niedziela, 3 czerwca 2012

Chleb pszenny na zakwasie


Madzia wyjechała na parę dni do Krakowa. Ot, taki kaprys miała, tak żeby zamiast oddychać warszawskimi spalinami pooddychać trochę krakowskimi. W sumie Kraków ładne miasto, sam bym pojechał. Ale akurat pracy trochę miałem więc same korzyści były z tego jej wyjazdu: ona zadowolona że może jechać, a ja chociaż ciszę i spokój do pracy w domu miałem. Zresztą byłem parę miesięcy temu w Krakowie, do przyszłego roku mi wystarczy :)
A tak na marginesie to jakieś dziwnie tanie piwo w krakowskich knajpach jest. Akurat parę miesięcy temu tego nie zauważyłem (bo ciężko jest zauważyć cokolwiek jak się nie trzeźwieje), ale teraz Madzia mi przez telefon doniosła, że spotkała lokale gdzie było za 4-5 złotych. Hmmm, dziwnie tanie. W Warszawie z trudem można znaleźć pub gdzie jest za 8. Zwykle to tak 9-10 zł kosztuje. A może by się tak na stałe tam przenieść? W końcu tak jak pisałem: miasto ładne :) W tej zapyziałej stolicy i tak nic mnie nie trzyma.

A pamiętam, że zauważyłem jeszcze jedną dziwną rzecz w Krakowie: jestem (a właściwie byłem) pochłaniaczem kebabów w hurtowych ilościach. W Warszawie kebab na cienkim cieście jest o jakąś złotówkę tańszy niż na grubym. W Krakowie zauważyłem dokładnie odwrotną tendencję. Przynajmniej w tych kebabowniach, które zwiedziłem. I ogólnie w Krakowie o jakąś złotówkę droższe kebaby były. Muszą sobie to tanie piwo jakoś odbić, hehe. No i z przykrością stwierdzam, że były paskudne :( Nie wiem, może po prostu na złe lokale trafiałem. Ale pamiętam, że nawet w stanie porządnego upojenia, gdzie powinno być mi wszystko jedno, uważałem, że są niejadalne. Ale jak pojadę tam znowu to przetestuję inne lokale kebabowe, może faktycznie jakoś pechowo trafiałem.

Ale, ale... Trochę się chyba oddalam od tematu. Właściwie to go nawet jeszcze nie zacząłem. Otóż zjadłem śniadanie i odkryłem, że na kolację chleba nie ma już. A kolacja rzecz ważna. Znaczy się tak samo ważna jak śniadanie, obiad i kilka innych posiłków, które spożywam w trakcie dnia :) Zatem zrobiłem przerwę w tym co robiłem, przeszperałem zawartość kuchennych szafek i stwierdziłem, że mam wszystko co trzeba.
Znalazłem też coś czego nigdy dotąd nie używałem. Mianowicie "Naturalny zakwas Spring Panettone", który otrzymałem z BogutynMłyn. Jakoś tak nie bardzo potrafiłem znaleźć zastosowanie dla tego specyfiku. Oczywiście mógłbym po prostu zrobić panettone, ale uznałem, że to za proste rozwiązanie :) I teraz właśnie pomyślałem, że idealnie nada się do chleba, który chcę zrobić. I już na etapie wyrabiania ciasta okazało się, że pomysł miałem doskonały. Bo zwykle jak ciasto wyrabiam to ma ono taki po prostu zapach, hmmm... no sam nie wiem. No taki zapach mąki ma. No bo w sumie jaki zapach może mieć mąka? No pachnie mąką właśnie :) A tutaj unosił mi się taki delikatny świeży aromat. Taki właśnie jakby wiosenny - tak jak w nazwie tego zakwasu. Poważnie! :) Smak gotowego pieczywa zresztą też był taki wyjątkowo delikatny.

500 g maki pszennej
300 ml wody
150 zakwasu żytniego
25 g naturalnego zakwasu Spring Panettone
2 łyżeczki różowej soli himalajskiej
1 łyżeczka cukru

Od razu napiszę, że oczywiście nic nie wyszło z mojego planowania, czyli tego, że chciałem mieć chleb na kolację. Hmm... Chleb na zakwasie dłuuuuugo wyrasta, więc na kolację musiałem się zadowolić czymś innym :)
Zakwas musi być oczywiście aktywny, czyli dokarmiony około 12 godzin wcześniej.
Wrzucamy wszystko do jednej miski i wyrabiamy ciasto przez 15 minut. Następnie przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na około 8 godzin. Po tym czasie ponownie przez parę chwil wyrabiamy i przekładamy do natłuszczonej foremki. I znów przykrywamy ściereczką i zostawiamy na jakieś 5 godzin. Powinno nam ładnie wyrosnąć. Nagrzewamy piekarnik do 190 stopni u pieczemy 40 minut.
A przed samym wsadzeniem chleba do piekarnika smarujemy go olejem i posypujemy mąką.
Chleb wyszedł naprawdę pyszny i chrupiący :)



---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

piątek, 1 czerwca 2012

Calzone ze szpinakiem i pieczarkami


Jeśli w miarę regularnie śledzicie moje wpisy to pamiętacie pewnie, że w poprzednim poście rozpocząłem temat calzone. Wtedy było z szynką i papryką, teraz zatem ze szpinakiem i pieczarkami. Nie ma sensu żebym jakoś specjalnie powtarzał przepis, wszystko jest w poprzednim poście. Tylko farsz inny.

I tak samo jak poprzednio dziękuję za mąkę Gdańskim Młynom.

szpinak
ser camembert
pieczarki
ser pecorino
2 ząbki czosnku

Szpinak (u mnie mrożony, ale równie dobrze może być świeży) dusimy z czosnkiem na patelni. Na drugiej patelni dusimy pokrojone w plasterki pieczarki. I tak jak poprzednio robimy pieroga tylko do środka dajemy: warstwę szpinaku, warstwę pieczarek, pokrojony w plasterki camembert i zasypujemy drobno startym serem pecorino. Lepimy pieroga i pieczemy w 220-230 stopniach przez 15 minut.
Naprawdę rewelacja, tak jak już wcześniej pisałem zdecydowanie lepsze od pizzy, mieliśmy z Madzią i Malwiną niezłą wyżerkę.
Smacznego :)



---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

środa, 30 maja 2012

Calzone z szynką i papryką


Tak jak pisałem w poprzednim poście dzisiaj pora na calzone. Bo przypomnę: nawiedziła nas Malwina i zrobiliśmy sobie wyżerkę. Oprócz chleba z ogórkiem kiszonym zrobiliśmy dwa rodzaje calzone. Zatem teraz pora na calzone z szynką i papryką. Przepis na samo ciasto jest taki sam jak na pizzę. Bo w sumie calzone to taka pizza, tylko w pieroga zawinięta.

A za mąkę dziękuję Gdańskim Młynom. Zasponsorowali nam niezłą wyżerkę.

Zatem jeśli ciasto już mamy to zajmijmy się resztą.

kilka plasterków szynki
cebula
papryka
ser gouda
ser pecorino

Cebulę i paprykę dość drobno kroimy i dusimy na patelni. Goudę kroimy w plastry/kawałki, pecorino ścieramy na drobnych oczkach.

Ciasto z przepisu na pizzę dzielimy na 6 części. Trzy części posłużyły mi na te właśnie calzone, a pozostałe trzy na calzone ze szpinakiem. Weźmy zatem te 3 części i rozwałkujmy na cienki okrągły placek. Na połowie kładziemy plasterek (lub dwa) szynki, nakładamy sporo uduszonej papryki z cebulą, przykrywamy pokrojonym serem gouda i zasypujemy całość startym pecorino. Nakrywamy drugą połówką ciasta i zlepiamy jak pieroga. Krawędzie możemy zagnieść np. łyżką. Tak żeby po prostu takiego wielkiego pieroga zrobić.
Pieczemy w 220-230 stopniach przez 15 minut. I gotowe. I śmiało mogę powiedzieć, że to jest naprawdę lepsze od pizzy. Z całą pewnością jeszcze do tego wrócę.



---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

poniedziałek, 28 maja 2012

Chleb z kiszonym ogórkiem


Jakiś czas temu pisałem, że nawiedziła mnie ekipa Gotowania na kolanie i program u mnie i ze mną kręcili. No i jedna z dziewczyn z ekipy telewizyjnej, Malwina, tak się napaliła na mój chleb, że wpadła kilka dni później specjalnie po to żebym jej coś upiekł :) No to zrobiłem dwa chleby z kiszonym ogórkiem. Jeden poddaliśmy natychmiastowej degustacji, drugi dostała na wynos. No i umówiliśmy się, że będzie częstym gościem, bo my z Madzią nie nadążamy jeść tego co robimy. Bo właśnie oczywiście oprócz chleba zrobiliśmy z Madzią jeszcze calzone z szynką i ze szpinakiem. To znaczy osobne z szynką i osobne ze szpinakiem, oczywiście. No i wsunęliśmy po dwa takie naprawdę sporych rozmiarów calzone. Ale teraz dzisiaj to o chlebie tym chciałem, calzone na następny wpis zostawiam.
Dodam jeszcze, że przepis ten przesłała mi na mojego blogowego maila Iza. Dzięki Iza, chleb naprawdę cudownie pachnie i tak delikatnie smakuje. Taki jakby wiosenny. Czyli idealnie na ten moment właśnie :)
Jeszcze tylko chciałem Izę przeprosić, bo przepis to mi chyba już w lutym wysłała... Ale musiał minąć czas jakiś zanim trafił do realizacji. No ale w końcu trafił, bo ja zawsze jak obiecam, że zrobię to zrobię. Tylko czasami to trwa trochę... Więc Macieju nie martw się, twoje kotlety ziemniaczane też się doczekają realizacji. Jak ich czas nadejdzie :) Ale wróćmy do chleba z kiszonym ogórem. Przepis Izy nieznacznie przerobiłem, dostosowałem do mąki, którą akurat posiadałem. Mam nadzieję, że Iza nie ma mi tego za złe :)

A mąkę na ten chleb mam prosto z młyna BogutynMłyn. Za co młynowi temu bardzo dziękuję.

Składniki na 2 bochenki:
260 g mąki pszennej chlebowej typ 850
415 g mąki żytniej typ 720
290 g wody z kiszonych ogórków
1 duży kiszony ogórek
1 łyżka oliwy z oliwek
1 łyżka suszonego kopru
1 łyżeczka cukru
1/4 łyżeczki soli
30 g świeżych drożdży

Drożdże rozpuszczamy w wodzie z ogórków, dosypujemy sól, cukier, koper, oliwę i bardzo drobno pokrojonego ogórka. Dodajemy mąki i wyrabiamy około 15 minut. Powinniśmy otrzymać ładne elastyczne ciasto. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na 1 godzinę. Po tym czasie przekładamy do foremek (natłuszczonych lub wyłożonych papierem do pieczenia) i ponownie przykrywamy i zostawiamy w cieple na kolejną godzinę. Ciasto 2-3 krotnie zwiększy objętość.
Pieczemy 30 minut w temperaturze 200 stopni. Wyjmujemy i studzimy na kratce. Smacznego :)



---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

sobota, 26 maja 2012

Garnek rzymski


No i stało się, dostałem kolejny prezent z internetowego sklepu AleDobre.pl. Miło z ich strony, rozpieszczają mnie :) Tym razem dostałem garnek rzymski. Akurat doskonale się złożyło, bo od jakiegoś już czasu czaiłem się na to naczynie. Pewnie jeszcze miesiąc, czy dwa i bym sobie kupił. A tak już nie muszę :) Czyżby czytali w moich myślach? Hmmm, mam nadzieję, że tak, bo mam jeszcze jedno marzenie do zrealizowania, może jak przyślą mi kolejną paczkę to znowu trafią :) Ale wróćmy do garnka... Otóż jest to bardzo ciekawe naczynie. Gliniane. Prawdę mówiąc nigdy nie jadłem potraw z niego, ale sporo czytałem. Podobno smakują zupełnie inaczej. Teraz mogą tylko napisać "podobno", ale już niedługo przekonam się osobiście :) Jestem pewien, że garnek będzie w stałym obiegu.
Jako, że - jak już wspomniałem - sam niewiele na razie mam do powiedzenia, przytoczę zatem opis garnka z AleDobre.pl:

Oryginalny rzymski garnek z gliny i ceramiki. Potrawy w nim przygotowane mają wyjątkowy smak i aromat dzięki materiałowi, z którego wykonana jest jego pokrywka, czyli porowatej, silnie wypalonej naturalnej glinie bez żadnych dodatków.
W garnku można piec: pieczenie mięsne, drób, ryby, zapiekanki, chleb, dania warzywne, risotto i lasagne. Garnek w środku jest powleczony warstwą ceramicznej glazury, dzięki czemu potrawy w nim przygotowywane nie przywierają do dna i boków. Pokrywka zaś jest wykonana z porowatej gliny (bez glazury), dzięki czemu garnek ma wszelkie cechy tradycyjnego garnka rzymskiego - łączy więc w sobie unikalne cechy naczyń porowatych oraz glazurowanych.
Potrawy przygotowywane w garnku rzymskim nie wymagają dodatku tłuszczu. Dzięki czemu przygotowane potrawy są zdrowsze, bardziej kruche i lekkostrawne. Przed pieczeniem garnek należy zwilżyć wodą, którą wchłonie glina. Podczas ogrzewania wytworzy się warstwa pary wodnej w garnku i w piekarniku. Dzięki temu zawartość garnka będzie soczysta wewnątrz i chrupka na powierzchni.
Garnek rzymski utrzymany jest w modnym, rustykalnym stylu. Idealnie nadaje się do serwowania dań na stole.
By garnek służył ci przez lata oraz potrawy w nim przygotowane miały wyjątkowy smak, pamiętaj o kilku prostych zasadach:

  • przed pierwszym użyciem garnek wymocz w wodzie, a następnie dokładnie wymyj ciepłą wodą bez detergentów
  • przed każdym użyciem namocz pusty garnek w zimnej wodzie przez co najmniej 15 minut
  • zbyt gwałtowna zmiana temperatur może spowodować pęknięcie naczynia, dlatego zimne naczynie wkładaj zawsze do zimnego piekarnika. Nigdy nie wlewaj zimnej wody do rozgrzanego naczynia
  • gorący garnek wyjęty z piekarnika najlepiej stawiaj na suchej ściereczce lub desce, aby zapobiec styczności naczynia z zimnym podłożem, po użyciu garnek umyj w ciepłej wodzie. Nie używaj płynu do naczyń ani innych detergentów, gdyż wsiąkają one w strukturę naczynia, a następnie są uwalniane podczas następnego pieczenia
  • po użyciu garnek przechowuj otwarty w przewiewnym miejscu tak, aby mógł swobodnie wyschnąć
  • w miarę używania garnek będzie przybierał ciemniejszą barwę
  • czas pieczenia w rzymskim garnku może różnić się od czasu pieczenia w innych naczyniach


No to tyle ze strony AleDobre.pl. Od siebie parę zdań dodam w kolejnym poście, bo właśnie mi wyrasta chleb orkiszowy, który zrobię właśnie w tym rzymskim garnku. Bądźcie więc czujni :)
A dodam jeszcze, że razem z tym garnkiem dostałem dwie przyprawy: pieprz czerwony i paprykę czerwoną w płatkach. A właśnie tę paprykę użyłem też we wspomnianym chlebie, który właśnie mi kończy wyrastać. A muszę przyznać, że przyprawy z AleDobre.pl (sygnowane: Manufaktura Smaku) miażdżą swoją fajnością! Kilka z nich już spróbowałem i mogę powiedzieć jedno: jeśli chodzi o przyprawy to mają we mnie stałego klienta. Przetestujcie cokolwiek, jakąkolwiek przyprawę i sami się przekonacie.



---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

czwartek, 24 maja 2012

Pikantny chleb z kawą i chili


Wspominałem jakiś czas temu, że być może wezmę udział w nagraniu jednego z odcinków Gotowania na kolanie. No więc właśnie tak się stało, zostałem bohaterem 7. odcinka :) Tematowi temu poświęcę osobny wpis, gdy już nadejdzie właściwy na to moment. Czyli za czas jakiś. Teraz chciałbym się skupić na moim pikantnym chlebie, który był jednym z elementów programu. Bo otóż przygotowana została w tym programie dość specyficzna kanapka. Ale nie będziemy się teraz zagłębiać w ten temat, żeby odrobinę niespodzianki zostało. Teraz tylko chciałbym wam pokazać ów chleb (za który dziękuję firmie natusfera.pl, bowiem oni właśnie dostarczyli jedną z mąk mi potrzebnych)

400 g mąki pszennej
250 ml wody
20 g świeżych drożdży
suszona papryczka chili
2 łyżeczki soli
2 łyżeczki miodu
3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

Drożdże rozpuszczamy w wodzie i dosypujemy mąkę. Dodajemy sól, miód i całą resztę. Papryczkę chili drobno siekamy i też dodajemy. I wyrabiamy ciasto przez 20 minut. Następnie chowamy do miski, przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na 1 godzinę. Po tym czasie znów krótko wyrabiamy i przekładamy do formy (natłuszczonej lub wyłożonej papierem do pieczenia). Przykrywamy ściereczką i znów zostawiamy na godzinę. Chleb nam ładnie w tym czasie wyrośnie.
Pieczemy 45 minut w 190 stopniach i studzimy na kratce. Smacznego :)

Ja swój chleb zrobiłem w formie z AleDobre.pl




---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

wtorek, 22 maja 2012

Chleb z płatkami gryczanymi i żurawiną


Tak sobie sam w domu siedzę, Madzia jak zwykle wyjechała. Za tymi jej wyjazdami i nocnymi wyjściami to ja już naprawdę nie nadążam. Ale mam chociaż wtedy czas dla siebie. Tak jak dzisiaj właśnie :) Wyspałem się porządnie, całe mieszkanie posprzątałem, podłogi pomyłem, obiad zrobiłem, chleb upiekłem, film obejrzałem (polecam Ładunek 200 - ale to raczej dla miłośników twardego, bezlitosnego rosyjskiego kina), a teraz siedzę sobie z piwem i chipsami i piszę dla was przepis :) A jak napiszę to pewnie kolejny film odpalę, w końcu piwa i chipsów ci u mnie dostatek :)
Chleb z żurawiną chodził za mną naprawdę już od dawna. Problemem było to, że od jakiegoś dłuższego czasu kompletnie nie ruszałem się z domu. Tylko raz na dwa tygodnie na uczelnię wychodziłem. I to wszystko. I nie miałem gdzie upolować żurawiny. Ale w końcu zdobyłem, w końcu mam :)
Chleb okazał się bardzo miękki i sprężysty, a żurawina nadała mu genialnej słodkości. Myślę, że idealnie nadaje się do serów i wędlin. Zresztą pewnie do wszystkiego się nadaje :) Zdecydowanie to jeden z lepszych chlebów, które ostatnio zrobiłem.

A dzisiejszy chlebek sponsoruje ekologiczny sklep naturo.pl i ich płatki gryczane.

500 g mąki pszennej
20 g świeżych drożdży
200 ml gorącej wody
200 ml zimnego mleka
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
50 g suszonej żurawiny

Do dużej miski wlewamy gorącą wodę i zimne mleko. Dodajemy płatki gryczane, mąkę, następnie drożdże, cukier i sól. Na koniec żurawinę i mieszamy. Powinniśmy otrzymać elastyczne ciasto nie przylegające do dłoni. Będziemy musieli tak wyrabiać to ciasto ze 20 minut. Następnie przykrywamy ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na 1 godzinę. Po tym czasie przez kilkanaście sekund znów wyrabiamy i przekładamy do foremki (wyłożonej papierem do pieczenia lub natłuszczonej). Okazało się, że sporo tego ciasta jest więc ja je po prostu na dwie foremki podzieliłem. Jedną taką zwykła jak zawsze robię i drugą małą. U was to będzie zależało od tego jakie macie foremki. W sumie równie dobrze możecie po prostu uformować duży bochenek bez formy.
I znowu przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 1 godzinę do wyrośnięcia.
Nagrzewamy piekarnik do 190 stopni i pieczemy przez 40 minut. Tuż przed samym włożeniem do piekarnika smarujemy wierzch chleba olejem.
Wyjmujemy i studzimy na kratce. Smacznego :)

A jeśli chcemy to możemy również zrobić ten chleb z maszyny. Po prostu wszystkie składniki wrzucamy do pojemnika maszyny (żurawinę dopiero po sygnale dodawania składników), ustawiamy program podstawowy,  wagę w okolicach kilograma (lub nieco więcej - każda maszyna ma inaczej) i odpalamy. I mamy czas na jakiś film zanim maszyna nas zawoła na gotowy chlebek.










Delikatesy ekologiczne naturo.pl

Najbogatsza oferta produktów ekologicznych i naturalnych w Polsce, możliwość dostawy na terenie całego kraju. Przejrzysty podział na kategorie, blisko 3000 produktów ekologicznych i naturalnych oraz wyjątkowo niskie ceny i zaskakujące promocje.

Delikatesy Naturo.pl – Zapraszamy na ekologiczną stronę życia.



---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

niedziela, 20 maja 2012

Szpinak w papierze ryżowym z sosem gorgonzola


Ostatnio z Madzią po maksie jedziemy po szpinaku. Od jakiegoś tygodnia to chyba dnia nie ma żebyśmy czegoś ze szpinakiem nie opierdzielali. Tak sobie teraz oboje chorujemy i fajne i (być może) zdrowe jedzonka robimy sobie. No i Madzia wymyśliła coś na kształt sajgonek tyle, że w środku szpinak z kurczakiem. I oblane serowym sosem. Wyszło naprawdę pysznie. Zwłaszcza ten sos z gorgonzoli, mniaaaam :) Zobaczmy co jutro na obiad wymyślimy. Może coś co też da się tutaj wrzucić.
A teraz Madzia na Kuchnia+ ogląda jakiś program o pasztecie, a ja świeżo po zjedzeniu tych "sajgonek" serwuję wam przepis.

farsz:
pierś z kurczaka
szpinak
2 łyżki gęstej śmietany
100 g sera żółtego
papryka słodka w proszku, czosnek granulowany, gałka muszkatołowa

sos:
200 g sera gorgonzola
200 g śmietanki 30%
pieprz
odrobina mąki ziemniaczanej

Pierś z kurczaka kroimy na paski, obtaczamy w papryce i czosnku i obsmażamy na patelni. Często mieszamy żeby nam się z obu stron ładnie przyrumienił kurczak. Zdejmujemy na talerz, a patelnia nam się przyda jeszcze. Żeby drugiej patelni nie brudzić to na tej samej dusimy szpinak z odrobiną gałki muszkatołowej. Pod koniec duszenia dodajemy śmietanę i pokrojony w kostkę lub starty żółty ser. Mieszamy i smażymy aż ser się rozpuści. Czekamy żeby troszkę przestygło.
Nakładamy szpinak na papier ryżowy, na szpinak kładziemy kurczaka i zawijamy. Obsługa papieru ryżowego i sposób zawijania będzie na opakowaniu. Generalnie chodzi o to, że papier musi być mokry. Ja do tego celu używam spryskiwaczki do kwiatów. Jak już zawiniemy wszystkie "sajgonki", to zabieramy się za sos.

Gorgoznolę łamiemy/kroimy na kawałki i rozpuszczamy ze śmietanką w garnku. Dodajemy do smaku pieprzu i zagęszczamy odrobiną mąki ziemniaczanej.

Nakładamy szpinakowe paczuszki na talerz i oblewamy gorącym serowym sosem. Możemy też nasze szpinakowe danie usmażyć w głębokim oleju. Uwaga: smaży się błyskawicznie, wystarczy 10 sekund z każdej strony. Ale "na surowo" też jest bardzo smaczne.





---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

piątek, 18 maja 2012

Rogale z ciasta francuskiego


Dalszy ciąg poprzedniego wpisu, czyli eksploatacja ciasta francuskiego. Poprzednio "na wytrawnie", teraz na słodko. Znaczy się rogale z powidłami śliwkowymi oblane miodem. Tak jak poprzednio pisałem znienacka Madzia mnie zaskoczyła łakociami takimi. A skoro już o tym pisałem to nie ma po co drugi raz pisać, przejdźmy do rzeczy zatem.

Ciasto francuskie
powidła śliwkowe
miód
cukier trzcinowy

Ciasto francuskie kroimy na 6 trójkątów (tak jak na rysunku poniżej) i dalej sprawa jest już prosta. Smarujemy powidłami, czy tam innym smarowidłem (ja akurat chętnie bym spróbował z nutellą) i zawijamy niejako w rulon zaczynając od podstawy. W ten sposób zrobi nam się fajny rogalik. Smarujemy rogala miodem, posypujemy cukrem trzcinowym i pieczemy około 15 minut w 180 stopniach.





---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

środa, 16 maja 2012

Ciasto francuskie ze szpinakiem i serem feta


Już od niepamiętnych czasów szykowałem się do samodzielnego zrobienia ciasta francuskiego. Tak się szykowałem i szykowałem, miesiąc za miesiącem mijał, aż w końcu kupiliśmy z Madzią w sklepie. I to tyle w temacie samodzielnego zrobienia. W sumie takie ze sklepu też jest bardzo dobre :) A przekonałem się o tym niedawno jak wróciłem wieczorem do domu. Cały dzień mnie nie było, od rana samego coś tam robiłem i załatwiałem i wróciłem około 21. Wchodzę i już od progu jakiś delikatny aromat czuję. Tak dyskretnie do kuchni zaglądam, a tam Madzia się krząta. Zerkam tak, zerkam, a ona coś tam z tym ciastem francuskim wywija. Na stole już stoją rogale z ciasta francuskiego (przepis w kolejnym poście), a Madzia zawija takie fajne małe poduszeczki ze szpinakiem. Jak się chwilę później okazało były niesamowite! A jeszcze szybciej przekonałem się o niesamowitości rogali - ale o tym niedługo. Teraz szpinakowe poduszeczki:

ciasto francuskie
szpinak
czosnek
ser feta
pieprz

Szpinak dusimy z czosnkiem i pieprzem. I czekamy aż wystygnie.
W międzyczasie rozwijamy ciasto francuskie i dzielimy na 8 części. Na połowę każdego małego prostokąta nakładamy szpinak, na niego pokruszony ser feta, zakrywamy drugą połową ciasta i krawędzie zagniatamy widelcem. Tak żeby taka poduszeczka właśnie wyszła. Pieczemy około 15 minut w 180 stopniach.
Smacznego :)

A w następnym wpisie rogale z ciasta francuskiego.



---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...