czwartek, 31 lipca 2014

Surówka z białej i czerwonej kapusty z kolendrą


Zaplanowaliśmy sobie na obiad pierogi, mieliśmy trochę zamrożonych, od babci. A Madzia wymyśliła, że do tych pierogów zrobi surówkę. Tak, wiem, surówka z kapusty (czy też w ogóle jakakolwiek surówka) tak w konwencjonalny sposób nie pasuje do pierogów. Ale w niekonwencjonalny pasować może :) No bo tak: pierogi dobre, surówka dobra, więc jedno i drugie razem też dobre :) I faktycznie całkiem nieźle się wszystko razem połączyło. A surówka miała fajny aromat kolendry. To dość intensywna w smaku roślinka więc lepiej ostrożnie ją dawkować :)

środa, 30 lipca 2014

Mango lassi


Dzisiaj mamy dla was fantastyczny napój. Doskonały w upalne dni, bardzo orzeźwia. Jak również można się nim najeść nawet :) U nas mango lassi z całą pewnością jeszcze nie raz zagości. 

wtorek, 29 lipca 2014

Biszkopt z masą orzechową


Z tym ciastem to same problemy były. To znaczy właściwie tylko jeden problem, ale za to poważny. Bo Madzia wymyśliła sobie, że kupi orzechy włoskie w skorupkach. Zasadniczo pomysł bardzo dobry jak się siedzi przed telewizorem i można spokojnie i niezobowiązująco połupać sobie. Ale jak chcesz szybko ciasto zrobić to już ten pomysł nie wydaje się taki bystry. No nie chcę przesadzić, ale chyba z godzinę łupała te orzechy. Aż jej się odciski porobiły. Cały kilogram musiała rozłupać zanim ubierała potrzebne 250 g. Zrobiłbym to za nią, ale niestety pracować musiałem. Zresztą jak zawsze. Mało jest chwil, w których nie pracuję. Na moment tylko się oderwałem od pracy, gdy już z bezsilności i braku siły prawie płakała. Pomóc postanowiłem. Niestety trafiłem akurat na tak twardy orzech, że złamałem dziadka do orzechów! No poważnie! Na pół się dziadek rozłupał. Biedna Madzia musiała więc dalej trzaskać orzechy tłuczkiem do mięsa... Doceńcie więc ten przepis, tym bardziej, że jest to autorski wymysł Madzi. A ciasto było naprawdę niesamowite, polecam zrobić.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Czosnkowa mielonka ze słoika


Lubicie mielonki? Właściwie nie powinienem pytać, każdy lubi :) To tak jak kremówki, kremówki też każdy lubi :) A nawet jeśli nie, to tę mielonkę pokochacie. Na zewnątrz galareta, na górze smalczyk, a w środku aromatyczne mięsko... Przypomina mi to konserwy, które jadłem na koloniach blisko 30 lat temu. Tylko to jest jeszcze lepsze.
Ta mielonka to kolejny wpis z serii słoikowych smarowideł, które przygotowujemy wspólnie z Dobrą Kiełbasą. Przypominam, że w poszukiwaniu smaków dzieciństwa (to znaczy bardziej mojego dzieciństwa, bo Madzia to już właściwie dziecko nowego ustroju) testujemy mieszanki przypraw od Dobrej Kiełbasy. Z tymi mieszankami możecie się zapoznać tutaj (oczywiście polecam zapoznanie się z całym asortymentem sklepu). Fajnych przypraw mają pod dostatkiem, ale my skupiliśmy się na tych do wszelakich słoikowych smarowideł: mięs, pasztetów, mielonek, itp. Właśnie żeby smaki dzieciństwa sobie przypomnieć. Chociaż akurat tym razem zrobiliśmy wyjątek i zamiast gotowej mieszanki sami dobraliśmy różne przyprawy. Ale jeśli wam się nie chce bawić w odmierzanie poszczególnych przypraw to z powodzeniem możecie zastosować mieszankę "Kiełbasa słoikowa".

piątek, 25 lipca 2014

Miodowe ciasto z orzechami laskowymi


Więc historia była zabawna... Tak, wiem, moje historie są suche jak pięty Cejrowskiego, ale przepis bez suchej historii się nie liczy. Najpierw historia, potem przepis ;)
Dzwoni do mnie Mateusz, przyjaciel mój najlepszy. Trzymamy się razem od ponad 20 lat. Niejedno razem robiliśmy, niejedno tanie wino wypiliśmy, niejedną panienkę razem, nooo... ten, nooo, moja żona to czyta czasami więc o tych panienkach to kiedyś indziej wam opowiem.
Wyprowadził się w międzyczasie Mateusz do innego miasta i tak się z rzadka widywaliśmy, tak jakoś co trzy miesiące mniej więcej. Ale taki drobiazg nie był w stanie zaburzyć naszej przyjaźni. W końcu te ponad 20 lat zobowiązuje. 25 pewnie niedługo będzie. Więc dzwoni do mnie Mateusz i pyta co dzisiaj robimy. To znaczy ja z Madzią co robię. Więc mówię mu, że dupa blada, do 19.30 w fabryce siedzę. A on na to, że spoko, może być, to przyjedzie z Agnieszką wieczorem. I enigmatycznie mówi, że jak się teraz dzisiaj nie zobaczymy to się już długo nie zobaczymy. No i że teraz to nie ma co gadać o tym, opowie jak się spotkamy. Hmm, zadumałem się srodze, powiem wam szczerze. Bo nie widujemy się zbyt często, a teraz mamy się jeszcze dłużej nie widzieć? No to jak, kiedy? Za rok, za dwa lata? Za trzy? Więc jedyna myśl jaka mi przyszła do głowy, to że za granicę jedzie. Tym bardziej, że wspominał o tym kiedyś. Że chciałby. No to trzeba jakoś przyjaciela pożegnać. Madzia więc wymyśliła, że ciasto zrobi. A nawet dwa ciasta. Już nie chciałem jej mówić, że trochę to bez sensu, bo przecież jak przyjaciel wyjeżdża na długi czas to nie będziemy się ciastem zajadać tylko nawalimy się konkretnie jak za dawnych czasów. Ale pomyślałem, że jak chce robić te ciasta to niech robi, w sumie co jej będę zabraniał. A wracając do tego nawalenia się to niestety miałem rację. Booosz, człowiek to stary i głupi jest. Następnego dnia byłem po prostu martwy kompletnie. Zresztą nie, nie byłem martwy. Martwy człowiek to nic by nie czuł, a ja zdecydowanie zbyt wiele czułem...
No ale pora kończyć historię. Mateusz oczywiście nigdzie nie wyjeżdża tylko jakiś biznes po prostu otwiera i przez kilka miesięcy będzie zupełnie absolutnie zajęty. No więc pod ten jego nowy biznes się sponiewieraliśmy ;) A ciasto też jednak się przydało. Madzia zrobiła to właśnie tytułowe ciasto miodowe i biszkopt z masą orzechową. Teraz więc przepis na miodowe ciasto z orzechami laskowymi. I Madzia przeprasza, bo nie pamięta skąd ten przepis wzięła. Jak to Madzia... :)

czwartek, 24 lipca 2014

Bułeczki z czosnkiem niedźwiedzim




Ostatni z weekendowych wypieków. Mocno czosnkowe bułki. Właściwie to mocno mocno ;) I naprawdę dobre. Jeśli oczywiście lubi się czosnek ;) Bo jeśli się nie lubi, to hmm... No to się nie lubi. A bułki są podwójnie czosnkowe, bo z czosnkiem zwykłym i niedźwiedzim. Własnie parę chwil temu skończyłem pochłaniać pieczonego kurczaka zagryzanego tymi właśnie bułkami. Bardzo dobre połączenie. Właściwie to tak dobre, że zjadłem nieco za dużo i kiepsko się teraz czuję. Serio...

A sponsorem tego przepisu po raz kolejny jest sklep biozdrowie24, który zafundował nam czosnek niedźwiedzi. Fajny eko-sklep, w wolnej chwili możecie tam sobie poszperać :)

wtorek, 22 lipca 2014

Chleb pszenny na drożdżach


Trzeci chleb z mojego ostatniego weekendowego wypieku. Raz na jakiś czas robię sobie właśnie takie niedzielne maratony. Sporo pracuję, bardzo często też w niedziele. Niezbyt często mam jakiś wolny dzień. Często nawet święta ustawowo wolne od pracy spędzam pracując, niestety. Generalnie, tak w skrócie: przeważnie pracuję 7 dni w tygodniu. A jak już zupełnie przypadkiem wpadnie mi wolny dzień to jest słały sposób na jego wykorzystanie. Zawsze wygląda identycznie. Zamiast w końcu porządnie się wyspać wstaję o 5 rano i piekę. Chleby, bułki, chałki, bagietki, jakieś słodkie wypieki. Cokolwiek. Na co jest pomysł lub zapotrzebowanie. Ostatnio akurat nie miałem całej niedzieli wolnej więc tak na pół gwizdka zrobiłem. 6 chlebów i parę czosnkowych bułeczek. Od dawana chodził za mną taki zupełnie zwykły pszenny chleb. Taki najprostszy. Przez moment miałem już dość wymyślnych chlebów i zachciało mi się takiego zupełnie zwykłego. Chociaż gdy już zacząłem robić to zdecydowałem się "zepsuć" jego zwykłość dodając odrobinę mąki pełnoziarnistej. Ale to właśnie dodało mu charakteru. A chrupiąca skórka i domowy wygląd dopełniły całości.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Pasztet do słoików z szynką


Dzisiaj zapraszamy na wytworny pasztet. Wytworny, bo z szynką. I naprawdę smaczny. Delikatny, kremowy smak. Ten smak przypomina mi dzieciństwo.
Przez wiele lat jako dziecko jeździłem na kolonie do beskidzkiej miejscowości Osielec. Były to jeszcze czasy minionego ustroju i o cokolwiek mięsnego nie było łatwo, nawet na zorganizowanej kolonii. Ale opiekunowie w jakiś tam tylko sobie znany sposób potrafili załatwić wszystko. I często do jedzenia był pasztet. Ten pasztet smakował zupełnie inaczej niż wszystkie inne pasztety, które czasami jadałem. Nie wiem co w nim było, nie wiem dlaczego smakował inaczej, ale po prostu był pyszny. I nie wiem jak to możliwe, ale teraz, gdy spróbowałem ten pasztet to przypomniał mi się Osielec, kamieniołomy, na które mogłem patrzeć godzinami i ten dawno już zapomniany smak...
A wszystko to za sprawą Dobrej Kiełbasy. Bo to właśnie we współpracy z Dobrą Kiełbasą od jakiegoś już czasu przygotowujemy różne słoikowe smarowidła. My robimy, a Dobra Kiełbasa wspomaga nas mieszankami przypraw. Zapoznać z nimi możecie się TUTAJ. Zresztą z resztą asortymentu też proponuję się zapoznać. Jeżeli planujecie samemu w domu przygotowywać wszelakiej maści mięsiwa to tutaj znajdziecie wszystko co trzeba.

sobota, 19 lipca 2014

Chleb pszenny z oliwkami i estragonem



Kolejny chleb z ostatniego niedzielnego wypieku. Kolejny chleb obiecany teściowej ;) Pamiętajcie: każda obietnica, którą złożycie musi zostać spełniona. Ja dwa lata temu obiecałem upiec teściowej chleb z pomidorami i chleb z oliwkami i w końcu mnie to dopadło, wstałem o 5 rano i muszę to zrobić, bo teściowa przyjeżdża. Więc najlepiej nic nigdy nikomu nie obiecujcie ;)

Przepis właściwie wygląda prawie tak samo jak ten poprzedni. Skopiuję zatem treść poprzedniego wpisu i zmodyfikuję nieco tu i tam...

czwartek, 17 lipca 2014

Chleb pszenny z suszonymi pomidorami i natką pietruszki


Pisałem parę dni temu o wizycie teściowej. Więc wizyta się odbyła, przebiegła bez problemów. Zresztą tak tylko sobie żartuję, lubimy się bardzo z Marzenką ;) Przyjechała, posiedziała, pogadała, zjadła coś tam, zainkasowała dwa świeżo upieczone chleby i pojechała. I właśnie dzisiaj przepis na pierwszy chleb dla teściowej: z suszonymi pomidorami. Kolejny, z oliwkami, za kilka dni.

A tak na marginesie, znacie kawał o teściowej? Siedzi na dachu teściowa z zięciem. Oglądają spadające gwiazdy. Zięć pomyślał życzenie. Teściowa już nie zdążyła.
Słaby i zupełnie nieprawdziwy kawał, przecież wiadomo, że teściowe są fajne ;)

środa, 16 lipca 2014

Bruschetta


Jakiś czas temu dostałem butelkę oleju z awokado od firmy Greencado. To znaczy firma się inaczej nazywa, Greencado to chyba tylko ich marka. Zresztą nie ma to większego znaczenia. Znaczenie ma to, że olej ten dostałem i że jest całkiem spoko. A nawet więcej niż całkiem spoko, jest naprawdę smaczny. Długo się zbierałem żeby do czegoś ten olej użyć i w końcu Madzia wymyśliła, że robimy bruschetty. Ale po kolei... Najpierw słów kilka o samym oleju. Nie znam się na olejach, nie jestem z tych co mogą o nich opowiadać z pasją. Mogę powiedzieć po prostu, że jest smaczny. Tak jak oliwa z oliwek ma swój charakterystyczny smak, tak samo tej olej z awokado również. Razem w olejem dostałem ulotkę, więc zamiast się wysilać na mądre słowa może po prostu przytoczę co ciekawsze zdania z ulotki:

wtorek, 15 lipca 2014

Niedzielna piekarnia #4


Eeehh, te weekendy... Bo to jest tak: człowiek w tygodniu każdego dnia wstaje o 5, bo do pracy trzeba chodzić, za to w weekend... za to w weekend też wstaje o 5, bo przez cały tydzień nie było czasu stać w kuchni i trzeba nadrobić zaległości... Teściowa dzisiaj na wizytację przyjeżdża, a jakieś dwa lata temu obiecałem, że upiekę jej dwa chleby. Jeden z suszonymi pomidorami, a drugi z oliwkami. No i tak przez te dwa lata wykorzystałem chyba wszystkie możliwe (i niemożliwe również) wymówki, żeby tylko tych chlebów nie piec. Wiecie, jakoś motywacji nie miałem ;) Ale w końcu wymówki się skończyły (dwa lata wymówek to i tak niezły wynik) i chleby piec trzeba. A skoro już w ogóle cokolwiek mam robić to jak to zwykle u mnie bywa podszedłem do sprawy hurtowo. Zrobiłem dwa chleby z suszonymi pomidorami, dwa z oliwkami i estragonem, dwa takie zwykłe pszenne na drożdżach (zatęskniłem za takimi zwykłymi chlebami) i kilka okrągłych bułek z czosnkiem niedźwiedzim.
I wiecie co? Uwielbiam ten zapach w kuchni, gdy chleb już leży w piekarniku, a inny stygnie na kratce w kuchni. Zapach świeżego pieczywa jest niesamowity...

Zapraszam po przepisy za kilka dni ;)

---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

poniedziałek, 14 lipca 2014

Pasztet domowy słoikowy


Poniedziałek, więc zapraszamy was na mięsiwa słoikowe. Jak pewnie pamiętacie cykl ten prowadzimy razem z Dobrą Kiełbasą. Czyli podział ról jest taki: ja bez sensu kręcę się po kuchni (a potem na blogu się chwalę, że wszystko sam robiłem), Madzia dzielnie miesza w garach, a Dobra Kiełbasa dostarcza nam mieszanek przypraw. Z którymi możecie zapoznać się TUTAJ. A zapoznać się warto, bo przyprawy mają super.
Zatem dzisiaj nabraliśmy ochoty na pasztet. Prosty i pyszny. Kremowa poezja smaku, serio. Chociaż akurat tym razem nie użyliśmy gotowej mieszanki przypraw, sami wszystko dobraliśmy. Ale jeżeli tylko chcecie to my polecamy do tego pasztetu mieszankę "Smarowidło domowe" od Dobrej Kiełbasy, nada się idealnie. Czyli dajecie łopatkę, wątróbkę, cebulę, masło i mieszankę przypraw. A jeśli macie ochotę pobawić się nieco dłużej to podajemy przepis:

niedziela, 13 lipca 2014

Dwukolorowa zupa z cukinii


Dzisiaj Madzia miała fantazję i tak sobie wymyśliła taką dwukolorową zupę. Świetny pomysł. Nie dość, że zupa dobrze smakuje to i wygląda ciekawie. Od razu jeszcze bardziej chce się ją jeść. A w tym wszystkim fajne jest to, że właściwie to naprawdę łatwo się ją robi. Jest fajną rzeczą jak spodziewamy się gości. W łatwy sposób można na gościach zrobić spore wrażenie.

sobota, 12 lipca 2014

Biszkopt piaskowy (z bitą śmietaną i konfiturą malinową)


Święto chyba jakieś jest, czy co? Nie wiem o czymś? Stało się coś? Kurcze, Madzia ciasto zrobiła ;) Madzia zawsze chętnie gotuje, zwykle to ciężko ją z kuchni przegonić. Ale ciast nie robi. Nie to, że nie umie. Umie. Ale nie lubi za bardzo po prostu. Aż tu nagle, tak ni stąd ni zowąd, rzecze Madzia: "Jajka kup. I mleko. Ciasto będę robiła". No dwa razy naprawdę nie trzeba mi było tego powtarzać. Zakupy zrobione, Madzia robi biszkopta z bitą śmietaną, konfiturą malinową i świeżymi malinami na szczycie. No rewelacja. Ciasto właściwie dość proste w zrobieniu, świetnie wygląda i jeszcze lepiej smakuje.

piątek, 11 lipca 2014

Najprostsze lody cytrynowe z lemon curd - bez maszyny


Aaahh, cudownie. Jest 8:30 (gdy piszę ten post) i właśnie wróciłem z prawie godzinnego wylegiwania się na wiklinowym fotelu w ogródku w pełnym słońcu. Ledwie poranek, słońce już takie mocne. Fajnie, czuć lato. Więc wygrzałem się porządnie zajadając lody. Te same lody, na które właśnie teraz podam wam przepis. Ultra proste, niemal same się robią, bez większego wysiłku. Dwa dni temu zamieściliśmy przepis na krem cytrynowy lemon curd. I teraz właśnie ten lemon curd wykorzystamy do lodów.
     

czwartek, 10 lipca 2014

Makaron z małżami i krewetkami


Kupiliśmy fantastyczny makaron. Czarny, z dodatkiem wyciągu z ośmiornicy. Zupełnie czarny był. Więc pomyśleliśmy, że pewnie idealnie będzie się komponował z owocami morza. I oczywiście mieliśmy rację, smakowało fantastycznie. Madzi może troszkę mniej, bo ona w ogóle za owocami morza nie przepada. Młoda jest, jeszcze nie wie co dobre, nauczy się :) Jeżeli wy jesteście smakoszami takich rzeczy, to i tego makaronu też smakoszami zostaniecie. Dodatkowo smak jest przełamany lekką ostrością papryczki chili. Jest jej tylko pół, więc ten ostry smak ginie gdzieś tam, ledwo go czuć. Tak ma być właśnie, on ma być tylko dodatkiem.

środa, 9 lipca 2014

Lemon curd - krem cytrynowy


Dzisiaj na słodko. Kilka dni temu zrobiliśmy angielski krem cytrynowy, czyli lemon curd. To znaczy Madzia zrobiła, jak mam bliżej prawdy być. Bo ja w pracy byłem. A Madzia w domu na zwolnieniu lekarskim siedziała. Tak to jest jak się chodzi w szpilkach, a się nie umie. Nogę łatwo sobie wtedy popsuć :) A teraz, lekko po 7 rano, Madzia śpi jeszcze, a ja siedzę i wpisy na blogu uzupełniam.
Lemon curd ma wiele zastosowań. Do ciast, deserów, czy nawet do podjadania tak po prostu jak budyń. Idealnie nadaje się także do naleśników. A nawet można robić z nim kanapki: kromka chleba, twaróg i lemon curd. Niebo w gębie! Zresztą ilość wariacji jest nieograniczona. Więc jeśli macie ochotę na krem cytrynowy, to tylko lemon curd. Ta rzecz anglikom się naprawdę udała. A najlepsze jest to, że robi się go bardzo szybko.

wtorek, 8 lipca 2014

Pasztet z kaszy jaglanej z pieczarkami


Madzia wymyśliła, że zrobi pasztet. Ale Madzia nigdy nie może nic normalnie po ludzku zrobić więc zrobiła pasztet wegetariański, z kaszy jaglanej i pieczarek. Oczywiście z prawdziwym pasztetem nic wspólnego to nie ma, ale ważne jest, że smakuje naprawdę dobrze. Doprawione smaki się połączyły i można z powodzeniem kroić i na kanapki kłaść. Spisuje się doskonale. Trochę się kruszy, ale nie bardzo, tylko troszeczkę, więc dużym problemem to nie jest. A prawdziwy pasztet i tak pewnie niebawem zrobimy, bo szykuje się dość duży transport mięska :)


poniedziałek, 7 lipca 2014

Słoikówka


Kontynuując testowanie mieszanek przyprawowych oferowanych przez Dobrą Kiełbasę proponujemy słoikówkę. Czyli po prostu odpowiednio spreparowane mięso zamknięte w słoiku. Można je stosować np. do smarowania chleba.

Przypomnę - dla niewtajemniczonych - że od niedawna testujemy mieszanki przypraw oferowane przez portal Dobra Kiełbasa. Osobiście nie jestem fanem gotowych mieszanek, ale te możemy polecić z czystym sumieniem, są rewelacyjne. Sprawdziliśmy już kilka i są warte spróbowania. Jeśli lubicie domowe mięsne wyroby to oferta Dobrej Kiełbasy jest właśnie dla was. Zresztą nie tylko przyprawy tam mają, można się również zaopatrzyć we wszystko co potrzeba żeby zacząć przygodę z domowym wyrobem mięs, wędlin, itp.

sobota, 5 lipca 2014

Wege gołąbki II - z ryżem, pieczarkami, ciecierzycą i soczewicą


W poprzednim poście były gołąbki i teraz też będą gołąbki. Ale inne, chociaż też wege. I są tak samo pyszne! Zaraz skończy mi wyrastać ciasto na bułki więc piszę szybko i lecę zająć się pieczywem.
Kapustę przygotowujemy tak samo jak w poprzednim wpisie. Zatem zacytuję (sam siebie):
Z kapusty wykrajamy głąb, wrzucamy ją na wrzątek i gotując stopniowo zdejmujemy z niej liście. Przez środek każdego liścia idzie taka gruba wystająca żyła. Ostrym nożem ścinamy tę żyłę, żeby liście były możliwie płaskie.
Madzia już tego nie robiła, bo te gołąbki robiła jednocześnie z tymi poprzednimi, więc kapustę już miała.
Jeszcze potrzebujemy:

czwartek, 3 lipca 2014

Wege gołąbki I - z ryżem i soczewicą


Madzia ostatnio stanęła oko w oko z gołąbkami. Po raz pierwszy w życiu. I zrobiła wegetariańskie... :) Ale co tam, nie szkodzi, pyszne były. I tak niesamowicie sycące, że po dwóch musiałem się poddać. Jednocześnie zrobiła te tytułowe z ryżem i soczewicą i jeszcze z ryżem, pieczarkami, cieciorką i soczewicą. Z tymi drugimi już nie miałem siły się zmierzyć, jutro na obiad spróbuję.


środa, 2 lipca 2014

Tola Diamentowe Serce - I ty możesz pomóc!


Tym razem w ogóle nie kulinarnie. Nawet żadnej mało zabawnej historii nie będzie, jak to zwykle mam w zwyczaju. Tym razem sprawa jest poważna. Kilkanaście dni temu urodziła się Tola, siostrzenica mojej kumpeli Dobrawki. Problem w tym, że Tola jest bardzo ciężko chora. Między innymi na serce. Musi przejść kilka operacji (nie wiem dokładnie ile, póki co nikt chyba nie wie) żeby w ogóle żyć. Operacje, jak wiadomo, są dość kosztowne, a rodzice Toli niestety nie są krewnymi ani Marka Zuckerberga, ani Billa Gatesa. Dlatego też publikuję ten post. Jeśli chcecie, czujecie taką potrzebę, to pomóżcie. Każda, nawet symboliczna złotówka ma znaczenie.
Możecie też udostępnić ten post  u siebie na facebooku, niech jak najwięcej osób dowie się o Toli.

Z góry dziękuję.

Podaję numery kont:
złotówkowe: 57 1160 2202 0000 0002 0905 3111
w euro: 09 1160 2202 0000 0001 2152 1272
Koniecznie z dopiskiem: „ANATOLA KUBOWICZ” (konta należą do Fundacji Serce Dziecka).

Więcej o Toli i jej walce możecie przeczytać na jej fanpejdżu: KLIK


---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

wtorek, 1 lipca 2014

Śliwki w czekoladzie z jagodami goji


Madzia odrobinkę poszalała znowu, tak troszkę. Bo w piątki Madzia pracuje znacznie krócej, jest w domu kilka godzin przede mną. I zdarza się, że wtedy ostro szaleje w kuchni. Bo mnie nie ma, nie ma jej kto przeszkadzać. Tak też było i tym razem. Aż tak wiele godzin przede mną nie przyjechała, bo po drodze zawadziła jeszcze o bazar i przywiozła do domu mnóstwo rzeczy. Nie wiem jak ona sama to udźwignęła, ale tego było 11 kilogramów! Orzechy, sezam, słonecznik, jakieś inne ziarna, warzywa, śliwki, daktyle i sam już nie pamiętam co jeszcze. 11 kilogramów! Wciąż jeszcze potrafi mnie zaskoczyć. Oczywiście wszystko to wiozła autobusem. Ale i tak tyle czasu jeszcze miała żeby zrobić tytułowe śliwki i dwa rodzaje wegetariańskich gołąbków. Nie to żeby tak celowo koniecznie chciała wegetariańskie gołąbki zrobić, tylko po prostu akurat mięsa nie mieliśmy. Więc Madzia poradziła sobie bez mięsa. Ale najpierw czekoladowe kulki ze śliwkami. Były naprawdę obłędne! Przepis Madzia wzięła z jakiegoś bloga, ale nie pamięta z jakiego. Jak to Madzia... A podczas mielenia daktyli zepsuła nasz blender. Jak to Madzia... ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...