czwartek, 30 października 2014

Zielone ciasto cytrynowe z kiwi



Madzia ostatnio coraz więcej ciast robi. Jakoś tak ją naszło trzeba więc korzystać póki można.
Przeważnie przy słodkich wypiekach posiłkuje się blogiem Moje Wypieki. Tak też było i tym razem. Ciasto wyszło cudowne. Orzeźwiające i cytrynowe. Jedząc je można było przypomnieć sobie wiosnę. Która już niestety minęła. I na którą znowu czekamy :)

środa, 29 października 2014

Puree z dyni

Puree z dyni

Podobno gust kulinarny zmienia się co jakieś 7 lat. U mnie to już drugi raz w tym roku. Pierwszym było zjedzenie około 7 awokado w ciągu kilku dni bo nagle stały się moim ulubionym i najsmaczniejszym pod słońcem warzywem. Drugi raz miał miejsce kilka dni temu, gdy prosto z blachy wyżerałam upieczone kawałki dyni! No normalnie oszalałam, ale takiego cudownego smaku w ustach to ja chyba w życiu nie miałam! Zapraszam zatem po przepis na cudowną ambrozję zwaną puree z dyni!

Dynię oczyszczamy z pestek i miąższu i kroimy na mniejsze kawałki. Układamy w blaszce i obficie skrapiamy oliwą z oliwek. Pieczemy 45 minut w temperaturze 180 stopni. Ewentualny nadmiar wody odlewamy. Przestudzone kawałki dyni obieramy ze skórki i rozdrabniamy blenderem na gładką papkę. Wkładamy do słoików do 3/4 wysokości i pasteryzujemy 20 minut.

Takiego puree możemy używać do zup, sosów, chlebów i innych wypieków.

Podzielcie się z nami swoimi pomysłami na wykorzystanie dyniowej papki! :)

Smacznego!
Madzia

Puree z dyni

Puree z dyni

Puree z dyni


---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać nasze przepisy prosto na swój e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

wtorek, 28 października 2014

Gulasz wieprzowo-wołowy



Mieszkamy w cudownym miejscu, na fantastycznym osiedlu. Właśnie wróciliśmy z Madzią ze spaceru, byliśmy u bobrów. Mamy na osiedlu taki kanałek, a w nim mieszkają prawdziwe żywe bobry. I wieczorami wychodzą sobie popływać. Akurat udało nam się na jednego załapać, pooglądaliśmy sobie. A Madzia o mały włosy nie dostała zawału serca gdy tuż koło niej lot urządziła sobie gigantyczna żaba. I to nawet nie był skok tylko lot właśnie. Tak po prostu przeleciała tuż obok Madzi ramienia. Wylądowała jakieś dwa metry dalej i poleciała znowu.
Zresztą mamy też osiedlowe sarny, bażanty, lisy... Podobno są też dziki, ale ich jeszcze osobiście nie widziałem. Ale przynajmniej nasze koty mają jakieś towarzystwo, pewnie wieczorami chodzą do bobrów na imprezy :)
Wróciliśmy ze spaceru, jest sporo po 22, a ja siadam żeby wpisać przepis na gulasz. Który ostatnio zjedliśmy razem z kaszą bulgur. Był pyszny. Kasza bulgur również. Idealne jedzenie na jesień.

poniedziałek, 27 października 2014

Zupa krem z dyni i sera feta

Zupa krem z dyni i sera feta

Zupa krem z dyni i sera feta

Każda kochająca żona powinna rozpieszczać swojego męża. Solidnie wypełniam ten obowiązek i w okresie jesienno-zimowym godzinami pichcę zupki i inne dania z dyni: bzika kulinarnego mojego męża. Dynię mógłby jeść na śniadanie, obiad i kolację. Ba, on mógłby nosić dynię na głowie zamiast czapki, a jakby w łóżku leżała dynia zamiast mnie to pewnie też by się ucieszył :) Spróbujcie zatem przyrządzić tę zupkę, która okazała się hitem! Jest pyszna, a dodatek fety zaskakujący smakowo.

Mam tylko jedną prośbę do was... Kupcie prawdziwą fetę! A nie fetopodobną mamałygę favita, czy jakoś tam, która prawdziwą fetę przypomina tylko kolorem... Ona się nie nada, bo nie pokroicie jej na prostokąty i nie opanierujecie, bo się połamie. Prawdziwa feta nie kruszy się przy byle dotyku.

sobota, 25 października 2014

Szyszki z ryżu preparowanego

Szyszki z ryżu preparowanego

Madzia mi zafundowała podróż do dzieciństwa. Nie chciałbym skłamać zbyt bardzo, ale myślę, że takie szyszki po raz ostatni jadłem ze 30 lat temu. Uwielbiałem je.
Mieszkaliśmy niedaleko kościoła. To znaczy ja, moi bracia i rodzice. I zawsze w niedzielę biegłem pod kościół na wyżerkę i zabawę. Zawsze było tam kilka straganów. A tam wata cukrowa, pańska skórka, słodka oranżada w foliowych torebeczkach... I szyszki. Szyszki właśnie lubiłem najbardziej. Oprócz tego masa zabawy. Pistolety na kapiszony, balony i inne cuda niewidy. Uwielbiałem te niedziele. Kiedyś za nimi tęskniłem, potem zupełnie zapomniałem... A teraz Madzia mi przywołała wspomnienia :) Wracam któregoś dnia z pracy, a na stole właśnie stoją te szyszki. Aż wierzyć mi się nie chciało. Spróbowałem i to był właśnie ten smak. Ten sam co 30 lat temu...

czwartek, 23 października 2014

Babka kolorowa



Jakiś czas temu Madzia była parę dni na urlopie zdrowotnym. Przewróciło się dziecko i zrobiło sobie z kolana kotlety mielone. Serio, dość paskudnie wyglądało. Tak trochę jakby sobie tarką do warzyw po kolanie przejechać. Ale miało to też dobre strony, pomijając te wszystkie złe. Otóż Madzia jest z tych, co to długo nie usiedzi na miejscu. I praktycznie w ogóle z kuchni nie wychodziła :) Tyle fajnych rzeczy wtedy zrobiła, że czasami mam ochotę żeby częściej na takie wolne chodziła :) A i wy macie z tego pożytek, bo kilka fajnych przepisów mam teraz dla was.
A wracając do niewychodzenia z kuchni, to jednak raz wyszła. Zrobiła sobie przerwę na pomalowanie płotu w ogródku. Eehh, ta Madzia :)

wtorek, 21 października 2014

Konfitura z białej cebuli



Zupełnie już nie pamiętam dlaczego, ale kupiliśmy sporo cebuli. Naprawdę dużo. Pewnie do czegoś była nam potrzebna, ale zupełnie nie mogę sobie przypomnieć do czego. Zresztą to mało istotne. Istotne jest to, że został nam ponad kilogram tej cebuli. I tak leżała i leżała. A ja się jej przyglądałem i przyglądałem. A im bardziej się przyglądałem tym ona bardziej leżała :) I tak widziałem, że długo już nie poleży. Że niedługo trzeba będzie jej pogrzeb wyprawić. A że jedzenia wyrzucać nie lubię to trzeba było coś wymyślić. Ale co? Znacie potrawę do której można zużyć kilogram cebuli? Bo ja nie... To znaczy wydawało mi się, że nie znam. Ale pomyślałem przez 5 sekund (albo może przez 30) i przypomniałem sobie, że gdzieś tam kiedyś słyszałem o konfiturze z cebuli. Że niby taka pyszna jest, coś na zasadzie żurawiny do mięs czy pasztetów. Z tym, że słyszałem, że to się robi z czerwonej cebuli. A moja była zwykła, biała. No ale co było robić. Jak mam białą, a nie czerwoną, to zrobię z białej. I wiecie co wam powiem? Nie wiem jak smakuje konfitura z czerwonej cebuli, nigdy takiej nie jadłem. Ale z białej jest REWELACYJNA! Wprost genialnie komponuje się na kanapce z pasztetem! Do ciężkich mięs też pasuje. Teraz już nie wyobrażam sobie życia bez niej. Jest stałym elementem moich kanapek do pracy. Od teraz dzielę czas na CPKZC i CKZC czyli Czas Przed Konfiturą z Cebuli i Czas Konfitury z Cebuli. Serio, ta cebula wyznaczyła nowy etap w moim życiu :)
Początek ma bardzo słodki, lekko spowity aromatem duszonej cebuli. I delikatnie przechodzi w dość długo trwający pikantny finisz. Rewelacyjne połączenie smaków.

poniedziałek, 20 października 2014

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Był weekend, miałem chwilę czasu więc kolejny chleb zrobiłem. Ostatnio w każdy weekend staram się chleby piec. Nawet teraz kolejny już mi wyrasta. Więc za parę dni będzie na blogu pewnie. Cieszę się, że znowu wróciłem do pieczenia chlebów, przyda się kilka świeżych przepisów :) W końcu blog musi tętnić życiem, musi się coś dziać. Teraz więc zapraszam was na bardzo prosty w zrobieniu pszenno żytni chleb na zakwasie. Nie bójcie się zakwasówców, one nie są tak straszne jak niektórzy o nich mówią. Czytałem kilka razy, że ludzie nie chcą ich robić, bo to czasu dużo, trudne są, nie wyrastają... Przygotowałem zatem dla was przepis najprostszy z możliwych, serio. Nie może się nie udać.

Zaczyn:
100 g aktywnego zakwasu żytniego
130 g mąki żytniej pełnoziarnistej (typ 2000)
250 g wody

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą w dużej misce, przykrywamy i zostawiamy do wyrośnięcia na minimum 12 godzin. Tak mniej więcej 12-16 godzin.

Ciasto właściwe:
500 g mąki pszennej
cały zaczyn
350 ml wody
100 g słonecznika
2 łyżeczki soli
2 łyżeczki cukru

Wszystkie składniki łączymy ze sobą w misce i mieszamy, np. dużą drewnianą łyżką. Ciasto będzie bardzo luźne więc nie nadaje się do wyrabiania rękami. Zresztą nie musimy nawet wyrabiać za bardzo, wystarczy 5 minut mieszania. I przelewamy ciasto do keksówki (jednej dużej lub dwóch małych). Tak żeby sięgało do połowy formy. Foremka oczywiście wyłożona papierem do pieczenia. Albo po prostu silikonowa, wówczas niczym nie wykładamy. Przykrywamy szczelnie folią spożywczą i zostawiamy na kilkanaście godzin do wyrośnięcia. Czas może być różny, w zależności od wielu czynników. Przy sprzyjających warunkach może i po kilku godzinach już wyrosnąć, przy mniej sprzyjających nawet i z 16-18 godzin trzeba czekać. Jest sztuczka, która pomoże nam przyspieszyć proces wyrastania. Jeżeli mamy piekarnik z dość dokładną regulacją temperatury to możemy ustawić go na grzanie na około 40-45 stopni i wstawić chleb do wyrastania. W takiej temperaturze wyrośnie w ciągu kilku godzin.

Gdy chleb wyrośnie do brzegów formy wstawiamy go do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy 45 minut. Studzimy na kratce.

Smacznego!

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem



---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

sobota, 18 października 2014

Racuchy z jabłkami pod cukrem pudrem i czekoladą


To dość stary przepis, wygrzebałem go właśnie z czeluści mojego komputera. Nie pamiętam przy jakiej okazji Madzia to zrobiła. Ale pamiętam moment jak się tymi racuchami zajadałem. I teraz pisząc ten wpis wspominam sobie ten dzień. Była jakaś późna wiosna, albo wczesne lato. Weekend musiał być, bo w domu w dzień siedziałem. I tak nie spiesząc się pochłaniałem jednego za drugim. dokładnie to pamiętam... Eehhh, pyszne były... No dobra, rozczuliłem się trochę, pora na przepis :)


piątek, 17 października 2014

Przekładaniec drobiowo-wieprzowy z szynkowara



Lubicie wędlinki? Tak? A lubicie wędliny, w których jest więcej E, skrobi ziemniaczanej, białka sojowego, sztucznych aromatów, cukrów, polepszaczy i MOMu niż prawdziwego mięska? Zapraszamy zatem do pobliskiego supermarketu po pompowana wodą wędlinkę, która będzie oślizgła już po dwóch dniach. A jeśli macie ochotę na tradycyjny i zdrowy smak to zapraszamy do nas i na portal Dobra Kiełbasa po przepisy i akcesoria do wyrobu pysznych i smacznych wędlin. A konkretnie do nas po przepisy, a do Dobrej Kiełbasy po akcesoria.

Dziś mamy dla Was coś co pierwotnie miało być roladą, ale stało się przekładańcem :)
Potrzebujemy:

ok. 1,5 kg podudzi drobiowych
ok. 30 dkg szynki wieprzowej
1 łyżeczka majeranku
pół cebuli albo jedna mała
ok. 1,5 łyżeczki żelatyny
sól i pieprz
1 łyżka suszonej posiekanej pietruszki
1 łyżeczka granulowanego czosnku
1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku
1 łyżka masła

1.  Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na maśle. Mięso z szynki mielimy lub kroimy w drobną kosteczkę. Dodajemy majeranek, 1 łyżeczkę żelatyny, podsmażoną cebulkę, doprawiamy solą i pieprzem i dobrze wyrabiamy.
2. Z podudzi wyjmujemy kostki i zdejmujemy skórę. W mięso wcieramy czosnek, solimy, pieprzymy i posypujemy słodką papryką.
3. Do szynkowara wkładamy woreczek, wykładamy połowę mięsa z podudzi, posypujemy połową pozostałej żelatyny i połową pietruszki. Na to kładziemy masę z szynki, posypujemy resztą pietruszki i żelatyny i przykrywamy resztą mięsa z podudzi.
4. Woreczek skręcamy i zamykamy szynkowar.
5. Wstawiamy do garnka z zimna wodą i parzymy 2 godziny w temperaturze 80-90 stopni. Po tym czasie zostawiamy szynkowar w garnku do wystygnięcia wody i wyjmujemy.
6. Zimny wkładamy do lodówki na 12 godzin.
7. Po tym czasie wkładamy na 2-3 minuty do gorącej wody, aby łatwiej było wyjąć wędlinę.
8. Zajadamy z domowym chlebkiem ciesząc się pysznym i naturalnym smakiem :)

Smacznego!
Madzia


Do przygotowania tej wędliny posłużyliśmy się następującymi sprzętami ze sklepu Dobrej Kiełbasy:
- szynkowar: KLIK
- woreczki foliowe do szynkowara: KLIK
- termometr: KLIK


A tymczasem zapraszamy również na fejsbukowy fanpejdż Dobrej Kiełbasy: KLIK




---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...