poniedziałek, 29 lutego 2016

Rolada śląska, czyli zrazy zawijane

Rolada śląska, czyli zrazy zawijane

Śląsk. Specyficzna kultura, specyficzna kuchnia. Z charakterem. Tygiel kultur, mieszanka narodowości, twór, który wchłonął wszystko co do wchłonięcia było, zmielił i finalnie wytworzył to, co mamy obecnie: niepowtarzalny region, niepowtarzalną kulturę, niepowtarzalną kuchnię.

Przez wieki kultura śląska mieszała się i czerpała to, co najlepszego oferowała kultura Słowian, Czech, Austrii i Niemiec. Dzięki temu wykształciła się oryginalna kultura z własną gwarą, strojami ludowymi, a przed wszystkim kuchnią. Ze względu na wielonarodowościowy charakter Śląska tutejsza kuchnia jest niejednolita, w różnych częściach Śląska znane jest i jedzone co innego. Na przykład na Górnym Śląsku spożywane są potrawy typowo śląskie – tutaj powstałe i tylko tutaj znane i spożywane, w innych częściach dominuje kuchnia niemiecka lub czeska. Ze względu na specyficzną gwarę znane gdzie indziej potrawy tutaj mają swoje nazwy, jak na przykład krepel (pączek), buchta (kluski na parze) czy nudelzupa, czyli po prostu popularny rosół. Jak widać właśnie na przykładzie chociażby nudelzupy gwara śląska została zdominowana przez język niemiecki. W końcu nie ma się co dziwić, czas zaborów, a później wojny zrobił swoje. Ale wszystko to właśnie czyni Śląsk tak wyjątkowym miejscem, tak wyjątkową kulturą i tak wyjątkową kuchnią. Ten tygiel, ta mieszanka wszystkiego pozwoliła na wykształcenie się osobnego niezależnego tworu. Na wykształcenie się Śląska wraz ze wszystkim tym, co dziś ma on nam do zaoferowania. Ot, wystarczy wymienić potrawy takie jak żymlok, bryja, hekele, hauskyjza, krepel czy zista żeby wiedzieć, że na Śląsku nic nie jest jasne, nic nie jest takie jak gdzie indziej. I dlatego jest takie ciekawe.
Dzisiaj więc chcielibyśmy przedstawić Wam jedno z typowo śląskich dań. Śląska rolada, czyli zrazy zawijane.
     

sobota, 27 lutego 2016

Ser żółty Monterey Jack - Dry Jack

Ser żółty Monterey Jack - Dry Jack

Ser żółty Monterey Jack - Dry Jack

Dzisiaj mamy dla was żółty ser Monterey Jack. To amerykański ser, produkowany w stanie Kalifornia, w mieście Monterey (od którego wziął swoją nazwę).

Tutaj, na wstępie, mamy ciekawostkę. Czasami, z powodu różnych chorób, ludzie są zmuszeni ograniczać pewien organiczny związek chemiczny zwany tyraminą. Występuje on w wielu produktach spożywczych, m.in. w serach. A właśnie Monterey Jack zawiera bardzo małe ilości tyraminy, więc raz na jakiś czas osoby takie z powodzeniem mogą go jeść.

Istnieją różne odmiany tego sera. W wersji podstawowej jest to ser półtwardy, o łagodnym maślanym smaku. Tę wersję też za jakiś czas zaprezentujemy na blogu, ale teraz chcieliśmy się skupić na odmianie Dry Jack. Ta odmiana należy do serów twardych i powstała zupełnie przypadkiem (jak wszystkie wielkie rzeczy) w 1915 roku. Otóż pewien hurtownik z San Francisco otrzymał świeży ser Monterey Jack, który miał zostać wysłany do Europy. Jednak zawierucha wojenna spowodowała, że były ważniejsze sprawy niż ser. I leżał on tak sobie w magazynie przez pół roku, aż w końcu ktoś sobie o nim przypomniał. Okazało się, że po tym czasie wciąż nadaje się do jedzenia. Po prostu stwardniał, zmienił mu się smak, ale wciąż był bardzo dobry. Ta odmiana ma cechy zbliżone do parmezanu i z powodzeniem może go zastępować.

Normalnie Monterey Jack dojrzewa 1-2 miesiące, a odmiana Dry Jack potrzebuje 4-6 miesięcy.
     

czwartek, 25 lutego 2016

Nalewka jabłkowa

Nalewka jabłkowa

Jak robiłem tę nalewkę to była wczesna wiosna, jakoś tak chyba. Więc nie bardzo był sezon na cokolwiek jeszcze. A ja się niecierpliwiłem. Bo plan zrobienia mnóstwa nalewek był kuszący, a z drugiej strony nie bardzo miałem z czego, Ale jabłka są cały rok w sprzedaży. Więc wpadłem na pomysł nalewki jabłkowej. Łatwo się robi, wszystkie składniki miałem (bo jabłka to u nas w domu są zawsze) więc ochoczo przystąpiłem do dzieła. Pomyślałem chwilkę i wymyśliłem taki przepis.

niedziela, 21 lutego 2016

O tym jak hodować czosnek w domu i trochę inne placki ziemniaczane z zielonymi pędami czosnku

O tym jak hodować czosnek w domu i trochę inne placki ziemniaczane z zielonymi pędami czosnku

O tym jak hodować czosnek w domu i trochę inne placki ziemniaczane z zielonymi pędami czosnku

O tym jak hodować czosnek w domu i trochę inne placki ziemniaczane z zielonymi pędami czosnku

Czosnek, jak każdy wie, zawsze warto mieć pod ręką. Czy to jako przyprawę, czy ze względu na jego zdrowotne i lecznicze właściwości. Wieść gminna niesie, że jak spróbujesz czosnku wyhodowanego własną ręką, to nigdy już nie sięgniesz po kupny. Jest to wdzięczne do uprawy warzywo, gdyż z łatwością można go wyhodować w skrzynce, na balkonie czy parapecie. My tak robimy i jesteśmy zadowoleni z efektów.

Czosnek sadzi się na jesień (ok. 20 października) lub na wiosnę. W spulchnioną ziemię wkłada się po jednym ząbku czosnku, na głębokości ok. 3-5 cm. Ząbki wkłada się spiczasta stroną do góry. A miejsce, gdzie będzie czosnek rósł, powinno być dobrze nasłonecznione. Główki czosnku po zebraniu należy oczyścić i osuszyć. Przechowuje się je splecione w warkoczach.

To tak pokrótce, takie skrótowe informacje. Ale wystarczające, aby zrobić swój własny czosnkowy ogródek. I pamiętajcie: dla chcącego nic trudnego!

Warto również wspomnieć, że nie tylko sam czosnek nadaje się do wykorzystania. Z powodzeniem można też wykorzystywać zielone pędy, ten taki jakby szczypiorek. I my właśnie przygotowaliśmy placki ziemniaczane z tymi zielonymi pędami. Troszkę inne placki ziemniaczane, bo bez jajek :)
     

środa, 17 lutego 2016

Czosnek marynowany

Czosnek marynowany

W średniowiecznej Europie czosnek był codziennym elementem pożywienia i nikt nie uważał jego zapachu za co najmniej niestosowny. Podobno król Francji, Henryk IV, miał "oddech, który powaliłby wołu z odległości dwudziestu kroków". Niestety już kilkadziesiąt lat później czosnek zaczęto postrzegać jako pożywienie biedoty i wieśniaków, niegodne wybrednego podniebienia wyższych klas.

Na szczęście w dzisiejszych czasach mamy gumy do żucia i możemy się z czystym sumieniem zajadać potrawami z dodatkiem czosnku. A i nasz stosunek do dobroczynnych właściwości czosnku jest bardziej przychylny. Stawiamy na naturalne pokarmy i wyrazisty smak. Pokochaliśmy przyprawy i kiedyś mało popularne warzywa i odkrywamy je na nowo.

Mamy dla was dzisiaj przepis na czosnek marynowany. Może być znakomitym dodatkiem do pieczonych mięs, nada im aromatu i wyrazistości. A po upieczeniu możemy go rozsmarować na podpieczonym kawałku razowego pieczywa i traktować jako skromną przystawkę.
     

sobota, 13 lutego 2016

Czosnek po japońsku z sosem sojowym

Czosnek po japońsku z sosem sojowym

Czosnek po japońsku z sosem sojowym

Zgodnie z mahometańską opowieścią, po wypędzeniu człowieka z Raju, w miejscu w którym szatan postawił lewą stopę wyrósł czosnek, a w miejscu postawienia prawej - cebula. Ostatnio bardzo zafascynowaliśmy się tymi dwoma warzywami i spodziewajcie się większej liczby przepisów z ich wykorzystaniem. Za jakiś czas powiemy wam jak można czosnek hodować w bloku na parapecie i jak zamienić cebulę w kulinarne arcydzieło.

A tymczasem kilka ciekawostek o czosnku. Czosnek pochodzi ze środkowej Azji. Rozpowszechnił się na całym świecie już 5 tys. lat temu. Wchodził w skład pożywienia budowniczych Piramidy Cheopsa czy Wielkiej Piramidy w Gizie.

Czosnek nie tylko dodaje smaku naszym potrawom, ale wykazuje działania lecznicze. Ma właściwości antybakteryjne, wzmacniające odporność i jest uznawany za naturalny antybiotyk. Istny skarb! I my cenimy czosnek, dlatego w najbliższym czasie skupimy się właśnie na nim.

Dzisiaj mamy dla was przepis na prostą rzecz, czyli czosnek marynowany w sosie sojowym. Jest on niezbyt ostry i może służyć jako samodzielna przekąska bądź jako dodatek do dań mięsnych.

wtorek, 9 lutego 2016

Kiełbasiara, czyli baba ziemniaczana z kiełbasą

Kiełbasiara, czyli baba ziemniaczana z kiełbasą

Kartofle, pyry, grule, bulwy, perki... Ziemniakami Polska stoi! Idealne praktycznie do każdego dania, tanie, powszechnie dostępne i praktycznie każdemu smakują. I chociaż powszechnie uważa się je za tuczące, to mają wiele składników korzystnych dla naszego organizmu. Bo to nie ziemniaki tuczą tylko tłuste sosy i mięsa, z którymi je podajemy. Tuczy też złe ich przyrządzanie, na przykład jako frytki smażone w głębokim tłuszczu.

W ziemniaku najcenniejsza jest skórka, która zawiera węglowodany, białka, składniki mineralne i witaminę C. Aby nie stracić tych cennych składników zawartych również w miąższu, musimy odpowiednio przyrządzać ziemniaki. Główny błąd popełniamy podczas ich gotowania. Wiele osób tak robi, tak robiło się również w moim domu. Mianowicie ziemniaki obieramy, wrzucamy do garnka z wodą, solimy i wstawiamy na gaz. Błąd. Ziemniaków nie powinno się moczyć w wodzie, a do gotowania wrzucać bezpośrednio na wrzątek. I pamiętajmy, ziemniaki gotujemy w niewielkiej iloci wody, w przeciwieństwie do makaronu.

A teraz czas na przepis:
     

sobota, 6 lutego 2016

Borówkowy tort tęczowy na 6 urodziny bloga

Blueberries rainbow cake


Blueberries rainbow cake

No i stało się, jesteśmy z Wami (i dla Was) już 6 lat. Dzisiaj nasz blog Marder&Marder Manufacture obchodzi 6 urodziny. Zakładając go w 2010 roku nie sądziłem, że to będzie trwało tak długo. W ogóle nie sądziłem, że cokolwiek z tego będzie. Myślałem, że po prostu będę wrzucał przepisy tak dla siebie, żeby nie musieć ich trzymać zapisanych na kartkach. Dlatego też te pierwsze przepisy (sporo pierwszych przepisów) pisanych jest, hmm... dość po partyzancku. W końcu pisałem dla siebie :) Szkoda mi ich usuwać, w końcu one też tworzą historię tego bloga, ale mam nadzieję, że nikt nigdy do nich nie zajrzy :)

piątek, 5 lutego 2016

U nas nic się nie marnuje, czyli sos z wczorajszego chleba

Sos chlebowy

Ten prosty sos idealnie nadaje się do gotowanych w wodzie lub na parze mięs, ryb czy kurczaka. My podaliśmy go do baby ziemniaczanej, na którą przepis otrzymacie niedługo. W oryginalnym przepisie, pochodzącym najprawdopodobniej z Wielkiej Brytanii użyta była bułka tarta. My zamieniliśmy ją na chleb. Na chleb, który nam czasami zostaje, czerstwieje, a nie mamy sumienia go wyrzucać. Bo ile te biedne kaczki mogą tego chleba zjeść? No ile? :) A wyrzucać nie lubimy. Nic nie lubimy wyrzucać.

Kiedyś, kilka lat temu, dużo jedzenia marnowaliśmy. Mięsa, warzyw, chleba.... Wyrzucaliśmy je dopóty, dopóki nie zrozumieliśmy, że wyrzucamy własne pieniądze. Teraz wszystko przetwarzamy: smażymy, suszymy, mrozimy, wekujemy, przerabiamy na dania pod hasłem "czyszczenie lodówki". I wam, drodzy czytelnicy, radzimy usiąść i policzyć.

Zresztą pisaliśmy już kiedyś o kulinarnym recyklingu.

A tymczasem zapraszamy po przepis:
     

poniedziałek, 1 lutego 2016

Sałatka z buraków i sera korycińskiego

Sałatka z buraków i sera korycińskiego

Buraczki, koszmar z dzieciństwa mojego męża Pawła. Wiele się musiałam nagadać, naprzekonywać i naprosić, by chociaż spróbował. I tak do końca nie jestem przekonana czy je lubi. Ważne, że je je :) Bo buraczki mimo, że nie mają wielu witamin, to zawierają: żelazo, wapń, magnez, potas. Są lekkostrawne i pobudzają trawienie. Powinno się spożywać, gdy jemy bardzo dużo chleba, ciasta czy mięsa. Pomagają wtedy wyrównać równowagę kwasowo-zasadową w organizmie. No i nie zapominajmy o osobach z anemią. Dla nich burak jest lepszy niż niejedno lekarstwo. Nie wiem czy to przekona Pawła, ale wierzę, że Was na pewno [oj dobrze już, dobrze, była naprawdę smaczna - Paweł]

W międzyczasie zerknijcie na nasz przepis na zakwas buraczany KLIK. Zawsze wychodzi, a barszczyk z jego użyciem jest fenomenalny.

Ale przejdźmy do przepisu na sałatkę.
     
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...