niedziela, 30 listopada 2014

Burger z serem pleśnowym


Dzisiaj kolejny niedzielny burger. Bo, jak być może pamiętacie, od paru tygodni w każdą niedzielę raczymy was pysznymi burgerami. Jesień już pełną gębą, zima niemalże, trzeba więc jakoś zabezpieczać kalorie, żeby bezpiecznie przetrwać do wiosny. A wiosną znajdę inną wymówkę na opychanie się burgerami :)

Tym razem proponujemy wam prawdziwy rarytas. Jak zwykle kawał pysznej soczystej wołowiny, ale tym razem przykryty równie potężnym kawałkiem kremowego, rozpływającego się w ustach pleśniowego sera o aksamitnym smaku. A do tego orzechowa bułka. Orzechowa, bo nic lepiej nie skomponowało by się z tym serem. Całość stanowi istną poezję smaku. Każdy składnik z osobna podrażni wasze kubki smakowe, a dobrane w całość spowodują, że wrócicie do nas w kolejną niedzielę, po kolejny przepis na burgera. Żeby bardziej was zachęcić do powrotu to zdradzę, że planujemy burgera z potrójną wołowiną z serem comté. To będzie wydarzenie, serio. Jak to zjemy i przeżyjemy to podzielimy się wrażeniami. Ale nie uprzedzajmy faktów, póki co burger z serem pleśniowym.

sobota, 29 listopada 2014

Sałatka coleslaw


Dzisiaj moja ulubiona sałatka. Chociaż jest tyle jej wersji, że tak naprawdę nie zawsze jest ulubiona, nie każda wersja mi pasuje. Ale jeśli jest dobrze zrobiona to jest pyszna. Lepszej nie ma. Ja lubię taką, która lekko szczypie w język.
Z ciekawości chciałem poszukać jej korzeni. No i co znalazłem? Otóż niektóre źródła mówią, że nazwa coleslaw pochodzi z języka duńskiego, inne źródła, że z niderlandzkiego, a jeszcze inne, że z angielskiego. Tak to jest szukać czegoś w internecie. Nie wiem więc skąd coleslaw pochodzi, ale wiem, że jest pyszny. Ja przygotowałem dla was przepis, który mi osobiście pasuje najlepiej. Nie za ostra sałatka, nie za łagodna, taka z fajnym posmakiem.
Przygotowałem ją do potrójnego burgera z serem comté, na który przepis pojawi się za jakiś tydzień. Bo jak być może pamiętacie od kilku tygodni w każdą niedzielę serwujemy wam burgery. Dzisiaj sobota więc jutro też burger będzie. Już teraz zapraszamy.
     

piątek, 28 listopada 2014

Sztukamięs z sosem śliwkowym

Sztukamięs z sosem śliwkowym

Święta tuż tuż. Nawet nie zdążymy się obejrzeć, a będziemy stać w kuchni umorusani mąka lepiąc pierogi. A ja na próbę przed świętami postanowiłam upiec pierwszy raz w życiu wołowinę. Podreptałam na mój ulubiony bazarek zanabyłam drogą kupna piękną łopatkę, zakasałam rękawy i wparowałam do kuchni...

Przy okazji mogliśmy kolejny raz przetestować produkty Knorra. Tym razem na warsztat poszła "przyprawa do mięs". I kolejny raz okazało się, że przyprawy Knorra są naprawdę przyzwoite. Co prawda mięso nie wyglądało tak idealne jak na zdjęciu z opakowania przypraw (ach ta magia Photoshopa), ale w smaku było doskonałe. Przed świętami pewnie jeszcze raz sięgniemy po ten przepis. Do czego Was również zachęcamy.

Oddajmy jeszcze głos producentowi:
"Aby mięso było pyszne, musi być odpowiednio przyprawione. Z myślą o wszystkich jego smakoszach szefowie kuchni Knorr skomponowali przyprawę idealną, która w przemyślany sposób łączy zioła i przyprawy takie jak m.in. tymianek, rozmaryn, paprykę, czosnek, pieprz i oregano. Przyprawa podkreśla zapach mięsa, wydobywając z niego pełnię smaku. Nadaje mu smakowity rumiany kolor i pomaga w uzyskaniu soczystości mięsa. Sprawdzi się także w daniach z grilla. Ponadto stanowi znakomity dodatek do różnego rodzaju potraw mięsno-warzywnych."

W sumie prawda, przyprawa dobrze zbilansowana. Chociaż my oczywiście musieliśmy dorzucić od siebie trochę lubczyku czy świeżego czosnku, ale nawet i bez tego byłoby nieźle. Zapraszamy zatem do przepisu.

czwartek, 27 listopada 2014

Golonka pieczona w piwie


Dzisiaj wielka uczta. Co prawda tylko dla mnie, bo Madzia golonki nie jada, ale i tak nie zmąci to mojego dobrego humoru. Zjem sam, trudno. Uczta jest na tyle wyjątkowa, że golonkę jem mniej więcej raz na 5 lat. Więc trzeba tę chwilę celebrować. A golonkę naprawdę lubię. Taką pieczoną. Na piwie. I z piwem :) Kawał konkretnego, solidnego mięsa. Prawdziwa mięsna uczta. Wyszła genialnie. Cudownie upieczona z fantastycznie przyrumienioną skórką. I powiem wam szczerze, że nie zmogłem jej na jeden raz, jadłem przez dwa dni. I to ledwo dałem radę.
No i oczywiście, dla formalności, muszę dodać, że to Madzia golonkę zrobiła. Mimo, że sama nie jadła.
     

środa, 26 listopada 2014

Pikantny sos śliwkowy do mięs i wędlin

Pikantny sos śliwkowy do mięs i wędlin

Pikantny sos śliwkowy do mięs i wędlin

Mieliśmy duużo zamrożonych śliwek, z którymi nie wiedzieliśmy tak naprawdę co zrobić. A jak nie wiadomo co zrobić, to trzeba przerobić na coś co może długo postać. My użyliśmy papryczki suszone, ale jeżeli macie świeże to również doskonale się sprawdzą w tym sosie. No i oczywiście śliwki nie musza być mrożone :)

wtorek, 25 listopada 2014

Chleb firmowy



No i stało się. Jednocześnie coś dobrego i złego zarazem. Po wielu latach poszukiwań i starań stworzyłem chleb idealny, doskonały. Nie żartuję, ten chleb jest tym czego szukałem przez 4 lata prowadzenia tego bloga. Idealnie policzone składniki, dokładnie dobrany czas i temperatura pieczenia, wszystko do siebie pasuje, wszystko ze wszystkim gra. Lekko wilgotny, idealnej wielkości dziurki w każdej kromce... Właściwie prawie nigdy nie robiłem dwa razy tego samego chleba. Bo po prostu wciąż szukałem tego idealnego smaku. I złe właśnie jest to, że ten smak znalazłem i tutaj poszukiwania się kończą. Prawdopodobnie będzie teraz znacznie mniej przepisów chlebowych. Od wielu tygodni wypiekam ten chleb codziennie i nie potrzebuję innego. Ale może kiedyś mi się znudzi i zacznę znowu szukać czegoś innego, zobaczymy ;) A tymczasem pewnie skupimy się z Madzią na jakichś daniach obiadowych, albo sam nie wiem na czym ;)

niedziela, 23 listopada 2014

Burger - amerykański klasyk

Burger - amerykański klasyk

Burger - amerykański klasyk

Dzisiaj kolejne podejście do hamburgera. Ten z zeszłej niedzieli (KLIK) był pyszny więc nie ustajemy w bojach, chcemy więcej i smaczniej! :) Tym razem amerykański klasyk, typowy burger zza oceanu, w bułce obsypanej sezamem, z pikantnym kotletem z przyprawą cajun. Z bogatymi dodatkami. Tak żeby nikt nie wyszedł od nas głodny.

sobota, 22 listopada 2014

Co zrobić z mięsa z rosołu?


Co zwykle robicie z mięsem, które wam zostaje z rosołu? Część oczywiście można poskubać i wrzucić do rosołu, zintensyfikuje to smak. Ale tego mięsa jest sporo, trzeba by je jakoś spożytkować. Pół biedy jeśli robimy rosół na kurczakowych udkach. Można je po prostu zapiec w piekarniku i razem z ziemniakami będą idealnym drugim daniem. Ale jeśli robimy rosół na innych częściach? Wtedy nie bardzo jest co z tym mięsem zrobić. Można oczywiście dać psom czy kotom, one się bardzo ucieszą. Ale można też przerobić po prostu na pasztet. Co właśnie chcemy wam zaproponować. Okazało się, że pasztet wyszedł fantastyczny. I niejako przy okazji, bo mięso było kupione na rosół przecież. Więc pasztet w cenie rosołu niemalże. My zawsze robimy niemal przemysłową ilość rosołu, w 9 litrowym garnku. Więc i mięsa mieliśmy sporo. Jeśli wy macie mniej, to odpowiednio przeliczcie sobie proporcje.

Przy okazji chcemy zarekomendować wam mieszanki przypraw od Dobrej Kiełbasy. Nie raz już o samych mieszankach, jak i o Dobrej Kiełbasie wspominaliśmy, bo wspominać warto. Mają fantastyczne produkty, w które każdy powinien się zaopatrzyć. Chociażby po to, żeby jeść zdrowiej i smaczniej. Bo jeśli zaglądacie na blogi kulinarne to znaczy, że lubicie jeść zdrowo i smacznie.

czwartek, 20 listopada 2014

Bułki tradycyjne


Od niedawna żyjemy burgerami. Uwielbiamy burgery i robimy coraz to nowe. Mamy nadzieję mieć na blogu całkiem pokaźną kolekcję burgerowych przepisów. Następny w planie jest burger z serem pleśniowym. A do takiego sera nic lepiej nie pasuje niż bułka orzechowa. Powiem wam szczerze, że bułka wyszła naprawdę niezła. Mocno orzechowa, bardzo mocno. W połączeniu z pleśniowym serem smak był niesamowity. Zatem teraz przepis na owe bułki, a niedługo na burgera z tymi bułkami.

My akurat zrobiliśmy bułki orzechowe, ale z tego przepisu można robić różne smaki. O tym napiszę pod koniec postu. Przy różnych burgerach (w przyszłości) będziemy odsyłać do tych właśnie bułek i będziemy sugerować z jakim dodatkiem bułki są najlepsze do danego burgera.

środa, 19 listopada 2014

Gyros

gyros, kebab, chlebki pita

Dzisiaj mamy dla was przepis na gyrosa, czyli coś jak kebab, tylko po grecku. Tak naprawdę to taki trochę fałszywy gyros, bo bez sosu tzatziki. Akurat mieliśmy ochotę na inny sos. Więc taki pseudo-gyros wyszedł. Zresztą nie będziemy się spierać o sos, wy możecie zrobić z dowolnym innym sosem, takim jaki lubicie. My właśnie taki łagodny czosnkowy lubimy.
Przepis ten powstał na potrzeby przetestowania przyprawy Knorr "do gyrosa". Chcieliśmy sprawdzić, czy przyprawa ta jest coś warta, bo generalnie staramy się nie używać gotowych mieszanek. Okazało się, że faktycznie coś warta jest, gyros wyszedł na tyle smaczny, że z pewnością jeszcze kiedyś na naszym stole zagości.

Przytoczę kilka zdań od producenta:
"Któż nie zna tego wyjątkowego smaku? Teraz ten efekt możemy osiągnąć również w domowej kuchni dzięki Przyprawie do gyrosa. Szefowie kuchni Knorr stworzyli kompozycję idealną, gdzie pierwszoplanową rolę odgrywają typowe dla gyrosa przyprawy: kolendra, czosnek, gorczyca, rozmaryn oraz oregano. Suszone składniki delikatnie obtaczają mięso, pozostawiając widoczne na jego powierzchni drobne ziarenka. Doskonała kompozycja m.in. ziół i przypraw pozwoli cieszyć się na co dzień oryginalnym smakiem popularnego greckiego dania."

A co ja na to? Ano nie wiem, co ja na to, ponieważ nie wiem jak powinien smakować prawdziwy grecki gyros. Wiem natomiast, że ten nasz smakował wybornie, więc jesteśmy na TAK. Dajemy tej mieszance przypraw okejkę :)

wtorek, 18 listopada 2014

Szybkie bułki śniadaniowe


Przepis wymyśliłem tak na szybko, spontanicznie. W weekendy zawsze wstaję rano, około 5. W weekendy pracuję w domu, a pracy zawsze mam sporo. Więc i wcześniej zacznę, tym... hmm, nie, nie skończę wcześniej, to tak nie działa :) Ale im wcześniej zacznę tym więcej zrobię. Wstałem więc jak zawsze i zająłem się pracą. Tak się zająłem, że nawet o śniadaniu myśleć nie miałem czasu. Aż przyszła godzina ósma, tak mniej więcej, i zaczęło mi burczeć w brzuchu. Idę więc do kuchni, a tam ani kawałka chleba. Nic, posucha zupełna. Zorientowałem się, że dobrze nie jest. Pal licho, że sam nie zjem. Przeżyję. Ale za jakąś godzinę z kawałkiem wstanie Madzia i się zacznie... Już bym wolał odbębnić rok ciężkiej pracy w kamieniołomach niż słuchać jej gadania. Booosz... Co zrobić? No przecież się nie wyrobię ze zrobieniem pieczywa. Bo to jedno wyrastanie godzinę, drugie wyrastanie godzinę... Pieczenie, przedtem jeszcze wyrabianie ciasta... Potrzebowałem szybkiego pomysłu. A wiadomo, że potrzeba matką wynalazków. A dodam jeszcze, że pieczywo było niezbędne. Bo w weekend na śniadanie jemy jajecznicę. Zawsze. Bez dyskusji. Weekend bez jajecznicy na śniadanie się nie liczy. A jajecznica bez pieczywa też się nie liczy.
Więc co miałem robić? Po prostu wymyśliłem szybkie bułki śniadaniowe. Okazały się pyszne. Madzia chwaliła :)

poniedziałek, 17 listopada 2014

Klasyczny cheesburger


Przez miniony tydzień codziennie publikowaliśmy przepisy na jakieś dodatki do hamburgerów. I wreszcie nadszedł czas na pierwszego burgera na naszym blogu. Pierwszego i jednego z wielu, które u nas zagoszczą. Bo zakochaliśmy się w burgerach i będziemy próbowali zdjąć z nich odium niezdrowego i śmieciowego jedzenia. Bo nie dość, że jest pyszne to wcale nie niezdrowe i śmieciowe. To 100% wołowina i świeże warzywa. W tym nie ma nic niezdrowego. Do tego domowe sosy bez żadnych paskudnych dodatków, domowe bułki. Absolutnie perfekcyjny obiad. W zasadzie to i nawet kolacja, bo jak człowiek w porze obiadowej takiego burgera wciągnie to do śniadania wystarczy :)

niedziela, 16 listopada 2014

Bułki do hamburgerów


Od kilku dni publikujemy rzeczy związane z hamburgerami. Póki co dodatki, jak sosy, czy frytki. Teraz będzie ostatni dodatek, po nim, jutro, już pierwszy przepis na burgera. Ostatni, ale bardzo ważny. Bo czy ktoś wyobraża sobie burgera bez bułki? Co prawda dawno temu hamburger to był własnie sam kotlet. Legenda głosi, że pochodzi właśnie z Hamburga, z Niemiec. I to właśnie niemieccy imigranci przywieźli go do Ameryki. I tam dopiero sprytni Amerykanie wsadzili go między dwie połówki bułki. I teraz już chyba nie wyobrażamy sobie hamburgera inaczej niż właśnie w takiej formie.
Te bułki są idealne. Puszyste i miękkie, a skórka delikatnie pęka, gdy się ją naciśnie. Dokładnie tak samo jak w tych bułkach popularnej sieci fast foodów. A skoro mowa o fast foodach to hamburger zupełnie niepotrzebnie zyskał miano niezdrowego śmieciowego jedzenia. To pełnowartościowy zdrowy obiad. Wielki soczysty kotlet w 100% składający się z pysznej wołowiny. U nas w domu hamburger zagościł na stałe i raczej już go nie opuści.

Najpopularniejsze są bułki z sezamem, ale można je robić z wieloma innym dodatkami. My w naszych burgerowych przepisach będziemy chcieli wykorzystywać najróżniejsze bułki, z różnymi dodatkami. Tutaj przedstawię wam przepis na bułki bez dodatków (takie jak na zdjęciu), ale na końcu przepisu podam listę składników, których też możecie użyć. W przepisach na burgery będziemy się odwoływać właśnie do tego przepisu na bułki i będziemy sugerować z jakimi składnikami bułki są najlepsze do danego burgera.

sobota, 15 listopada 2014

Frytki - domowe, idealne!


Tak, nie mylicie się, chcę wam podać przepis na frytki! :) Bo pewnie myślicie, że to taka prosta sprawa: obrać ziemniaki, pokroić i na olej wrzucić. No niby tak. Ale nie do końca... Zastanawialiście się czasem dlaczego niektóre frytki są lepsze, a niektóre gorsze? Niektóre takie fajnie wysmażone, a niektóre miękkie jak gotowane ziemniaki. Powodów z całą pewnością jest wiele. Zależy od temperatury smażenia, od użytego oleju, jak również od gatunku ziemniaków. Akurat na ziemniakach się nie znam więc nie powiem wam, które są najlepsze. Ale zauważyliście być może, że czasami z tych samych ziemniaków mogą wyjść lepsze i gorsze frytki. Powiem wam zatem jak zrobić te lepsze. Sekrety są dwa, jeden mniejszy, drugi większy. Mniejszy to taki, że frytek musi być idealna ilość. A co to znaczy idealna? No taka właśnie właściwa :) Nie za dużo, żeby miały miejsce dla siebie w garnku, żeby się nie posklejały ze sobą. I nie za mało żeby się od razu nie spaliły. Nasza taka sprawdzona norma to trzy średnio duże (nie takie ogromne) ziemniaki na garnek oleju. Akurat to idealna porcja frytek dla dwóch osób jako dodatek do burgerów na przykład.
A sekret numer dwa to dwukrotne smażenie. Czyli podsmażamy, studzimy i znowu smażymy.

piątek, 14 listopada 2014

Domowa przyprawa Cajun



Kolejny wpis o burgerach. A właściwie o dodatkach do nich, póki co. Bo przypominam, że zanim wyruszymy z właściwymi przepisami na burgery, to najpierw chcemy zamieścić wpisy na różne dodatki, do których potem będziemy się odwoływać. Dzisiaj zatem przyprawa cajun. Jest rewelacyjna i można ją nie tylko do burgerów stosować. Idealnie nadaje się jako marynata grillowa do wszelakiego mięsa. A nawet do ryb czy pieczonych kurczaków. To przyprawa amerykańskiego południa, obszaru Zatoki Meksykańskiej. W zasadzie cała Luizjana stoi na tej przyprawie. Bo właśnie nazwa przyprawy wzięła się od ludności Cajun zamieszkującej bagienne obszary Luizjany. To ostra przyprawa, a cała kuchnia cajun jest, można by rzec, "chłopska". Wyrazista i prosta. I naprawdę fajna. Często oparta na potrawach jednogarnkowych. Zachęcam do zgłębienia tematu, a ja wracam już do samej przyprawy.
Nie jest ona jednorodna. To znaczy jest wiele przepisów na nią. Nie ma jednego prawdziwego. Nawet gdybyśmy kupili kilka takich przypraw kilku różnych firm i porównali skład to okazało by się, że naprawdę bardzo mogą się różnić. Wspólna cecha jest jedna: to pikantna przyprawa. Ja starałem się skomponować dla was jednocześnie łatwą do przygotowania i bogatą w smak i aromaty przyprawę.

czwartek, 13 listopada 2014

Majonez domowy


Wczoraj pisaliśmy, że zaczynamy cykl przepisów na burgery. Ale zanim pojawią się właściwe burgery, to najpierw będzie kilka przepisów na "dodatki", które są niezbędne w każdym burgerze. Wczoraj był keczup, dzisiaj majonez. Bo ani bez keczupu, ani bez majonezu (najlepiej takich domowych właśnie) idealny burger nie istnieje. Warto poświęcić parę chwil i zrobić takie domowe sosy, bo są naprawdę pyszne. Te sklepowe kompletnie się nie umywają. Zrobione samemu to zupełnie inna liga. Z tym, że o ile taki keczup postoi w lodówce pewnie dość długo, to majonez musimy zjeść w ciągu kilku dni, nie ryzykowałbym trzymania go dłużej niż tydzień. Ale jest tak pyszny, że nam udało się słoiczek spożytkować przez tydzień. Każdego dnia smarowaliśmy nim kanapki do pracy :)
     

środa, 12 listopada 2014

Domowy pikantny keczup


Tym wpisem chcemy rozpocząć cykl, który mamy nadzieję ciągnąć jakiś dłuższy czas. Cykl poświęcony burgerom. Wiem, że domowe burgery zwykle z grillem się kojarzą, ale można też smażyć je po prostu na patelni. Więc jesienią też się da. Smażyć, jeść i wspominać lato. Które wkrótce przecież znowu nadejdzie :) Plan więc mamy taki, że najpierw podamy wam przepisy na najpotrzebniejsze rzeczy, bez których burgery istnieć by nie mogły, a potem jedziemy z samymi burgerami właśnie. Teraz będzie keczup, potem domowy majonez i frytki. Tak, przepis na frytki. Bo zrobić dobre frytki to też trzeba umieć :) No i oczywiście będzie też przepis na idealne burgerowe bułki. Bo bez nich ani rusz. 

wtorek, 11 listopada 2014

Ravioli z ricottą i wypływającym żółtkiem - Farsz Niepodległości 2014

Ravioli z ricottą i wypływającym żółtkiem - Farsz Niepodległości 2014

Ravioli z ricottą i wypływającym żółtkiem - Farsz Niepodległości 2014

11 listopada. Dzień szczególny, dzień absurdu. Szczególny, bo obchodzony jako Dzień Niepodległości (właściwie poprawna - i chyba nieużywana zbyt często - nazwa to Narodowe Święto Niepodległości). Nad samym tym świętem nie będę się jakoś specjalnie rozwodził, kto uważał w szkole na historii ten co nieco pewnie wie na ten temat. W każdym razie powinno być świętem radosnym. I tutaj właśnie dochodzimy do absurdu. Radosne z założenia święto każdego roku kończy się rozwaleniem w pył stolicy (i pewnie innych miast również). Nie rzadkie są widoki płonących samochodów, a wyrwane płyty chodnikowe są taką oczywistością, że nawet nie ma co o tym wspominać.Ot, tak po prostu świętuje narodowa młodzież spod znaku krzyża celtyckiego. Pewnie inaczej nie potrafią, pewnie to szczyt ich możliwości.
Dlatego właśnie założyłem na Facebooku wydarzenie o wdzięcznej nazwie Farsz Niepodległości (link do wydarzenia TUTAJ). Z założenia to raczej humorystyczna akcja polegająca na przygotowaniu dowolnej potrawy z farszem. Zupełnie dowolnej, co kto chce. Założenie jest tylko takie, że ma być farsz (chociaż tak naprawdę i to nawet nie jest konieczne, chodzi po prostu o zabawę).
Chciałem pokazać, że można ten dzień spędzić o wiele przyjemniej niż tylko na burdach ulicznych, że można zrobić coś pożytecznego i przy okazji smacznego. A może ktoś się pokusi o jakaś tradycyjną staropolską potrawę? To dopiero byłoby idealne świętowanie Dnia Niepodległości.

sobota, 8 listopada 2014

Dwojaki dworskie (z kopytkami)


Fajny obiad dzisiaj mieliśmy: mielone mięso. Ale nie jakieś tam zwykłe kotlety tylko wypasione dwojaki dworskie :) Czyli takie jakby dwa zrazy połączone ze sobą. Jeden nadziany pieczarkami, a drugi suszonymi śliwkami. Aaahhh, to było naprawdę cudne. Mi akurat bardziej smakowała ta część pieczarkowa, ale za to - dla równowagi - Madzia stwierdziła, że lepsza jest ta część ze śliwką. Tak więc z całą pewnością obie części są pyszne i konkretnie syte. Zjadłem takiego jednego dwojaka i miałem dość. Tym bardziej, że Madzia zrobiła do nich kopytka, które też nieźle nasycają i zapychają.

A przepis na te dwojaki Madzia podpatrzyła w książce, którą dostaliśmy od Dobrej Kiełbasy. Bo jak pewnie pamiętacie Dobra Kiełbasa to spoko ziomy i robimy z nimi smaczne interesy :) A jak nie wiecie czym Kiełbasa jest to przypominamy: to portal, na którym znajdziecie wszystko co dotyczy mięsa: i informacje i sklep. Zapraszamy więc do przejrzenia ich strony. I na przepis zapraszamy:

czwartek, 6 listopada 2014

Red Velvet Cake


No dobra dzieciaki, ostatnio było zielone ciasto, więc teraz czas na czerwone. Madzia znowu szperała po blogu Moje Wypieki i wyszperała tam Red Velvet Cake. Rewelacyjne ciasto. I wygląda doskonale i smakuje fantastycznie. Miękkie, wilgotne, kremowe i z charakterem.

Jest kilka wersji pochodzenia tego ciasta. Najbardziej rozpowszechniona mówi o czasach Wielkiego Kryzysu w Ameryce. Ciężko było wtedy o wszystko, a cukier był zupełnie niedostępnym rarytasem. Do słodzenia używano więc soku z buraków. Który oprócz tego, że był słodki, to przy okazji jeszcze barwił na czerwono. Chociaż prawdopodobnie nie jest to wersja prawdziwa. Udało mi się znaleźć jakieś wzmianki o tym cieście już w XIX wieku. Tak naprawdę nie ma to większego znaczenia. Znaczenie ma smak. A ten jest pyszny :)

środa, 5 listopada 2014

Zupa-krem z kukurydzy

Zupa-krem z kukurydzy

No dobra, żarty na bok. Było śmiesznie, trochę deszczu spadło, trochę wiatru powiało, pocieszyliśmy się jesienią, ale już wystarczy. Lato może już wracać. Booosz, dlaczego muszę mieszkać w kraju, w którym przez 3/4 roku jest paskudna pogoda i albo deszcz, albo śnieg? A słońce tylko ze 3 miesiące w roku... Tak właśnie się nad tym zastanawiam nad talerzem pysznej, parującej, gorącej zupy z kukurydzy. Bo tylko zupy trzymają mnie jesienią przy życiu. Uwielbiam zupy i ten kto je wymyślił powinien dostać Nobla, czy tam innego Pulitzera.
Teraz więc chciałbym przedstawić wam zupę-krem z kukurydzy. Madzia właśnie zrobiła wprawiając mnie tym w doskonały nastrój. Madzia wie, że mi wiele do szczęścia nie potrzeba :)

wtorek, 4 listopada 2014

Łopatka paprykowa z szynkowara

Łopatka paprykowa z szynkowara

Dzisiaj mamy dla was bardzo prostą wędlinę. Kiedyś, gdy nieco rzadziej robiliśmy w domu wszelakie mięsiwa, miałem taką swoją ulubioną sklepową wędlinę. Nie wiem nawet co to było, ale było dość smaczne i jakoś tak dziwnie tanie. Jakaś taka wędlina z warzywami w środku. No i tak jadłem to sobie radośnie. Potem, z czasem, zapomniałem o tym zupełnie. Przeprowadziliśmy się, zmieniliśmy sklep i inne wędliny kupowałem. Ale teraz, za sprawą Dobrej Kiełbasy, miałem sposobność powrócić do tamtych smaków. Bo czasem jednoczymy siły z tym kiełbasianym portalem i razem robimy to i owo. To znaczy Madzia robi, ja udaję, że pomagam (robię dobre wrażenie), a Dobra Kiełbasa dostarcza nam niezbędnego wyposażenia. Wszystko dobrze wychodzi, wszyscy są zadowoleni. Mam nadzieję, że Wy również się cieszycie, że co jakiś czas dostarczamy Wam fajne przepisy.
Wspominałem, że udało nam się powrócić do tamtych smaków, do smaku wspomnianej wędliny. Właściwie nie do końca to prawda, niezbyt precyzyjnie to ująłem. Właściwie to tamten smak wyprzedziliśmy o dobry kilometr, ta wędlina jest pyszna i aromatyczna!

sobota, 1 listopada 2014

Kurczak miętowy


Jesień już pełną gębą niestety. Póki co cieplej raczej nie będzie, może być co najwyżej zimniej, bo przed nami już tylko zima teraz. Skoro więc nie możemy poprawić sobie humoru pogodą to trzeba to robić jedzeniem. A z tym akurat my problemu nie mamy. Zawsze, w razie potrzeby, potrafimy sobie dogodzić. I w ramach takiego właśnie dogadzania sobie Madzia wymyśliła dość dziwne połączenie smaków. Dziwne, ale jak się okazało bardzo celne. Kurczak miętowy. Że co? Że mięta nie pasuje do kurczaka? Nie prawda, otóż właśnie idealnie pasuje. Przekonajcie się sami zresztą, nie będziecie żałować. A sprawa jest naprawdę prosta.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...