wtorek, 15 sierpnia 2017

Zakwas chlebowy

Zakwas chlebowy

W tym wpisie chciałbym pokazać, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Wielokrotnie na różnych forach spotykałem się z twierdzeniem, że zakwas to jakaś niemalże magiczna sztuka, wiedza, którą nie sposób ogarnąć rozumem. Że to przecież takie trudne. I że ja przecież nie dam rady zrobić, że nawet nie będę próbować, bo przecież nie umiem... Nie wiem skąd się wzięło takie przeświadczenie, ale mam nadzieję, że tym wpisem je obalę. Bo zakwas to naprawdę minimalny nasz wkład. Głównym czynnikiem jest czas, a samej pracy nie ma prawie wcale.

Zanim przejdziemy do głównego zagadnienia, chciałbym również rozwiać wątpliwości na temat chlebów na drożdżach. Wiele razy się spotykałem z twierdzeniem, że prawdziwy chleb to tylko na zakwasie, a ten na drożdżach to jakaś marna podróba. Że przecież nasze babcie wiedziały co dobre i tylko na zakwasie piekły. Absolutnie się z tym nie zgadzam! Nasze babcie (czy prababcie) po prostu nie miały dostępu do drożdży. A chleb na drożdżach jest tak samo pełnowartościowy jak ten na zakwasie. W samych drożdżach nic złego nie ma. A ja lubię i takie chleby i takie. Jak mam czas to piekę na zakwasie. Jest z tym więcej roboty, a to właśnie daje mi przyjemność. Ale czas mam nie zawsze. Dlatego znacznie częściej piekę szybkie chleby drożdżowe.
     

wtorek, 8 sierpnia 2017

Zupa szczawiowa

Zupa szczawiowa

Zupa szczawiowa

Na początek taka krótka historyjka, prosto z kolejki po kawę w znanej kawiarnianej sieci (trochę wulgarna, żeby nie było, że nie ostrzegałem):

"Czy muszę zbudować jebany wehikuł czasu i cofnąć się do lat '90 żeby wypić szybko kawę? Cztery osoby, 21 min., no kurwa! Stoją w kolejce laski z pierścionkami zaręczynowymi i jazgoczą, każda o czymś innym... A że z bitą śmietaną, a że zapłaci kartą, karta oczywiście nie działa, a że zapłaci telefonem, a że chujem, a że stempelki zbiera. Do tego karta witaj, karta żegnaj, spierdalaj, itp. I na końcu zawsze trafi się brodaty chujek w musztardowych spodniach, jebany student prawa lub innej medycyny, z dziewczyną tępą jak trzonek od siekiery, razem próbują wygrzebać jebane 12 zeta żeby zapłacić za jebaną kawę. Niedługo będą przychodzić z żyrantami. Ostatnio widziałem jednego zjeba który wziął fakturę na 5,50 za ciastko. Chcę do starych czasów..."

No więc właśnie, jeśli o stare czasy chodzi... U mnie w rodzinnym domu często jadało się zupę szczawiową. Podejrzewam, że jak w większości domów w tamtych czasach. Uwielbiałem ją. Jednak ta zupa, mimo, że pyszna, miała jeden defekt. Ciężko się było nią najeść. Ot po prostu człowiek zjadł, przeleciała przez przewód pokarmowy i tyle. Dlatego też dzisiaj mamy dla Was nieco bardziej sycącą wersję. Z mięskiem w środku. Jest tak samo smaczna jak ta, którą zapamiętałem, a jednocześnie całkiem sycąca.
     

wtorek, 1 sierpnia 2017

Piekarnia Grochola. Prawdziwy Chleb

www.chleby.info

Często raczę Was tutaj różnymi czerstwymi historiami. Zwykle zupełnie nie mającymi nic wspólnego z prawdą. Tym razem będzie inaczej. Historia będzie całkowicie prawdziwa. I wcale nie czerstwa. Wręcz przeciwnie. Świeża i pachnąca chlebem.
     

wtorek, 25 lipca 2017

Chłodnik litewski

Chłodnik litewski

Zawsze, gdy lato ma się już dobrze, czyli skwar powoli robi się nieznośny, u nas na stole pojawia się on: chłodnik. Pyszny, fioletowo-różowy, pachnący świeżymi warzywami... Tradycyjny chłodnik z botwinki, ten, który chyba każdy zna najbardziej. Chłodniki są bardzo różne, ciężko pewnie nawet je zliczyć. Z ogórków, z awokado, z pomidorów, ze szpinaku... Ale ten z botwinki jest chyba najbardziej znany. To tradycyjny chłodnik litewski, obowiązkowo przyozdobiony jajkiem na twardo. Pewnie w większości polskich domów pojawia się on mniej więcej na początku maja. U nas właśnie mniej więcej wtedy się pojawia i gości aż do końca wakacji. Nic lepiej nie gasi pragnienia i głodu podczas letnich upałów. 

Mówcie co chcecie, róbcie co chcecie, ja zaraz - jak tylko skończę pisać ten wpis - biorę się za robienie kolejnej porcji chłodniku.
     

wtorek, 18 lipca 2017

Łatwe ciasto ze śliwkami

Łatwe ciasto ze śliwkami

Niezbyt często piekę ciasta, to raczej nie moja domena. Ale wiadomo, że czasem każdy miewa zachciewajki i chce zjeść coś na słodko. Jasne, łatwiej wtedy iść do sklepu. Ale wtedy nie ma żadnej zabawy. A poza tym co bym na bloga wpisał? Że byłem w sklepie i jakieś marne ciasto kupiłem? Cukierni koło domu nie mam, a do najbliższego sklepu 1,1 km. I tyle samo w drugą stronę. I to tylko jak deszcz nie pada. Bo po deszczu droga na skróty jest utopiona i trzeba co najmniej 2 kilosy zachrzaniać. A to ciasto jest tak proste, że szybciej jest je zrobić niż lecieć do sklepu. A do tego jest naprawdę smaczne, niezwykle puszyste.

Ja akurat zrobiłem je ze śliwkami, ale możecie użyć innych owoców. Porzeczki, agrest, jeżyny... Pewnie maliny czy borówki też będą dobre. A nawet możliwe, że niegłupio by wyszło z mandarynkami. To takie uniwersalne ciasto, daje duże pole do popisu.
     
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...