sobota, 20 września 2014

Tarta z marchewką i chorizo pod czerwonym cheddarem


Raz na jakiś czas nachodzi mnie ogromna ochota na tartę. Taką ogromną ochotę, że aż się trzęsę. Od ostatniej tarty minęło kilka miesięcy i czekałem na znak. I tak pewnego razu robiąc przegląd blogów kulinarnych natknąłem się na marchewkową tartę z kiełbasą chorizo (u Magdy z Obados na Obiados). I od razu wiedziałem, że to właśnie na to kilka miesięcy czekałem! O tak, nie zwlekając zabrałem się za pracę. Jak się później okazało warto było czekać. Bardzo dobra tarta. Właściwie, gdyby się trzymać kulinarnej nomenklatury to nie tarta tylko quiche.

czwartek, 18 września 2014

Jajko Sureau


Na trop tych jajek wpadłem wiele lat temu. Opowiem wam związaną z tym historię, bo jest bardzo ciekawa. Pracowałem wówczas w Archiwum Głównym Akt Dawnych. W zasadzie sam nie wiem co tam robiłem. Przekładałem papiery z miejsca na miejsce. A jak sama nazwa mówi mieszczą się tam wszelakie możliwe akta. Wszelkie stare dokumenty, które zostały zachowane. Okazało się, że znajduje się tam również najstarszy spisany zachowany polski przepis kulinarny. Z 1783 roku. Nawet nie wiecie jaka radość ze mnie tryskała jak ów dokument wpadł w moje łapki. Miałem z nim nieco problemów, bo spisany był po łacinie. Na szczęście na tyle nie jest mi to obcy język, że wielki nagłówek pisany ozdobnymi literami od razu rzucił mi się w oczy. Ovi Sureau. Czyli jajko Sureau. Czym to jest? Musiałem to wiedzieć, więc od razu zupełnie nielegalnie schowałem teczkę z tym przepisem pod ubranie i udałem się na przerwę obiadową. To znaczy schowałem się w jakimś spokojnym miejscu i zacząłem czytać.

wtorek, 16 września 2014

Wieloziarnisty chleb pszenno-żytni


No dobra, oglądam właśnie archiwalne odcinki TOP CHEF więc nie będę się specjalnie rozwodził. Piszę szybko żeby zbyt wiele z programu nie stracić :) Powiem tylko, że ten chleb jest świetny, tak naprawdę więcej w nim ziaren niż samej mąki. A te ziarna fantastycznie chrupią. I jeszcze lepiej smakują. Naprawdę doskonały i zdrowy chleb. Ja tylko jeden drobny błąd w nim zrobiłem. Tę ilość ciasta zawsze dzielę na dwie foremki. Bo przecież chleb jeszcze sporo wyrasta. Napełniłem więc foremki do połowy i czekałem aż wyrośnie. Niezbyt bardzo jednak wyrasta. Moje chleby wyszły dość płaskie. Absolutnie nie miało to wpływu na smak. Smakowały naprawdę doskonale, gwarantuje. Tylko po prostu takie płaskie troszkę były. W sumie tak naprawdę to nawet nie przeszkadzało za bardzo :) Ale jak będziecie robić to użyjcie jednej formy i wypełnijcie ją prawie do samej góry, tak może ze 2 cm zostawcie luzu od góry, tyle mniej więcej pewnie wyrośnie.

poniedziałek, 15 września 2014

Kiełbasa ze słoika


I jeszcze jeden i jeszcze raaaaz :) Czyli kolejny przepis rodem z PRL. Kolejny i już ostatni. Przez 10 tygodni w każdy poniedziałek raczyliśmy was różnymi przysmakami przygotowanymi we współpracy z Dobrą Kiełbasą. Przypominam, że Dobra Kiełbasa to miejsce, gdzie każdy smakosz kiełbas i mięsiw wszelakich bywać powinien. Jest tam i do poczytania i do zakupienia. Bo to nie tylko fajny portal poświęcony szeroko rozumianej tematyce mięsnej, ale i sklep, w którym można nabyć wszystko to, co potrzebne jest jeśli chcemy w domu różne smakołyki mięsne przygotować. Zapraszam zatem do zapoznania się z ofertą ich sklepu: KLIK

Ale oczywiście nie rozstajemy się w Dobrą Kiełbasą, za bardzo ich lubimy. Ale słoików mamy już dość. Odpoczniemy z tydzień i przygotujemy dla was kilka wędlin z szynkowaru. Szynkowar to genialne urządzenie. Przy jego pomocy w bardzo prosty sposób można zrobić różne wykwintne wędliny. Mi się marzy coś z jajkiem w środku. Pomyślimy o tym, może się uda.

A skoro wspomniałem na wstępnie o PRL-u to przed głównym przepisem jeszcze tylko Żenujący Żart Prowadzącego:
Gdzie powinien stać pomnik Matki Polki? W kolejce. Na pomniku będzie napis: "Pani tu nie stała". Ale będzie też drugi napis: "Zamienię pomnik na dwie pary rajstop. Matka Polka".

Młode pokolenie proszę o zrozumienie, wiem, że ten żart może się wydać ciężki jak ołowiane buty.

No to jak już się pośmiali to zapraszam do kuchni:

sobota, 13 września 2014

Jajka po florencku


Ostatnio pisałem o jajkach po benedyktyńsku. Tego samego dnia zrobiliśmy również florencką odmianę tych jajek. Nie mam pojęcie skąd się wzięła ta nazwa (jajka po florencku), ale podejrzewam, że pewnego pięknego słonecznego dnia pewien mieszkaniec Florencji wstał rano, przeciągnął się i rzecze: "Aaaaaa, zjadłbym coś. Tylko sam nie wiem co... A może jajka? O tak, pomysł zacny! Zjem zatem jajka. Ale jakie? Może po benedyktyńsku? Ale nieeee, przecież ja nie lubię boczku. No to może zastąpię boczek szpinakiem? Oooch tak, jestem genialny, właśnie wymyśliłem jajka po florencku!" I taka to historia. Tak było, naprawdę :)

czwartek, 11 września 2014

Jajka po benedyktyńsku


Od jakiegoś czasu ponownie odkrywamy jajka. Już przejadła nam się weekendowa jajecznica i próbujemy w coraz to nowych odsłonach jajko zaserwować. Zatem nie trudno zgadnąć, że chyba najbardziej znanym sposobem na ciekawe podanie jajka jest jajko po benedyktyńsku, czyli na toście, z boczkiem i oblane sosem holenderskim.
Jest wiele teorii na pochodzenie tej potrawy. Mi osobiście najbardziej podoba się ta o człowieku nazwiskiem Lemuel Benedict, maklerze z Wall Street. Któregoś pięknego dnia w 1984 roku skacowany tak, że ledwo cokolwiek na oczy widział (bo przecież nie zmęczony pracą, bo był już wówczas emerytowanym maklerem) zawędrował do hotelu Waldorf, gdzie szefem kuchni był znany Oscar Tschirky. Zmęczony porankiem pan Benedict nie znalazł w karcie niczego, co mogłoby podtrzymać jego gasnące funkcje życiowe. Zażyczył sobie zatem tosta posmarowanego masłem, na nim bekon i jajko w koszulce, a całość oblana sosem holenderskim. Szefowi kuchni tak się to danie spodobało, że na stałe wprowadził je do menu w takiej formie jaką znamy do dzisiaj. Lemuelowi kac minął (albo i nie), Oscar tryskał szczęściem, bo mógł się przy piwie z kolegami pochwalić jaki to on jest fajny i jakie fajne potrawy wymyśla (no chyba, że był nie pijący, to przy brydżu mógł) i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. A ja, drogie dzieci, przejdę zatem do dalszej części opowieści.

wtorek, 9 września 2014

Zupa marchewkowa z imbirem


Wrzesień nas już zastał, wieczory niestety coraz chłodniejsze. Tak, już prawie jesień, niestety. Lato zawsze jakoś tak szybko mija... Gdy zatem wrócimy do domu już takim raczej zimniejszym wieczorem to mam doskonały sposób na rozgrzanie się. Pikantna zupa marchewkowa z imbirem. Jest mocno imbirowa, lubię taki smak. Porządnie rozgrzewa i pozostawia w ustach przyjemny posmak. Jest w niej moc!

poniedziałek, 8 września 2014

Mielonka ze słoika


Kontynuujemy nasz cykl poświęcony smakom PRL-u czyli niesamowicie aromatyczne mięsa zamknięte w słoikach :) I doprawione mieszankami przypraw od Dobrej Kiełbasy. Bo ich przyprawy są pyszne, o czym niejeden raz się przekonaliśmy.
Zatem dzisiaj mielonka ze słoika. Idealna do smarowania kanapek, smakuje wybornie, subtelnie pokryta warstwą galarety i cieniutką warstwą smalcu.


piątek, 5 września 2014

Bezy


Tym razem na słodko będzie. A nawet na bardzo słodko. Unikam słodkich wypieków, niezbyt dobry w tym jestem. Zwykle zostawiam to Madzi. Ale tym razem stanąłem na wysokości zadania i zrobiłem pyszne bezy. Pierwszy raz w życiu bezy robiłem, a nie skłamię jak powiem, że czaiłem się na nie ze 2 lata już. I w końcu udało się. Właściwie to Madzia na mnie wymusiła :) Właściwie to nie wiem czemu tyle z tym zwlekałem, bo zrobienia tych bezików jest prostsze niż zrobienie dobrej jajecznicy. A jeśli macie dzieci, to one je pokochają, gwarantuję. Ja osobiście nie byłem w stanie zjeść więcej niż 3 na raz, ale ja po prostu mało słodkich rzeczy jem. Wasze dzieci będą prosić o jeszcze :)

czwartek, 4 września 2014

Chleb orkiszowo-pszenno-żytni z wieloma ziarnami


Fantazję miałem i przygotowałem dla was przepis na całkiem fajny chleb. Z mnóstwem ziaren i z czterech różnych mąk. Jaką taką wizję miałem, jakiś taki głos z tyłu głowy słyszałem. I ten głos tak wyrzucał jak z armaty: mąka żytnia 200 g, mąka orkiszowa 200 g, itd. Ledwo długopis zdążyłem chwycić i zapisywać. Lubię takie wizje, bo zawsze coś dobrego z nich wychodzi. Ten chleb jest naprawdę warty tego, żeby zaopatrzyć się w 4 różne mąki.
Długo będziecie pamiętać tę chrupiącą skórkę i mocno ziarnisty miąższ.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...