta właściwie zrobiła się sama. Dobre jest również to, że naprawdę długo zachowuje świeżość. My chyba przez 5 dni je jedliśmy i pod koniec wciąż było tak samo smaczne i świeże.
     

wtorek, 23 stycznia 2018

Kotlety mielone

Sos pieczarkowy

Klasyka klasyki, podstawa podstaw. W wielu polskich domach kwintesencja niedzielnego obiadu. Panie, panowie... Oto kotlet mielony! Niby prosta rzecz. Zmielić, ulepić, usmażyć. Ale z doświadczenia wiem, że proste rzeczy cieszą się u mnie na blogu największym powodzenie, to właśnie rzeczy prostych szukacie najchętniej. Zatem zapraszam na pyszne mieloniaki!

W ogóle pomysł na te kotlety powstał przy lazanii. Poprosiłem Anię żeby kupiła trochę mielonego mięsa na lazanię właśnie. Mój błąd polegał na tym, że nie sprecyzowałem ilości. A Ania, jak to Ania, wróciła do domu z kilogramem. Jak na dwie osoby trochę za dużo... Zatem połowa poszła na lazanię, a druga połowa na kotlety. Bo uświadomiłem sobie, że przez tyle lat jakoś nie udało mi się zamieści tego przepisu na blogu. Nadrabiam więc zaległości.
     

wtorek, 16 stycznia 2018

Calzone z kurczakiem

www.chleby.info

Dzisiaj odrobina włoskiej kuchni, czyli calzone z kurczakiem. Właściwie to nie jestem pewien czy Włosi calzone robią z kurczakiem. Pewnie nie, dlatego tylko odrobina tej włoskiej kuchni. Bo że calzone robią to nie ulega wątpliwości. A jest to taki ni to pieróg, ni to pizza. Taka jakby pizza składana na pół i sklejana jak pieróg. To tak w skrócie, takie amatorskie wytłumaczenie. Ale chyba najbardziej trafne.

Ale skoro o kurczakach mowa to opowiem Wam historię. Uwaga, mogą gdzieniegdzie pojawić się wyrazy powszechnie uznane za wulgarne.
     

wtorek, 9 stycznia 2018

Zupa krem z zielonego groszku

www.chleby.info

www.chleby.info

Styczeń, zimno, dobrze nie jest. W taką pogodę warto posilić się czymś naprawdę dobrym i rozgrzewającym. Na przykład jakąś zupą-kremem. Taką właśnie jak ta z zielonego groszku. Jak jeszcze parę grzanek do niej dodamy to naprawdę będzie sycąca. A skoro o grzankach mowa... Dawno temu, przy okazji przepisu na grzanki, wspominałem Wam jak to znany katolicki podróżnik Wojciech Cejrowski pozbawił mnie butów. Możecie o tym przeczytać tutaj: KLIK. Bardzo długo kazałem Wam czekać na dalszy ciąg historii, ale w końcu mogę Wam zdradzić jak się sprawa zakończyła. A właściwie chyba nie zakończyła, ciąg dalszy będzie z całą pewnością.
Historia będzie długa, ale warto przeczytać. Oczywiście nie ma ona żadnego związku z dzisiejszą zupą, więc kto chce to śmiało może przejść od razu do przepisu. A kto ma parę wolnych chwil i chęci to niech czyta.
 

środa, 3 stycznia 2018

Nalewka cytrynowa na miodzie

Nalewka cytrynowa na miodzie

Planowaliśmy zrobić nalewkę farmaceutów. Jest to dość specyficzna nalewka cytrynowa, robiona przy udziale mleka (chociaż finalnie tego mleka w niej nie ma, a przepis na nią znajdziecie TUTAJ). W każdym razie rzecz w tym, że tak jakoś przypadkiem kupiliśmy dwa razy więcej cytryn niż potrzebowaliśmy. Coś zatem trzeba było zrobić z nadmiarem. Przecież nie zjemy. Wymyśliliśmy zatem tę nalewkę cytrynową na miodzie. Ma ona bardzo świeży kwaskowy smak lekko przełamany miodem. Nie jest zbyt mocna, dokładnie taka, jaką lubimy, około 25%.

A tak w ogóle to witajcie w Nowym Roku! :)
     
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...