środa, 30 marca 2016

Nalewka jabłkowo pomarańczowa

Nalewka jabłkowo pomarańczowa

Kolejny nasz pomysł na przetworzenie jabłek, których mieliśmy akurat o wiele za dużo. Ta nalewka dołączy do kilku innych jabłkowych wariacji na naszym blogu. Warto się nią zainteresować. Jabłka są przyjemnie złamane pomarańczą, a drobna ilość przypraw korzennych dopełnia smaku.
     

poniedziałek, 28 marca 2016

Nalewka jabłkowo cytrusowa z dodatkiem mięty

Nalewka jabłkowo cytrusowa z dodatkiem mięty

Kolejna nalewka, bo nalewek nigdy nie jest zbyt dużo :) A jak jest za dużo żeby samemu wypić to woła się znajomych i już robi się zbyt mało. Więc wracając do pierwszego zdania: nalewek nigdy nie jest zbyt dużo.

Mamy już na blogu jabłkową z miętą, mamy jabłkowo-cytrynową, mamy również jabłkową z pomarańczą (a jak którejś nie mamy to lada chwila mieć będziemy, bo się nieco gubimy już w tych nalewkach i nie pamiętamy, które już opublikowaliśmy). Wszystkie one były doskonałe. Dlaczego więc nie połączyć tych smaków w całość? Wszystko do wszystkiego pasuje, wszystko ze wszystkim gra idealnie. Więc jak pomyśleliśmy tak też zrobiliśmy. I zrobiliśmy jabłkowo-cytrusową z miętą.

sobota, 26 marca 2016

Chleb pszenno-żytni na zakwasie pszennym (chleb z Vermont)

Chleb pszenno-żytni na zakwasie pszennym (chleb z Vermont)

Chleb pszenno-żytni na zakwasie pszennym (chleb z Vermont)

Kolejny przepis z chlebowej biblii, czyli z książki "Chleb" Jeffreya Hamelmana. Podaje on w niej dwa przepisy na chleb z Vermont. Jeden jest całkowicie pszenny, drugi z dodatkiem mąki żytniej. Mimo niezbyt dużemu dodatkowi mąki żytniej smak tego chleba jest zupełnie inny niż z samej pszennej (który robiliśmy niedawno). Zresztą Hamelman też o tym mówi i rozdziela te przepisy na dwa osobne. My posunęliśmy się dalej i rozdzielimy dwa osobne przepisy nawet na cztery! :) Ale już tłumaczymy w czym rzecz. Otóż Hammelman przede wszystkim używa zakwasu pszennego. To dla niego podstawowy zakwas. Zupełnie inaczej niż w Polsce, gdzie podstawowym zakwasem jest żytni. Dlatego też, z ciekawości, w niedługim czasie zrobimy oba te chleby jeszcze raz, tym razem na zakwasie żytnim. I jesteśmy przekonani, że każdy z nich będzie miał inny smak i nieco inny wygląd. Dlatego postanowiliśmy z każdego zrobić osobny przepis. Mamy nadzieję, że się Wam przydadzą.
     

czwartek, 24 marca 2016

Buraczki tarte na zimę

Buraczki tarte na zimę

Niedawno robiliśmy ćwikłę. Przy tej okazji postanowiliśmy zrobić także tarte buraki w occie. Zwykle robimy takie na zimę, stanowią doskonały dodatek do obiadu. Ale pomyśleliśmy, że i teraz jest dobry moment na to, bo być może przyda Wam się ten przepis do wykorzystania na wielkanocny stół. Takie buraczki byłyby niezłym dodatkiem do świątecznego śniadania.
     

wtorek, 22 marca 2016

Domowa ćwikła z chrzanem

Domowa ćwikła z chrzanem

Parę dni temu opisywaliśmy nasze przygody z chrzanem. Bitwa była dramatyczna, ale koniec końców zwyciężyliśmy. Ofiary były, jak to na wojnie. Ale w końcu ujarzmiliśmy chrzan w słoikach i uwięziliśmy w lodówce. Po paru dniach przyszła myśl, żeby część tych słoików przerobić na ćwikłę. Doskonały pomysł, ćwikła się przyda zawsze. A i Wam może na Wielkanocny stół będzie potrzebna więc służymy przepisem.
     

niedziela, 20 marca 2016

Chrzan tarty domowy

Chrzan tarty domowy

Mieliśmy ambitny plan zetrzeć chrzan i popakować go w słoiki. Tak żeby był. Do mięsa jakiegoś, do kiełbas, do wędlin na kanapki. No tak po prostu. Chrzan zawsze się w domu przyda. Bo od dawna już kierujemy się zasadą, że jeżeli coś możemy zrobić w sami w domu, to robimy. Zakupy ograniczamy do niezbędnego minimum. Kupujemy tylko to, czego zrobić nie umiemy, albo po prostu zrobić w domu się nie da. No i chrzan w słoiczkach do tej pory kupowaliśmy. Aż w końcu powiedzieliśmy STOP! Przecież starcie chrzanu to żadna filozofia. Dlaczego wcześniej tego nie zrobiliśmy? Kupiliśmy więc ponad 3 kg korzenia chrzanu i przystąpiliśmy do dzieła. I to było właśnie jak otwarcie wrót do piekła! Nie wiem czy kiedykolwiek tarliście chrzan. Jeżeli tarliście to wiecie o czym zaraz napiszemy. Jeżeli nie tarliście to dobrze się zastanówcie czy chcecie to robić. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że chrzan może być aż tak ostry! Miałem kiedyś nieprzyjemność dostać gazem w twarz, może nawet ze dwa razy. To, co sprawił ze mną chrzan (właściwie to z nami obojgiem) było po wielokroć gorsze! Opary tartego chrzanu były wszędzie! Wdzierały się w oczy, dosłownie paliły płuca, mózg momentami przestawał funkcjonować. Mało tego, Madzia miała później autentycznie poparzone nadgarstki. Nie mieliśmy pojęcia na co się porwaliśmy, nie wiedzieliśmy, że tarcie chrzanu to takie przeżycie. Ale wiecie co? Było warto! Wygraliśmy i teraz możemy zajadać się pysznym chrzanem ze słoiczka. Naprawdę było warto, Was też zachęcamy. Kuchnia to nie tylko przyjemności. To walka! I przyjemność po zwycięskim pojedynku...

Tak na marginesie: za parę chwil Wielkanoc, może jednak się odważycie i zetrzecie trochę chrzanu? Przyda się.
     

piątek, 18 marca 2016

Nalewka kawowa z cytryną

Nalewka kawowa z cytryną

Dawno temu, gdy bylem dzieckiem, moja mama miała dziwny zwyczaj picia kawy z cytryną. Zupełnie tego nie ogarniałem. To znaczy wówczas nawet samej kawy nie ogarniałem, ale kawa z cytryną to był prawdziwy odlot. Nie znam nikogo innego, kto by pił taką kawę. Cóż, nigdy nie twierdziłem, że mam normalną rodzinę :)

A teraz sam wpadłem na pomysł takiej nalewki. To znaczy właściwie nie wiem czy sam wpadłem, czy skądś mam ten przepis. Znalazłem go w moim kulinarnym notesie. Często tam notuję jakieś swoje pomysły. I nie pamiętam czy ta nalewka była jednym z tych moich pomysłów, czy po prostu przepis gdzieś zobaczyłem i przepisałem. Teraz, mówiąc szczerze, nie chce mi się dociekać i szukać źródła. Jeżeli autor natknie się przypadkiem na ten przepis tutaj to niech da znać :)
     

środa, 16 marca 2016

Chleb pszenny na zakwasie pszennym (chleb z Vermont)

Chleb pszenny na zakwasie pszennym (chleb z Vermont)

Jeden z chlebów ze znakomitej książki Jeffreya Hamelmana, chlebowego guru. Książka "Chleb" to swoista biblia. Jeżeli macie zamiar na dłuższą metę piec w domu chleb to ta książka jest pozycją obowiązkową. Nie jest prosta, Hamelman niepotrzebnie komplikuje rzeczy, które z natury skomplikowane być nie powinny. Ale jak opanujecie jego przepisy to już żaden chleb nie będzie Wam straszny, a znajomi będą walić drzwiami i oknami żeby chociaż kawałek przylepki spróbować.

Hamelman pisze: To wspaniały chleb na co dzień. Odmiany tego podstawowego rodzaju chleba na zakwasie są powszechnie dostępne w USA. Jest też codziennie przygotowywany w piekarni King Artur Flour. Stosowanie zakwasu jest w stanie Vermont nagminne, a mikroorganizmy, które nadają temu pieczywu specyficzny aromat i smak, poznałem właśnie tam. Stąd też i nazwa tego pieczywa.

A teraz parę słów od nas. W swoim przepisie Hamelman wspomina, że powinien być to zakwas pszenny. W ogóle on zaleca stosowanie wszędzie pszennego zakwasu. Nie wiemy jak jest w Ameryce, być może tam faktycznie głównie pszennego używają. Jednak w Polsce podstawowym zakwasem jest żytni. Dlatego też, z ciekawości, zapewne niedługo zrobimy ten chleb na zakwasie żytnim, zobaczymy jak wyjdzie.
     

poniedziałek, 14 marca 2016

Bułki śniadaniowe

Bułki śniadaniowe

Powiemy Wam szczerze, że to jedne z lepszych bułek jakie zrobiliśmy. Zajadaliśmy się nimi aż padliśmy przejedzeni. To raczej takie typowo śniadaniowe bułki. Do szklanki mleka czy kakao. Zresztą do kawy czy herbaty też się nadają. Są słodkawe więc wystarczy je tylko masłem przesmarować i śniadanie gotowe. Ale z plasterkiem wędliny też smakują wybornie. Zdecydowanie zachęcamy do zrobienia ich. Nie mamy wątpliwości, że będą hitem na naszym blogu. Nie mamy też wątpliwości, że my sami będziemy je robić znacznie częściej.
     

sobota, 12 marca 2016

Ser żółty Monterey Jack - Jack cheese

Ser żółty Monterey Jack - Jack cheese

Ser żółty Monterey Jack - Jack cheese

Jakiś czas temu publikowaliśmy przepis na twardą odmianę sera Monterey Jack, czyli Dry Jack. To taki ser, który z powodzeniem może zastąpić parmezan. Dzisiaj mamy dla was jego tradycyjną wersję, krócej dojrzewającą, czyli Jack cheese. W swojej pierwotnej wersji Monterey jest serem półtwardym, o maślanym smaku. To jeden z bardziej popularnych serów w Ameryce, z powodzeniem wykorzystywany również w kuchni meksykańskiej. Chociaż tam akurat chyba częściej używana jest odmiana Pepper Jack, czyli ser połączony z papryczkami chili. Ale dzisiaj skupimy się na wersji podstawowej, na zwykłym tradycyjnym Jack cheese. Przepis nie różni się niczym od tego, który podawaliśmy przy Dry Jack, ale żebyście nie musieli szukać, podamy go tutaj raz jeszcze. Różny jest w zasadzie tylko czas dojrzewania.

     

czwartek, 10 marca 2016

Tiramisu po polsku

Tiramisu po polsku

Nie bardzo wiedzieliśmy jak ten deser nazwać. A dobrze by było żeby jakąś nazwę miał, żeby łatwo go było identyfikować. A nazwy do tej pory nie miał, bo Madzia sama, na poczekaniu, go wymyśliła. Ot, takie z niej sprytne dziewczę. Najbliżej ze znanych nam deserów było mu do tiramisu. Więc tak właśnie go nazwaliśmy. Tiramisu po polsku. Purystów jedzeniowych od razy przepraszamy. Nie obrażajcie się, wiemy, że z tiramisu nie ma to nic wspólnego. Taka nazwa tylko, tak samo dobra jak każda inna. Sam deser natomiast jest lekki i pyszny, dla przełamania smaku zwieńczony suszoną żurawiną. Ostatnio Madzia często robi wariacje tego deseru, zawsze trochę inne. Pobawcie się i Wy tymi smakami, pokombinujcie. A jak wymyślicie coś ciekawego to podzielcie się z nami w komentarzach.
     

wtorek, 8 marca 2016

Irański czosnek marynowany

Irański czosnek marynowany

W Iranie marynuje się prawie wszystko (czyli w sumie trochę jak w Polsce). Czosnek jest tam jedną z najpopularniejszych marynat. Ichniejsze marynaty tym różnią się polskich, że warzywa zalewa się tam samym octem, nie miesza się go z wodą. Takie marynaty są bardzo kwaśne, ale taki właśnie jest ich urok, taki smak. Postanowiliśmy zatem sprawdzić czosnek marynowany z burakami. Pokładaliśmy nadzieje w tej marynacie. I nie zawiedliśmy się. Czosnek jest fenomenalny, a buraczki z tejże marynaty smakują niebiańsko. Koniecznie wypróbujcie nasz przepis. Bo i czosnek i buraki to samo zdrowie.
     

niedziela, 6 marca 2016

Marynowany czosnek z suszonymi morelami

Marynowany czosnek z suszonymi morelami

O leczniczych właściwościach czosnku nie trzeba wspominać. Jest dobry na wszystko. Moja mama mawiała, że jest dobry na wszelkie bolanie i kuśki stawanie. Zapewne miała rację. Teraz tego wątku rozwijać nie będziemy. Wspomnimy za to o marynowanym czosnku, który zrobiliśmy.
Marynowany czosnek doskonale uszlachetnia potrawy z jagnięcia. Upieczone na ruszcie żeberka podaje się z delikatnie przysmażonym czosnkiem. Do tego możemy podać sałatkę z dzikich ziół i np. pokrzywy, rzeżuchy lub szczawiu, a jako dodatek chlebki pita np. z TEGO przepisu.

Podaną poniżej zalewę można również wykorzystać do konserwowania smażonej papryki, cukinii, smażonych grzybów, zielonych pomidorów czy szalotek.
     

piątek, 4 marca 2016

Bagietki pszenne

Bagietki pszenne

Bagietki pszenne

Madzia ostatnio kołki na głowie mi ciosała, że coraz mniej pieczywa piekę. To znaczy piekę wciąż, bez przerwy. Ale tylko jeden chleb. Upatrzyłem sobie taki jeden ulubiony i w kółko, co 2-3 dni go piekę. I nic innego. W sumie jak dobry jest, to po co mam coś innego robić? Ale ponoć się nie rozwijam. No dobra, jak tak, to tak. Wykręciłem Madzi parę bagietek, będę miał spokój na kilka dni. Ale w sumie pewnie ma rację. Chleby u nas na blogu niezbyt często się pojawiają. Pora zakasać rękawy i to zmienić. Postaram się co jakiś czas wrzucać świeży przepis. I Madzia będzie zadowolona, i Wy dostaniecie coś nowego, a i ja spokój będę miał.
     

środa, 2 marca 2016

Tarta na słodko z dżemem i bakaliami

Tarta na słodko z dżemem i bakaliami

Taka tam "śmietnikowa" tarta. Śmietnikowa, bo zrobiona z tego, co znaleźliśmy w lodówce i szafkach kuchennych. Mieliśmy silne parcie na zjedzenie czegoś na słodko, a nic akurat w domu nie było. Wiecie pewnie jak to jest. Jak to kiedyś śpiewał pan Stuhr: Czasami człowiek musi, inaczej się udusi... No właśnie. Przyszło ciśnienie na słodycz, a w kuchennych szafkach pusto. We wszystkich mniej lub bardziej tajnych skrytkach również cisza, pustka i spokój... I halucynacje z niedożywienia. Z braku cukru znaczy się. Nie było zatem wyjścia, trzeba było z tego co mamy ukręcić coś dobrego. Początkowo nie planowaliśmy wrzucać tej tarty na bloga. Po takim "śmietnikowym" daniu nie spodziewaliśmy się zbyt wiele. Chodziło po prostu o dostarczenie organizmowi cukru, którego się domagał. Ale finalnie okazało się, że ta tarta jest tak dobra, że nie mogła się tutaj nie znaleźć.
     
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...