wtorek, 30 maja 2017

Likier truskawkowo-śmietankowy

Likier truskawkowo-śmietankowy

Likier truskawkowo-śmietankowy

Opowiem Wam taką historię... Mieszkałem kiedyś na warszawskiej Pradze (dla wyjaśnienia dodam, że rodowity warszawianin mianem "Praga" określa jedynie Pragę Północ, w odróżnieniu od Pragi Południe, która po prostu nazywana jest Pragą Południe). To bardzo stara dzielnica Warszawy, najmniej zniszczona w czasie wojny. Dlatego zaraz po wojnie władze postanowiły odbudowywać pozostałe dzielnice, a Pragę - jako prawie nienaruszoną - zostawiły samą sobie. Efekt tego był taki, że pozostałe dzielnice kwitły i rosły, a Praga jaka była, taka była, czyli bród, smród i halucynacje z niedożywienia. Co prawda w ostatnich latach i Praga doczekała się nieco cywilizacji, czyli tzw. rewitalizacji. Tutaj właśnie kwitną wszelakie klimatyczne knajpki, galerie, tutaj miejsce sobie znajdują różne artystyczne dusze. Ot, taki post-apokaliptyczny klimat przyciągający "degeneratów". Ale wśród tych wszystkich artystów żyją jeszcze starzy mieszkańcy miasta, ci którzy pamiętają czasy wojny. Ich dzieci. I dzieci ich dzieci. Ci, którzy poza Pragą życia nie znają. Moi rodzice osobiście znali osobników, dla których wyprawa na drugą stronę Wisły, czyli poza Pragę, to była zniewaga. Większość nazwałaby ich patologią, ale to po prostu ludzie z Pragi. Specyficzni ludzie. Tutaj się wychowali. Tutaj się wychowali ich rodzice. I rodzice ich rodziców. Stereotyp mówi, żeby po zmierzchu na Pragę się nie zapuszczać. A stereotypy mają to do siebie, że z prawdą niewiele wspólnego mają. Ale ludzie w nie wierzą. Faktem jest, że w każdej bramie stoją typki z tanim winem. A jak są trochę bogatsi to z najtańszym piwem. Stoją i zaczepiają: "Kierowniku, panie szanowny, a może dołoży pan 50 groszy na wino/piwo?". I człowiek albo dołoży, albo nie. A jak nie dołoży to nic złego, kosy pod żebro obawiać się nie musi, wbrew miejskim legendom. A żeby obalić stereotypy to mogę powiedzieć, że w czasach, gdy na owej Pradze mieszkałem posiadałem okazałego irokeza. Takiego, którego pozazdrościć mógłby mi bywalec Jarocina za jego najświetniejszych czasów. I co? I nic. Bo zawsze byłem prawilnym ziomem, a jak byłem pieniężny to pomogłem tym, którym na balsam brakowało, ze szlugów też zawsze chętnie wyskoczyłem. Szemranym typkiem ani geszefciarzem nigdy nie byłem, ale też wiadomo było, że prawilny ze mnie herbatnik. A i mojry nigdy nie czułem. Więc szacun na dzielni był.
     

wtorek, 23 maja 2017

Syrop z kwiatów czarnego bzu, wersja wzbogacona

Syrop z kwiatów czarnego bzu, wersja wzbogacona

W zeszłym roku robiliśmy syrop z kwiatów czarnego bzu. Fantastyczna rzecz, lubiliśmy go dawać do wody gazowanej. W tym roku też postanowiłem zrobić, ale chciałem zaszaleć. Zrobiłem kilka wersji smakowych.

Akurat pretekst był, bo znajomy wypytywał czy u nas rośnie, bo chciałby nazrywać. A jakże, rośnie tyle, że dla każdego wystarczy! Przyjechali więc Pan Boczek i Big Mama, ja wziąłem Anię pod rękę i poszliśmy na łowy.
Uzbieraliśmy dwie ogromne reklamówki kwiatów. Nie pamiętam teraz ile dokładnie tego było, ale chyba prawie 3 kg! Caluteńki dzień, od rana do nocy, to skubaliśmy. A potem kolejny dzień to przetwarzałem. Ale warto było. I tak oto powstało 7 smaków:

1. Zwykły, klasyczny
2. Z pomarańczą
3. Z grejpfrutem
4. Z miętą
5. Z imbirem
6. Z truskawkami
7. Z dziką różą
     

wtorek, 16 maja 2017

Ogórki małosolne na sucho

Ogórki małosolne na sucho

Ogórków małosolnych chyba nikomu nie trzeba ani przedstawiać, ani zachwalać. W moim prywatnym rankingu ogórków są one na samej górze. To znaczy najbardziej lubię małosolne właśnie, potem konserwowe, a na końcu kiszone. Takimi małosolnymi mógłbym się non stop zajadać. Na kanapki, do obiadu, a nawet tak po prostu chwycić w dłoń i pochrupać. Ale słyszeliście o małosolnych na sucho? Robionych bez wody? Od teraz z całą pewnością nie zrobię już w inny sposób, prostota tego przepisu mnie naprawdę urzekła. Zamiast naczynia z wodą (zajmującego sporo miejsca) wystarczy foliowa torba (najlepiej z zamknięciem strunowym, ale nie koniecznie). Wszystko to, co do tej pory robiliście w gliniance z wodą (czy też innym naczyniu) teraz zrobicie w suchych warunkach. Brzmi ciekawie, prawda?
     

wtorek, 9 maja 2017

Tarta rabarbarowa na kruchym spodzie z bezą

Tarta rabarbarowa na kruchym spodzie z bezą

Maj, pora na rabarbar. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam ten kwaśny smak. Dlatego co roku nie mogę sobie odmówić takiej tarty czy po prostu zwykłego ciasta (na przykład takiego jak tutaj). A mój apetyt dodatkowo rośnie, gdy kwaśny smak rabarbaru zestawimy ze słodką bezą. Wtedy, uwierzcie mi, nic więcej już mi nie potrzeba. Tan smak zostaje ze mną przez cały rok, aż do kolejnej tarty, w kolejnym maju. Warto czekać i wspominać.
Może za rok wymyślę jakąś inną tartę, zobaczymy. To znaczy, oczywiście, też z rabarbarem, ale robioną na inny sposób. Kto wie, czas pokaże...
     

wtorek, 2 maja 2017

Miód z mniszka lekarskiego

Miód z mniszka lekarskiego

Miód z mniszka lekarskiego

Od paru już dni marudziłem Ani: no chodź pójdziemy na mleczyki, no chodź! No zobacz, już mleczyki takie ładne są, no chodź! Marudziłem, marudziłem aż w końcu wymarudziłem. Poszliśmy na taką okoliczną polanę, gdzie pewnie z tona - nie przesadzając - ich rosła. Było ich takie zatrzęsienie, że zebranie właściwej ilości zajęło nam dosłownie kilkanaście minut. A taki mlecz, a właściwie mniszek lekarski, zbierać naprawdę warto, ma on mnóstwo zdrowotnych właściwości. Jest doskonały na przeziębienie, poprawia odporność, pobudza apetyt, wspomaga leczenie miażdżycy, obniża poziom cholesterolu, ułatwia trawienie, a także - panowie, uwaga - ponoć poprawia sprawność seksualną. Pewnie ma też znacznie więcej innych cudownych właściwości. Ale nawet już te wymienione przeze mnie są dostatecznie dobrym powodem żeby pofatygować się i zebrać trochę mleczyków. A potem zrobić z nich pyszny syrop zwany także miodem. Bo - oczywiście - z prawdziwym pszczelim miodem to niewiele ma on wspólnego, więc nazwa "syrop" jest nieco trafniejsza. Ale miód brzmi ładnej. A i w wyglądzie i w smaku do miodu podobny jest.

Jeżeli więc macie gdzie zerwać mniszka lekarskiego to naprawdę warto to zrobić. Taki miód ma nieocenione właściwości, a wyjdzie go tyle, że pewnie do kolejnej wiosny Wam wystarczy.
     
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...