wtorek, 12 sierpnia 2014

Burrito w kukurydzianej tortilli


Dzisiaj kulinarnie odwiedzamy Meksyk. Rzadko nam się zdarza robić coś z kuchni meksykańskiej, a widzę teraz, że to błąd, bo burrito wyszło naprawdę rewelacyjne. Z całą pewnością będziemy je robić częściej. Jak pewnie też inne meksykańskie dania. Chociaż tutaj jest drobny problem, bo kuchnia meksykańska słynie ponoć ze sporej ostrości potraw. A Madzia na pikantne to tak nie za bardzo... Ale cóż, zobaczymy co da się zrobić :)
Nie znamy się zupełnie na kuchni meksykańskiej, ale z tego co mi się wydaje, co gdzieś tam kiedyś zasłyszałem to burrito robi się na pszennej tortilli. Kukurydzianą używa się do tacos. Ale tak jak napisałem: nie znamy się. Więc zrobiliśmy burrito na kukurydzianym placku. Właściwie, jak już mamy takie rozważania snuć, to jest to bardziej amerykańska wersja burrito niż meksykańska. Prawdziwe, tradycyjne meksykańskie burrito jest ubogie, składa się z jednego, dwóch składników. To amerykanie je przerobili na swoją modłę. Ale nieważne.... Ważne, że było pyszne ;)
     
Ciasto (na około 7 placków):
200 g maki kukurydzianej
200 g mąki pszennej
300 ml gorącej wody
2 łyżki oliwy
1 łyżeczka soli

Farsz:
250 g mielonego mięsa wołowo-wieprzowego
1 duża cebula
3 duże ząbki czosnku
1 czerwona papryka
puszka kukurydzy
puszka czerwonej fasoli
100 g przecieru pomidorowego
150 g sera żółtego
sól, pieprz, ostra papryka, chili w proszku, kmin rzymski
olej do smażenia

Najpierw  robimy ciasto na tortille: mąki mieszamy ze sobą i dodajemy sól. Wlewamy gorącą wodę (ja gotuję na wrzątek i pozwalam wodzie w czajniku stygnąć 15 minut) i mieszamy łyżką aż mąka ją wchłonie. Dodajemy oliwę i znów mieszamy. Gdy ciasto wystygnie zagniatamy je na gładką masę. Zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 45-60 minut.

W tym czasie zrobimy farsz:
Cebulę drobno siekamy, czosnek wyciskamy i podsmażamy na patelni. Dodajemy mielone mięso i przecier pomidorowy. Solimy, pieprzymy, dodajemy szczyptę chili i po łyżeczce kminu rzymskiego i ostrej papryki. Dodajemy też pokrojoną w kostkę czerwoną paprykę. Dolewamy troszkę wody, przykrywamy i dusimy około 5 minut. Dodajemy odsączoną kukurydzę i fasolę. Zwiększamy ogień i podsmażamy wszystko około 1 minuty.

Wracamy do ciasta: schłodzone ciasto dzielimy na 7 części. Obficie podsypując mąką wałkujemy każdą część na placki o średnicy minimum 20 cm. Nasze miały pewnie ok. 30 cm. Każdy placek pieczemy na suchej rozgrzanej patelni z każdej strony, aż się zarumieni i powstaną brązowe pęcherze. Czyli na dobrze rozgrzanej patelni to będzie jakieś 1-1,5 minuty smażenia z każdej strony.
Ścieramy na tarce żółty ser i na każdym placku kładziemy trochę farszu i posypujemy serem. I składamy tortillę: dół zawijamy jakieś 4 cm od góry i zakładamy na siebie boki. Tak żeby burrito było zawinięte z trzech stron, żeby tylko góra była niezawinięta.
Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i zapiekamy 10 minut. Możemy podawać burrito samo, z kwaśną śmietaną lub jakimś sosem. U nas idealnie się sprawdził czosnkowy sos, który kiedyś robiliśmy do pizzerinek. Przepis TUTAJ.

Smacznego!

12 komentarzy:

  1. Może i się nie znacie, ale za to improwizujecie pierwszorzędnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wybornie mi to wygląda
    spróbowam, tyle że na czystej wołowinie i tortillach ze sklepu
    tylko ... jak to jeść... panie premierze, żeby się nie ufajdać :D

    no i nie wiem , co z tym profilem, ale to ja, ciocia Marta :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała zabawa polega na tym żeby sie ufajdać :)

      Usuń
    2. Jak dobrze zawiniesz to się nie ufajdasz. Wiesz, coś jak kebab :)

      Usuń
    3. dziś na obiad buritto

      dlaczego ja nie mam profilu ?
      Paweł, zrób coś

      Usuń
    4. No dzieciaku, co ja mam ci poradzić? A może ty Google+ nie masz po prostu? Bo konto/profil tutaj jest zsynchronizowany z Google+. Albo musisz mieć tutaj na blogspocie (na tej platformie blogowej) konto, albo w Google+. Jak nie masz no to nie masz :)

      Usuń
  3. Dzień dobry
    Wygląda na to, że sknociłem ciasto. Nie wiem gdzie popełniłem błąd.
    Zmieszałem mąki, zalałem wodą gorącą itd., wrzuciłem do lodówki - i może tu, bo ciasto jak wyjąłem z lodówki było ciepłe (za wcześnie wrzuciłem?).
    Później przy wałkowaniu kleiło się do stolnicy, żona podsypywała mąką i przez to było to ciasto bardzo mączne. Po pieczeniu bardzo placki wyschły a patelnia była wręcz zasypana mąką.
    Proszę o podpowiedź co nie tak zrobiłem.

    pozdrawiam
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że właśnie za wcześnie schowałeś do lodówki. Chowamy dopiero, gdy wystygnie.

      Usuń
    2. Czyli ciasto po wyjęciu z lodówki musi być chłodne?

      Usuń
    3. Skoro wkładasz chłodne to i wyjąć powinieneś chłodne. Cytuję przepis: "Gdy ciasto wystygnie zagniatamy je na gładką masę. Zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 45-60 minut."

      Usuń
    4. Tak rozumiem, pewnie tu był mój błąd.
      Dzięki za podpowiedzi.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...