środa, 29 kwietnia 2015

Pieczony schab z kością

Pieczony schab z kością

Kolejne, trzecie już, podejście do esencji Knorr. To taki w miarę nowy produkt dla ludzi gotujących od podstaw. Wiem, Knorr raczej się kojarzy z gotowcami typu "zalej wrzątkiem", ale tym razem wypuścili całkiem zacny produkt. Pierwsze dwie esencje nie pozostawiają wątpliwości, że to całkiem przyjemny towar. Dla przypomnienia:


Zresztą to danie również pokazało nam, że te esencje nie są takie złe jak niektórzy dyletanci o nich piszą. Tak jak już wcześniej o tym wspominałem to taki jakby skondensowany smak, taki wywar jakby, który się dodaje do sosu, żeby wyciągnąć z niego jak najwięcej. W dodatku skład jest bardzo zachęcający, brak tam popularnych wzmacniaczy tego i tamtego, benzoesanów i glutaminianów. Zachęcamy do zapoznania się z tymi esencjami chociażby po to, żeby móc swoje zdanie wyrobić. Bo, z tego co widzę w internecie, najwięcej krytykują ci, którzy w ogóle w rękach tego nie mieli. O próbowaniu nie wspominając...

Przed nami zatem jeszcze dwie esencje do spróbowania (w sumie pięć), a tymczasem zapraszamy na niesamowity schab z kością. Takim obiadem nikt by nie pogardził.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Szarlotka z bezą

Szarlotka z bezą

Madzia czasami ma dziwne fazy na coś słodkiego. Niezbyt często robi ciasta, ale właśnie czasami, zupełnie nagle, bez wcześniejszego uprzedzenia i ostrzeżenia, wstaje, rozgląda się na boki, zamyśla, znowu rozgląda i rusza do kuchni. Wyjmuje z lodówki i szafek parę rzeczy i tak od niechcenia, znienacka zupełnie, ciasto robić zaczyna. Tak też było i tym razem. Ja już nawet nie próbuję za nią nadążyć i zrozumieć. Niech robi co chce i co lubi :) Ważne, że ciasto zrobiła pyszne, jak zawsze zresztą.

Gdzieś kiedyś przeczytałem, że żeby zrozumieć kobietę to należy wyobrazić sobie przeglądarkę internetową, która ma sto otwartych zakładek, a w połowie z nich włączony jest dźwięk. Od siebie dodam, że tą przeglądarką zapewne musi być Internet Explorer, w którym połowa procesów się zawiesiła, a druga połowa działa nie tak jak powinna. Tego zrozumieć i ogarnąć umysłem się nie da. Ważne, że działa i nie trzeba rozumieć dlaczego. Zawsze do celu dotrzeć się uda. Czasami idzie to jak po grudzie, czasami naokoło (coś trochę jak z Warszawy do Poznania przez Częstochowę), ale finał zawsze jest osiągany. Więc kobiet rozumieć nie ma potrzeby, trzeba po prostu cieszyć się, że są :)

A jeśli chodzi o ciasto to potrzebujemy:

3 szklanki mąki
250 g masła lub margaryny
2 szklanki cukru
2 jajka
0,5 szklanki śmietany
1 laska wanilii
1,5 kg jabłek
0,5 szklanki bułki tartej

Jabłka myjemy, obieramy i kroimy na ćwiartki. Wykrawamy gniazda nasienne i wrzucamy do rondla. Podlewamy niewielką ilością wody, rozgotowujemy, dodajemy 1 szklankę cukru i ziarna z połowy laski wanilii. Mieszamy i studzimy. Mąkę przesiewamy, dodajemy masło i łączymy siekając nożem. Dodajemy 1 szklankę cukru, żółtka, śmietanę i resztę ziaren z wanilii. Szybko zagniatamy, zawijamy w folię spożywcza i wkładamy na godzinę do lodówki. Po tym czasie dzielimy ciasto na 2 części. Blachę wykładamy papierem do pieczenia i kładziemy na nim rozwałkowaną połowę ciasta. Posypujemy bułka tartą i wykładamy masą jabłkową. Kładziemy rozwałkowaną drugą część ciasta i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 50 minut. Na 15 minut przed końcem wyjmujemy ciasto i wykładamy na nie pianę ubitą z dwóch pozostałych białek i łyżeczki cukru. Dokańczamy pieczenie, a następnie studzimy w blasze.

Smacznego!


Szarlotka z bezą


---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać nasze przepisy prosto na swój e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

piątek, 24 kwietnia 2015

Babeczki z budyniem jak za komuny

Babeczki z budyniem jak za komuny

Kolejne spotkanie z Wypiekaniem na śniadanie. Dla zapominalskich lub niewtajemniczonych przypomnę/poinformuję, że jest to organizowana na Facebooku akcja blogerów kulinarnych. Jest zarzucany jakiś temat i wszyscy robią to samo. A potem wymieniamy się zdjęciami potraw i mamy podnietę :) Czy jakoś takoś... Tak, wiem, dziwni jesteśmy. Jak to śpiewa Kazik Staszewski: "Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy, a ja tylko gołe baby, jeśli gdzieś zauważę." Więc tak naprawdę nie baby tylko babeczki, i nie gołe tylko nadziane budyniem. Prawda, że brzmi dobrze? Babeczki z budyniem... Mmm, pyszne... Identyczne babeczki sprzedawane były w cukierniach, gdy byłem dzieckiem. Chociaż spotkałem się z twierdzeniem, że to tylko warszawski przepis, w innych miastach nie były znane. Ja tam nie wiem, u mnie w Warszawie zawsze były :) Pamiętam, jak brałem od rodziców drobniaki i leciałem do cukierni. Już tej cukierni nie ma, szkoda. Nie wytrzymała zmian ustrojowych i próby czasu. Ale smak pozostał mi w głowie. Te nasze babeczki to dokładnie ten sam smak. Ciasto kruche, a budyń idealny.
Jeśli macie odpowiednie foremki to możecie się zabierać do rzeczy.

czwartek, 23 kwietnia 2015

Mielonka wieprzowo-indycza w osłonce barierowej

Mielonka wieprzowo-indycza w osłonce barierowej

Mielonka wieprzowo-indycza w osłonce barierowej

Mielonka wieprzowo-indycza w osłonce barierowej

Dzisiaj mamy dla was prawdziwie domowy przysmak. Domowa pyszna mielonka. To taki produkt, który w sklepie raczej omijamy, bo nie jest najwyższych lotów. Ot, po prostu tanie przemielone mięso, nafaszerowane barwnikami i aromatami, żeby jako tako wyglądało i pachniało. Taka powiedzmy "wędlina" stojąca w rankingu nieco (bardzo nieco) wyżej od parówek. A to tak naprawdę bardzo krzywdzące dla mielonki (zresztą dla parówek również). Bo potrafi być ona naprawdę wysokogatunkowa i bardzo smaczna. To nie tak, że każda mielonka to paskudztwo i trzeba unikać. To, niestety, producenci żywności hipermarketowej tak zdewaluowali jej wartość i ukierunkowali nasze myślenie.

Dlatego właśnie my postanowiliśmy odczarować mielonkę i pokazać, że może ona być nie tylko dobra, ale i gatunkowa, że to nie byle jakie mięso byle jakiego pochodzenia. Mielonka jest smaczna i będziemy ją robić częściej. Wyszła naprawdę doskonale. Na kanapki się spisuje lepiej niż niejedna szynka. Dlatego zachęcamy do zrobienia samemu w domu, tak naprawdę to nic trudnego.

A o jakości niech świadczy to, że Madzi kumpela z pracy już dwa razy się domagała żeby Madzia jej po kawałku przynosiła :) Zatem to nie jest tak, że sami siebie chwalimy, ludziom też smakuje :)

wtorek, 21 kwietnia 2015

Pierś indycza faszerowana daktylami

Pierś indycza faszerowana daktylami

Pierś indycza faszerowana daktylami

Kolejne, drugie podejście do esencji Knorra. Obiecaliśmy wam pięć przepisów z tymi esencjami, tak żeby je przetestować, wypróbować, zobaczyć ile są warte. Pierwsza wyszła bardzo zadowalająco (żeberka z sosem cebulowo-keczupowym). Ochoczo zabraliśmy się więc za drugą esencję, do potrawki z kurczaka. Ale żeby nie było to aż tak oczywiste, to zamiast kurczaka zrobiliśmy indyka :)
Staramy się na naszym blogu prezentować rzeczy tak naprawdę proste. Ale jednocześnie zachęcające. Dlatego też prostą w sumie pierś wzbogaciliśmy o daktyle, a całość podaliśmy z ziemniakami polanymi sosem morelowym. Wszystko się idealnie ze sobą skomponowało. Wygląda świetnie, smakuje świetnie, a w zrobieniu w zasadzie proste. Czyli dokładnie tak jak lubimy.

niedziela, 19 kwietnia 2015

Chleb dyniowy z naczynia żeliwnego

Chleb dyniowy z naczynia żeliwnego

Chleb dyniowy z naczynia żeliwnego

Niedawno temu publikowaliśmy przepis na pszenny chleb z naczynia żeliwnego. Na tym samym pomyśle oparłem teraz chleb dyniowy. My zawsze wszystko mamy na zapas zamrożone, więc dynię również mieliśmy. Bo nie jestem pewien czy o tej porze roku dynię da się kupić. Ale jak się zawczasu myśli i planuje to potem się ma :)

Ten chleb ma bardzo przyjemną twardawą skórkę i niezwykle mięsisty środek. Zrobiłem go już kilka razy. Tyle ile dyni miałem. I pewnie na jesień, jak się dynie pojawią, wrócę do tego przepisu.

środa, 15 kwietnia 2015

Kopiec kreta

Kopiec kreta

Czasami Madzia ma zajawkę i bierze się za ciasta, ciasteczka i inne słodkości. Niezbyt często, bo my w sumie mało takich rzeczy jemy, ale teraz właśnie miała jakąś wizję i zrobiła kopiec kreta.
Więc właśnie jak wspomniałem: rzadko robi, ale jak już zrobi to mi kapcie z wrażenia spadają. Ten kopiec kreta był wyśmienity, serio. Czasami mam wrażenie, że ona to się z powołaniem minęła. Powinna jakimś cukiernikiem zostać. Albo chociaż kucharzem. W dodatku coraz częściej zaczyna mi przeszkadzać w pieczeniu chleba, więc pewnie niedługo i ten bastion stracę, i tym pewnie będzie się zajmowała. W sumie spoko, ja mogę siedzieć przed telewizorem (tutaj mnie trochę fantazja poniosła, bo nie oglądam telewizji), pić piwo i jeść :) W zasadzie piszę się na to, pasuje mi.
Więc jak macie parę wolnych chwil to polecam ten przepis.

Właśnie teraz gdy to piszę, w tym momencie, dostałem maila, że zamówiona wczoraj przeze mnie paczka wyruszyła w drogę do mnie. Więc jutro pewnie będzie. A w paczce parę rzeczy, które przydadzą mi się do produkcji nalewek. Heh, od jutra biorę się za robienie nalewek, nareszcie :) Wzbogacimy naszego bloga o trochę alkoholu. Więc najbliższe nalewkowe przepisy już... już za jakieś pół roku dopiero niestety... Bo nalewki się koszmarnie długo robią. Ale za to jakie są smaczne :) No dobra, wracamy do ciasta.

sobota, 11 kwietnia 2015

Automat do wypieku chleba marki Unold

Unold Scala
Zdjęcie: www.unold.de

Dzisiejszym wpisem powrócimy nieco do korzeni. Do podstaw naszego bloga. Założyłem go ponad 5 lat temu właśnie pod wpływem nowego zakupu jakim był automat do wypieku chleba. Tak mnie to wciągnęło, że postanowiłem podzielić się tymi wszystkimi fajnymi przepisami z szerszym gronem. Dość szybko okazało się jednak, że chcę więcej i więcej. Że taki automat do dopiero początek mojej przygody. Dość szybko zacząłem piec chleby w piekarniku. Jest z nimi więcej roboty więc większą satysfakcję mi to dawało. Potem zaczęła mi pomagać Madzia i blog się przekształcił w ogólnokulinarny. I taki jest do dzisiaj.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Zupa z kalafiorem romanesco

Zupa z kalafiorem romanesco

Zupa. Za każdym razem, gdy na naszym blogu pojawia się zupa jak mantrę powtarzam formułkę: uwielbiam zupy. Wszelakie. Nie ma znaczenia z czym i jaka. Zupa krem, z makaronem, z ziemniakami, czysty barszcz, rosół... Cokolwiek. Każdą zupę przyjmuję z otwartymi ramionami. A właściwie ustami. A kalafiorowa jest akurat dość wysoko w moim rankingu. A jak jest z kalafiorem romanesco to w ogóle luksus i rozpusta.  Więc zdecydowanie polecam. Ale ja każdą zupę polecam więc mogę być niewiarygodny. Nie mniej jednak polecam. W końcu zupa nie może być zła :)

A w ogóle to skompletowałem już wszystko czego potrzebuję na miodową nalewkę. Niedługo będę robił. Zapowiada się naprawdę nieźle. Jak wyjdzie tak jak ją sobie wyobrażam to uraczę was przepisem. A jeśli kogoś z was, drodzy czytelnicy, znam osobiście to możecie wpaść na kieliszek albo cztery. Posiedzimy na ogródku, pogadamy o starych Polakach :)

czwartek, 2 kwietnia 2015

Żeberka z sosem keczupowo-cebulowym

esencja do sosu cebulowego Knorr

esencja do sosu cebulowego Knorr

Kilka miesięcy temu opisywaliśmy bardzo fajne przyprawy firmy Knorr. Do kurczaka, do gyrosa, do mięs i takie tam. Ogólne wrażenia były naprawdę pozytywne. To były bardzo dobrze dobrane, w sam raz zbilansowane mieszanki przypraw. Postanowiliśmy więc iść za ciosem i chcemy przedstawić Wam cykl 5 wpisów. Pięć, bo tyle właśnie jest nowych esencji do sosów Knorr. Ten produkt na tyle nas zaciekawił, że postanowiliśmy przyjrzeć mu się bliżej. Raczej nie jesteśmy zwolennikami gotowców i zwykle nie stosujemy ich w naszej kuchni. W sumie tak też będzie i tym razem, bo te nowe esencje to żaden gotowiec. To po prostu tak jakby skondensowany smak sosu zamknięty w pojemniczku. Wszystko musimy zrobić sami (czyli tak jak lubimy), a esencji używamy niejako tak, jak używa się przypraw: do podbicia smaku, do wyciągnięcia całości, do nadania daniu wyrazu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...