piątek, 25 lipca 2014

Miodowe ciasto z orzechami laskowymi


Więc historia była zabawna... Tak, wiem, moje historie są suche jak pięty Cejrowskiego, ale przepis bez suchej historii się nie liczy. Najpierw historia, potem przepis ;)
Dzwoni do mnie Mateusz, przyjaciel mój najlepszy. Trzymamy się razem od ponad 20 lat. Niejedno razem robiliśmy, niejedno tanie wino wypiliśmy, niejedną panienkę razem, nooo... ten, nooo, moja żona to czyta czasami więc o tych panienkach to kiedyś indziej wam opowiem.
Wyprowadził się w międzyczasie Mateusz do innego miasta i tak się z rzadka widywaliśmy, tak jakoś co trzy miesiące mniej więcej. Ale taki drobiazg nie był w stanie zaburzyć naszej przyjaźni. W końcu te ponad 20 lat zobowiązuje. 25 pewnie niedługo będzie. Więc dzwoni do mnie Mateusz i pyta co dzisiaj robimy. To znaczy ja z Madzią co robię. Więc mówię mu, że dupa blada, do 19.30 w fabryce siedzę. A on na to, że spoko, może być, to przyjedzie z Agnieszką wieczorem. I enigmatycznie mówi, że jak się teraz dzisiaj nie zobaczymy to się już długo nie zobaczymy. No i że teraz to nie ma co gadać o tym, opowie jak się spotkamy. Hmm, zadumałem się srodze, powiem wam szczerze. Bo nie widujemy się zbyt często, a teraz mamy się jeszcze dłużej nie widzieć? No to jak, kiedy? Za rok, za dwa lata? Za trzy? Więc jedyna myśl jaka mi przyszła do głowy, to że za granicę jedzie. Tym bardziej, że wspominał o tym kiedyś. Że chciałby. No to trzeba jakoś przyjaciela pożegnać. Madzia więc wymyśliła, że ciasto zrobi. A nawet dwa ciasta. Już nie chciałem jej mówić, że trochę to bez sensu, bo przecież jak przyjaciel wyjeżdża na długi czas to nie będziemy się ciastem zajadać tylko nawalimy się konkretnie jak za dawnych czasów. Ale pomyślałem, że jak chce robić te ciasta to niech robi, w sumie co jej będę zabraniał. A wracając do tego nawalenia się to niestety miałem rację. Booosz, człowiek to stary i głupi jest. Następnego dnia byłem po prostu martwy kompletnie. Zresztą nie, nie byłem martwy. Martwy człowiek to nic by nie czuł, a ja zdecydowanie zbyt wiele czułem...
No ale pora kończyć historię. Mateusz oczywiście nigdzie nie wyjeżdża tylko jakiś biznes po prostu otwiera i przez kilka miesięcy będzie zupełnie absolutnie zajęty. No więc pod ten jego nowy biznes się sponiewieraliśmy ;) A ciasto też jednak się przydało. Madzia zrobiła to właśnie tytułowe ciasto miodowe i biszkopt z masą orzechową. Teraz więc przepis na miodowe ciasto z orzechami laskowymi. I Madzia przeprasza, bo nie pamięta skąd ten przepis wzięła. Jak to Madzia... :)

czwartek, 24 lipca 2014

Bułeczki z czosnkiem niedźwiedzim




Ostatni z weekendowych wypieków. Mocno czosnkowe bułki. Właściwie to mocno mocno ;) I naprawdę dobre. Jeśli oczywiście lubi się czosnek ;) Bo jeśli się nie lubi, to hmm... No to się nie lubi. A bułki są podwójnie czosnkowe, bo z czosnkiem zwykłym i niedźwiedzim. Własnie parę chwil temu skończyłem pochłaniać pieczonego kurczaka zagryzanego tymi właśnie bułkami. Bardzo dobre połączenie. Właściwie to tak dobre, że zjadłem nieco za dużo i kiepsko się teraz czuję. Serio...

A sponsorem tego przepisu po raz kolejny jest sklep biozdrowie24, który zafundował nam czosnek niedźwiedzi. Fajny eko-sklep, w wolnej chwili możecie tam sobie poszperać :)

wtorek, 22 lipca 2014

Chleb pszenny na drożdżach


Trzeci chleb z mojego ostatniego weekendowego wypieku. Raz na jakiś czas robię sobie właśnie takie niedzielne maratony. Sporo pracuję, bardzo często też w niedziele. Niezbyt często mam jakiś wolny dzień. Często nawet święta ustawowo wolne od pracy spędzam pracując, niestety. Generalnie, tak w skrócie: przeważnie pracuję 7 dni w tygodniu. A jak już zupełnie przypadkiem wpadnie mi wolny dzień to jest słały sposób na jego wykorzystanie. Zawsze wygląda identycznie. Zamiast w końcu porządnie się wyspać wstaję o 5 rano i piekę. Chleby, bułki, chałki, bagietki, jakieś słodkie wypieki. Cokolwiek. Na co jest pomysł lub zapotrzebowanie. Ostatnio akurat nie miałem całej niedzieli wolnej więc tak na pół gwizdka zrobiłem. 6 chlebów i parę czosnkowych bułeczek. Od dawana chodził za mną taki zupełnie zwykły pszenny chleb. Taki najprostszy. Przez moment miałem już dość wymyślnych chlebów i zachciało mi się takiego zupełnie zwykłego. Chociaż gdy już zacząłem robić to zdecydowałem się "zepsuć" jego zwykłość dodając odrobinę mąki pełnoziarnistej. Ale to właśnie dodało mu charakteru. A chrupiąca skórka i domowy wygląd dopełniły całości.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Pasztet do słoików z szynką


Dzisiaj zapraszamy na wytworny pasztet. Wytworny, bo z szynką. I naprawdę smaczny. Delikatny, kremowy smak. Ten smak przypomina mi dzieciństwo.
Przez wiele lat jako dziecko jeździłem na kolonie do beskidzkiej miejscowości Osielec. Były to jeszcze czasy minionego ustroju i o cokolwiek mięsnego nie było łatwo, nawet na zorganizowanej kolonii. Ale opiekunowie w jakiś tam tylko sobie znany sposób potrafili załatwić wszystko. I często do jedzenia był pasztet. Ten pasztet smakował zupełnie inaczej niż wszystkie inne pasztety, które czasami jadałem. Nie wiem co w nim było, nie wiem dlaczego smakował inaczej, ale po prostu był pyszny. I nie wiem jak to możliwe, ale teraz, gdy spróbowałem ten pasztet to przypomniał mi się Osielec, kamieniołomy, na które mogłem patrzeć godzinami i ten dawno już zapomniany smak...
A wszystko to za sprawą Dobrej Kiełbasy. Bo to właśnie we współpracy z Dobrą Kiełbasą od jakiegoś już czasu przygotowujemy różne słoikowe smarowidła. My robimy, a Dobra Kiełbasa wspomaga nas mieszankami przypraw. Zapoznać z nimi możecie się TUTAJ. Zresztą z resztą asortymentu też proponuję się zapoznać. Jeżeli planujecie samemu w domu przygotowywać wszelakiej maści mięsiwa to tutaj znajdziecie wszystko co trzeba.

sobota, 19 lipca 2014

Chleb pszenny z oliwkami i estragonem



Kolejny chleb z ostatniego niedzielnego wypieku. Kolejny chleb obiecany teściowej ;) Pamiętajcie: każda obietnica, którą złożycie musi zostać spełniona. Ja dwa lata temu obiecałem upiec teściowej chleb z pomidorami i chleb z oliwkami i w końcu mnie to dopadło, wstałem o 5 rano i muszę to zrobić, bo teściowa przyjeżdża. Więc najlepiej nic nigdy nikomu nie obiecujcie ;)

Przepis właściwie wygląda prawie tak samo jak ten poprzedni. Skopiuję zatem treść poprzedniego wpisu i zmodyfikuję nieco tu o tam...

czwartek, 17 lipca 2014

Chleb pszenny z suszonymi pomidorami i natką pietruszki


Pisałem parę dni temu o wizycie teściowej. Więc wizyta się odbyła, przebiegła bez problemów. Zresztą tak tylko sobie żartuję, lubimy się bardzo z Marzenką ;) Przyjechała, posiedziała, pogadała, zjadła coś tam, zainkasowała dwa świeżo upieczone chleby i pojechała. I właśnie dzisiaj przepis na pierwszy chleb dla teściowej: z suszonymi pomidorami. Kolejny, z oliwkami, za kilka dni.

A tak na marginesie, znacie kawał o teściowej? Siedzi na dachu teściowa z zięciem. Oglądają spadające gwiazdy. Zięć pomyślał życzenie. Teściowa już nie zdążyła.
Słaby i zupełnie nieprawdziwy kawał, przecież wiadomo, że teściowe są fajne ;)

środa, 16 lipca 2014

Bruschetta


Jakiś czas temu dostałem butelkę oleju z awokado od firmy Greencado. To znaczy firma się inaczej nazywa, Greencado to chyba tylko ich marka. Zresztą nie ma to większego znaczenia. Znaczenie ma to, że olej ten dostałem i że jest całkiem spoko. A nawet więcej niż całkiem spoko, jest naprawdę smaczny. Długo się zbierałem żeby do czegoś ten olej użyć i w końcu Madzia wymyśliła, że robimy bruschetty. Ale po kolei... Najpierw słów kilka o samym oleju. Nie znam się na olejach, nie jestem z tych co mogą o nich opowiadać z pasją. Mogę powiedzieć po prostu, że jest smaczny. Tak jak oliwa z oliwek ma swój charakterystyczny smak, tak samo tej olej z awokado również. Razem w olejem dostałem ulotkę, więc zamiast się wysilać na mądre słowa może po prostu przytoczę co ciekawsze zdania z ulotki:

wtorek, 15 lipca 2014

Niedzielna piekarnia #4


Eeehh, te weekendy... Bo to jest tak: człowiek w tygodniu każdego dnia wstaje o 5, bo do pracy trzeba chodzić, za to w weekend... za to w weekend też wstaje o 5, bo przez cały tydzień nie było czasu stać w kuchni i trzeba nadrobić zaległości... Teściowa dzisiaj na wizytację przyjeżdża, a jakieś dwa lata temu obiecałem, że upiekę jej dwa chleby. Jeden z suszonymi pomidorami, a drugi z oliwkami. No i tak przez te dwa lata wykorzystałem chyba wszystkie możliwe (i niemożliwe również) wymówki, żeby tylko tych chlebów nie piec. Wiecie, jakoś motywacji nie miałem ;) Ale w końcu wymówki się skończyły (dwa lata wymówek to i tak niezły wynik) i chleby piec trzeba. A skoro już w ogóle cokolwiek mam robić to jak to zwykle u mnie bywa podszedłem do sprawy hurtowo. Zrobiłem dwa chleby z suszonymi pomidorami, dwa z oliwkami i estragonem, dwa takie zwykłe pszenne na drożdżach (zatęskniłem za takimi zwykłymi chlebami) i kilka okrągłych bułek z czosnkiem niedźwiedzim.
I wiecie co? Uwielbiam ten zapach w kuchni, gdy chleb już leży w piekarniku, a inny stygnie na kratce w kuchni. Zapach świeżego pieczywa jest niesamowity...

Zapraszam po przepisy za kilka dni ;)

---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

poniedziałek, 14 lipca 2014

Pasztet domowy słoikowy


Poniedziałek, więc zapraszamy was na mięsiwa słoikowe. Jak pewnie pamiętacie cykl ten prowadzimy razem z Dobrą Kiełbasą. Czyli podział ról jest taki: ja bez sensu kręcę się po kuchni (a potem na blogu się chwalę, że wszystko sam robiłem), Madzia dzielnie miesza w garach, a Dobra Kiełbasa dostarcza nam mieszanek przypraw. Z którymi możecie zapoznać się TUTAJ. A zapoznać się warto, bo przyprawy mają super.
Zatem dzisiaj nabraliśmy ochoty na pasztet. Prosty i pyszny. Kremowa poezja smaku, serio. Chociaż akurat tym razem nie użyliśmy gotowej mieszanki przypraw, sami wszystko dobraliśmy. Ale jeżeli tylko chcecie to my polecamy do tego pasztetu mieszankę "Smarowidło domowe" od Dobrej Kiełbasy, nada się idealnie. Czyli dajecie łopatkę, wątróbkę, cebulę, masło i mieszankę przypraw. A jeśli macie ochotę pobawić się nieco dłużej to podajemy przepis:

niedziela, 13 lipca 2014

Dwukolorowa zupa z cukinii


Dzisiaj Madzia miała fantazję i tak sobie wymyśliła taką dwukolorową zupę. Świetny pomysł. Nie dość, że zupa dobrze smakuje to i wygląda ciekawie. Od razu jeszcze bardziej chce się ją jeść. A w tym wszystkim fajne jest to, że właściwie to naprawdę łatwo się ją robi. Jest fajną rzeczą jak spodziewamy się gości. W łatwy sposób można na gościach zrobić spore wrażenie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...