wtorek, 21 kwietnia 2015

Pierś indycza faszerowana daktylami

Pierś indycza faszerowana daktylami

Pierś indycza faszerowana daktylami

Kolejne, drugie podejście do esencji Knorra. Obiecaliśmy wam pięć przepisów z tymi esencjami, tak żeby je przetestować, wypróbować, zobaczyć ile są warte. Pierwsza wyszła bardzo zadowalająco (żeberka z sosem cebulowo-keczupowym). Ochoczo zabraliśmy się więc za drugą esencję, do potrawki z kurczaka. Ale żeby nie było to aż tak oczywiste, to zamiast kurczaka zrobiliśmy indyka :)
Staramy się na naszym blogu prezentować rzeczy tak naprawdę proste. Ale jednocześnie zachęcające. Dlatego też prostą w sumie pierś wzbogaciliśmy o daktyle, a całość podaliśmy z ziemniakami polanymi sosem morelowym. Wszystko się idealnie ze sobą skomponowało. Wygląda świetnie, smakuje świetnie, a w zrobieniu w zasadzie proste. Czyli dokładnie tak jak lubimy.

niedziela, 19 kwietnia 2015

Chleb dyniowy z naczynia żeliwnego

Chleb dyniowy z naczynia żeliwnego

Chleb dyniowy z naczynia żeliwnego

Niedawno temu publikowaliśmy przepis na pszenny chleb z naczynia żeliwnego. Na tym samym pomyśle oparłem teraz chleb dyniowy. My zawsze wszystko mamy na zapas zamrożone, więc dynię również mieliśmy. Bo nie jestem pewien czy o tej porze roku dynię da się kupić. Ale jak się zawczasu myśli i planuje to potem się ma :)

Ten chleb ma bardzo przyjemną twardawą skórkę i niezwykle mięsisty środek. Zrobiłem go już kilka razy. Tyle ile dyni miałem. I pewnie na jesień, jak się dynie pojawią, wrócę do tego przepisu.

środa, 15 kwietnia 2015

Kopiec kreta

Kopiec kreta

Czasami Madzia ma zajawkę i bierze się za ciasta, ciasteczka i inne słodkości. Niezbyt często, bo my w sumie mało takich rzeczy jemy, ale teraz właśnie miała jakąś wizję i zrobiła kopiec kreta.
Więc właśnie jak wspomniałem: rzadko robi, ale jak już zrobi to mi kapcie z wrażenia spadają. Ten kopiec kreta był wyśmienity, serio. Czasami mam wrażenie, że ona to się z powołaniem minęła. Powinna jakimś cukiernikiem zostać. Albo chociaż kucharzem. W dodatku coraz częściej zaczyna mi przeszkadzać w pieczeniu chleba, więc pewnie niedługo i ten bastion stracę, i tym pewnie będzie się zajmowała. W sumie spoko, ja mogę siedzieć przed telewizorem (tutaj mnie trochę fantazja poniosła, bo nie oglądam telewizji), pić piwo i jeść :) W zasadzie piszę się na to, pasuje mi.
Więc jak macie parę wolnych chwil to polecam ten przepis.

Właśnie teraz gdy to piszę, w tym momencie, dostałem maila, że zamówiona wczoraj przeze mnie paczka wyruszyła w drogę do mnie. Więc jutro pewnie będzie. A w paczce parę rzeczy, które przydadzą mi się do produkcji nalewek. Heh, od jutra biorę się za robienie nalewek, nareszcie :) Wzbogacimy naszego bloga o trochę alkoholu. Więc najbliższe nalewkowe przepisy już... już za jakieś pół roku dopiero niestety... Bo nalewki się koszmarnie długo robią. Ale za to jakie są smaczne :) No dobra, wracamy do ciasta.

sobota, 11 kwietnia 2015

Automat do wypieku chleba marki Unold

Unold Scala
Zdjęcie: www.unold.de

Dzisiejszym wpisem powrócimy nieco do korzeni. Do podstaw naszego bloga. Założyłem go ponad 5 lat temu właśnie pod wpływem nowego zakupu jakim był automat do wypieku chleba. Tak mnie to wciągnęło, że postanowiłem podzielić się tymi wszystkimi fajnymi przepisami z szerszym gronem. Dość szybko okazało się jednak, że chcę więcej i więcej. Że taki automat do dopiero początek mojej przygody. Dość szybko zacząłem piec chleby w piekarniku. Jest z nimi więcej roboty więc większą satysfakcję mi to dawało. Potem zaczęła mi pomagać Madzia i blog się przekształcił w ogólnokulinarny. I taki jest do dzisiaj.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Zupa z kalafiorem romanesco

Zupa z kalafiorem romanesco

Zupa. Za każdym razem, gdy na naszym blogu pojawia się zupa jak mantrę powtarzam formułkę: uwielbiam zupy. Wszelakie. Nie ma znaczenia z czym i jaka. Zupa krem, z makaronem, z ziemniakami, czysty barszcz, rosół... Cokolwiek. Każdą zupę przyjmuję z otwartymi ramionami. A właściwie ustami. A kalafiorowa jest akurat dość wysoko w moim rankingu. A jak jest z kalafiorem romanesco to w ogóle luksus i rozpusta.  Więc zdecydowanie polecam. Ale ja każdą zupę polecam więc mogę być niewiarygodny. Nie mniej jednak polecam. W końcu zupa nie może być zła :)

A w ogóle to skompletowałem już wszystko czego potrzebuję na miodową nalewkę. Niedługo będę robił. Zapowiada się naprawdę nieźle. Jak wyjdzie tak jak ją sobie wyobrażam to uraczę was przepisem. A jeśli kogoś z was, drodzy czytelnicy, znam osobiście to możecie wpaść na kieliszek albo cztery. Posiedzimy na ogródku, pogadamy o starych Polakach :)

czwartek, 2 kwietnia 2015

Żeberka z sosem keczupowo-cebulowym

esencja do sosu cebulowego Knorr

esencja do sosu cebulowego Knorr

Kilka miesięcy temu opisywaliśmy bardzo fajne przyprawy firmy Knorr. Do kurczaka, do gyrosa, do mięs i takie tam. Ogólne wrażenia były naprawdę pozytywne. To były bardzo dobrze dobrane, w sam raz zbilansowane mieszanki przypraw. Postanowiliśmy więc iść za ciosem i chcemy przedstawić Wam cykl 5 wpisów. Pięć, bo tyle właśnie jest nowych esencji do sosów Knorr. Ten produkt na tyle nas zaciekawił, że postanowiliśmy przyjrzeć mu się bliżej. Raczej nie jesteśmy zwolennikami gotowców i zwykle nie stosujemy ich w naszej kuchni. W sumie tak też będzie i tym razem, bo te nowe esencje to żaden gotowiec. To po prostu tak jakby skondensowany smak sosu zamknięty w pojemniczku. Wszystko musimy zrobić sami (czyli tak jak lubimy), a esencji używamy niejako tak, jak używa się przypraw: do podbicia smaku, do wyciągnięcia całości, do nadania daniu wyrazu.

poniedziałek, 30 marca 2015

Schab z szynką serrano

Schab z szynką serrano

Dzisiaj będzie dość szybko, bo spieszę się nieco. Sporo się u nas dzisiaj dzieje. Od świtu bladego pracy sporo miałem, potem Madzia wymyśliła przemeblowanie (ona wymyśliła, ja musiałem przemeblowywać, wiecie jak to jest), potem zmywanie tony naczyń, bo zmywarka padła (majster miał być dzisiaj, ale przełożył na jutro), a zaraz lecę jeszcze nalewki robić. Bo ostatnio taką zajawkę mam i chcę na naszego bloga wprowadzić nalewki. To moje pierwsze próby więc nie wiem czy cokolwiek z tego wyjdzie. Zobaczymy... Główną wadą nalewek jest to, że muszą wiele miesięcy dochodzić. Czasem pół roku, czasem 9 miesięcy. Różnie... I jak na przykład za pół roku się dowiem, że dzisiaj coś zawaliłem i nalewka wyszła paskudna to przecież krew mnie zaleje. Ale kto nie próbuje ten nic nie ma. Albo jak to się mówi w gimbazie: "kto nie ryzykuje ten nie pije szampana". Akurat szampana niespecjalnie lubię, ale nalewki bym się napił. Jestem więc dobrej myśli i ufam, że się uda. A jak nie za pierwszym razem to za kolejnym. Nie poddam się. Więc w przyszłym roku (albo jeszcze w tym) mam nadzieję dać wam parę fajnych przepisów.

A dzisiaj mamy przepis na naprawdę smaczny obiad. Schab z szynką serrano. Jakby co, to podejrzewam, że szynkę serrano można zastąpić czymś innym długodojrzewającym, np. szynką parmeńską czy szwarcwaldzką. Ale my akurat mieliśmy serrano, więc tego użyliśmy. I wyszło doskonale.

czwartek, 26 marca 2015

Crème brûlée

Crème brûlée

Dzisiaj zapraszamy was na pyszny deser. Naoglądaliśmy się ostatnio tego w różnych kulinarnych programach kulinarnych, coś modne się chyba zrobiło. Postanowiliśmy zatem i my zrobić, co by było sobie na blogu. Takie nasze swojskie krembrule :) Wyszło nieźle, zupełnie tak jak wyjść powinno. Jak ktoś lubi krembrule to polecamy nasz przepis. A jak wam zostanie trochę białek (a dokładnie 6) to zawsze można potem zrobić tartę cytrynową z bezą, na którą przepis zamieściliśmy kilka dni temu. Oba desery, tartę i crème brûlée z ręką na sercu polecamy.

niedziela, 22 marca 2015

Tarta cytrynowa z bezą

Tarta cytrynowa z bezą, Nigel Slater

Tarta cytrynowa z bezą, Nigel Slater

Niedawno obejrzeliśmy film "Tost. Historia chłopięcego głodu". Jest to historia angielskiego kucharza, dziennikarza kulinarnego, gwiazdy programów kulinarnych - Nigela Slatera. Sam film jest średni, nie porywa wielce. Ale warto go obejrzeć chociażby ze względów kulinarnych. Tyle pysznych dań się tam przewija! A przede wszystkim jednym z bohaterów jest właśnie cytrynowa tarta z bezą (która już w dorosłym życiu stała się popisowym daniem Nigela Slatera). Na filmie wyglądała tak rewelacyjnie, że już w trakcie oglądania wiedzieliśmy, że ją zrobimy.

Dodatkowym impulsem było to, że zupełnie przypadkiem taką samą tartę znaleźliśmy podczas naszej ostatniej wyprawy do Krakowa. Bywamy tam czasem, mamy tam kumpelę (i teraz wszyscy pozdrawiają Martę :)) Wpadamy na parę dni, znajdujemy jakiś tani hotel w Krakowie i włóczymy się po okolicznych knajpkach. A jak się włóczymy to zawsze coś ciekawego jemy. I przypadkiem w jednej z kafejek natknęliśmy się właśnie na taką tartę. W ogóle to zachęcamy do zwiedzania Krakowa, to naprawdę piękne miasto.

Jak się okazało smakowała dokładnie tak samo jak wyglądała. Pyszna! Dość słodka, ale taka właśnie powinna być. I nieco cierpka, bo w końcu cytryny też robią swoje. Fajne połączenia smaków. Co prawda, gdy my już ją zrobiliśmy, okazało się, że nie jest to oryginalny przepis pana Slatera, ale i tak smakowała wybornie. Myślę, że kiedyś jeszcze zrobimy według oryginalnego przepisu, ciekawi jesteśmy czy się różni w smaku, a jeśli tak, to jak bardzo. I czy na plus czy na minus :)

piątek, 20 marca 2015

Chleb szwajcarski z garnka żeliwnego

Chleb szwajcarski

Chleb szwajcarski

Jak co weekend znowu mamy Wypiekanie na śniadanie. Czyli wspólna akcja blogerów kulinarnych. Spotykamy się wirtualnie (czyli każdy przy swoim piekarniku) i robimy jakiś z góry zadany temat. Dzisiaj my prowadzimy Wypiekanie.

W tym tygodniu będzie więc tradycyjnie, zrobimy powrót do korzeni. I naszych i Wypiekania na śniadanie. Czyli po prostu pieczywo. Będziemy robić mój ulubiony chleb. Wymyśliłem go jakieś 2 miesiące temu i od tego czasu co 2-3 dni gości w naszym domu. Jeszcze nigdy nie piekłem tyle razy tego samego chleba. Właściwie już innych w ogóle nie piekę, ten jest dokonały. Przepis jest absolutnie prosty, to zwykły chleb pszenny, ale jego sekret tkwi w naczyniu żeliwnym. To właśnie w nim jest pieczony chleb i to ono nadaje mu smaku, chrupkości i wyglądu.
Mam nadzieję, że wszyscy dysponują takim żeliwnym naczyniem :)

W ogóle do chleba z garnka żeliwnego przymierzałem się już od miesięcy. Ale za każdym razem hamował mnie pewien problem. Jak po wyrośnięciu chleba wsadzić go do tego garnka? Generalnie sposoby widziałem dwa: zrobić to delikatnie i na 100% się poparzyć przy tym, albo wrzucić go z bezpiecznej wysokości i spowodować, że ładnie wyrośnięty chleb wpadający do garnka po prostu opadnie. Oba sposoby takie sobie i średnio mnie satysfakcjonujące. Aż nagle wymyśliłem sposób z papierem do pieczenia! A opis tego sposobu poniżej. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...