czwartek, 17 kwietnia 2014

Baleron pieczony


Jakiś czas temu pisałem o baleronie parzonym. Teraz więc pora na baleron pieczony. Madzia wtedy kupiła 3,5 kg karkówki. 1 kilogram poszedł na baleron parzony, a kolejne 2,5 kilograma na pieczony. Pora więc na przepis:

środa, 16 kwietnia 2014

Bagietki orkiszowe


Dzisiaj zapraszam was na orkiszowe bagietki. Tak wpadłem na ten plan, bo szukałem pomysłu na wykorzystanie jasnej mąki orkiszowej, którą akurat miałem. A miałem, bo dostałem ze sklepu biozdrowie24. Bardzo przyjemny sklepik z miłą obsługą. Jeśli kręci was klimat eko to ten sklep jest czymś dla was. Niedawno robiłem drożdżówki z konfiturą z czarnego bzu z tego sklepu. Rewelacja! I drożdżówki i w ogóle ta konfitura. Tak więc jakby co to sklep z pełną odpowiedzialnością polecam :) Swoją drogą niedługo planuję wykorzystanie makaronu z pokrzywą. Ciekawa rzecz i mam już wstępny pomysł na obiad :)
Ale dobra, bo zaczynam się oddalać od tematu, a czasu nie mam za wiele, jak zawsze zresztą...
Bagietki wyszły rewelacyjnie. Puszyste w środku, chrupiące na zewnątrz. A przepis podpatrzyłem u Liski.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Jajka faszerowane z rzeżuchą


Za parę dni Wielkanoc czyli święto, w którym się jada jajka :) Zatem może przyda się wam ten szybki przepis. A skoro przepis szybki to i ja piszę szybko, bez zbędnych wstępów i historii. Bo w sumie pracy mam sporo i się spieszę trochę :)

niedziela, 13 kwietnia 2014

Ciabatta



Kolejny wypiek w akcji Wypiekanie na Śniadanie. Parę razy już wyjaśniałem, o co w tym chodzi, ale napiszę raz jeszcze, dla tych, którzy nie są stałymi czytelnikami naszego bloga. Otóż jest zarzucany jakiś temat, w tym akurat wypadku ciabatta. Podawany jest przepis i w weekend każdy kto chce wziąć udział z tego przepisu piecze ciabattę. Potem zamieszczamy zdjęcia na wspólnym forum i się nimi podniecamy. Tak, zamiast jak każdy zdrowy normalny facet podniecać się panienkami w Playboyu to ja się zdjęciami bułek będę podniecał. Ale bo wiecie jak to jest. Gołą babę to ja codziennie widuję, a ciabatty już dawno nie widziałem ;)

sobota, 12 kwietnia 2014

Bagietka pszenna II


Dzisiaj dalszy ciąg tego, co z Madzią nazwaliśmy "Niedzielną Piekarnią". Mianowicie którejś niedzieli wstałem o 5 rano i zacząłem piec. Mąki starczyło mi na 6 chlebów, 4 bagietki i 12 bułeczek :) Teraz zatem pora na przepis na owe bagietki.
Tak naprawdę to ta "Niedzielna Piekarnia" była dość dawno temu, a ten wpis po prostu mi się gdzieś zagubił. Zupełnie przypadkiem go teraz znalazłem i nieco z opóźnieniem publikuję :)

piątek, 11 kwietnia 2014

Domowa kostka rosołowa (bulionetka)



Madzia ostatnio ostro za kuchnię się wzięła, pewnie niedługo będzie próbowała mnie zdetronizować :) No i szpera sporo po różnych forach i blogach. I natknęła się na Ósmy Kolor Tęczy, a na nim fajny przepis na domową kostkę rosołową. Stosuje się ją tak jak taką normalną sklepową kostkę bulionową. Świetna rzecz. Doskonale wzmacnia smak, a chociaż wiemy co jest w środku. Same naturalne i dobre rzeczy :)
Przepis z Ósmego Koloru Tęczy Madzia lekko zmodyfikowała i wyszła nam taka bardziej bulionetka niż kostka rosołowa, bardziej luźna konsystencja. Ale to nawet lepiej. Smak i działanie ma identyczne, a wygodniej chyba się stosuje.

środa, 9 kwietnia 2014

Spaghetti aglio olio e peperoncino


Czas na spaghetti aglio olio e peperoncino, czyli z czosnkiem i papryczką chili. Konkretny pikantny smak. Aaahh, polubiłem to! :) Pyszne i absolutnie proste w przygotowaniu. Zatem przepis i spać lecę, bo północ dochodzi teraz, gdy to piszę.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Jak NIE prowadzić firmy, czyli marketing od siedmiu boleści


Dzisiaj nie podzielę się z wami żadnym smakowitym przepisem. Dzisiaj podzielę się wiedzą innego rodzaju. Dzisiaj będzie o tym jak nie prowadzić firmy. Zastanawiałem się jaki dać tytuł, bo tak naprawdę w miejsce Jak NIE... można by wpisać wszystko. Jak nie prowadzić firmy, jak nie prowadzić marketingu, jak nie rozmawiać z klientem, jak nie zniszczyć sobie reputacji... Pewnie parę innych rzeczy rzeczy też dałoby się dopasować. A wszystko to na przykładzie firmy Makasi. Firma ta zajmuje się organizacją jarmarków, eventów i innych imprez plenerowych.

W języku lingala (używanym w Kongo) makasi oznacza silny, mocny, solidny, twardy. Nie wiem, czy właściciele firmy stąd właśnie wzięli nazwę, ale nie bardzo ona pasuje do firmy. Znacznie bliższa byłaby np. słaba, licha, mizerna, a najlepiej istotę sprawy oddawałaby nazwa "pokurcz". Ale zostawmy te zabawy językowe i skupmy się na konkretach.

sobota, 5 kwietnia 2014

Chleb tygrysi (Dutch Crunch Bread)


Kolejne wspólne wypiekanie w akcji Wypiekanie na śniadanie. Tym razem na warsztat wzięliśmy chleb tygrysi z bloga Mój Kulinarny Pamiętnik prowadzonego przez Berenikę (ja nieco przerobiłem przepis Bereniki). Tak miedzy nami mówiąc to nie wiem skąd taka nazwa, bo te cętki to bardziej lamparta przypominają albo żyrafę. Ale podobno gdzieś wysoko w górach żyje jeszcze jeden góral, który słyszał historię o tym, że gdzieś podobno mieszkał ktoś, kto miał kuzyna i własnie ten kuzyn kiedyś słyszał, że komuś udało się upiec chleb z tygrysimi pasami. A może ten ktoś hodował lamparta o imieniu Tygrys i karmił go chlebem... Ten góral jest już bardzo stary i nie bardzo pamięta...
W każdym razie ten chleb jest genialny. I z wyglądu i w smaku. Taki trochę bardziej bułkowy niż chlebowy, taki miękki i delikatny. W sumie można by było zamiast jednego wielkiego bochenka zrobić kilka/kilkanaście małych okrągłych bułeczek. Może kiedyś tak właśnie zrobię.

Zaczyn:
90 g mąki
55 ml wody
7 g suchych drożdży
2 łyżeczki cukru
1/4 łyżeczka soli

Ciasto na chleb:
cały zaczyn
500 g mąki pszennej
100 g ciepłej wody
230 g ciepłego mleka
1 łyżeczka cukru
2 łyżeczki soli
2 łyżki oleju sezamowego

Tygrysia skorupka:
7 g suchych drożdży
125 ml ciepłej wody
2 łyżeczki cukru
1 łyżka oleju sezamowego
1/2 łyżeczka soli
120 g mąki ryżowej

Robimy zaczyn: do miski wkruszamy drożdże, dodajemy cukier, zalewamy wodą i odstawiamy na 5 minut. Potem dodajemy pozostałe składniki na zaczyn i wyrabiamy elastyczne ciasto. Odstawiamy na 20 minut.

Ciasto chlebowe: do zaczynu dodajemy wodę, mleko i cukier. Miksujemy mikserem z hakiem do wyrabiania ciasta. Dodajemy olej, sól i stopniowo dosypujemy mąkę. Całość zagniatamy na średniej prędkości, aż ciasto się połączy. Ciasto ma odchodzić od boków miski. Jeśli jest zbyt klejące to dosypujemy jeszcze nieco mąki.
Wyjmujemy ciasto na lekko omączony blat i ugniatamy przez 4 minuty, aż będzie gładkie i elastyczne. Ciasto ma zupełnie gładko odchodzić od ręki i w ogóle się nie kleić. Jeśli się klei to dodajemy jeszcze nieco mąki. Formujemy kulę i umieszczamy w natłuszczonej misce. Przykrywamy i zostawiamy do wyrośnięcia na 1 godzinę (do podwojenia objętości).
Po wyrośnięciu uderzamy ciasto pięścią żeby je odpowietrzyć i wyrabiamy przez kilka sekund. Formujemy bochenek i zostawiamy na blasze do wyrośnięcia na 1 godzinę (pod przykryciem). Na 15 minut przed końcem rośnięcia robimy tygrysią pastę do posmarowania chleba. Wszystkie składniki łączymy ze sobą i mieszamy trzepaczką.
Smarujemy cały chleb dokładnie grubą warstwą pasty (powinna mieć konsystencję gęstej śmietany). I czekamy 20 minut, już nie przykrywając chleba. Po tym czasie wkładamy chleb do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy 50 minut. Od razu po wyjęciu chleba spryskujemy go kilka razy wodą ze spryskiwaczki do kwiatów.
Studzimy na kratce.

Smacznego!

Razem ze mną w Wypiekaniu na śniadanie udział wzięli:
Kinga z Małe Kulinaria
Alina z Ala piecze i gotuje
Dorota z Moje Małe Czarowanie
Lidia z Facebooka

---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

Pikantna zupa krem z brukwi


W zeszłym tygodniu wspominałem o fajnym obiedzie, który na mnie czekał jak z pracy wróciłem. Carpaccio z buraków (przepis tutaj), pikantna zupa krem z brukwi i spaghetti aglio olio. Jakiś czas temu pisałem też, że postanowiliśmy z Madzia wykorzystać do maksimum wszelkie znane i nieznane nam do tej pory polskie warzywa. I Madzia wyszykuje na bazarach rzeczy typu topinambur, czarna rzepa, czy chociażby wspomniana brukiew. 
Ale do rzeczy, bo właściwie teraz gdy to pisze to noc jest i spać zaraz iść muszę, jutro o 5 pobudka niestety.
Więc carpaccio opisałem kilka dni temu, teraz pikantna zupa krem z brukwi. A za kolejnych kilka dni spaghetti aglio olio.

650 g obranej brukwi
4 młode ziemniaki
1 litr wody/rosołu
4 ziela angielskie
1 liść laurowy
1 cebula
2 ząbki czosnku
1/2 papryczki chili
200 ml śmietanki 30%
sól

Brukiew obieramy i kroimy w kostkę. Ziemniaki są młode więc tylko myjemy, nie obieramy. I też kroimy w kostkę. Dodajemy liść laurowy, ziele angielskie i gotujemy aż brukiew i ziemniaki nieco zmiękną. Wyjmujemy liść i ziele i dodajemy bulion. My użyliśmy naszej domowej bulionetki (1 łyżka), na którą przepis zamieszczę wkrótce, za jakieś 2-3 tygodnie. Wy możecie użyć tego co zwykle do zup używacie. Czyli np. kostki rosołowej lub od początku gotować wszystko w jakimś wywarze bulionowym. I gotujemy aż warzywa będą miękkie.
W tym czasie na patelni podsmażamy cebulę pokrojoną w kostkę, posiekane 2 ząbki czosnku i pół posiekanej drobno papryczki chili. Dorzucamy po podsmażeniu to wszystko do garnka, zdejmujemy z gazu, dodajemy 200 ml śmietanki 30% plus sól do smaku i miksujemy. Gotowe.

Zupa wychodzi bardzo gęsta, ale my taką właśnie lubimy. Jeżeli wolicie mniej gęstą to można dać 1,5 litra wody, zamiast 1 litr.

Smacznego!



---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)
Get widget
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...