piątek, 1 sierpnia 2014

Sernik z malinami na serku mascarpone



Idealne ciasto na gorące dni. Zresztą sernik na zimno sprawdza się przy każdej pogodzie. Ale teraz, gdy sezon na maliny w pełni, warto się pokusić i poświęcić kilka chwil żeby zrobić to ciasto. Jest pyszne! Nie znam nikogo, kto nie lubi sernika na zimno. Ani nie znam nikogo, kto nie lubi malin :) Więc bez gadania bierzcie się do roboty, sprawa jest bardzo prosta. My akurat mieliśmy cały dzień wolny i zrobiliśmy całą masę fajnych rzeczy. Zrobiliśmy pasztet z mięsa które zostało z rosołu (przepis niedługo), przetopiliśmy słoninę na smalec i jeszcze kilka innych rzeczy. A Madzia ogarnęła ten sernik.

czwartek, 31 lipca 2014

Surówka z białej i czerwonej kapusty z kolendrą


Zaplanowaliśmy sobie na obiad pierogi, mieliśmy trochę zamrożonych, od babci. A Madzia wymyśliła, że do tych pierogów zrobi surówkę. Tak, wiem, surówka z kapusty (czy też w ogóle jakakolwiek surówka) tak w konwencjonalny sposób nie pasuje do pierogów. Ale w niekonwencjonalny pasować może :) No bo tak: pierogi dobre, surówka dobra, więc jedno i drugie razem też dobre :) I faktycznie całkiem nieźle się wszystko razem połączyło. A surówka miała fajny aromat kolendry. To dość intensywna w smaku roślinka więc lepiej ostrożnie ją dawkować :)

środa, 30 lipca 2014

Mango lassi


Dzisiaj mamy dla was fantastyczny napój. Doskonały w upalne dni, bardzo orzeźwia. Jak również można się nim najeść nawet :) U nas mango lassi z całą pewnością jeszcze nie raz zagości. 

wtorek, 29 lipca 2014

Biszkopt z masą orzechową


Z tym ciastem to same problemy były. To znaczy właściwie tylko jeden problem, ale za to poważny. Bo Madzia wymyśliła sobie, że kupi orzechy włoskie w skorupkach. Zasadniczo pomysł bardzo dobry jak się siedzi przed telewizorem i można spokojnie i niezobowiązująco połupać sobie. Ale jak chcesz szybko ciasto zrobić to już ten pomysł nie wydaje się taki bystry. No nie chcę przesadzić, ale chyba z godzinę łupała te orzechy. Aż jej się odciski porobiły. Cały kilogram musiała rozłupać zanim ubierała potrzebne 250 g. Zrobiłbym to za nią, ale niestety pracować musiałem. Zresztą jak zawsze. Mało jest chwil, w których nie pracuję. Na moment tylko się oderwałem od pracy, gdy już z bezsilności i braku siły prawie płakała. Pomóc postanowiłem. Niestety trafiłem akurat na tak twardy orzech, że złamałem dziadka do orzechów! No poważnie! Na pół się dziadek rozłupał. Biedna Madzia musiała więc dalej trzaskać orzechy tłuczkiem do mięsa... Doceńcie więc ten przepis, tym bardziej, że jest to autorski wymysł Madzi. A ciasto było naprawdę niesamowite, polecam zrobić.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Czosnkowa mielonka ze słoika


Lubicie mielonki? Właściwie nie powinienem pytać, każdy lubi :) To tak jak kremówki, kremówki też każdy lubi :) A nawet jeśli nie, to tę mielonkę pokochacie. Na zewnątrz galareta, na górze smalczyk, a w środku aromatyczne mięsko... Przypomina mi to konserwy, które jadłem na koloniach blisko 30 lat temu. Tylko to jest jeszcze lepsze.
Ta mielonka to kolejny wpis z serii słoikowych smarowideł, które przygotowujemy wspólnie z Dobrą Kiełbasą. Przypominam, że w poszukiwaniu smaków dzieciństwa (to znaczy bardziej mojego dzieciństwa, bo Madzia to już właściwie dziecko nowego ustroju) testujemy mieszanki przypraw od Dobrej Kiełbasy. Z tymi mieszankami możecie się zapoznać tutaj (oczywiście polecam zapoznanie się z całym asortymentem sklepu). Fajnych przypraw mają pod dostatkiem, ale my skupiliśmy się na tych do wszelakich słoikowych smarowideł: mięs, pasztetów, mielonek, itp. Właśnie żeby smaki dzieciństwa sobie przypomnieć. Chociaż akurat trym razem zrobiliśmy wyjątek i zamiast gotowej mieszanki sami dobraliśmy różne przyprawy. Ale jeśli wam się nie chce bawić w odmierzanie poszczególnych przypraw to z powodzeniem możecie zastosować mieszankę "Kiełbasa słoikowa".

piątek, 25 lipca 2014

Miodowe ciasto z orzechami laskowymi


Więc historia była zabawna... Tak, wiem, moje historie są suche jak pięty Cejrowskiego, ale przepis bez suchej historii się nie liczy. Najpierw historia, potem przepis ;)
Dzwoni do mnie Mateusz, przyjaciel mój najlepszy. Trzymamy się razem od ponad 20 lat. Niejedno razem robiliśmy, niejedno tanie wino wypiliśmy, niejedną panienkę razem, nooo... ten, nooo, moja żona to czyta czasami więc o tych panienkach to kiedyś indziej wam opowiem.
Wyprowadził się w międzyczasie Mateusz do innego miasta i tak się z rzadka widywaliśmy, tak jakoś co trzy miesiące mniej więcej. Ale taki drobiazg nie był w stanie zaburzyć naszej przyjaźni. W końcu te ponad 20 lat zobowiązuje. 25 pewnie niedługo będzie. Więc dzwoni do mnie Mateusz i pyta co dzisiaj robimy. To znaczy ja z Madzią co robię. Więc mówię mu, że dupa blada, do 19.30 w fabryce siedzę. A on na to, że spoko, może być, to przyjedzie z Agnieszką wieczorem. I enigmatycznie mówi, że jak się teraz dzisiaj nie zobaczymy to się już długo nie zobaczymy. No i że teraz to nie ma co gadać o tym, opowie jak się spotkamy. Hmm, zadumałem się srodze, powiem wam szczerze. Bo nie widujemy się zbyt często, a teraz mamy się jeszcze dłużej nie widzieć? No to jak, kiedy? Za rok, za dwa lata? Za trzy? Więc jedyna myśl jaka mi przyszła do głowy, to że za granicę jedzie. Tym bardziej, że wspominał o tym kiedyś. Że chciałby. No to trzeba jakoś przyjaciela pożegnać. Madzia więc wymyśliła, że ciasto zrobi. A nawet dwa ciasta. Już nie chciałem jej mówić, że trochę to bez sensu, bo przecież jak przyjaciel wyjeżdża na długi czas to nie będziemy się ciastem zajadać tylko nawalimy się konkretnie jak za dawnych czasów. Ale pomyślałem, że jak chce robić te ciasta to niech robi, w sumie co jej będę zabraniał. A wracając do tego nawalenia się to niestety miałem rację. Booosz, człowiek to stary i głupi jest. Następnego dnia byłem po prostu martwy kompletnie. Zresztą nie, nie byłem martwy. Martwy człowiek to nic by nie czuł, a ja zdecydowanie zbyt wiele czułem...
No ale pora kończyć historię. Mateusz oczywiście nigdzie nie wyjeżdża tylko jakiś biznes po prostu otwiera i przez kilka miesięcy będzie zupełnie absolutnie zajęty. No więc pod ten jego nowy biznes się sponiewieraliśmy ;) A ciasto też jednak się przydało. Madzia zrobiła to właśnie tytułowe ciasto miodowe i biszkopt z masą orzechową. Teraz więc przepis na miodowe ciasto z orzechami laskowymi. I Madzia przeprasza, bo nie pamięta skąd ten przepis wzięła. Jak to Madzia... :)

czwartek, 24 lipca 2014

Bułeczki z czosnkiem niedźwiedzim




Ostatni z weekendowych wypieków. Mocno czosnkowe bułki. Właściwie to mocno mocno ;) I naprawdę dobre. Jeśli oczywiście lubi się czosnek ;) Bo jeśli się nie lubi, to hmm... No to się nie lubi. A bułki są podwójnie czosnkowe, bo z czosnkiem zwykłym i niedźwiedzim. Własnie parę chwil temu skończyłem pochłaniać pieczonego kurczaka zagryzanego tymi właśnie bułkami. Bardzo dobre połączenie. Właściwie to tak dobre, że zjadłem nieco za dużo i kiepsko się teraz czuję. Serio...

A sponsorem tego przepisu po raz kolejny jest sklep biozdrowie24, który zafundował nam czosnek niedźwiedzi. Fajny eko-sklep, w wolnej chwili możecie tam sobie poszperać :)

wtorek, 22 lipca 2014

Chleb pszenny na drożdżach


Trzeci chleb z mojego ostatniego weekendowego wypieku. Raz na jakiś czas robię sobie właśnie takie niedzielne maratony. Sporo pracuję, bardzo często też w niedziele. Niezbyt często mam jakiś wolny dzień. Często nawet święta ustawowo wolne od pracy spędzam pracując, niestety. Generalnie, tak w skrócie: przeważnie pracuję 7 dni w tygodniu. A jak już zupełnie przypadkiem wpadnie mi wolny dzień to jest słały sposób na jego wykorzystanie. Zawsze wygląda identycznie. Zamiast w końcu porządnie się wyspać wstaję o 5 rano i piekę. Chleby, bułki, chałki, bagietki, jakieś słodkie wypieki. Cokolwiek. Na co jest pomysł lub zapotrzebowanie. Ostatnio akurat nie miałem całej niedzieli wolnej więc tak na pół gwizdka zrobiłem. 6 chlebów i parę czosnkowych bułeczek. Od dawana chodził za mną taki zupełnie zwykły pszenny chleb. Taki najprostszy. Przez moment miałem już dość wymyślnych chlebów i zachciało mi się takiego zupełnie zwykłego. Chociaż gdy już zacząłem robić to zdecydowałem się "zepsuć" jego zwykłość dodając odrobinę mąki pełnoziarnistej. Ale to właśnie dodało mu charakteru. A chrupiąca skórka i domowy wygląd dopełniły całości.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Pasztet do słoików z szynką


Dzisiaj zapraszamy na wytworny pasztet. Wytworny, bo z szynką. I naprawdę smaczny. Delikatny, kremowy smak. Ten smak przypomina mi dzieciństwo.
Przez wiele lat jako dziecko jeździłem na kolonie do beskidzkiej miejscowości Osielec. Były to jeszcze czasy minionego ustroju i o cokolwiek mięsnego nie było łatwo, nawet na zorganizowanej kolonii. Ale opiekunowie w jakiś tam tylko sobie znany sposób potrafili załatwić wszystko. I często do jedzenia był pasztet. Ten pasztet smakował zupełnie inaczej niż wszystkie inne pasztety, które czasami jadałem. Nie wiem co w nim było, nie wiem dlaczego smakował inaczej, ale po prostu był pyszny. I nie wiem jak to możliwe, ale teraz, gdy spróbowałem ten pasztet to przypomniał mi się Osielec, kamieniołomy, na które mogłem patrzeć godzinami i ten dawno już zapomniany smak...
A wszystko to za sprawą Dobrej Kiełbasy. Bo to właśnie we współpracy z Dobrą Kiełbasą od jakiegoś już czasu przygotowujemy różne słoikowe smarowidła. My robimy, a Dobra Kiełbasa wspomaga nas mieszankami przypraw. Zapoznać z nimi możecie się TUTAJ. Zresztą z resztą asortymentu też proponuję się zapoznać. Jeżeli planujecie samemu w domu przygotowywać wszelakiej maści mięsiwa to tutaj znajdziecie wszystko co trzeba.

sobota, 19 lipca 2014

Chleb pszenny z oliwkami i estragonem



Kolejny chleb z ostatniego niedzielnego wypieku. Kolejny chleb obiecany teściowej ;) Pamiętajcie: każda obietnica, którą złożycie musi zostać spełniona. Ja dwa lata temu obiecałem upiec teściowej chleb z pomidorami i chleb z oliwkami i w końcu mnie to dopadło, wstałem o 5 rano i muszę to zrobić, bo teściowa przyjeżdża. Więc najlepiej nic nigdy nikomu nie obiecujcie ;)

Przepis właściwie wygląda prawie tak samo jak ten poprzedni. Skopiuję zatem treść poprzedniego wpisu i zmodyfikuję nieco tu o tam...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...