sobota, 28 maja 2011

Wiosenne bułeczki


Karolina wymyśliła mi taki własnie chlebek (potem myśl ewoluowała i powstały bułki). Tak sobie staliśmy na przystanku autobusowym, świeciło słonko, taki luz całkowity i nagle Karolina się uzewnętrznia: "A wiesz, może taki ze szczypiorkiem chleb byś zrobił? I koperkiem... I... yyy... z natką pietruszki! O, taki zrób! Taką całą serię sezonowych chlebów zrób! Właśnie, serię całą, a ten niech będzie pierwszy." No dobra, pomyślałem, że plan niezły, poleciałem do warzywniaka, kupiłem trochę zielska i jeszcze tego samego dnia bułki wykręciłem.

Składniki:

500 g mąki pszennej
220 ml mleka
30 g świeżych drożdży
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
40 g miękkiego masła
po garści (solidnej) szczypiorku, koperku i natki pietruszki

Najpierw zrobimy zaczyn:  do dużej miski wlewamy nasze mleko, 6 łyżek mąki, cukier i wkruszamy drożdże. Mieszamy i odstawiamy na 15 minut żeby drożdże trochę ruszyły. A potem wrzucamy do tej miski wszystko oprócz ziółek. Mieszamy około 15 minut. Powinno nam powstać gładkie, elastyczne, nie przywierające do dłoni ciasto. Wrzucamy ziółka i ugniatamy jeszcze 5 minut. Przykrywamy miskę szmatką i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.
Jak wyrośnie to ugniatamy jeszcze przez jakaś minutę i dzielimy ciasto na 8 kawałków. Z każdego kawałka formujemy takie w miarę płaskie (ze 3 cm wysokości) prostokątne bułeczki, kładziemy na blachę (wyłożoną papierem do pieczenia) i znowu zostawiamy pod przykryciem na godzinę. Bułki nam ładnie wyrosną, a my nagrzewamy piekarnik do 180 stopni i pieczemy bułki przez 25 minut. Pychota! :)

Jeśli chcemy to równie dobrze możemy ten chleb zrobić w automacie do chleba. Wrzucamy wszystko (oprócz zieleniny) do pojemnika, ustwiamy program podstawowy i odpalamy maszynę. Zielsko wrzucamy po sygnale dodawania składników.

A teraz myślę nad kolejnym "sezonowym" chlebkiem :) Właściwie to już wiem co zrobię, ale ciiiii - to niespodzianka :)

PS.: Karolina chciała żeby wymyślił dla tego pieczywka jaką marketingową chwytliwą nazwę, ale brak mi pomysłuuuuuuuu! :/

---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

środa, 25 maja 2011

Nowy blog kulinarny!


Witam wszystkich moich czytelników. Achtung, achtung! Proszę się zebrać w kole, albo ustawić w dwuszeregu - co tam kto lubi, to już w zależności od preferencji (trójki też dozwolone) - i słuchać uważnie: otworzony został nowy blog kulinarny! Otóż w cyberprzestrzeni pojawiła się KURA W ROSOLE! Ja pierdziu, przepisy ma takie fajne, że ten kto tam nie zajrzy ten kozia trąbka! Kura dopiero startuje ze swoim blogiem, ale ja już widzę, że będzie grubo. Za parę miesięcy zobaczycie kto - jak zwykle - miał rację :) Zatem nie traćcie czasu na czytanie tych moich dyrdymałów i raz-dwa do Kury! A do mnie zapraszam w sobotę w samo południe na wiosenne bułeczki :)

---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

poniedziałek, 23 maja 2011

Biały chleb na zakwasie



Dawno już nie robiłem chleba na zakwasie. W ogóle zdecydowanie za rzadko mi się to zdarza. A dzisiaj mam okazję. Bo za chwil parę odwiedzi nas Marta, moja kumpela jeszcze z liceum. Ostatnio policzyłem, że przyjaźnimy się już 19 lat. Hmm, długo... W każdym razie Marta kiedyś tam w rozmowie wspomniała, że lubi chleby na zawasie. Więc pomyślałem, że ciachnę taki jeden dla niej. Tym bardziej, że spotkania z Martą nie są zbyt częste, bo obecnie życie wiedzie ona w Krakowie (znaczy się teraz od jakiegoś czasu to w Wieliczce).
Przepis znalazłem u Kornika (a tenże Kornik pisze z kolei, że przepis ma od Liski. Skąd ma Liska tego nie wiem :)) Zatem Kornik pisze tak:

500 g mąki pszennej (najlepiej chlebowej, ale może być dowolna mąka pszenna)
1 płaska łyżeczka soli
300 g wody
8 g świeżych drożdży
150 g zakwasu żytniego

Wszystkie składniki łączymy, najlepiej przy pomocy miksera. Ciasto powinno być dosyć gęste.
Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 2 godziny.
Następnie przekładamy ciasto do keksówki (o pojemności 1 kg) lub formujemy bochenek albo bułeczki.
Spryskujemy olejem lub oliwą i posypujemy mąką.

Odstawiamy do wyrośnięcia na 45-60 minut.
Piekarnik nagrzewamy do temp. 210 stopni i pieczemy chleb około 40 minut (bułeczki mniej więcej 20 minut).

Tak właśnie jest napisane na blogu Kornika, przytoczyłem przepis słowo-w-słowo. Dziękuję Kornikowi :)

Na zdjęciach widać dwa chlebki, ale te powyższe składniki są na jeden bochenek.
Kurcze, zdarza mi się robić mniej lub bardziej smaczne chleby (czasami zupełnie paskudne też się zdarza, ale tych oczywiście nie publikuję), ale ten chleb był niesamowity! Dawno nie jadłem tak smacznego. Może to dzięki zakwasowi? Zdecydowanie częściej muszę robić chleby na zakwasie :)

---------------------------------------------------------------------

Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

sobota, 21 maja 2011

Chleb z makiem


Ostatnio troszkę się w chlebach zaniedbałem, kilka ostanich przepisów mało chlebowych było. Ale przegnałem trudy codziennej egzystencji i oto wykręciłem zwykły prosty biały chlebek. Ale nie taki aż zwyczajnie zwykły, bo z makową posypką :) Akurat organizm zaczął się domagać prostego pszennego pieczywka. A jak organizm się domaga to nie ma co dyskutować :) Pomysł na chlebek wzięty z książki Gertrud Weidenger i Marie-Theres Wiener "Pieczenie chleba w domu".

500 g mąki pszennej
20 g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
250 ml letniej wody
1 łyżeczka soli
4 łyżki masła
1 żółtko + odrobina mleka (na glazurę)
2 łyżki maku

Najpierw zróbmy zaczyn: drożdże wkruszmy do niewielkiej ilości wody i wymieszajmy z cukrem. Odstawiamy na 10 minut w ciepłe miejsce. A jak już troszkę zaczyn wyrośnie to wsypujemy mąkę do dużej miski i dodajemy całą resztę: wodę, sól, masło i zaczyn. Mieszamy tak aż wymieszamy, czyli pewnie ze 20 minut. A jak przypadkiem jesteśmy właścicielami automatu do wypieku chleba to możemy proces mieszania załatwić automatem :) Czasami zdarza mi się tak robić.

Jak już mamy elastyczne ciasto to przykrywamy je ściereczką i odstawiamy na 45 minut do wyrośnięcia. Po tym czasie ponownie wyrabiamy, przekładamy do foremki nasmarowanej tłuszczem (lub wyłożonej papierem do pieczenia) i odstawiamy na 2 godziny. W tym czasie ciasto nam znów pięknie wyrośnie.

Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni, chleb cienko smarujemy żółtkiem rozmąconym z mlekiem i wstawiamy na 15 minut. Po tym czasie smarujemy chleb resztą glazury i posypujemy makiem. Pieczemy jeszcze 20-25 minut.

---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

sobota, 14 maja 2011

Śliwki w boczku



To chyba będzie najprostsze danie na moim blogu. Absolutnie proste! I niebiańsko pyszne! Taka szybka, prosta przekąska. Jak nawiedzą nas niespodziewani goście to w parę minut możemy sprawić, że im majtki pospadają (jak mawia Karolina :))

A potrzebny nam będzie tylko boczek wędzony w plastrach i suszone śliwki bez pestek. I wykałaczki.

Zawijamy śliwkę w plasterek boczku, przebijamy wykałaczką, żeby się trzymało i układamy na blaszce. I tak po kolei z każdą śliwką i każdym plasterkiem boczku. Jak już zrobimy tyle ile nam potrzeba i ułożymy na blasze to wsadzamy do gorącego piekarnika na 15-20 minut. I to już naprawdę wszystko. To jest absolutnie absolutnie pyszne! A tak przy okazji dziękuję Basi, która kiedyś, dawno temu, pokazała mi ten przysmak :)

sobota, 7 maja 2011

Pizza



Ostatnimi czasy moja żona Magda coraz czynniej uczestniczy w moich kulinarnych przedsięwzięciach. Dawniej jej uczestnictwo było bierne, znaczy się ograniczała się do spożywania tego co zrobię :) Ale właśnie ostatnio zdarza nam się często razem czas w kuchni spędzać. Z początku trochę nieufnie do tego podchodziłem, w końcu co mi jakaś kobieta w garach będzie grzebała! :) Ale często nasze wspólne eksperymenty dają ciekawe efekty, takie jak np. pizza. Zrobiliśmy dwie, wyszły naprawdę świetne. Jedna była duża, z prostokątnej całkiem sporej formy to razem ją zjedliśmy, a drugą okrągłą zabrałem do pracy. Opierdzieliliśmy z Karoliną na lunch :) Chociaż prawdę mówiąc pizza odgrzewana w pracy w mikrofalówce smakuje podle :/

Ale przejdźmy już do przepisu:

Najpierw ciasto:
500 g mąki
20 g świeżych drożdży
3 łyżki oleju
1 łyżeczka soli
2 łyżeczki cukru
300 ml mleka
po 1 łyżeczce: rozmaryn, tymianek, bazylia
Mieszamy wszystko razem w dużej misce lub na stolnicy i wyrabiamy. Trzeba dokładnie wyrobić, to potrwa około 25 minut. Praca ciężka, ale za to jaki efekt :) Ciasto powinno być sprężyste. Jeżeli jest za rzadkie lub za gęste to dosypujemy mąki lub dolewamy mleka. Żeby było takie „w sam raz” :) Jak wyrobimy to odkładamy w ciepłe miejsce na 20 minut.

Teraz przygotujemy smarowidło do pizzy, czyli coś co pójdzie bezpośrednio na ciasto. Mianowicie: 1 cebulę cukrową pokrojoną w kostkę dusimy na patelni. Do duszenia dodajemy również 1 wyciśnięty ząbek czosnku, 2-3 łyżki koncentratu pomidorowego i przyprawy: tymianek, bazylia, rozmaryn, oregano.

Jak już ciasto odleży swoje to wałkujemy je na stolnicy do ulubionej grubości i układamy w formie, w której chcemy robić. My użyliśmy blatu od tortownicy i jednej dość sporej prostokątnej blachy. Gdy już ułożyliśmy to smarujemy ciasto naszym duszonym smarowidłem. A na to dajemy co tam lubimy. Ja akurat lubię pizze minimalistyczne, znaczy się z samym salami. Magda jednak preferuje pizze „na winie”, znaczy się wrzuca tam wszystko co się nawinie. Tak więc oprócz salami, poszła jeszcze pokrojona w plasterki kiełbasa, ogórek konserwowy, pomidory, pieczarki, ser i konserwowa kukurydza.

Teraz już tylko nagrzewamy piekarnik do 180 minut i pieczemy pizzę przez 30 minut. Znaczy się tę prostokątną robiliśmy w piekarniku, a okrągłą w prodiżu – potrzebowała ona około 10 minut dłużej na dojście.

A jak się pizza robi to można przygotować sos czosnkowy :)
Uwielbiam go, a jest absolutnie prosty w zrobieniu: około 100-125 ml śmietany, pół ząbka czosnku – bardzo drobno posiekanego (jak ktoś jest twardy to może być cały ząbek), pokrojony w kosteczkę świeży ogórek, sól i pieprz. Mieszamy i gotowe. Tym sosem jeszcze przed pieczeniem posmarowałem okrągłą pizzę, tuż pod powierzchnią sera.

środa, 4 maja 2011

Sajgonki


Dzisiaj prawdziwa wyżerka: sajgonki! :) Że tak posłużę się nomenklaturą z fejsbuka: "Lubię to!" :] Oj, bardzo to lubię. Jakiś tydzień, czy dwa temu Magda wpadła na pomysł, że mógłbym zrobić. Tak jakoś nie bardzo mi się składało ku temu, aż w końcu nadażyła się okazja: odwiedza nas moja koleżanka Asia, której nie widziałem ze 3, czy 4 lata. No to pomyślałem, że można zrobić taki obiadek :) Prawdę mówiąc roboty jest z tym sporo, ale naprawdę warto! Sajgonki wyszły idealnie chrupiące, dokładnie takie same (znaczy się może troszkę większe) jak u chińczyka, do którego czasami z Magdą chodzimy. Przepis Magda znalazła w internecie. Jest dość długi więc nie będę go przepisywał, można go zobaczyć TUTAJ. Zresztą jest tam doskonała dokumentacja zdjęciowa krok-po-kroku, więc przepisywanie przeze mnie tutaj tego przepisu nie miałoby sensu. Tam jest doskonale napisane i udokumentowane zdjęciowo, a ja wiernie trzymałem się przepisu. Wszystkim smakoszom azjatyckiej kuchni polecam :) Zaraz siadamy do jedzenia, a potem, hmm... pewnie się mocno spijemy :]

Dodam jeszcze, że farszu wyszło mi tyle, że musiałem Magdę wysłać do sklepu po jeszcze jedno opakowanie papieru ryżowego. W sumie zrobiłem 52 sajgonki, jedliśmy je kilka dni :)

A następnego dnia wpadła jeszcze z wizytacją siostrzyczka Karolka i wciągnęła kilka sztuk. Nie mogła przestać się zachwycać i zachwalać :) Bez wątpienia jeszcze kiedyś zrobię te sajgonki.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...