wtorek, 19 września 2017

Prosty chleb żytni z żurawiną na zakwasie

Prosty chleb żytni z żurawiną na zakwasie

Czasami nachodzą mnie chwile zmęczenia i zwątpienia. Powiem Wam szczerze, że są momenty, gdy naprawdę mam już dość tego bloga. Bo, wbrew temu co zapewne niektórzy myślą, prowadzenie takiego bloga to ciężka praca i czasami sporo wyrzeczeń. Czasami mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę i zrobić sobie z rok przerwy. Ale zaraz potem dostaję na maila powiadomienie o kolejnym komentarzu na blogu i raźniej mi się robi. Fajnie jest wiedzieć, że czytacie moje wpisy, że korzystacie z nich, że Wam się przydają. To właśnie mnie napędza i daje mi siły. I po takim dniu jak dzisiaj znowu wstanę następnego dnia rano i będzie mi się chciało. Mam nadzieję, że nigdy nie zarzucę tego bloga. A gdyby się tak zdarzyło, że przez jakiś czas nie będę nic pisał to odnajdźcie mnie na Facebooku i przemówcie do rozsądku, dajcie porządnego kopa w tyłek.

Tymczasem, przechodząc do meritum, mam dla Was przepis na bardzo prosty chleb z żurawiną na zakwasie. Smakuje wybornie, suszona żurawina nadaje mu charakterystycznej słodyczy. A robi się go wyjątkowo łatwo, nawet ktoś, kto będzie pierwszy raz brał się za chleb da sobie radę. Uprościłem proces do minimum. Nie robimy najpierw zaczynu, czy coś. Od razu tylko jedno wyrastanie i do piekarnika.
     

wtorek, 12 września 2017

Biały chleb na zakwasie żytnim

Biały chleb na zakwasie żytnim

Dzisiaj mam coś jednocześnie dla fanów pieczywa pszennego i żytniego. Chcąc pogodzić te dwa światy, dwa smaki, upiekłem pszenny chleb na żytnim zakwasie. Fajnie wyszedł. Zwarty miąższ, charakterystyczny smaczek zakwasu i przyjemna pszenna mąka. Tak jak lubię. Do tego jeszcze wymyśliłem całkiem niezłą recepturę, bo robi się go nieco szybciej niż tradycyjne chleby na zakwasie. Pomijamy fazę zaczynu, czyli zyskujemy kilka czy nawet kilkanaście godzin. To taki kompromis między smakiem, a czasem. Smaku zbyt wiele nie tracimy, a czas jednak jest cenny. Wiele osób rezygnuje z robienia chlebów na zakwasie właśnie ze względu na czas. Sam też niezbyt często robię takie "prawdziwe" zakwasowce. Też często chodzę na skróty, staram się urwać tę godzinę, dwie czy kilka gdzie tylko się da. Ale to jest fajne, właśnie dzięki temu eksperymentuję w kuchni, a moimi powodzeniami (i niepowodzeniami również) mogę się dzielić z Wami. Wszak wiadomo, że najlepiej uczyć się na błędach. Cudzych. Ja na cudzych nie mogę, muszę na swoich, ale wy już możecie. Na moich konkretnie. Zatem przechodząc do konkretów zapraszam na naprawdę udany chleb.
     

wtorek, 5 września 2017

Biały chleb na zakwasie pszennym

Biały chleb na zakwasie pszennym

Biały chleb na zakwasie pszennym

Ostatnio znowu na blogu zrobiło się chlebowo. Mam czasem takie rzutu, że piekę jak szalony, chleb za chlebem. A potem przez miesiąc czy dwa miesiące nic. W końcu trzeba podążać za pragnieniami, za tym co się lubi, za tym co sprawia przyjemność. Więc jak mi się chce piec to piekę, jak mi się nie chce to nie piekę. Ot, taka mądrość życiowa godna co najmniej Kubusia Puchatka. A nie od dziś wiadomo, że Puchatek wielkim mędrcem był. Więc właśnie wymyślił mi się taki niby zwykły chleb, bo biały, ze zwykłej pszennej mąki. Ale na zakwasie, żeby tak nieco przełamać jego smak. Nie mogłem się zdecydować natomiast czy ma to być zakwas żytni czy pszenny. Bo to dość istotna sprawa, każdy z nich inaczej spulchnia chleb, każdy nadaje pieczywu innego smaku. Postanowiłem nie tracić czasu na dumanie i zastanawianie się i zrobiłem dwa chleby. Kolejna prawda życiowa, do której doszedłem z wiekiem: nie umiesz wybrać? To nie wybieraj.

A przepis na ten chleb z żytnim zakwasem zamieszczę na blogu niebawem, pewnie za parę dni.
     

wtorek, 29 sierpnia 2017

Razowy chleb z pestkami słonecznika

Razowy chleb z pestkami słonecznika

Ło jezaaa, oszołomów - niestety - na świecie nie brakuje. Lubię zwykłe białe chleby. Ze zwykłej, tętniącej pożywnym glutenem pszennej, białej mąki. W dodatku zrobione na drożdżach, nie na zakwasie. Po prostu lubię. Taki mam chamski smak i już. Dlatego właśnie takich przepisów na blogu jest najwięcej. W końcu jem to, co lubię, to, co mi sprawia przyjemność. A to co jem ląduje na blogu. Takie w miarę proste i w miarę oczywiste. Niestety wśród moich czytelników czasami trafiają się "nauczyciele". Wszystko wiedzą i koniecznie chcą się swoimi mądrościami podzielić. A jak się z tym nie zgadzasz to jesteś głupi i się nie znasz. Więc właśnie jestem głupi i się nie znam. Bo dowiedziałem się, że pieczywo pszenne to syf nad syfy. I malaria. I w ogóle nie ma takiego czegoś jak chleb pszenny. Bo wszystko co z mąki pszennej i na drożdżach to bułka. To, że syf to nawet z tym nie dyskutowałem. Chamskie mam podniebienie i się nie znam, może i syf. Ale nie udało się owego mędrca przekonać, że z mąki pszennej można zrobić zarówno bułkę jak i chleb. Że wszystko zależy od konkretnego przepisu i technologii. Inaczej robi się chleb, inaczej bułkę. Ale nie, nie znam się. Jak mąka pszenna i drożdże to bułka. I nawet nie trafiała całkiem trafna analogia, że skoro stoły robi się z drewna to wszystko, co jest z drewna to stół? Że drewniane krzesło to też stół? Rozmowa jak ze słupem. A nawet gorzej. Bo słup w końcu można ze złości kopnąć, a przez internet delikwenta niestety nie uduszę. A szkoda. Tymczasowe odcięcie dopływu tlenu może by nieco otrzeźwiło osobnika.

Zatem, specjalnie z dedykacją dla tego pana, przygotowałem prawdziwy razowy chleb, na zakwasie. Porządny, solidny, ciemny i sycący. Bardzo smaczny. Mam nadzieję, że wszystkich zadowoli.
     

wtorek, 22 sierpnia 2017

Nalewka z owoców dzikiej róży

Nalewka z owoców dzikiej róży

To nasze drugie podejście do nalewki z owoców dzikiej róży. Nie to, że pierwsza była niesmaczna, skądże znowu. Była bardzo smaczna. Ale była taka raczej tradycyjna, taka jaką każdy robi. A tym razem chcieliśmy zrobić znacznie bogatszą w smaku, bardziej złożoną. Jak zwykle więc w takich sytuacji po prostu wymyśliliśmy przepis. My chyba mamy jakąś taką duszę pijaka, wrodzoną skłonność do alkoholizmu, jakiś taki gen wadliwy. Bo to kolejna już wymyślona przez nas receptura, która sprawdziła się doskonale. Śmiało, bez cienia wątpliwości, każdemu możemy tę nalewkę polecić. Robi się ją długo, bo w sumie prawie rok, ale naprawdę warto ten czas poświęcić, ten złożony smak Wam to wynagrodzi.
     
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...