czwartek, 20 listopada 2014

Bułki tradycyjne


Od niedawna żyjemy burgerami. Uwielbiamy burgery i robimy coraz to nowe. Mamy nadzieję mieć na blogu całkiem pokaźną kolekcję burgerowych przepisów. Następny w planie jest burger z serem pleśniowym. A do takiego sera nic lepiej nie pasuje niż bułka orzechowa. Powiem wam szczerze, że bułka wyszła naprawdę niezła. Mocno orzechowa, bardzo mocno. W połączeniu z pleśniowym serem smak był niesamowity. Zatem teraz przepis na owe bułki, a niedługo na burgera z tymi bułkami.

My akurat zrobiliśmy bułki orzechowe, ale z tego przepisu można robić różne smaki. O tym napiszę pod koniec postu. Przy różnych burgerach (w przyszłości) będziemy odsyłać do tych właśnie bułek i będziemy sugerować z jakim dodatkiem bułki są najlepsze do danego burgera.

środa, 19 listopada 2014

Gyros

gyros, kebab, chlebki pita

Dzisiaj mamy dla was przepis na gyrosa, czyli coś jak kebab, tylko po grecku. Tak naprawdę to taki trochę fałszywy gyros, bo bez sosu tzatziki. Akurat mieliśmy ochotę na inny sos. Więc taki pseudo-gyros wyszedł. Zresztą nie będziemy się spierać o sos, wy możecie zrobić z dowolnym innym sosem, takim jaki lubicie. My właśnie taki łagodny czosnkowy lubimy.
Przepis ten powstał na potrzeby przetestowania przyprawy Knorr "do gyrosa". Chcieliśmy sprawdzić, czy przyprawa ta jest coś warta, bo generalnie staramy się nie używać gotowych mieszanek. Okazało się, że faktycznie coś warta jest, gyros wyszedł na tyle smaczny, że z pewnością jeszcze kiedyś na naszym stole zagości.

Przytoczę kilka zdań od producenta:
"Któż nie zna tego wyjątkowego smaku? Teraz ten efekt możemy osiągnąć również w domowej kuchni dzięki Przyprawie do gyrosa. Szefowie kuchni Knorr stworzyli kompozycję idealną, gdzie pierwszoplanową rolę odgrywają typowe dla gyrosa przyprawy: kolendra, czosnek, gorczyca, rozmaryn oraz oregano. Suszone składniki delikatnie obtaczają mięso, pozostawiając widoczne na jego powierzchni drobne ziarenka. Doskonała kompozycja m.in. ziół i przypraw pozwoli cieszyć się na co dzień oryginalnym smakiem popularnego greckiego dania."

A co ja na to? Ano nie wiem, co ja na to, ponieważ nie wiem jak powinien smakować prawdziwy grecki gyros. Wiem natomiast, że ten nasz smakował wybornie, więc jesteśmy na TAK. Dajemy tej mieszance przypraw okejkę :)

wtorek, 18 listopada 2014

Szybkie bułki śniadaniowe


Przepis wymyśliłem tak na szybko, spontanicznie. W weekendy zawsze wstaję rano, około 5. W weekendy pracuję w domu, a pracy zawsze mam sporo. Więc i wcześniej zacznę, tym... hmm, nie nie skończę wcześniej, to tak nie działa :) Ale im wcześniej zacznę tym więcej zrobię. Wstałem więc jak zawsze i zająłem się pracą. Tak się zająłem, że nawet o śniadaniu myśleć nie miałem czasu. Aż przyszła godzina ósma, tak mniej więcej, i zaczęło mi burczeć w brzuchu. Idę więc do kuchni, a tam ani kawałka chleba. Nic, posucha zupełna. Zorientowałem się, że dobrze nie jest. Pal licho, że sam nie zjem. Przeżyję. Ale za jakąś godzinę z kawałkiem wstanie Madzia i się zacznie... Już bym wolał odbębnić rok ciężkiej pracy w kamieniołomach niż słuchać jej gadania. Booosz... Co zrobić? No przecież się nie wyrobię ze zrobieniem pieczywa. Bo to jedno wyrastanie godzinę, drugie wyrastanie godzinę... Pieczenie, przedtem jeszcze wyrabianie ciasta... Potrzebowałem szybkiego pomysłu. A wiadomo, że potrzeba matką wynalazków. A dodam jeszcze, że pieczywo było niezbędne. Bo w weekend na śniadanie jemy jajecznicę. Zawsze. Bez dyskusji. Weekend bez jajecznicy na śniadanie się nie liczy. A jajecznica bez pieczywa też się nie liczy.
Więc co miałem robić? Po prostu wymyśliłem szybkie bułki śniadaniowe. Okazały się pyszne. Madzia chwaliła :)

poniedziałek, 17 listopada 2014

Klasyczny cheesburger


Przez miniony tydzień codziennie publikowaliśmy przepisy na jakieś dodatki do hamburgerów. I wreszcie nadszedł czas na pierwszego burgera na naszym blogu. Pierwszego i jednego z wielu, które u nas zagoszczą. Bo zakochaliśmy się w burgerach i będziemy próbowali zdjąć z nich odium niezdrowego i śmieciowego jedzenia. Bo nie dość, że jest pyszne to wcale nie niezdrowe i śmieciowe. To 100% wołowina i świeże warzywa. W tym nie ma nic niezdrowego. Do tego domowe sosy bez żadnych paskudnych dodatków, domowe bułki. Absolutnie perfekcyjny obiad. W zasadzie to i nawet kolacja, bo jak człowiek w porze obiadowej takiego burgera wciągnie to do śniadania wystarczy :)

niedziela, 16 listopada 2014

Bułki do hamburgerów


Od kilku dni publikujemy rzeczy związane z hamburgerami. Póki co dodatki, jak sosy, czy frytki. Teraz będzie ostatni dodatek, po nim, jutro, już pierwszy przepis na burgera. Ostatni, ale bardzo ważny. Bo czy ktoś wyobraża sobie burgera bez bułki? Co prawda dawno temu hamburger to był własnie sam kotlet. Legenda głosi, że pochodzi właśnie z Hamburga, z Niemiec. I to właśnie niemieccy imigranci przywieźli go do Ameryki. I tam dopiero sprytni Amerykanie wsadzili go między dwie połówki bułki. I teraz już chyba nie wyobrażamy sobie hamburgera inaczej niż właśnie w takiej formie.
Te bułki są idealne. Puszyste i miękkie, a skórka delikatnie pęka, gdy się ją naciśnie. Dokładnie tak samo jak w tych bułkach popularnej sieci fast foodów. A skoro mowa o fast foodach to hamburger zupełnie niepotrzebnie zyskał miano niezdrowego śmieciowego jedzenia. To pełnowartościowy zdrowy obiad. Wielki soczysty kotlet w 100% składający się z pysznej wołowiny. U nas w domu hamburger zagościł na stałe i raczej już go nie opuści.

Najpopularniejsze są bułki z sezamem, ale można je robić z wieloma innym dodatkami. My w naszych burgerowych przepisach będziemy chcieli wykorzystywać najróżniejsze bułki, z różnymi dodatkami. Tutaj przedstawię wam przepis na bułki bez dodatków (takie jak na zdjęciu), ale na końcu przepisu podam listę składników, których też możecie użyć. W przepisach na burgery będziemy się odwoływać właśnie do tego przepisu na bułki i będziemy sugerować z jakimi składnikami bułki są najlepsze do danego burgera.

sobota, 15 listopada 2014

Frytki - domowe, idealne!


Tak, nie mylicie się, chcę wam podać przepis na frytki! :) Bo pewnie myślicie, że to taka prosta sprawa: obrać ziemniaki, pokroić i na olej wrzucić. No niby tak. Ale nie do końca... Zastanawialiście się czasem dlaczego niektóre frytki są lepsze, a niektóre gorsze? Niektóre takie fajnie wysmażone, a niektóre miękkie jak gotowane ziemniaki. Powodów z całą pewnością jest wiele. Zależy od temperatury smażenia, od użytego oleju, jak również od gatunku ziemniaków. Akurat na ziemniakach się nie znam więc nie powiem wam, które są najlepsze. Ale zauważyliście być może, że czasami z tych samych ziemniaków mogą wyjść lepsze i gorsze frytki. Powiem wam zatem jak zrobić te lepsze. Sekrety są dwa, jeden mniejszy, drugi większy. Mniejszy to taki, że frytek musi być idealna ilość. A co to znaczy idealna? No taka właśnie właściwa :) Nie za dużo, żeby miały miejsce dla siebie w garnku, żeby się nie posklejały ze sobą. I nie za mało żeby się od razu nie spaliły. Nasza taka sprawdzona norma to trzy średnio duże (nie takie ogromne) ziemniaki na garnek oleju. Akurat to idealna porcja frytek dla dwóch osób jako dodatek do burgerów na przykład.
A sekret numer dwa to dwukrotne smażenie. Czyli podsmażamy, studzimy i znowu smażymy.

piątek, 14 listopada 2014

Domowa przyprawa Cajun



Kolejny wpis o burgerach. A właściwie o dodatkach do nich, póki co. Bo przypominam, że zanim wyruszymy z właściwymi przepisami na burgery, to najpierw chcemy zamieścić wpisy na różne dodatki, do których potem będziemy się odwoływać. Dzisiaj zatem przyprawa cajun. Jest rewelacyjna i można ją nie tylko do burgerów stosować. Idealnie nadaje się jako marynata grillowa do wszelakiego mięsa. A nawet do ryb czy pieczonych kurczaków. To przyprawa amerykańskiego południa, obszaru Zatoki Meksykańskiej. W zasadzie cała Luizjana stoi na tej przyprawie. Bo właśnie nazwa przyprawy wzięła się od ludności Cajun zamieszkującej bagienne obszary Luizjany. To ostra przyprawa, a cała kuchnia cajun jest, można by rzec, "chłopska". Wyrazista i prosta. I naprawdę fajna. Często oparta na potrawach jednogarnkowych. Zachęcam do zgłębienia tematu, a ja wracam już do samej przyprawy.
Nie jest ona jednorodna. To znaczy jest wiele przepisów na nią. Nie ma jednego prawdziwego. Nawet gdybyśmy kupili kilka takich przypraw kilku różnych firm i porównali skład to okazało by się, że naprawdę bardzo mogą się różnić. Wspólna cecha jest jedna: to pikantna przyprawa. Ja starałem się skomponować dla was jednocześnie łatwą do przygotowania i bogatą w smak i aromaty przyprawę.

czwartek, 13 listopada 2014

Majonez domowy


Wczoraj pisałem, że zaczynamy cykl przepisów na burgery. Ale zanim pojawią się właściwe burgery, to najpierw będzie kilka przepisów na "dodatki", które są niezbędne w każdym burgerze. Wczoraj był keczup, dzisiaj majonez. Bo ani bez keczupu, ani bez majonezu (najlepiej takich domowych właśnie) idealny burger nie istnieje. Warto poświęcić parę chwil i zrobić takie domowe sosy, bo są naprawdę pyszne. Te sklepowe kompletnie się nie umywają. Zrobione samemu to zupełnie inna liga. Z tym, że o ile taki keczup postoi w lodówce pewnie dość długo, to majonez musimy zjeść w ciągu kilku dni, nie ryzykowałbym trzymania go dłużej niż tydzień. Ale jest tak pyszny, że nam udało się słoiczek spożytkować przez tydzień. Każdego dnia smarowałem nim kanapki do pracy :)

środa, 12 listopada 2014

Domowy pikantny keczup


Tym wpisem chcemy rozpocząć cykl, który mamy nadzieję ciągnąć jakiś dłuższy czas. Cykl poświęcony burgerom. Wiem, że domowe burgery zwykle z grillem się kojarzą, ale można też smażyć je po prostu na patelni. Więc jesienią też się da. Smażyć, jeść i wspominać lato. Które wkrótce przecież znowu nadejdzie :) Plan więc mamy taki, że najpierw podamy wam przepisy na najpotrzebniejsze rzeczy, bez których burgery istnieć by nie mogły, a potem jedziemy z samymi burgerami właśnie. Teraz będzie keczup, potem domowy majonez i frytki. Tak, przepis na frytki. Bo zrobić dobre frytki to też trzeba umieć :) No i oczywiście będzie też przepis na idealne burgerowe bułki. Bo bez nich ani rusz. 

wtorek, 11 listopada 2014

Ravioli z ricottą i wypływającym żółtkiem - Farsz Niepodległości 2014

Ravioli z ricottą i wypływającym żółtkiem - Farsz Niepodległości 2014

Ravioli z ricottą i wypływającym żółtkiem - Farsz Niepodległości 2014

11 listopada. Dzień szczególny, dzień absurdu. Szczególny, bo obchodzony jako Dzień Niepodległości (właściwie poprawna - i chyba nieużywana zbyt często - nazwa to Narodowe Święto Niepodległości). Nad samym tym świętem nie będę się jakoś specjalnie rozwodził, kto uważał w szkole na historii ten co nieco pewnie wie na ten temat. W każdym razie powinno być świętem radosnym. I tutaj właśnie dochodzimy do absurdu. Radosne z założenia święto każdego roku kończy się rozwaleniem w pył stolicy (i pewnie innych miast również). Nie rzadkie są widoki płonących samochodów, a wyrwane płyty chodnikowe są taką oczywistością, że nawet nie ma co o tym wspominać.Ot, tak po prostu świętuje narodowa młodzież spod znaku krzyża celtyckiego. Pewnie inaczej nie potrafią, pewnie to szczyt ich możliwości.
Dlatego właśnie założyłem na Facebooku wydarzenie o wdzięcznej nazwie Farsz Niepodległości (link do wydarzenia TUTAJ). Z założenia to raczej humorystyczna akcja polegająca na przygotowaniu dowolnej potrawy z farszem. Zupełnie dowolnej, co kto chce. Założenie jest tylko takie, że ma być farsz (chociaż tak naprawdę i to nawet nie jest konieczne, chodzi po prostu o zabawę).
Chciałem pokazać, że można ten dzień spędzić o wiele przyjemniej niż tylko na burdach ulicznych, że można zrobić coś pożytecznego i przy okazji smacznego. A może ktoś się pokusi o jakaś tradycyjną staropolską potrawę? To dopiero byłoby idealne świętowanie Dnia Niepodległości.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...