czwartek, 17 stycznia 2013

Księżycowe ciastka (mooncakes - 月饼)




Tutaj to dopiero obsuwę mam, przy tym wpisie... Zrobiłem te ciastka we wrześniu, ale jak to w życiu - czasu ciągle za mało... Ale wreszcie czas znalazłem i przepis zamieszczam :) Ale zanim przepis to najpierw historyjka :)
Bo było to tak: przychodzi do mnie Jingyao - moja chińska kumpela - i marudzi mi, że zbliża się jedno z najważniejszych chińskich świąt: Święto Środka Jesieni. A w to święto Chińczycy się zajadają takimi specjalnymi ciastkami, a ona nie ma tych ciastek, bo w Polsce się kupić nie da. No i co ona ma zrobić? Bo przecież jak jest święto to i ciastka być muszą. Czyli przez analogię (czy jakiś tam inny wyraz): jak nie ma ciastek to i święta nie ma. No kurcze, to prawie tak samo jak Wigilia bez karpia, czy jakoś takoś. A może to na inne święto się karpia zjada? Właściwie to nie wiem :)
Cóż zatem było robić, trzeba dziewczynie pomóc... Przeszukałem chiński internet i jakiś tam przepis znalazłem. W sumie łatwo nie było, bo tych ciastek nikt w domu nie robi, wszyscy w Chinach po prostu je kupują. Są nawet sklepy/cukiernie, które się tylko w tych ciastach specjalizują. Ale tak sobie myślę, że skoro jada się je tylko w to Święto Środka Jesieni to ja naprawdę nie wiem, z czego przez resztę roku te sklepy żyją :)
Niestety te moje księżycowe ciasteczka (bo tak właśnie się nazywają) nie są takie prawdziwe oryginalne z dwóch powodów: po pierwsze primo prawdziwe mają na wierzchu takie fajne wzorki porobione. Ale one są robione maszynowo. Zatem u mnie fajnych wzorków nie było. A po drugie primo: w środku oprócz czerwonej fasoli powinno być jeszcze żółtko jajka (najlepiej kaczego). Problem był taki, że te żółtka trzeba specjalnie spreparować. A owo preparowanie trwa minimum 3 tygodnie. Najlepiej 4. A Jingyao powiedziała mi o tych ciastach na tydzień przed świętem. Zatem oczywistą oczywistością jest, że żółtek nie było...
Poza tym nie mam pojęcia jakiej oryginalnie w Chinach używa się mąki. Po długim namyśle udało mi się przenieść mąki na nasz polski grunt i użyłem orkiszowej chlebowej typ 750 i krupczatki.
Ogólnie podobno ciastka wyszły takie jak wyjść powinny, święto zostało uratowane! :)

Dla pełnego zrozumienia tematu posłużę się zdjęciami, które znalazłem na http://www.meishichina.com. Fantastyczna strona, miliard przepisów na chińskie żarcie. Jest tylko jeden haczyk: strona jest po chińsku :)


Ciasto zewnętrzne (zdjęcie powyżej):
200 g mąki krupczatki
50 g mąki orkiszowej chlebowej typ 750
30 g cukru
50 g smalcu
70 ml wody
30 g śmietanki 30% (nie śmietany, tylko śmietanki właśnie)

Mąki mieszamy razem i dodajemy pocięty na kawałki smalec. Wyrabiamy ciasto aż cały smalec od ciepła dłoni się rozpuści. Trochę to potrwa, bądźmy cierpliwi :) Dolewamy wody i wyrabiamy ciasto, aż wszystko razem się ładnie połączy. Zawijamy w folię spożywczą na 20 minut.





Ciasto wewnętrzne (zdjęcie powyżej):
220 g mąki krupczatki
150 g smalcu

Tak samo jak w "cieście zewnętrznym" mieszamy aż smalec się pod wpływem ciepła dłoni rozpuści i ciasto się wyrobi w zwartą masę.





Nadzienie (zdjęcie powyżej):
240 g czerwonej fasoli (z puszki)
50 g maki orkiszowej chlebowej typ 750
30 g cukru
(jajka pomijamy - jak już wspominałem)

Fasolę dokładnie odcedzamy z zalewy, miksujemy i mieszamy z mąką i cukrem na jednolitą masę. Na tych zdjęciach widać, że z masy fasolowej lepi się kulki, ale moja masa nie była aż taka zwarta żeby łatwo dało się kulki lepić. Pewnie to jakaś specjalna chińska fasola. Zatem zostawiamy fasolę w misce, zajmiemy się nią później.

I teraz przechodzimy do głównej części. Znowu posłużę się zdjęciami.



Ciasto zewnętrzne dzielimy na 14 kulek. Tak samo ciasto wewnętrzne (zdj. 1). Ciasto zewnętrzne spłaszczamy dłonią i zawijamy wokół ciasta wewnętrznego (zdj. 2). Otrzymujemy 14 większych kulek. Każdą z tych kulek wałkujemy (zdj. 3) i zawijamy w rulon zaczynając od dłuższego boku (zdj. 4). Rulony następnie wałkujemy (zdj. 5 i 6) i ponownie rolujemy, tym razem od krótszego boku (zdj. 7). Rulony stawiamy na sztorc (zdj. 8) i zgniatamy dłonią na płasko (zdj. 9). Na płaskie placki łyżką nakładamy z miski masę fasolową i zawijamy ciasto w kulkę (zdj. 10). Układamy na blasze sklejoną częścią w dół (zdj. 11), smarujemy roztrzepanym jajkiem połączonym z kilkoma łyżkami mleka i posypujemy sezamem (zdj. 12). Ja nie miałem czarnego sezamu więc użyłem białego.
Pieczemy przez około 20 minut w 190 stopniach - do zrumienienia.

Uuufff, nieco skomplikowana sprawa, ale jeśli odwiedzą was kiedyś Chińczycy w czasie Święta Środka Jesieni to możecie ich tymi ciastkami zaskoczyć :)
A jeżeli ktoś naprawdę będzie chciał zrobić te ciastka z żółtkiem w środku to niech da znać, postaram się przetłumaczyć co trzeba z tej fajnej chińskiej strony. Bo w polskich przepisach nie udało mi się znaleźć. W angielskich również - ale tutaj zbyt dokładnie nie szukałem. W sumie tak naprawdę to będzie pierwszy taki prawie z prawdziwego zdarzenia przepis dostępny po polsku. Szukając informacji o tych ciastkach przekopałem dokładnie wszelakie blogi/strony z przepisami i nic ciekawego nie znalazłem. Udało mi się kilka namierzyć, ale te przepisy niewiele miały wspólnego z prawdziwymi księżycowymi ciastkami. Więc mam nadzieję, ze komuś kiedyś ten przepis się przyda :)




---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

11 komentarzy:

  1. zachęcające, bardzo kształtne i apetyczne. A jaka instrukcja obszerna, nononoooo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacja. Powinniście otworzyć piekarnię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! A wiesz, jak rok temu byłem bez pracy to myślałem o tym ;)

      Usuń
  3. Hmm... To takie bardziej bułeczki niż ciastka, ale wyglądają naprawdę cudnie - takie równiutkie, okrąglutkie, idealne :)
    A tak z czystej ciekawości - to co się robi z tymi żółtkami, że to tyle trwa...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wyglądają, jak wyglądają, ale nazywa się mooncakes, czyli niby ciastka :) A te żółtka to się taką jakąś oleistą solną masą zalewa i one się 3-4 tygodnie kiszą w tym. Chińczycy jednak lubią dziwne rzeczy... :)

      Usuń
  4. Fajne te księżycowe ciasteczka/bułeczki, podobają mi się. Bardzo ładne zdjęcia, gratuluję.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...