środa, 30 marca 2011

Roll-dogi


Małgorzata szaleje! :) Wpadła w wiosenny wir wypieków i przesłała przepis na roll-dogi. Akurat dziwnym zbiegiem okoliczności zgrała się idealnie w czasie z moją chęcią zamieszczenia przepisu na hot-dogi :) Tak więc teraz przepis Małgorzatay, a za kilka dni mój :)

"Wiedziona niespożytą energią twórczą oraz tchnieniem wiosny zapraszam do konsumpcji wariacji na temat HOT-DOGÓW.
Moim sprzymierzeńcem w działaniu jest oczywiście automat do chleba. Wykorzystany program to nr 13 trwający 1 h 25 min. Ciasto jak na pizzę:

400 ml wody
2,5 łyżki oliwy
2,5 łyżeczki soli
800 g mąki
2,5 łyżeczki żywych drożdży

Po wyjęciu z automatu cisto dzielę na kawałeczki w zależności od ilości parówek. Kawałeczki wałkuję, a następnie w powstałe kwadraciki zawijam połówki parówek. Wrzucam na blachę posmarowaną oliwą i piekę w 220 C około 20 minut w międzyczasie przekręcając.

Bardzo polecam do konsumpcji sos czosnkowy. Wiosenną wariacje na temat HOT-DOGÓW uważam za udaną ;)"

I ja myślę - patrząc na zdjęcie - że roll-dogi pierwszoklaśne :)

sobota, 26 marca 2011

Chleb pszenny ciemny II

Prosty pszenny chlebek z piekarnika. Prosty w zrobieniu, pyszny w jedzeniu :) Już podawałem ten przepis, ale na wersję z maszyny. Jest tutaj. Tym razem ten sam chlebek z piekarnika.

Składniki:

Rozczyn:
70 g drożdży świeżych
2 łyżki cukru
szklanka mleka

Ciasto:
1 kg mąki pszennej
600 ml ciepłej wody
3 szklanki otrąb pszennych
1,5 łyżki kminku (ja nie dałem)
2 łyżki siemienia lnianego
2 łyżeczki soli

Z rozkruszonych drożdży, cukru, oraz ciepłego mleka zrobić rozczyn i odstawić go do wyrośnięcia (na jakieś 10-15 minut)

Wszystkie składniki na ciasto wymieszać, dodać rozczyn, trzy szklanki (600 ml) ciepłej wody i wyrobić ciasto. Następnie przełożyć je do wysmarowanej tłuszczem formy, odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na godzinę, a następnie piec w średnio gorącym piekarniku przez 90 minut.

Mi wyszły z tej ilości ciasta dwa zgrabne bochenki, jeden ciut mniejszy, za to drugi ciut większy :)

czwartek, 24 marca 2011

Wiosenna bomba witaminowa


Małgorzata ostatnio nie próżnuje i zasypuje mojego maila przepisami! :) Oto kolejny, na pyyyyszną sałatkę:

"1 paczka mixu sałat
kilka pomidorków koktajlowych
pół ogórka zielonego
pół puszki kukurydzy
1 ser mozarella
sól, pieprz, ocet winny i oliwa z oliwek


Do sałatki bardzo polecam chleb własnego wypieku najlepiej z masełkiem także własnej roboty. Akurat na wiosenne przesilenie taka dawka zdrowia ;D"
 
Słuchajcie Małgorzaty, Małgorzata prawdę wam powie! No chyba, że skłamie, ale wtedy też jej słuchajcie! Czyż można nie ufać komuś kto robi takie sałatki? :)

środa, 23 marca 2011

Krupnik


Pewnie już kilka razy wspominałem na tym blogu, że uwielbiam zupy! Więc możecie chyba sobie wyobrazić jak wysoko do góry podskoczyłem ze szczęścia jak Małgorzata wysłała mi na maila przepis na krupnik! :)

Małgorzata pisze, że filozofii w robieniu krupnika nie ma, więc przepis będzie mało skomplikowany. Małgosia zaznacza jednak, że ona zamiast kaszy perłowej dodaje pęczak (w sumie dla mnie to oczywiste - zawsze też tak robię :))

Na zachętę cytat z maila: "I powiem tak: krupnik na prawdziwym wsiowym kurczaczku z kaszą pęczak to najlepsza zupa na świecie!!!!". Brzmi zachęcająco, prawda? :)

Zatem oto przepis Małgosi:

"Gotujemy wywar z prawdziwego wsiowego kurczaka. Ja gotuję co najmniej  3 godziny. Oczywiście z włoszczyzną.  Sól, pieprz. Potem trzeba przelać całość przez sitko z malutką siateczką w celu pozbycia się szumowin. Następnie dodaję kaszy pęczak. Ze względu na jej rozmiar gotuję co najmniej 30 minut. Potem jeszcze drobnopokrojone ziemniaki. Gotujemy jeszcze 10 minut ET VOILA. Siadać i zjadać!!!"

Istotnie, filozofii w tym przepisie nie ma :) Ale jestem absolutnie pewien, że smak jest niezrównany!

Czekam na dalsze przepisy Małgorzaty! :)

wtorek, 22 marca 2011

Gofry


Z maila od Małgorzaty:

"A teraz przepis na zapomnianą przyjemność czyli GOFRYYYYYYYYYY

2 szklanki mleka
2 jajka
25 ml oliwy/oleju
2 szklanki mąki
1/2 szklanku cukru pudru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
ingrediencje wedle gustu: dżem truskawkowy, kolorowa posypka, groszki, bita śmietana, cukier puder - cokolwiek obrzydliwie przepysznie słodkiego ;D

Wszystkie składniki połączyć za pomocą mixera dodając w kolejności z przepisu."

O siebie dodam jeszcze (chociaż w sumie to prawie oczywiste), że wymieszane ciasto wylewamy porcjami na gofrownicę. Parę chwil i gotowe :)

A na koniec maila Małgorzata zapytuje: "I co ty na to?"
Ja na to: SMACZNEGO! :)
A już niedługo krupnik - prosto od Małgorzaty!

sobota, 19 marca 2011

Chleb domowy z żurem

Domowy pszenno-żytni chlebek prosto z piekarnika.

Składniki:

Rozczyn:
50 g drożdży
1 kg mąki pszennej pełnoziarnistej
500 ml wody
Ciasto:
0,5 kg  mąki żytniej typ 2000
30 g cukru
30 g soli
100 g drożdży
1/3 kostki margaryny (około 85 g)
Szklanka żurku (domowego lub z butelki)
1 łyżeczka bazylii
50 g nasion słonecznika
50 g pestek dyni
50 g sezamu
50 g siemienia lnianego

Przygotować rozczyn:
Drożdze rozpuścić w 500 ml letniej wody, dodać mąkę i starannie wymieszać. Rozczyn przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Przygotować ciasto:
Do głębokiej miski lub na stolnicę wsypać sypkie składniki ciasta i wymieszać. Dodać margarynę i posiekać. Następnie wlać żurek i dokładnie wymieszać, aż powstanie jednolita masa. Dodać wyrośnięty rozczyn, wymieszać z ciastem i dodać rozdrobnione drożdże oraz nasiona i bazylię. Starannie wyrobić ciasto na gładką masę i odstawić na 15 minut.
Foremki do pieczenia chleba natłuścić i wysypać mąką. Z ciasta formować niezbyt wysokie bochenki (powinny wypełniać foremki do połowy). Odstawić w ciepłe miejsce na 45 minut. Ciasto powinno wyrosnąć do krawędzi foremek, może trochę więcej. Wstawić na 40 minut do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni. Po wyjęciu foremek z piekarnika trzeba odczekać 20 minut i dopiero wtedy ostrożnie wyjąć z nich chleb.

Ja użyłem jako foremki jedną dużą blachę i jedną małą keksówkę. Ta duża blacha to nie był zbyt dobry pomysł. Nie wiem czemu, ale ciasto jakoś tak słabo w tej blasze wyrosło. Najlepiej użyć trzech keksówek, otrzymamy trzy slicznie wypieczone zgrabne bochenki. Nadmiar chleba można zamrozić, po rozmrożeniu będzie tak samo świeży jak przed zamrożeniem.

środa, 16 marca 2011

Chleb zwykły


Zgodnie z obietnicą kolejny przepis od Małgorzaty. Taki sobie po prostu zwykły chleb. Ale zwykły tylko z nazwy, bo w smaku wielki! :)

Waga: 750 g  / 1000 g / 1500 g:

Woda: 300 ml / 400 ml / 515 ml
Sól: 1,5 łyżeczki / 2 łyżeczki / 3 łyżeczki
Cukier: 0,5 łyżki / 1 łyżka / 1,5 łyżki
Mąka: 520 g / 700 g / 900 g
Drożdże suszone: 1 łyżeczka / 1,5 łyżeczki / 2 łyżeczki

No i jak to w maszynie do chleba: wszystko do kupy, ustawiamy właściwy program i jedziemy :) Małgorzata napisała, że właściwy program to "2", ale w sumie niewiele to mówi, hehe :) W każdym razie napisała też, że w zależności od wagi program ten trwa 3 godz. 34 min. / 3 godz. 39 min. / 3 godz. 44 min. Czyli myślę, że z powodzeniem możemy użyć jakiegoś podstawowego programu.

A niedługo przepis na gofry - również od Małgorzaty :)

sobota, 12 marca 2011

Danie z rękawa


Małgorzata, która już kilka razy usostępniala tutaj swoje przepisy wyszła wreszcie z zimowego letargu i podesłał mi kilka nowych przepisów. Systematycznie będę je publikował. A zacznijmy od dania z rękawa:

Więc Małgorzata napisała tak:

8 udek z kurczaka

kilka pieczarek
1 papryka
1 cukinia
1 cebula
1 cytryna
1 marchewka
1 por
sól, pieprz, bazylia, kurkuma, papryka słodka i inne lubiane ingrediencje
ziemniaki wedle uznania

Do miski: Wycisnąć cytrynę, dodać oliwę z oliwek, paprykę słodką, bazylię, sól, pieprz, kurkumę. Wymieszać i dodać udka i pokrojone na duże kawałki warzywa. Wymieszać. Do rękawa do pieczenia przekładamy udka, warzywa i dodajemy ziemniaki. Na najniższej półce piekarnika nagrzanego do 200 stopni wkładamy zamknięty rękaw w naczyniu żaroodpornym. Pieczemy około 1 h. Po tym czasie rozcinamy rękaw i wysypujemy wszystko do naczynia żaroodpornego. Pieczemy jeszcze 15-20 minut. A potem... no cóż - fantastyczne wspomnienie lata. Ja zrobiłam jeszcze sos czosnkowy. Szkoda, że obiad dopiero jutro ;D

A ja od siebie dodam, że naprawdę żałuję, że nie dane mi było spróbować tego specjału :)

środa, 9 marca 2011

Chleb żytni z cebulą

Kumpel z pracy poprosił mnie o chlebek dla żony. Żeby taki był razowy i może z cebulą i może z czosnkiem i w ogóle może żeby taki całkiem samczny był... :) No cóż, specjalne życzenie to i specjalny przepis być musi. A skoro specjalny to muszę sam go opracować. Więc usiadłem, pomyślałem, wziąłem kartkę i długopis i wypisałem co trzeba. A trzeba:

1 kg mąki żytniej drobno mielonej typ 2000
250 g zakwasu
20 g drożdży
200 g ziaren owsa spożywczego nagiego
500 ml żurku
200 ml maślanki
2 łyżeczki soli
2 łyżeczki cukru
250 g cebuli
2 ząbki czosnku

Najpierw kroimy cebulę w kostkę, raczej taką nie za drobną i podsmażamy na patelni. Jak cebula się smaży to bierzemy dużą miskę i wsypujemy do niej wszystko co tam mamy: zakwas, mąkę, wkruszamy drożdże, wlewamy żurek (ja wziąłem taki gotowy z butelki, ale jak ktoś chce samemu zrobić to nie widzę nic na przeciwko :)), maślankę, sól i cukier. Z owsa odsypujemy 4 łyżki i resztę też dajemy do miski. Te 4 łyżki przydadzą nam się później do posypania chleba. Czosnek siekamy bardzo drobno i też do miski.
Jak już cebulka zrobi się rumiana (rumiana, a nie przypalona :)) to też wrzucamy ją do całej reszty. I zaczynamy mieszać. Wyrabiamy 10 minut, tak żeby wszystkie składniki się ładnie połączyły. Mąka żytnia nie wyrabia się zbyt lekko więc przygotujmy się na wysiłek :)
A jak już wyrobimy to przekładamy do dwóch natłuszczonych keksówek (stwierdziłem, że zrobię dwa bochenki. Bo skoro dla kumpla robię to i dla siebie też przy okazji). Dobrze jest zmoczyć przy wkładaniu ciasta dłonie zimną wodą - będzie łatwiej. Wygładzamy mokrymi dłońmi ciasto w keksówkach i odstawiamy do wyrośnięcia co najmniej na 2 godziny. Chlebek jakoś bardzo nie wyrasta, ale taka już natura chlebów żytnich.
Teraz już tylko delikatnie przy pomocy pędzelka smarujemy chlebek wodą i posypujemy owsem, który nam pozostał.
Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni i pieczemy 50 minut.

sobota, 5 marca 2011

Bajaderki

Pomysł na bajaderki wziął się zupełnie przypadkiem. Mianowicie nie udał mi się chleb. Taki jakiś zwykły, z mąki pszennej pełnoziarnistej. Po wyjęciu z maszyny do złudzenia przypominał cegłę :) I kształtem, i ciężarem, nawet również twardością. Czy smakiem również tego nie wiem, bo ani cegły nie jadłem, ani tego chlebka nie miałem odwagi spróbować :) Generalnie jeden wielki zakalec. Cóż, zdarza się. Na szczeście niezbyt często, ale się zdarza. Żal było mi wyrzucić chlebek. Więc co zrobić? Poddać go recyklingowi! Znaczy się przerobić na bajaderki. :) Pomysł dość karkołomny, ale udało się znakomicie! W smaku wyszły identyczne jak takie z cukierni.

Oto czego nam potrzeba:

- 1 nieudany chlebek (mój miał 980 g) - oczywiście nie każdy ma pod ręką taki chlebek więc z powodzeniem można go zastąpić np. herbatnikami
- Szklanka mleka
- 150 g cukru
- 5 łyżek kakao
- 225 g masła
- 120 g rodzynek
- Słoik dżemu
- Orzechy ziemne (mogą być również włoskie) 80 g
- Sezam 30 g
- 100 g czekolady gorzkiej
- Buteleczka aromatu pomarańczowego (10 ml)
- Buteleczka aromatu cytrynowego (10 ml)
- Brandy (lub inny podobny alkohol) 30 ml
- Wódka żołądkowa gorzka 65 ml
- Torebka cukru migdałowego (16 g)
- Wiórki kokosowe

Tych składników jest tyle, że w sumie najcięższa praca to je wszystkie zgromadzić :) Teraz, gdy już je mamy, to pójdzie z górki.

Zaczniemy od namoczenia rodzynek. Następnie trzeba zetrzeć nasz nieudany chlebek w blenderze na pył. Jak już wspominałem nie każdy trzyma taki chlebek więc można go zastąpić herbatnikami. Są na tyle kruche, ze blender będzie zbędny, da się je pokruszyć w rękach. Zmielony chleb/herbatniki wysypać na stolnicę. Następnie zagotujmy mleko. Do mleka dorzucimy 125 g masła (100 g zostawimy na później), dosypiemy cukier (zwykły, migdałowy też na później), kakao, wlewamy też aromaty i alkohol. Wymieszać to wszystko na jednolitą masę i wystudzić troszeczkę. Jak już będziemy mieli pewność, że się nie poparzymy to wylewamy masę na stolnicę, prosto na nasz pokruszony chlebek. Dodajemy rodzynki, cukier migdałowy, dżem (ja akurat miałem własnej roboty dżem porzeczkowy), sezam i zmielone w blenderze orzechy ziemne i mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Potem lepimy niezbyt duże kuleczki (takie jak lubimy) i układamy na stolnicy. Niezbyt blisko siebie - jak będą za blisko to ciężko będzie nam oblać je ze wszystkich stron czekoladą. A skoro o tym mowa to pora przejść do polewy. Bierzemy garnek - może być ten w którym gotowaliśmy mleko - i rozpuszczamy w nim czekoladę dodając do niej 100 g masła. Jak już się rozpuści to smarujemy pędzelkiem po kolei każdą bajaderkową kuleczkę. A jak już posmarujemy to obsypujemy wiórkami kokosowymi. Przekładamy delikatnie na talerz i chowami do lodówki zeby czekolada zastygła. Gotowe! :) Sam nie wierzyłem w sukces bajaderek z chleba, ale wyszły naprawdę pyszne. W sumie ulepiłem 37 kuleczek.

środa, 2 marca 2011

Zupa z białej soczewicy

Wspominałem pewnie już kiedyś, że uwielbiam zupy. A jak nawet nie wspominałem to teraz wspominam :) Zamieszczałem już przepis na zupę z czerwonej soczewicy, więc teraz pora na zupę z białej soczewicy.
Magda wzięła się za gotowanie. A wiadomo już, że jak Magda gotuje to jest chaos. Tak więc przepis zbyt precyzyjny nie będzie :) Wiadomo już także, że Magda w detal to się nie bawi, więc gar wzięła największy jaki mamy. Nie wiem ile ma, ale tak na oko to wygląda na 5 litrowy. Więc w tym garze gotujemy ćwiartkę z kurczaka. Dorzucamy selera, pora, pietruszkę, ziele angielskie i liść laurowy. Po 15 minutach dorzucamy 300 g soczewicy. W międzyczasie obieramy ziemniaki, kroimy je w kostkę i dorzucamy po kolejnych 15 minutach. Wrzucamy również marchewkę przekrojoną wzdłóż na pół. Po kilku minutach dodajemy ziarenka smaku, 2 kostki wołowe i jedną drobiową, trochę bazylii, oregano, pieprzu, soli, papryki słodkiej, majeranku, czosnku (w proszku), natkę pietruszki i łyżkę koncentratu pomidorowego. Jak już się właściwy czas to wszystko pogotuje (Magda nie potrafiła określić co to znaczy "właściwy" :)) to wyjmujemy kuraka z zupy, skubiemy dokładnie i to co naskubiemy wrzucamy znowu do gara. Gotujemy chwilę i zupa gotowa. A kostki, które nam zostaną ze skubania kuraka dajemy kotom. A jak nie mamy kotów to już najwyższa pora żeby wejść w ich posiadanie :)
I jeszcze marchewki, jak już będą miękkie, kroimy na talarki.
Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...