czwartek, 11 września 2014

Jajka po benedyktyńsku


Od jakiegoś czasu ponownie odkrywamy jajka. Już przejadła nam się weekendowa jajecznica i próbujemy w coraz to nowych odsłonach jajko zaserwować. Zatem nie trudno zgadnąć, że chyba najbardziej znanym sposobem na ciekawe podanie jajka jest jajko po benedyktyńsku, czyli na toście, z boczkiem i oblane sosem holenderskim.
Jest wiele teorii na pochodzenie tej potrawy. Mi osobiście najbardziej podoba się ta o człowieku nazwiskiem Lemuel Benedict, maklerze z Wall Street. Któregoś pięknego dnia w 1984 roku skacowany tak, że ledwo cokolwiek na oczy widział (bo przecież nie zmęczony pracą, bo był już wówczas emerytowanym maklerem) zawędrował do hotelu Waldorf, gdzie szefem kuchni był znany Oscar Tschirky. Zmęczony porankiem pan Benedict nie znalazł w karcie niczego, co mogłoby podtrzymać jego gasnące funkcje życiowe. Zażyczył sobie zatem tosta posmarowanego masłem, na nim bekon i jajko w koszulce, a całość oblana sosem holenderskim. Szefowi kuchni tak się to danie spodobało, że na stałe wprowadził je do menu w takiej formie jaką znamy do dzisiaj. Lemuelowi kac minął (albo i nie), Oscar tryskał szczęściem, bo mógł się przy piwie z kolegami pochwalić jaki to on jest fajny i jakie fajne potrawy wymyśla (no chyba, że był nie pijący, to przy brydżu mógł) i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. A ja, drogie dzieci, przejdę zatem do dalszej części opowieści.

Czyli tak: jak zrobić sos holenderski dowiecie się z TUTAJ, a jak przygotować ideale jajka w koszulce przeczytacie TUTAJ.
Zatem gdy już wszystko wiemy i mamy to podpiekamy przez kilka minut w piekarniku chleb tostowy. W tym samym czasie grillujemy na patelni grillowej kilka bardzo cienkich plasterków boczku.
I finisz: na toście układamy boczek, na nim jajko i całość polewamy sosem holenderski. Przyprawiamy odrobiną świeżo zmielonego białego pieprzu. Możemy ozdobić odrobiną szczypiorku.

Smacznego!


---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

2 komentarze:

Dziękuję, że tutaj jesteś. Zostaw komentarz, napisz, co sądzisz o blogu czy o tym konkretnym przepisie. Nie zostawiaj natomiast w komentarzu linków (ani do swojej strony, ani do żadnej innej) - chyba, że kontekst rozmowy tego wymaga. Jeśli interesuje Cię zareklamowanie się na blogu, to po prostu zajrzyj do zakładki "Współpraca".

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...