wtorek, 22 sierpnia 2017

Nalewka z owoców dzikiej róży

Nalewka z owoców dzikiej róży

To nasze drugie podejście do nalewki z owoców dzikiej róży. Nie to, że pierwsza była niesmaczna, skądże znowu. Była bardzo smaczna. Ale była taka raczej tradycyjna, taka jaką każdy robi. A tym razem chcieliśmy zrobić znacznie bogatszą w smaku, bardziej złożoną. Jak zwykle więc w takich sytuacji po prostu wymyśliliśmy przepis. My chyba mamy jakąś taką duszę pijaka, wrodzoną skłonność do alkoholizmu, jakiś taki gen wadliwy. Bo to kolejna już wymyślona przez nas receptura, która sprawdziła się doskonale. Śmiało, bez cienia wątpliwości, każdemu możemy tę nalewkę polecić. Robi się ją długo, bo w sumie prawie rok, ale naprawdę warto ten czas poświęcić, ten złożony smak Wam to wynagrodzi.
     

wtorek, 15 sierpnia 2017

Zakwas chlebowy

Zakwas chlebowy

W tym wpisie chciałbym pokazać, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Wielokrotnie na różnych forach spotykałem się z twierdzeniem, że zakwas to jakaś niemalże magiczna sztuka, wiedza, którą nie sposób ogarnąć rozumem. Że to przecież takie trudne. I że ja przecież nie dam rady zrobić, że nawet nie będę próbować, bo przecież nie umiem... Nie wiem skąd się wzięło takie przeświadczenie, ale mam nadzieję, że tym wpisem je obalę. Bo zakwas to naprawdę minimalny nasz wkład. Głównym czynnikiem jest czas, a samej pracy nie ma prawie wcale.

Zanim przejdziemy do głównego zagadnienia, chciałbym również rozwiać wątpliwości na temat chlebów na drożdżach. Wiele razy się spotykałem z twierdzeniem, że prawdziwy chleb to tylko na zakwasie, a ten na drożdżach to jakaś marna podróba. Że przecież nasze babcie wiedziały co dobre i tylko na zakwasie piekły. Absolutnie się z tym nie zgadzam! Nasze babcie (czy prababcie) po prostu nie miały dostępu do drożdży. A chleb na drożdżach jest tak samo pełnowartościowy jak ten na zakwasie. W samych drożdżach nic złego nie ma. A ja lubię i takie chleby i takie. Jak mam czas to piekę na zakwasie. Jest z tym więcej roboty, a to właśnie daje mi przyjemność. Ale czas mam nie zawsze. Dlatego znacznie częściej piekę szybkie chleby drożdżowe.
     

wtorek, 8 sierpnia 2017

Zupa szczawiowa

Zupa szczawiowa

Zupa szczawiowa

Na początek taka krótka historyjka, prosto z kolejki po kawę w znanej kawiarnianej sieci (trochę wulgarna, żeby nie było, że nie ostrzegałem):

"Czy muszę zbudować jebany wehikuł czasu i cofnąć się do lat '90 żeby wypić szybko kawę? Cztery osoby, 21 min., no kurwa! Stoją w kolejce laski z pierścionkami zaręczynowymi i jazgoczą, każda o czymś innym... A że z bitą śmietaną, a że zapłaci kartą, karta oczywiście nie działa, a że zapłaci telefonem, a że chujem, a że stempelki zbiera. Do tego karta witaj, karta żegnaj, spierdalaj, itp. I na końcu zawsze trafi się brodaty chujek w musztardowych spodniach, jebany student prawa lub innej medycyny, z dziewczyną tępą jak trzonek od siekiery, razem próbują wygrzebać jebane 12 zeta żeby zapłacić za jebaną kawę. Niedługo będą przychodzić z żyrantami. Ostatnio widziałem jednego zjeba który wziął fakturę na 5,50 za ciastko. Chcę do starych czasów..."

No więc właśnie, jeśli o stare czasy chodzi... U mnie w rodzinnym domu często jadało się zupę szczawiową. Podejrzewam, że jak w większości domów w tamtych czasach. Uwielbiałem ją. Jednak ta zupa, mimo, że pyszna, miała jeden defekt. Ciężko się było nią najeść. Ot po prostu człowiek zjadł, przeleciała przez przewód pokarmowy i tyle. Dlatego też dzisiaj mamy dla Was nieco bardziej sycącą wersję. Z mięskiem w środku. Jest tak samo smaczna jak ta, którą zapamiętałem, a jednocześnie całkiem sycąca.
     

wtorek, 1 sierpnia 2017

Piekarnia Grochola. Prawdziwy Chleb

www.chleby.info

Często raczę Was tutaj różnymi czerstwymi historiami. Zwykle zupełnie nie mającymi nic wspólnego z prawdą. Tym razem będzie inaczej. Historia będzie całkowicie prawdziwa. I wcale nie czerstwa. Wręcz przeciwnie. Świeża i pachnąca chlebem.
     
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...