wtorek, 25 sierpnia 2015

Nalewka cytrynowa

Nalewka cytrynowa

Dzisiaj nalewka cytrynowa. Prosta w zrobieniu i szybka, w porównaniu z innymi nalewkami. Czyli w zasadzie same zalety. I ma cudowny żółtawy kolor, naprawdę nieźle się prezentuje. A robić ją można przez cały rok, bo przecież cytryny są zawsze w sprzedaży. Czyli właściwie nie ma wad. W ogóle cytryna to wdzięczny temat do nalewek. Często można ją spotkać jako drugoplanowego bohatera. Tym razem zagrała, całkiem udanie, pierwsze skrzypce.

Przepis, jeśli się nie mylę, podpatrzyłem na fajnym nalewkarskim blogu Pracownia Nalewek.


0,75 kg cytryn
0,75 litra wódki 40%
0,75 l spirytusu
0,75 kg cukru
0,5 litra wody

Cytryny szorujemy i parzymy wrzątkiem. Z połowy z nich ścieramy skórkę. Robimy to ostrożnie żeby nie naruszyć białej warstwy pod skórą, tzw. albedo. Albedo jest gorzkie i zepsuje smak nalewki. Obrane skórki wrzucamy do słoika i zalewamy wódką i spirytusem. Może być sam rozcieńczony spirytus, chodzi o to, żeby mieć 1,5 litra alkoholu 65-70%. Odstawiamy na dobę w ciemne miejsce.

Wszystkie cytryny kroimy w plasterki. Z cukru i wody robimy syrop cukrowy, czyli podgrzewamy wodę i rozpuszczamy w niej cukier. Jeżeli będzie się robiła piana to zgarniamy ją łyżką i wyrzucamy. Doprowadzamy do wrzenia i gorącym syropem zalewamy w słoju plasterki cytryny. Zakręcamy i również odstawiamy na dobę w ciemne miejsce.

Po upływie 24 godzin zawartość słoja ze skórkami przelewamy do słoja z syropem cukrowym. Zostawiamy na 2-3 godziny (nie dłużej). Po tym czasie nastaw przelewamy przez sito. Chodzi o to żeby z grubsza pozbyć się większych elementów. Jak już mamy wstępne przefiltrowanie za sobą to robimy filtrowanie dokładne. W tej nalewce jest sporo cukru, a takie nie filtrują się łatwo. Mi to zajęło około doby. Ale warto było, płyn wyszedł żółty i idealnie klarowny.

Ja do filtrowania używam filtrów do kawy. Mocuję taki filtr na słoiku przy pomocy gumki. Dla lepszego efektu filtr wykładam jednym listkiem papierowego ręcznika. Optymalnie by było żeby ręcznik był bez nadruków. Istnieje ryzyko, że przy kontakcie z alkoholem taka farba może nie zostać obojętna.

Po przefiltrowaniu nalewkę butelkujemy i zostawiamy na 1 miesiąc.


DEGUSTACJA:

Po miesiącu okazało się, że chyba niezbyt starannie przefiltrowałem nalewkę. Jakieś farfocle w niej pływały. Niby w niczym nie przeszkadza, ale jednak... Postanowiłem więc przefiltrować raz jeszcze. Ale zanim to zrobiłem to odlałem sobie kieliszek do degustacji. Spróbowałem i zafrapowałem się nieco. Bo zasadniczo dobra wyszła, nawet bardzo dobra. Było w niej czuć wszystko to, co zawiera: była moc (to dość mocna, jak na moje standardy, nalewka), były cytryny i był cukier. I właśnie ten cukier tak mi klina zabił. Bo niby naprawdę dobra nalewka, ale dużo pić się jej nie da. Bo cukru za dużo. Szczerze mówiąc myślę, że więcej niż jeden kieliszek się nie da. Taka idealna słodko-kwaśna nalewka na zakończenie obiadu, tak żeby trawienie poprawić. I do tego właśnie zaplanowałem ją stosować. Tak kieliszek po obiedzie, dla zdrowotności.

Ale po drugim filtrowaniu stała się ciekawa rzecz: nalewka straciła trochę swojego żółtego koloru i zupełnie zmienił się jej smak. Miałem wrażenie, że nieco spadła moc i zdecydowanie zatraciła swój przesadnie słodki charakter. Nagle cukru zrobiło się dokładnie tyle ile trzeba i bez problemu można ją pić na jakichś nasiadówkach. Więc jeśli uznacie, że jest za słodka to zdecydowanie warto poświęcić czas i przefiltrować ją raz jeszcze.

Smacznego!

18 komentarzy:

  1. Ciekawy przepis. Chętnie bym spróbowała Twojej nalewki. Ostatnio "przerabiałam" cytryny i zrobiłam domowe limoncello.
    Bardzo mi się podobają te etykietki :) Wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, dużo pracy wkładam w te etykiety :) A limoncello też mamy w planach, kiedyś się z tym ogarnę.

      Usuń
  2. Kiedyś piłam taką domową nalewkę cytrynową - dobra była, ale piekielnie mocna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jest stosunkowo lekka, my wolimy takie słabsze właśnie.

      Usuń
  3. zamiast cukru polecam miód :D ajjj to dopiero jest rewelacja miodowo-cytrynowa naleweczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to może następnym razem sprawdzimy :) Póki co dojrzewa jabłkowa z miodem :)

      Usuń
  4. eee no to nie ma co... nic tylko degustować Pana piwniczkę z trunkami ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yhmm, chętnie zaproszę, bo już nie mam co z tym robić :)

      Usuń
  5. Witam a jeśli bym chciała z samego spirytusu zrobić,to jak z proporcjami ? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mniej więcej litr spirytusu i 500 ml wody.

      Usuń
    2. A właśnie, plus jeszcze to 0,5 litra wody, które jest potrzebne do zrobienia syropu cukrowego.

      Usuń
  6. połączenie wódki i spirytusu? Czy to aby nie za dużo alkoholu na jedyne 0,5 l wody? Ja robiąc cytrynówkę łącze spirytus z wodą i wierz mi już jest mocne. Po co więc tam jeszcze wódka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu chodzi o to, żeby uzyskać spirytus mniej więcej 65-70%. Wszystko jedno czy zrobisz to za pomocą wódki i spirytusu czy spirytusu i wody. Finalnie ma być około 1,5 litra alkoholu 65-70%. W smaku potem tej mocy nie czuć, cytryny wszystko przykrywają.

      Usuń
  7. A może by tak jakaś nalewka lecznicza, np miętowa, malinowa, orzechówka, z głogu. Z polskich produktów, w sam raz na nadchodzącą zimę ( o ile dane im będzie ustać tak długo). Polecam poszerzyć temat, znajdzie się na pewno wielu zwolenników. Pozdrawiam, Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat jest stale poszerzany, w tej chwili dojrzewa ponad 40 różnych nalewek :) Systematycznie, jak każda z nich dojrzewa, jest wrzucana tutaj. Malinowa i orzechowa też są "w drodze". Nad miętową i z głogu pomyślę, muszą ustawić się w kolejce :)

      Usuń
    2. Jeśli mowa o mięcie to tylko pieprzowa, oczywiście musi swoje odstać, nie nadaje się do bezpośredniego spożycia, swoje właściwości zyskuje po ok pół roku. Wiem długo dojrzewa, ale warta świeczki. Nalewka z głogu to swego rodzaju biovital, dodaje kopa, wzmacnia system nerwowy, serce. Swoją moc uzyskuje po ok 9 miesiącach.
      Teraz jest czas na derenie, jeśli masz okazję to naprawdę polecam. I oczywiście tak jak piszesz, nalewka ma być słodka, ale nie za bardzo, bo straci swój smak.

      Usuń
  8. A juz sie ucieszylam ze wreszcie cos zrobie z cytrynami bo drzewo do ziemi sie gielo I musialam polowe obciac,,,a tu niewypal!!!u mnie o spirytus bardzo ciezko a jeszcze kupic litr to nie warta skorka wyprawki jak to sie mowi..Czy to musza byc takie procenty nie mozna zrobic na 40%.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej obecność spirytusu jest niezbędna. Po dodaniu wszystkich składników tych procentów robi się znacznie mniej. Ale jak chcesz to zrób na samej wódce, otrzymasz wtedy taki niebyt wysoce procentowy alkohol. Tak naprawdę to też może być fajne, sam jestem ciekaw efektu.

      Usuń

Dziękuję, że tutaj jesteś. Zostaw komentarz, napisz, co sądzisz o blogu czy o tym konkretnym przepisie. Nie zostawiaj natomiast w komentarzu linków (ani do swojej strony, ani do żadnej innej) - chyba, że kontekst rozmowy tego wymaga. Jeśli interesuje Cię zareklamowanie się na blogu, to po prostu zajrzyj do zakładki "Współpraca".

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...