Makaron zapiekany z pieczarkami w sosie pomidorowym i beszamelowym
Jakiś czas temu w jednej z sieci pizzerii zamówiliśmy danie o nazwie „zapiekaron”. Czyli po prostu makaron zapiekany z serem i jakimiś tam warzywami. Ogólnie całkiem niezłe danie, nawet nam smakowało. I postanowiliśmy takiego zapiekarona zrobić sami w domu. Powiem Wam, że wyszło konkretne danie. Smaczne, sycące i tłuste. Pewnie mocno kaloryczne, ale na tym się nie znamy, zwykle nie zwracamy na to uwagi. Ważne, że smaczne, a jak się czasami zje coś zbyt mocno tłustego i zbyt kalorycznego, to trudno. Nie można sobie w życiu wszystkiego odmawiać.
A w tym naszym makaronie jest mnóstwo smaków. I sos pomidorowy, i sos beszamelowy, i szpinak, i pieczarki, i w ogóle mnóstwo wszystkiego.
PRZEPIS NA MAKARON ZAPIEKANY Z PIECZARKAMI W SOSIE POMIDOROWYM I BESZAMELOWYM
Makaron zapiekany z pieczarkami w sosie pomidorowym i beszamelowym – składniki (na około 6 porcji):
Sos pomidorowy:1 puszka (400 g) drobno krojonych pomidorów
1 cebula
2 ząbki czosnku
50 ml oliwy z oliwek
po pół łyżeczki: soli, pieprzu, cukru, suszonego oregano, suszonej bazylii
Sos beszamelowy:
500 ml mleka
50 g masła
3 łyżki mąki pszennej
po pół łyżeczki: soli, pieprzu, gałki muszkatołowej
Makaron:
500 g makaronu (penne, kokardki, czy jaki tam lubicie)
500 g pieczarek
125 g świeżego szpinaku
kilkanaście pomidorków koktajlowych (tak ze 25-30 sztuk)
2 średnie cebule (około 250 g)
4 ząbki czosnku
100 g sera pleśniowego typu lazur
300 g tartego żółtego sera
sól, pieprz
Makaron zapiekany z pieczarkami w sosie pomidorowym i beszamelowym – wykonanie:
Dobrze, gdybyście mieli takie pojedyncze naczynia do zapiekania. To znaczy jedno naczynie na jedną osobę. Wtedy po prostu szykujecie tyle naczyń do zapiekania ile macie osób i robicie i podajecie na stół bezpośrednio w tych naczyniach. My akurat nie mieliśmy więc kupiliśmy takie jednorazowe aluminiowe. Spisują się idealnie.
Zaczniemy od sosu pomidorowego. Cebulę siekamy na bardzo drobną kosteczkę. W garnku o grubym dnie podgrzewamy oliwę i szklimy na niej cebulę (na średniej mocy palnika). Mieszamy często żeby się nie przypaliła. Po 5 minutach dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i mieszamy. Po minucie dodajemy pomidory. Przyprawiamy, mieszamy i gotujemy wszystko na niewielkiej mocy palnika przez 30 minut. Na koniec próbujemy i ewentualnie jeszcze trochę doprawiamy jeśli uważamy, że czegoś jest zbyt mało. Jeśli pomidory nie były dostatecznie słodkie, to być może trzeba będzie dodać jeszcze z pół łyżeczki cukru.
Teraz sos beszamelowy. Na minimalnym ogniu rozpuszczamy w rondelku masło. Następnie dodajemy mąkę po łyżce. Czyli jedną łyżkę i mieszamy. Najlepiej będzie mieszać trzepaczką do jajek. Drugą łyżkę i mieszamy. Trzecią łyżkę i mieszamy. Gdy masa będzie gładka, dodajemy mleko, sól, pieprz i gałkę. Zwiększamy moc palnika i cały czas mieszamy. Bez przerwy. Potrwa to co najmniej 5-7 minut. Po około 5 minutach sos zacznie gęstnieć. Wówczas mieszamy jeszcze 1-2 minuty i gotowe.
I reszta. Makaron gotujemy al dente według wskazań producenta. Pieczarki kupcie im mniejsze tym lepiej. Kroimy je na ćwiartki i zaczynamy smażyć na oleju, na patelni. Cebulę siekamy w drobną kostkę i dodajemy do pieczarek. Czosnek przepuszczamy przez praskę i też dodajemy na patelnię. Dodajemy sól, pieprzy o smażymy całość mieszając co jakiś czas co najmniej przez 15-20 minut, aż pieczarki zmniejszą swoją objętość.
I pozostało wykończenia całości. Czyli na dno naczyń do zapiekania wylewamy warstwę sosu pomidorowego. Na niego wykładamy makaron. Na makaron pieczarki z cebulą. A na pieczarki wylewamy sos beszamelowy. Jeśli w międzyczasie się wystudził i zgęstniał, to podgrzejcie go nieco. Na sos wykładamy świeży szpinak. A na szpinak rozkruszamy ser pleśniowy, a na niego wykładamy starty żółty ser. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni (grzałki góra-dół) i pieczemy nasze danie przez 25 minut. Na 5 minut przed końcem pieczenia możemy zwiększyć grzanie na maksymalną moc żeby porobić na serze charakterystyczne elementy przypalenia.
Smacznego!

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję, że tutaj jesteś. Zostaw komentarz, napisz, co sądzisz o blogu czy o tym konkretnym przepisie. Nie zostawiaj natomiast w komentarzu linków (ani do swojej strony, ani do żadnej innej) - chyba, że kontekst rozmowy tego wymaga. Jeśli interesuje Cię zareklamowanie się na blogu, to po prostu zajrzyj do zakładki "Współpraca".