czwartek, 30 października 2014

Zielone ciasto cytrynowe z kiwi



Madzia ostatnio coraz więcej ciast robi. Jakoś tak ją naszło trzeba więc korzystać póki można.
Przeważnie przy słodkich wypiekach posiłkuje się blogiem Moje Wypieki. Tak też było i tym razem. Ciasto wyszło cudowne. Orzeźwiające i cytrynowe. Jedząc je można było przypomnieć sobie wiosnę. Która już niestety minęła. I na którą znowu czekamy :)

środa, 29 października 2014

Puree z dyni

Puree z dyni

Podobno gust kulinarny zmienia się co jakieś 7 lat. U mnie to już drugi raz w tym roku. Pierwszym było zjedzenie około 7 awokado w ciągu kilku dni bo nagle stały się moim ulubionym i najsmaczniejszym pod słońcem warzywem. Drugi raz miał miejsce kilka dni temu, gdy prosto z blachy wyżerałam upieczone kawałki dyni! No normalnie oszalałam, ale takiego cudownego smaku w ustach to ja chyba w życiu nie miałam! Zapraszam zatem po przepis na cudowną ambrozję zwaną puree z dyni!

Dynię oczyszczamy z pestek i miąższu i kroimy na mniejsze kawałki. Układamy w blaszce i obficie skrapiamy oliwą z oliwek. Pieczemy 45 minut w temperaturze 180 stopni. Ewentualny nadmiar wody odlewamy. Przestudzone kawałki dyni obieramy ze skórki i rozdrabniamy blenderem na gładką papkę. Wkładamy do słoików do 3/4 wysokości i pasteryzujemy 20 minut.

Takiego puree możemy używać do zup, sosów, chlebów i innych wypieków.

Podzielcie się z nami swoimi pomysłami na wykorzystanie dyniowej papki! :)

Smacznego!
Madzia

AKTUALIZACJA (04.10.2015): Jedna z naszych czytelniczek, Margarytka, przekazała cenną informację. Otóż Margarytka mówi, że:
"Puree z dyni trzeba poddać tyndalizacji, inaczej się psuje (często czytelnicy pytają, czemu pasteryzowane puree z dyni się zepsuło). Niestety jedna pasteryzacja zabija tylko formy wegetatywne, nie zabija form przetrwalnikowych, z których rozwijają się bakterie. Chyba, że je zakwasimy, wtedy jedna pasteryzacja wystarczy. Podobnie trzeba postąpić z fasolą, groszkiem, kalafiorem, marchewką itp."
Od siebie dodajemy, że tyndalizacja to trzykrotna pasteryzacja, po jednym razie przez trzy kolejne dni.


Puree z dyni


Puree z dyni


Puree z dyni

wtorek, 28 października 2014

Gulasz wieprzowo-wołowy



Mieszkamy w cudownym miejscu, na fantastycznym osiedlu. Właśnie wróciliśmy z Madzią ze spaceru, byliśmy u bobrów. Mamy na osiedlu taki kanałek, a w nim mieszkają prawdziwe żywe bobry. I wieczorami wychodzą sobie popływać. Akurat udało nam się na jednego załapać, pooglądaliśmy sobie. A Madzia o mały włosy nie dostała zawału serca gdy tuż koło niej lot urządziła sobie gigantyczna żaba. I to nawet nie był skok tylko lot właśnie. Tak po prostu przeleciała tuż obok Madzi ramienia. Wylądowała jakieś dwa metry dalej i poleciała znowu.
Zresztą mamy też osiedlowe sarny, bażanty, lisy... Podobno są też dziki, ale ich jeszcze osobiście nie widziałem. Ale przynajmniej nasze koty mają jakieś towarzystwo, pewnie wieczorami chodzą do bobrów na imprezy :)
Wróciliśmy ze spaceru, jest sporo po 22, a ja siadam żeby wpisać przepis na gulasz. Który ostatnio zjedliśmy razem z kaszą bulgur. Był pyszny. Kasza bulgur również. Idealne jedzenie na jesień.

poniedziałek, 27 października 2014

Zupa krem z dyni i sera feta

Zupa krem z dyni i sera feta

Zupa krem z dyni i sera feta

Każda kochająca żona powinna rozpieszczać swojego męża. Solidnie wypełniam ten obowiązek i w okresie jesienno-zimowym godzinami pichcę zupki i inne dania z dyni: bzika kulinarnego mojego męża. Dynię mógłby jeść na śniadanie, obiad i kolację. Ba, on mógłby nosić dynię na głowie zamiast czapki, a jakby w łóżku leżała dynia zamiast mnie to pewnie też by się ucieszył :) Spróbujcie zatem przyrządzić tę zupkę, która okazała się hitem! Jest pyszna, a dodatek fety zaskakujący smakowo.

Mam tylko jedną prośbę do was... Kupcie prawdziwą fetę! A nie fetopodobną mamałygę favita, czy jakoś tam, która prawdziwą fetę przypomina tylko kolorem... Ona się nie nada, bo nie pokroicie jej na prostokąty i nie opanierujecie, bo się połamie. Prawdziwa feta nie kruszy się przy byle dotyku.

sobota, 25 października 2014

Szyszki z ryżu preparowanego

Szyszki z ryżu preparowanego

Madzia mi zafundowała podróż do dzieciństwa. Nie chciałbym skłamać zbyt bardzo, ale myślę, że takie szyszki po raz ostatni jadłem ze 30 lat temu. Uwielbiałem je.
Mieszkaliśmy niedaleko kościoła. To znaczy ja, moi bracia i rodzice. I zawsze w niedzielę biegłem pod kościół na wyżerkę i zabawę. Zawsze było tam kilka straganów. A tam wata cukrowa, pańska skórka, słodka oranżada w foliowych torebeczkach... I szyszki. Szyszki właśnie lubiłem najbardziej. Oprócz tego masa zabawy. Pistolety na kapiszony, balony i inne cuda niewidy. Uwielbiałem te niedziele. Kiedyś za nimi tęskniłem, potem zupełnie zapomniałem... A teraz Madzia mi przywołała wspomnienia :) Wracam któregoś dnia z pracy, a na stole właśnie stoją te szyszki. Aż wierzyć mi się nie chciało. Spróbowałem i to był właśnie ten smak. Ten sam co 30 lat temu...

czwartek, 23 października 2014

Babka kolorowa



Jakiś czas temu Madzia była parę dni na urlopie zdrowotnym. Przewróciło się dziecko i zrobiło sobie z kolana kotlety mielone. Serio, dość paskudnie wyglądało. Tak trochę jakby sobie tarką do warzyw po kolanie przejechać. Ale miało to też dobre strony, pomijając te wszystkie złe. Otóż Madzia jest z tych, co to długo nie usiedzi na miejscu. I praktycznie w ogóle z kuchni nie wychodziła :) Tyle fajnych rzeczy wtedy zrobiła, że czasami mam ochotę żeby częściej na takie wolne chodziła :) A i wy macie z tego pożytek, bo kilka fajnych przepisów mam teraz dla was.
A wracając do niewychodzenia z kuchni, to jednak raz wyszła. Zrobiła sobie przerwę na pomalowanie płotu w ogródku. Eehh, ta Madzia :)

wtorek, 21 października 2014

Konfitura z białej cebuli



Zupełnie już nie pamiętam dlaczego, ale kupiliśmy sporo cebuli. Naprawdę dużo. Pewnie do czegoś była nam potrzebna, ale zupełnie nie mogę sobie przypomnieć do czego. Zresztą to mało istotne. Istotne jest to, że został nam ponad kilogram tej cebuli. I tak leżała i leżała. A ja się jej przyglądałem i przyglądałem. A im bardziej się przyglądałem tym ona bardziej leżała :) I tak widziałem, że długo już nie poleży. Że niedługo trzeba będzie jej pogrzeb wyprawić. A że jedzenia wyrzucać nie lubię to trzeba było coś wymyślić. Ale co? Znacie potrawę do której można zużyć kilogram cebuli? Bo ja nie... To znaczy wydawało mi się, że nie znam. Ale pomyślałem przez 5 sekund (albo może przez 30) i przypomniałem sobie, że gdzieś tam kiedyś słyszałem o konfiturze z cebuli. Że niby taka pyszna jest, coś na zasadzie żurawiny do mięs czy pasztetów. Z tym, że słyszałem, że to się robi z czerwonej cebuli. A moja była zwykła, biała. No ale co było robić. Jak mam białą, a nie czerwoną, to zrobię z białej. I wiecie co wam powiem? Nie wiem jak smakuje konfitura z czerwonej cebuli, nigdy takiej nie jadłem. Ale z białej jest REWELACYJNA! Wprost genialnie komponuje się na kanapce z pasztetem! Do ciężkich mięs też pasuje. Teraz już nie wyobrażam sobie życia bez niej. Jest stałym elementem moich kanapek do pracy. Od teraz dzielę czas na CPKZC i CKZC czyli Czas Przed Konfiturą z Cebuli i Czas Konfitury z Cebuli. Serio, ta cebula wyznaczyła nowy etap w moim życiu :)
Początek ma bardzo słodki, lekko spowity aromatem duszonej cebuli. I delikatnie przechodzi w dość długo trwający pikantny finisz. Rewelacyjne połączenie smaków.

poniedziałek, 20 października 2014

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Był weekend, miałem chwilę czasu więc kolejny chleb zrobiłem. Ostatnio w każdy weekend staram się chleby piec. Nawet teraz kolejny już mi wyrasta. Więc za parę dni będzie na blogu pewnie. Cieszę się, że znowu wróciłem do pieczenia chlebów, przyda się kilka świeżych przepisów :) W końcu blog musi tętnić życiem, musi się coś dziać. Teraz więc zapraszam was na bardzo prosty w zrobieniu pszenno żytni chleb na zakwasie. Nie bójcie się zakwasówców, one nie są tak straszne jak niektórzy o nich mówią. Czytałem kilka razy, że ludzie nie chcą ich robić, bo to czasu dużo, trudne są, nie wyrastają... Przygotowałem zatem dla was przepis najprostszy z możliwych, serio. Nie może się nie udać.

Zaczyn:
100 g aktywnego zakwasu żytniego
130 g mąki żytniej pełnoziarnistej (typ 2000)
250 g wody

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą w dużej misce, przykrywamy i zostawiamy do wyrośnięcia na minimum 12 godzin. Tak mniej więcej 12-16 godzin.

Ciasto właściwe:
500 g mąki pszennej
cały zaczyn
350 ml wody
100 g słonecznika
2 łyżeczki soli
2 łyżeczki cukru

Wszystkie składniki łączymy ze sobą w misce i mieszamy, np. dużą drewnianą łyżką. Ciasto będzie bardzo luźne więc nie nadaje się do wyrabiania rękami. Zresztą nie musimy nawet wyrabiać za bardzo, wystarczy 5 minut mieszania. I przelewamy ciasto do keksówki (jednej dużej lub dwóch małych). Tak żeby sięgało do połowy formy. Foremka oczywiście wyłożona papierem do pieczenia. Albo po prostu silikonowa, wówczas niczym nie wykładamy. Przykrywamy szczelnie folią spożywczą i zostawiamy na kilkanaście godzin do wyrośnięcia. Czas może być różny, w zależności od wielu czynników. Przy sprzyjających warunkach może i po kilku godzinach już wyrosnąć, przy mniej sprzyjających nawet i z 16-18 godzin trzeba czekać. Jest sztuczka, która pomoże nam przyspieszyć proces wyrastania. Jeżeli mamy piekarnik z dość dokładną regulacją temperatury to możemy ustawić go na grzanie na około 40-45 stopni i wstawić chleb do wyrastania. W takiej temperaturze wyrośnie w ciągu kilku godzin.

Gdy chleb wyrośnie do brzegów formy wstawiamy go do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy 45 minut. Studzimy na kratce.

Smacznego!

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem

Chleb pszenno-żytni na zakwasie ze słonecznikiem



---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

sobota, 18 października 2014

Racuchy z jabłkami pod cukrem pudrem i czekoladą


To dość stary przepis, wygrzebałem go właśnie z czeluści mojego komputera. Nie pamiętam przy jakiej okazji Madzia to zrobiła. Ale pamiętam moment jak się tymi racuchami zajadałem. I teraz pisząc ten wpis wspominam sobie ten dzień. Była jakaś późna wiosna, albo wczesne lato. Weekend musiał być, bo w domu w dzień siedziałem. I tak nie spiesząc się pochłaniałem jednego za drugim. dokładnie to pamiętam... Eehhh, pyszne były... No dobra, rozczuliłem się trochę, pora na przepis :)


piątek, 17 października 2014

Przekładaniec drobiowo-wieprzowy z szynkowara



Lubicie wędlinki? Tak? A lubicie wędliny, w których jest więcej E, skrobi ziemniaczanej, białka sojowego, sztucznych aromatów, cukrów, polepszaczy i MOMu niż prawdziwego mięska? Zapraszamy zatem do pobliskiego supermarketu po pompowana wodą wędlinkę, która będzie oślizgła już po dwóch dniach. A jeśli macie ochotę na tradycyjny i zdrowy smak to zapraszamy do nas i na portal Dobra Kiełbasa po przepisy i akcesoria do wyrobu pysznych i smacznych wędlin. A konkretnie do nas po przepisy, a do Dobrej Kiełbasy po akcesoria.

czwartek, 16 października 2014

Muffinki - murzynki



Któregoś weekendu wstaliśmy rano, wypiliśmy kawę, zjedliśmy jajecznicę i Madzia nagle wykrzyknęła: "Murzynek! Dzisiaj murzynek!" Powiem szczerze, że nie od razu ją zrozumiałem. Madzia ma w zwyczaju wypowiadać rzeczy, których nie rozumiem (tylko wciąż nie rozgryzłem, czy to jej wina, że dziwne rzeczy mówi, czy moja, że nie rozumiem). Wyjrzałem więc przez okno, ale żaden nie szedł. Murzynek znaczy się. Spojrzałem na Madzię z wiele mówiącą miną: "WTF?!". Więc ona znowu: "No murzynek będzie". Ja zdumiawszy się jeszcze bardziej pytam: "Zaprosiłaś kogoś?" A ona bez słowa po prostu poszła do kuchni. No dobra, jak poszła to poszła. Zwykle mam dostatecznie dużo swoich spraw na głowie żeby nie musieć się zastanawiać po co Madzia idzie do kuchni. Ale po jakimś czasie stukanie garami i wiercenie mikserem stało się coraz głośniejsze. Idę wieć do kuchni, a tam typowy krajobraz gdy Madzia w kuchni coś robi. Czyli jak po apokalipsie nuklearnej. Spoko, nawet mnie to nie wzruszyło, znam zasady: Madzia kończy gotować, a potem mówi: "To teraz możesz po mnie posprzątać" :) Patrzę więc, spoglądam i pytam: "No to co z tym murzynem, o której będzie?". A Madzia na to, że robi właśnie. Aaaa, ciasto, taki murzynek! :) No ale jak ciasto jak papilotki do muffinek są naszykowane? A Madzia na to, że kto jej zabroni? Że ona chce muffinki-murzynki :) Więc właśnie w ten sposób powstały muffinki o smaku murzynka.

wtorek, 14 października 2014

Pieczony pstrąg w sosie serowym


Jakiś czas temu robiliśmy polędwiczki w sosie serowym. Wyszły naprawdę rewelacyjnie. Ale jeszcze lepiej wyszedł sos, którym były oblane. Po prostu się w nim zakochałem! I tylko czekałem na moment żeby go znowu wykorzystać. I pomyślałem, że idealny będzie do pieczonego pstrąga. I nie myliłem się, miałem naprawdę pyszny obiad. I w zasadzie prosty w zrobieniu. Czyli tak jak lubię najbardziej :)


poniedziałek, 13 października 2014

Udka faszerowane szpinakiem, serem i orzechami

Udka faszerowane szpinakiem, serem i orzechami

Jakiś niedawny czas temu testowaliśmy przyprawę "Do złotego kurczaka" Knorr (TUTAJ). Testy wypadły nawet lepiej niż pomyślnie, faszerowane udka wyszły perfekcyjnie smaczne i fajnie chrupiące. Na fali tej radości postanowiliśmy wrzucić na warsztat kolejną kurczakową przyprawę Knorra, która się nazywa po prostu "Do kurczaka". Może na początek kilka słów o samej przyprawie.
Producent pisze o niej tak:

"Szukasz idealnej oprawy dla kurczaka? Wszystko, co najlepsze, aby wydobyć z niego pełnię smaku, zawiera Przyprawa do kurczaka Knorr. Nadaje mięsu drobiowemu nutę pikantności, która wspaniale współgra z ziołowym smakiem i aromatem. Przyprawa, oprócz walorów smakowych, znacząco wpływa na efekt wizualny na talerzu. Równomiernie pokrywa mięso, nadając mu apetyczny, rumiany kolor i pozostawia widoczne kawałki przypraw - została skomponowana z suszonych składników. Klasyczna przyprawa z majerankiem, papryką i czosnkiem oraz dodatkiem cebuli, imbiru i tymianku będzie idealnie pasować do każdego dania z kurczaka - niezależnie, jaki sposób przyrządzania mięsa wybierzemy."

Tyle od producenta. Ja od siebie mogę dodać, że kurczak nie wyszedł tak chrupiący jak te poprzednie udka. Ale w sumie, wnioskując z opisu przyprawy, wcale nie miał taki wyjść. Ale ten brak chrupkości niczego tym udkom nie ujmował, wyszły doskonale soczyste, a ta przyprawa chyba faktycznie dodała im głębi smaku. Nie miałem zupełnie nic do zarzucania, mimo, że bardzo chciałem się do czegoś przyczepić. Tak dla zasady, żebyście nie mówili, że tylko cały czas chwalę :) A prawda jest taka, że Knorr coś tam ze mną na pieńku ma. Ale jak jest dobrze, to uczciwie chwalę. W niedalekiej przyszłości przestestujemy jeszcze przyprawę do mięs i do gyrosa. Bądźcie więc czujni.

sobota, 11 października 2014

Bułki pszenne

bułki pszenne

Zwykłe, najprostsze na świecie bułki pszenne. Zwykłe, ale pyszne. Bo domowe :) Wieczór późny był, jakoś tak dochodziła 21, a ja przypomniałem sobie, że na jutro na śniadanie pieczywa nawet żadnego nie ma. Dzień cały pracowałem, zmęczony byłem paskudnie i prawdę mówiąc już mi się oczy kleiły i myślałem tylko o łóżku. Ale nie, przecież pieczywo trzeba jeszcze zrobić. Booosz... No nie ma rady, zrobić trzeba i już. Pomyślałem więc o czymś naprawdę prostym. Żeby zrobić i iść spać. I tak oto powstały te bułki. Zwykłe pszenne bułki. Naprawdę smaczne. Teraz, gdy to piszę, zajadam się nimi na śniadanie i popijam kawą :)
     

piątek, 10 października 2014

Miodowa wędlina z piersi indyczej z szynkowaru

Miodowa wędlina z piersi indyczej z szynkowaru

Mieliśmy kilka tygodni przerwy od Dobrej Kiełbasy. Bo, jak być może pamiętacie, jakiś czas temu zakończyliśmy długo trwający cykl poświęcony słoikowym smarowidłom do chleba. Mielonki, pasztety i wszelakie możliwe smarowidła. 10 tygodni was tym raczyliśmy, w każdy poniedziałek. Było warto, bo cykl ten cieszył się wśród was sporym powodzeniem. Zresztą nie ma się co dziwić, bo było to naprawdę smaczne. Cyklowi temu patronowała właśnie Dobra Kiełbasa, dostarczali nam mieszanek przypraw, których używaliśmy. Ale słoiki już za nami, teraz pora na coś innego. Teraz pora na kilka wpisów na domowe wędliny. Mamy już na blogu kilka wpisów poświęconych doskonałym wędlinom i któregoś dnia, rozmawiając ze znajomymi, okazało się, że nie każdy może z tych naszych przepisów korzystać. Otóż część naszych znajomych po prostu najzwyczajniej w świecie nie ma piekarnika. Ciężko jest więc upiec jakąś soczystą szynkę bez piekarnika. No i problem powstał... Zatem naradziliśmy się z Dobrą Kiełbasą i stwierdziliśmy, że trzeba coś poradzić na to, przecież nie może tak być, że ktoś będzie odcięty od pysznych domowych wędlin. Na szczęście rozwiązaniem jest urządzenie o wdzięcznej nazwie szynkowar. Dobra Kiełbasa nam ten szynkowar dostarczyła, a my dostarczymy wam kilka doskonałych przepisów na domowe wędliny. Bo w tym szynkowarze się nie piecze, tylko tak jakby gotuje. To znaczy mięso się wkłada do szynkowara, szynkowar do wody, czeka się godzinę, dwie lub trzy i wędlina gotowa! :) Brzmi łatwo i prosto? To bardzo dobrze, bo i cały proces jest łatwy i prosty. Nie bardzo wiem jak od strony technicznej się to dzieje, ale na mój prosty humanistyczny umysł to jest tak, że w tym szynkowarze podczas gotowania wytwarza się ciśnienie (a może podciśnienie?) i wędlina jest prasowana. Pewnie coś na zasadzie jak z węgla tworzy się diament :) Właściwie z całą pewnością to taka sama zasada: z czegoś zwykłego robi się coś niezwykłego :)
Dobra, rozgadałem się i przynudzać zaczynam, muszę zostawić trochę głupot na kolejny wpis z szynkowarem w roli głównej (który zresztą będzie niebawem).
Zapraszamy zatem na miodową pierś z indyka w postaci doskonałej wędliny.

czwartek, 9 października 2014

Babka na kefirze z powidłami wiśniowymi


Niedawno była niesamowicie puszysta babka cytrynowa, teraz nieco inna babka. Mniej puszysta, bardziej zbita. Na kefirze. A z wierzchu przyozdobiona powidłami wiśniowymi. Idealna na drugie śniadanie, do pracy na przykład. Albo w weekend do kawy zamiast normalnego śniadania. Na tyle ciekawie to wyszło, że pewnie jeszcze kiedyś zagości u nas w domu. Dodam jeszcze, że to Madzia była taka zdolna i tę pyszną babkę zrobiła ;)

wtorek, 7 października 2014

Babka cytrynowa

babka cytrynowa

A teraz coś na słodko. Jesień nadchodzi więc trzeba się takimi małymi dawkami szczęścia ratować jakoś. A tak naprawdę to tutaj dawka szczęścia jest ogromna. Ta babka jest rewelacyjna i puszysta jak, hmm... No jak co? No jak puch puszysta jest, serio. To zasługa sporej ilości jajek i niewielkiej ilości mąki. Z takimi słodkościami jesień nam nie straszna.

sobota, 4 października 2014

Calzone z ricottą i szpinakiem


Dzisiaj mamy dla was calzone. Czyli takie coś trochę jak pizza, ale zawijane jak pieróg. Wielki pieróg. Madzia mi już od kilku dni marudziła żebym zrobił, bo dawno nie jadła. A ma ochotę wielką. W sumie ja też lubię więc długo prosić się nie dałem. Calzone właściwie może być z czymkolwiek, tak samo jak pizza. Ja akurat lubię skromne pizze, nieprzeładowane jak indyjski pociąg. Tak więc i calzone chciałem takie zrobić. Pomyślałem jakieś 5 sekund i wybór padł na szpinak i ser ricotta. Dobre połączenie.

czwartek, 2 października 2014

Zupa pieczarkowa


Tym razem taki tam niby zwykły przepis na zupę. Niby zwykły, ale zupa była pyszna. Czyli przepis niezwykły :) Ja w ogóle uwielbiam zupy. Wszelakie. Mógłbym tylko zupy jeść i też byłbym szczęśliwy. A pieczarkowej już dość dawno nie jadłem.

Zwykle pieczarkową u mnie w domu jadało się z ziemniakami. Ale tym razem, dla odmiany, zrobiliśmy z makaronem. Uznałem, że najlepiej będą pasowały kokardki. A wy wolicie z makaronem, czy z ziemniakami?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...