wtorek, 17 stycznia 2017

Pikantny dip serowy

Pikantny dip serowy

Pomysł na ten dip wziął się z sosu, który kiedyś zrobiliśmy do pieczonych polędwiczek zawijanych w boczek. Sprawdził się tam doskonale. Ostatnio nieznacznie zmodyfikowałem ten przepis, bo pomyślałem, że równie doskonale sprawdzi się on jako dip do przekąsek, takich jak czipsy, nachosy, paluszki, itp. A jeśli wolicie zdrowsze jedzenie to do selera naciowego. Pierwsza klasa, pasuje idealnie.

Dodatkowo odkryłem ciekawą rzecz (właściwie nie ja, tylko Ania, która pewnie teraz nieco częściej będzie bohaterką blogowych historii). Schowaliśmy ten dip do lodówki, a rano okazało się, że dość mocno stężał. I Ania wpadła na pomysł żeby posmarować nim kanapki, zamiast masła. No kurcze, lepszego pomysłu mieć nie mogła. Pasuje idealnie! I do wędliny, i do sera. Tylko może do dżemu trochę mniej :) Tak więc jeżeli chcecie to możecie traktować to jako dip, a jak nieco przetrzymacie w lodówce to będziecie mieć idealne smarowidło do chleba.
     

wtorek, 10 stycznia 2017

Pszenne bułki cebulowe

Pszenne bułki cebulowe

Pszenne bułki cebulowe

Lubię wymyślać receptury na pieczywo. Daje mi sporo frajdy, gdy coś co wymyślę doskonale smakuje. Wówczas zamieszczam to na blogu, a potem ludzie z tego korzystają, przekazują sobie i przepis wędruje po świecie z rąk do rąk. To dla mnie najlepsza nagroda za prowadzenie bloga. Oczywiście nie wszystkie receptury, które wymyślę lądują na blogu. Część okazuje się, delikatnie mówiąc, niewypałem i ląduje w otchłani zapomnienia. Ewentualnie, jeżeli coś nie wyszło, a widzę, że dobrze rokuje to pracuję nad recepturą, aż będzie idealna. Tak na przykład było z moim ulubionym chlebem szwajcarskim. Teraz, jeżeli mam zrobić pszenny chleb, to robię tylko ten, żaden inny. 

Ale wracając do tych bułek... Przepis okazał się strzałem w dziesiątkę, nic nie trzeba było dopracowywać. Pierwsze podejście i sukces. Bułki mają przyjemny cebulowy aromat i delikatny posmak, są idealne do kanapek z serem czy wędliną.
     

wtorek, 3 stycznia 2017

Domowy "Baileys"

Domowy Baileys

Witamy Was w nowym roku! Kolejny rok jesteśmy z Wami, kolejny rok Wy jesteście z nami. To miłe. I zarazem motywujące. Za miesiąc będziemy obchodzić 7 urodziny bloga. A tymczasem mamy dla Was pewien bardzo smaczny likier. Nazwaliśmy go "Baileysem" chociaż z oryginalnym Baileysem niewiele ma wspólnego jeśli chodzi o smak. Użyliśmy za to podobnych składników jak w oryginalnym Baileysie, stąd nazwa. Zresztą mniejsze znaczenie ma to czy smakuje jak oryginał, ważne jest, że smakuje naprawdę wybornie. Aż chce się pić. Myślimy, że ten trunek rozbudzi niejedną Waszą imprezę czy spotkanie w gronie przyjaciół.
     

wtorek, 27 grudnia 2016

Bułki orkiszowo-owsiane

Bułki orkiszowo-owsiane

Bułki orkiszowo-owsiane

Pomysł na te bułki powstał przypadkiem. Czasami zdarza mi się jeść pieczywo ze sklepu. Staram się piec samemu, ale wiecie jak jest... Nie zawsze ma się czas, siły, czy ochotę. Więc właśnie... Ania (która zapewne częściej będzie się przewijała w blogowych opowieściach) w jednej z piekarni kupiła bułki i mówi, że takie pyszne są, że jej ulubione. Że kompletnie jej nie po drodze tam, ale jeździ specjalnie po te bułki. Spróbowałem i faktycznie... To naprawdę porządne pieczywo, naprawdę dobra buła. Orkiszowo-owsiana. Postanowiłem więc zrobić wariację na ten temat i luźno do tych bułek nawiązać. Nie wyszły mi identyczne jak z tej piekarni, ale możecie mi wierzyć, że wyszły równie smaczne. Porządna duża bułka, idealna na solidną kanapkę. Mam nadzieję, że i Wam zasmakuje tak samo jak nam.

Te bułki robiłem na drożdżach, ale mam w planach zrobić je również na zakwasie, ciekawy jestem jak wyjdą. Pewnie niedługo Was poinformuję o sukcesie lub porażce. Chociaż, oczywiście, liczę na sukces.
     

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Karp po żydowsku na Boże Narodzenie

Karp po żydowsku na Boże Narodzenie

Za oknami śnieg, zimno, ciemno się robi już o 15… No tak, to grudzień. A jak grudzień to ani się obejrzycie, a już święta będą. Czyli dobrze wiemy co będzie. Najpierw kolędy w centrach handlowych, potem kolędy w radio, potem szał zakupów, aż wreszcie nadejdą Święta. W wigilię uroczysta kolacja z rodziną, dzieci pójdą się bawić prezentami, dorośli w zadumie będą rozmawiać „o starych Polakach”, później pasterka. Następnego dnia uroczyste śniadanie, potem być może jeszcze obiad w gronie rodziny i powoli sytuacja będzie się rozprężała. Dzieci będą lepiły bałwana (jeśli śnieg będzie), dorośli zaczną załamywać ręce i biadolić: „Tyle jedzenia! I kto teraz to wszystko zje”. W tej atmosferze nadejdzie drugi dzień świąt, dzień już niezbyt uroczysty, raczej dzień lenistwa, który zakończy się nieśmiertelną formułką „święta, święta i po świętach”. A gdy dzieci już wrócą do szkoły to zacznie się licytacja, kto lepszy prezent dostał. Przy okazji warto też przypomnieć i zwrócić Waszą uwagę, że Boże Narodzenie to nie czas dawania prezentów tylko czas zadumy, a także radości i szczęścia w gronie najbliszych. Prezenty – jeśli już są – powinny być naprawdę symboliczne. To czas dla rodziny. Ale wiemy, wiemy, to jak do ściany mówić. Nasza tradycja, nasza kultura, nakazuje dać drogi prezent. W końcu wciąż w narodzie funkcjonuje szlacheckie „zastaw się, a postaw się”. Tej kwestii nie będziemy jednak roztrząsać, nie uzurpujemy sobie prawa do bycia sumieniem narodu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...