wtorek, 20 czerwca 2017

Sałatka wiosenno-letnia

Sałatka wiosenno-letnia

Dzisiaj żegnamy wiosnę, jutro witamy lato. I właśnie z okazji, w przeddzień lata, mam dla Was pyszną sałatkę, taką wiosenno-letnią. Jest bardzo sycąca (dzięki chociażby oliwkom czy jajku) więc z powodzeniem może zastąpić normalny obiad. Latem lepiej jest zjeść coś lekkiego, nie jesteśmy potem tacy ociężali. Ta sałatka ma jeszcze jedną zaletę: zamiast ciężkiej śmietany jest lekki dressing jogurtowy. W sam raz na rozpoczynające się lato. Do ciężkiego i tłustego jedzenia chętnie wrócimy na jesieni i zimą.
     

wtorek, 13 czerwca 2017

Dressing jogurtowy

Sos jogurtowy

Mamy pełnię lata (chociaż właściwie kalendarzowo wciąż trwa wiosna, jeszcze przez tydzień) więc to dobry moment na przerzucenie się z ciężkich śmietanowych sosów na znacznie lżejsze jogurtowe. Ten jogurtowy dressing, który chcę dzisiaj Wam zaproponować idealnie skomponuje się z lekkimi wiosenno-letnimi sałatkami. Bo też teraz znacznie częściej wybieramy właśnie dania lżejsze. Często zamiast sutego obiadu jemy po prostu lekkie sałatki. Na tłuste mięsa przyjdzie znowu czas jesienią i zimą, teraz pora na to, co natura ma nam do zaoferowania.

Ten dressing jogurtowy smakuje równie doskonale jak robiony na bazie śmietany, a znacznie mniej obciąży żołądek, nie spowoduje, że będziemy przejedzeni i nic nam się nie będzie chciało. To doskonała propozycja na lato. A jego przygotowanie nie zajmie więcej niż 2-3 minuty.
     

wtorek, 6 czerwca 2017

Likier truskawkowo-waniliowy

Likier truskawkowo-waniliowy

Parę dni temu wrzucałem przepis na likier truskawkowo-śmietankowy. Teraz mam dla Was podobny trunek, mianowicie likier truskawkowo-waniliowy. Bo to jest jak z tymi lodami: od dziecka nie mogę się zdecydować, które lubię bardziej. Śmietankowe czy waniliowe... I tu tak samo, oba likiery dobre, oba inne i nie wiem, który bardziej mi smakuje. Oba są lepsze ;) Tak, zdecydowanie oba warto zrobić. Albo po to żeby wybrać swój smak, albo żeby tak jak ja nie móc się zdecydować i delektować się jednym i drugim. Tak czy siak jedno jest pewne: alkoholu nigdy nie jest za dużo, on zawsze się przyda i nigdy się nie zmarnuje. Zapas zawsze warto mieć. Na wypadek jakichś gości czy coś. Albo żeby się napić, gdy pada. Albo gdy nie pada...

Więc idzie to tak:
     

wtorek, 30 maja 2017

Likier truskawkowo-śmietankowy

Likier truskawkowo-śmietankowy

Likier truskawkowo-śmietankowy

Opowiem Wam taką historię... Mieszkałem kiedyś na warszawskiej Pradze (dla wyjaśnienia dodam, że rodowity warszawianin mianem "Praga" określa jedynie Pragę Północ, w odróżnieniu od Pragi Południe, która po prostu nazywana jest Pragą Południe). To bardzo stara dzielnica Warszawy, najmniej zniszczona w czasie wojny. Dlatego zaraz po wojnie władze postanowiły odbudowywać pozostałe dzielnice, a Pragę - jako prawie nienaruszoną - zostawiły samą sobie. Efekt tego był taki, że pozostałe dzielnice kwitły i rosły, a Praga jaka była, taka była, czyli bród, smród i halucynacje z niedożywienia. Co prawda w ostatnich latach i Praga doczekała się nieco cywilizacji, czyli tzw. rewitalizacji. Tutaj właśnie kwitną wszelakie klimatyczne knajpki, galerie, tutaj miejsce sobie znajdują różne artystyczne dusze. Ot, taki post-apokaliptyczny klimat przyciągający "degeneratów". Ale wśród tych wszystkich artystów żyją jeszcze starzy mieszkańcy miasta, ci którzy pamiętają czasy wojny. Ich dzieci. I dzieci ich dzieci. Ci, którzy poza Pragą życia nie znają. Moi rodzice osobiście znali osobników, dla których wyprawa na drugą stronę Wisły, czyli poza Pragę, to była zniewaga. Większość nazwałaby ich patologią, ale to po prostu ludzie z Pragi. Specyficzni ludzie. Tutaj się wychowali. Tutaj się wychowali ich rodzice. I rodzice ich rodziców. Stereotyp mówi, żeby po zmierzchu na Pragę się nie zapuszczać. A stereotypy mają to do siebie, że z prawdą niewiele wspólnego mają. Ale ludzie w nie wierzą. Faktem jest, że w każdej bramie stoją typki z tanim winem. A jak są trochę bogatsi to z najtańszym piwem. Stoją i zaczepiają: "Kierowniku, panie szanowny, a może dołoży pan 50 groszy na wino/piwo?". I człowiek albo dołoży, albo nie. A jak nie dołoży to nic złego, kosy pod żebro obawiać się nie musi, wbrew miejskim legendom. A żeby obalić stereotypy to mogę powiedzieć, że w czasach, gdy na owej Pradze mieszkałem posiadałem okazałego irokeza. Takiego, którego pozazdrościć mógłby mi bywalec Jarocina za jego najświetniejszych czasów. I co? I nic. Bo zawsze byłem prawilnym ziomem, a jak byłem pieniężny to pomogłem tym, którym na balsam brakowało, ze szlugów też zawsze chętnie wyskoczyłem. Szemranym typkiem ani geszefciarzem nigdy nie byłem, ale też wiadomo było, że prawilny ze mnie herbatnik. A i mojry nigdy nie czułem. Więc szacun na dzielni był.
     

wtorek, 23 maja 2017

Syrop z kwiatów czarnego bzu, wersja wzbogacona

Syrop z kwiatów czarnego bzu, wersja wzbogacona

W zeszłym roku robiliśmy syrop z kwiatów czarnego bzu. Fantastyczna rzecz, lubiliśmy go dawać do wody gazowanej. W tym roku też postanowiłem zrobić, ale chciałem zaszaleć. Zrobiłem kilka wersji smakowych.

Akurat pretekst był, bo znajomy wypytywał czy u nas rośnie, bo chciałby nazrywać. A jakże, rośnie tyle, że dla każdego wystarczy! Przyjechali więc Pan Boczek i Big Mama, ja wziąłem Anię pod rękę i poszliśmy na łowy.
Uzbieraliśmy dwie ogromne reklamówki kwiatów. Nie pamiętam teraz ile dokładnie tego było, ale chyba prawie 3 kg! Caluteńki dzień, od rana do nocy, to skubaliśmy. A potem kolejny dzień to przetwarzałem. Ale warto było. I tak oto powstało 7 smaków:

1. Zwykły, klasyczny
2. Z pomarańczą
3. Z grejpfrutem
4. Z miętą
5. Z imbirem
6. Z truskawkami
7. Z dziką różą
     
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...