wtorek, 3 grudnia 2019

Pasztet z żurawiną na mikołajki

www.chleby.info

Początek grudnia. A to oznacza same dobre rzeczy. Wkrótce mikołajki, niedługo potem święta Bożego Narodzenia, a zaraz za nimi wielki bal, czyli Sylwester. Tak, grudzień to dobry miesiąc. Najlepszy chyba dla dzieci, bo to one najbardziej liczą na prezenty. Zarówno na mikołajki jak i Wigilię. Ale my mamy coś dla nieco starszych. Właśnie tak specjalnie na mikołajki, które już przecież za kilka dni. Ale najpierw chcemy Wam nieco przybliżyć tradycję dawania prezentów. Bo warto wiedzieć takie rzeczy, warto znać historię. My lubimy jeść, ale między jednym, a drugim posiłkiem warto też o czymś porozmawiać. TVP zawiesza emisję Mody na sukces, więc trzeba mieć zapas dyżurnych tematów do rozmowy, już nie będzie tak łatwo, że tylko w telewizor między posiłkami. Swoją drogą to niesamowite, że wspomniany serial utrzymał się u nas ponad 20 lat. A w Stanach już ponad 7 tysięcy odcinków nakręcono (i chyba wciąż kręcą kolejne). Nawet jakiś tam rekord w Księdze Guinessa pobił. Że niby w ponad 100 krajach emisja była. W sumie wynik niezły. I skąd to wszystko? Sami nie wiemy, pewnie nikt nie wie. Tak samo jak nikt nie wie, o co w tym serialu właściwie chodzi. Bo tam każdy z każdym, o każdej porze i nawet po dwa razy. Istotę tego filmu idealnie oddaje mem, który już chyba przeszedł do historii internetu: „Hej, jestem Ridż. Syn, ojciec i brat mojej matki”. Oj, dzieje się tam w Modzie, dzieje. Z łezką w oku zatem żegnamy rodzinę Forresterów i wracamy do naszej mikołajkowej tradycji.
     
www.chleby.info

O co chodzi w tych mikołajkach? O samej postaci św. Mikołaja (który zanim został świętym, to był biskupem) niewiele właściwie wiadomo. Wiadomo gdzie się urodził, mniej więcej, w którym roku, mniej więcej wiadomo, czym się w życiu zajmował i nawet w miarę z dużym przybliżeniem wiadomo kiedy zmarł. I ponad wszelką wątpliwość wiadomo, że dość bogaty był, a do tego niezwykle hojny. W sumie to jeden z najbardziej tajemniczych i najmniej poznanych świętych. Dlatego właśnie ludzie sami tworzyli mity i legendy z nim związane. Teraz już nigdy nie poznamy prawdy, nigdy nie dowiemy się, które z legend są prawdziwe, a które powstały tylko na potrzeby opowieści przy ognisku. Jedna z częściej powtarzanych legend opowiada historię mieszkańca miasta Patara. Miał on swój dobrze prosperujący interes, ale w końcu popadł w długi, interes przestał kwitnąć. A miał on trzy córki, jeszcze niezamężne. I obawiał się biedak, że z powodu braku posagu dla nich, z powodu ogólnej biedy, córki będą musiały zacząć się prostytuować. Dowiedział się o tym Mikołaj (wówczas jeszcze nie święty) i przez otwarte okno wrzucił do mieszkania upadłego biznesmena sakiewkę pełną złotych monet. Bankrut pospłacał długi i wydał za mąż najstarszą córkę. Kolejne dwie sakiewki dyskretnie pozostawione przez Mikołaja pozwoliły uratować od hańby dwie kolejne córki. Czyli ogólnie taki sympatyczny gość z niego był. Podobno masę takich żarcików i niespodzianek robił. Tu pomógł, tam pomógł i tak powoli wieść się o nim niosła. Do tego stopnia był lubiany, że w końcu każda frakcja chciała się nim legitymować. Został (oczywiście już po swojej śmierci) patronem Grecji, Rusi, Antwerpii, Berlina, Miry, Moskwy, Nowogrodu, bednarzy, cukierników, właścicieli lombardów, cukierników, dzieci, flisaków, jeńców, kupców, marynarzy, młynarzy, notariuszy, samotnych panien, piekarzy, pielgrzymów, piwowarów, podróżnych, rybaków, sędziów, studentów, więźniów, żeglarzy, a nawet bydła, koni i owiec. Serio serio. Pewnie nawet nie wszystko tutaj wymieniliśmy. Po prostu każdy chciał go mieć w swojej bandzie i móc się na niego powołać. A gdy już zmarł, ludzie postanowili kultywować pamięć o nim i sami sobie dawali podarunki, udając, że to właśnie od Mikołaja, który niebawem został świętym.

www.chleby.info

W Polsce tradycja prezentów na mikołajki sięga XVIII wieku (a przynajmniej tego okresu sięga literatura, która o tym wspomina). Dzieci wówczas otrzymywały zupełnie inne prezenty niż dzisiaj, raczej mniej materialne, a bardziej duchowe. Były to np. jabłka, złocone orzechy, pierniki, czy drewniane krzyżyki. To pewnie dlatego, że asfaltowych dróg wówczas nie było i dojazd do hipermarketów (celem nabycia prezentów) był znacznie utrudniony.

Nocą z 5 na 6 grudnia (6 grudnia to właśnie dzień śmierci biskupa Mikołaja, data więc nie przypadkowa) św. Mikołaj zagląda przez okno i szuka czystych, świeżo wypastowanych butów. Jak je znajdzie, to zostawia w nich jakiś drobiazg. A jak nie znajdzie, lub znajdzie brudne, to zgniłego ziemniaka zostawia. Dbajcie więc o buty, to nie żarty! Chyba, że lubicie zgniłe pyry, wasz wybór.

W każdym razie my chcemy zachęcić was do dawania sobie takich właśnie skromnych prezentów, do zerwania z komercyjnym traktowaniem tego zwyczaju. Bo w tym dniu liczą się uczucia i bliskość. Bo dobroć i bezinteresowna miłość są zawsze w cenie. A najlepszy prezent to taki, który samemu się przygotowało, w który włożyło się samego siebie, swoje uczucia. I taki właśnie pomysł na prezent chcemy wam zaproponować. Nic bardziej nie cieszy niż prezent dany od serca, a nic bardziej nie zbliża niż wspólne jedzenie. Dlaczego więc nie dać w prezencie czegoś do jedzenia? Np. pasztetu. To właśnie dla was dzisiaj mamy. Cudownie kremowy pasztet z żurawiną. Zapakowany w malutki słoiczek, idealny na prezent. Żeby zwiększyć atrakcyjność prezentu przygotowaliśmy również etykietę, którą możecie tutaj pobrać, wydrukować i nakleić na słoiczek.

www.chleby.info
Etykieta do wydrukowania i naklejenia na słoik

I możecie być pewni, że wasz prezent będzie długo pamiętany. A jak teraz się z tym nie wyrobicie to macie jeszcze szansę za 3 tygodnie, na Wigilię. Też idealny moment, idealny prezent. Zachęcamy was do tego, bo to naprawdę miły gest.

www.chleby.info

Składniki:
0,5 kg piersi z indyka
150 g wątróbki drobiowej
2 kulki ziela angielskiego
1 liść laurowy
1 cebula lub 2 łyżki suszonej cebuli
2 ząbki czosnku
2 łyżki masła
0,5 łyżki pieprzu
0,5 łyżki słodkiej papryki
sól do smaku
1 szklanka wywaru z gotowania mięsa
100 g suszonej żurawiny

Mięso kroimy w drobną kostkę i wrzucamy na około 30 minut do lekko osolonego wrzątku z liściem laurowym i zielem angielskim. W drugim garnku przez 20 minut gotujemy oczyszczona wątróbkę. Żurawinę zalewamy wrzątkiem na 10 minut. Na maśle podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę i czosnek, lekko solimy. Jeżeli używamy cebuli suszonej to oczywiście podsmażamy tylko sam czosnek.

Ugotowane mięso i wątróbkę wrzucamy do miski, dodajemy szklankę wywaru z gotowania mięsa i miksujemy blenderem na gładka masę dodając cebulę, resztę przypraw, połowę żurawiny i sól. Po zmiksowaniu dodajemy resztę żurawiny, przekładamy do słoiczków i pasteryzujemy przez 30 minut.

I mamy gotowy pasztet. Teraz pozostało już tylko wydrukować etykietki, wyciąć, nakleić i macie gotowy prezent dla bliskiej Wam osoby. Możecie być pewni, że obdarowana osoba będzie szczęśliwa. Pasztet, dzięki dodatkowi żurawiny, ma przyjemny słodkawy smak. Idealny na święta. Zróbcie więc więcej słoiczków. Kilkoma obdarujcie swoich bliskich, a resztę zostawcie na zbliżające się Boże Narodzenie.

Smacznego!


www.chleby.info

3 komentarze:

  1. Żurawina to genialny dodatek do pasztetów. Przepis leci do zakładek i na pewno zrobię go na święta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam drobiowe pasztety, a żurawina musi być fajnym słodkim akcentem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko drobna uwaga, mięsne przetwory powinno pasteryzować się co najmniej dwa razy.
    Nie wiadomo kiedy obdarowany otworzy słoiczek i może po prostu się struć....
    A pomysł na prezent mikołajkowy super!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tutaj jesteś. Zostaw komentarz, napisz, co sądzisz o blogu czy o tym konkretnym przepisie. Nie zostawiaj natomiast w komentarzu linków (ani do swojej strony, ani do żadnej innej) - chyba, że kontekst rozmowy tego wymaga. Jeśli interesuje Cię zareklamowanie się na blogu, to po prostu zajrzyj do zakładki "Współpraca".

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...