poniedziałek, 30 lipca 2012

Podłużne bułki pszenne


Kolejne w ostatnim czasie bułki. Jakaś taka bułkowa faza mnie ogarnęła, pewnie to przez to słońce. To znaczy nie chce mi się ciężkiego chleba jeść więc lekkimi bułkami się objadam. A z drugiej strony to aż sam się dziwię, że chce mi się stać w kuchni przy ogniu, gdy temperatura w cieniu dochodzi do 35 stopni! Po prostu koszmar. Taka pogoda bardzo źle na mnie działa. Ja to mógłbym gdzieś w Skandynawii mieszkać. Tam to i ładnie i chłodno :)
Uuufff, jest tak gorąco, że nawet nie bardzo mam siłę pisać tutaj czegokolwiek. A jeszcze w kuchni bucha jak z piekła, bo Madzia za barszcz ukraiński się wzięła. Przejdźmy zatem do konkretów. Wypadałoby jeszcze wspomnieć, że mąkę pszenną na dzisiejszy wypiek zasponsorował sklep e-maka.pl, o którym już kilka razy wspominałem. Przejrzyjcie ofertę tego sklepu jeśli planujecie zakup mąki. Ceny mają zadziwiająco zadziwiające, a jakość mąki przednia :) Już kilka ich mąk wypróbowałem i naprawdę moje podniebienie zostało miło połechtane. A niedługo kolejne przepisy z mąk z e-maka.pl, bądźcie więc czujni :)

Ale właściwie nie powiedziałem jeszcze co takiego zrobiłem :) Otóż takie podłużne bułki z mąki pszennej. Takie zwykłe śniadaniowe bułki. Zwykłe, ale niezwykle smaczne. Mięciutkie i puchate, na śniadanie idealne. Madzia pochłaniała je z dżemem, a ja do jajecznicy. Mniaaam :)

500 g mąki pszennej chlebowej typ 750
250 ml wody
2 łyżeczki soli
2 łyżeczki cukru
2 łyżki oleju
6 g suchych drożdży (lub około 20 g świeżych)

Wszystkie składniki umieszczamy w misce i wyrabiamy ciasto. Bułki muszą być puszyste, więc nie żałujmy rąk. Bo im mąka lepiej wyrobiona, tym bułki bardziej miękkie i puchate :) Więc wyrabiamy odważnie przez 20 minut. Potem przykrywamy miskę ściereczką i zostawiamy na 1 godzinę do wyrośnięcia. Potem ciasto dzielimy na 8 części, każdą część wałkujemy na cienki prostokąt i każdy z tych prostokątów zwijamy w rulon. I mamy już 8 podłużnych bułek. Bułki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Byle nie za blisko siebie, bo bułki jeszcze sporo wyrosną. I znów przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 1 godzinę.

Przez ten czas bułki naprawdę ładnie wyrosną. Bierzemy ostry nóż, nacinamy bułki na wierzchu przez całą długość niezbyt głęboko (tak z 5 mm) i smarujemy olejem. Pieczemy przez 20 minut w 220 stopniach.

A jak już zrobicie to napiszcie w komentarzu, czy smakowało :)




---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

czwartek, 26 lipca 2012

Wykopki!


Dość enigmatyczny tytuł wpisu, prawda? Nie bardzo się na tym znam, ale wydaje mi się, że na wsi wykopki to się chyba jakoś tak koło września robi. A do września to jeszcze daleko. Ale zrobiliśmy sobie z Madzią nasze prywatne małe wykopki :) Ale zacznę od początku...
Otóż jakiś czas temu Madzia przesadzała takiego dużego kwiata. Z dość dużej doniczki do jeszcze większej. No i sporo ziemi jej zostało po tym przesadzaniu i jedna pusta doniczka. Ta dość duża. Zatem z prędkością światła w Madziowej głowie powstała myśl. Wzięła kilka ziemniaków (ze trzy może) i zakopała je w tej doniczce. I jakiś miesiąc, czy półtora później zrobiliśmy sobie doniczkowe wykopki :) Generalnie ja uważałem, że to jeszcze troszkę za wcześnie, ale Madzia już nie mogła się doczekać i zaczęła gmerać w doniczce. Jak się okazało miałem rację, a Madzia kazała mi tutaj napisać, że faktycznie ona się myliła i przeprasza :) Ziemniaczki wykopaliśmy dość mizerne, mogłyby jeszcze troszkę podrosnąć, ale jeden fakt jest niezaprzeczalny: to były jedne z najlepszych ziemniaków jakie w życiu jadłem. Poważnie.
A ziemniaczki te Madzia pokroiła na kawałki (bez obierania, tylko umyła) i usmażyła jak frytki. Rewelacja!

A już za kilka dni zapraszam na bułki pszenne :)



---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

poniedziałek, 23 lipca 2012

Bułki żytnie ze słonecznikiem


Ostatnio jakoś ta na bułki mnie wzięło. Zresztą teraz gdy to piszę wyrasta mi ciasto na kolejne bułki, tym razem takie zwykłe pszenne, takie podłużne. Przepis pewnie wkrótce :)
Ale wróćmy do bułek żytnich. Aż sam się sobie dziwię, że w te upały chce mi się cokolwiek robić... Jest naprawdę koszmarnie, nie lubię takiego słońca. Ale jeść trzeba, pieczywko samo się nie zrobi. A jak dobrze pójdzie to może jeszcze dzisiaj zrobimy z Madzią pierogi z mięsem i kapustą. Ale pewności nie mam, bo Madzia właśnie ucina sobie popołudniową drzemkę, a często u niej takie drzemki trwają do rana kolejnego dnia :) Więc zobaczymy. Pewne jest, że bułki żytnie są już zrobione (i właśnie je opisuję), a bułki pszenne właśnie się robią.

Wspominałem ostatnio o sklepie e-maka.pl. Więc i tym razem skorzystałem z ich mąk. Mianowicie z mąki żytniej typ 720 i mąki żytniej typ 2000.

I od razu na wstępie (czy też właściwie w środku) muszę się przyznać, że zawaliłem sprawę. Może nie tak zupełnie, może nie tak do końca, ale wykazałem się niską znajomością tematu. Aż wstyd mi troszeczkę. Podejrzewam, że to właśnie to gigantyczne słońce odebrało mi zdolność kojarzenia i logicznego myślenia. Bo właśnie chodzi o to, że bułki nie do końca wyszły takie jak chciałem. To znaczy wyszły smaczne, nie w tym rzecz. Bo w sumie gdyby okazały się niejadalne to bym ich tutaj przecież nie zamieszczał. Chodzi raczej o wygląd. Wyszły takie raczej dość płaskie. Nie takie zupełnie płaskie, ale też nie aż tak wyrośnięte jak chciałem. Nie jest to oczywiście - w żaden sposób - wina mąk w e-maka.pl. Całą winę biorę na siebie. Bo wiele razy już tego próbowałem i wiem doskonale, że to się nie udaje. Wiem, ale zapomniałem... :( Otóż chleby żytnie zdecydowanie powinno się robić na zakwasie, a nie na drożdżach tak jak ja zrobiłem. To znaczy pół biedy jeśli jest to mąką żytnia o niższym typie (np. właśnie 720). Wtedy nawet i drożdże dają radę. Ale razowa żytnia (typ 2000) wybitnie się nie lubi z drożdżami, słabo wyrasta. Wiem o tym doskonale, ale... No ale słońce mi mózg kompletnie wypala. Nie mniej jednak klęski nie było, bułki wyszły całkiem smaczne. Ale wiem, że na zakwasie wyszłyby smaczniejsze. Zresztą niedługo wrócę do tego przepisu i powtórzę go, tym razem na zakwasie. I porównam wyniki :)

A tymczasem podaję przepis:

275 ml wody
7 g suszonych drożdży
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
2 łyżki oleju
8 łyżek ziaren słonecznika

Wszystkie składniki wsypujemy/wlewamy do miski i wyrabiamy ciasto. To znaczy prawie wszystkie składniki. Ziaren słonecznika dajemy tylko 4 łyżki. Pozostałe 4 potrzebne nam będą to posypania bułek
Mąka żytnia nie potrzebuje jakiegoś wnikliwego i długiego wyrabiania, wystarczy około 7-10 minut.
Przykrywamy wyrobione ciasto ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na 1,5-2 godziny. Po tym czasie dzielimy na 8 części i lepimy bułki o takim kształcie jaki mamy ochotę. Ja akurat miałem ochotę na takie prostokątne. Kładziemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i posypujemy słonecznikiem, który wcześniej odłożyliśmy. Możemy docisnąć mocno ziarna, tak żeby się lepiej trzymały. I ponownie odstawiamy pod przykryciem na jakieś 1,5 godziny. Bułki już jakoś bardzo mocno nie wyrosną, ale trochę powinny ruszyć. Tuż przed włożeniem do piekarnika smarujemy bułki olejem. Pieczemy przez 15-20 minut w 230 stopniach.



---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

piątek, 20 lipca 2012

Sosy do grilla HP


Dostałem kolejną paczkę od AleDobre.pl. W drodze z poczty do domu (a trwało to ze 20 minut) zastanawiałem się co też może być w środku. W sumie mają tam u siebie w sklepie jedną rzecz, którą bardzo bym chciał dostać (i wcale nie jest droga :)), ale po rozmiarach paczki wiedziałem, że to nie to. Zatem co? No właśnie tak przez dobre 20 minut się zastanawiałem. Przyszedłem do domu, nawet butów nie zdjąłem, ani nic, nawet się z kotami nie przywitałem tylko za nóż chwyciłem i zacząłem się dobierać do przesyłki. Pociąłem, rozerwałem i wyjąłem ze środka dwa sosy BBQ do grilla. Hmm, mistrzem grilla nie jestem w sumie. Właściwie to nawet na asystenta mistrza nie bardzo się nadaję. Ale dobra, sosy są to trzeba je przetestować :) Tak dokładanie to otrzymałem sos do grilla pikantny HP i sos do grilla z miodem HP. Butelki prezentują się naprawdę fajnie, ale prawda jest taka, że o firmie HP to ja w życiu nie słyszałem. Znaczy się słyszałem, ale raczej w branży drukarek i komputerów, to chyba nie ta sama firma :) Szybkie szperanie w necie powiedziało mi, że to jakaś brytyjska firma. Zresztą mniejsza z firmą, to akurat nie ma zbyt dużego znaczenia.
Akurat idealna okazja się trafiła do przetestowania sosów, bo planowaliśmy na obiad pieczonego kurczaka z frytkami. Co prawda to nie to samo co grill, ale sosów użyć można i do tego. I jak wrażenia smakowe? O tym za moment...
Jeszcze kilka słów o samych sosach. Przytoczę może po prostu za AleDobre.pl:

Oryginalny angielski sos o pikantnym smaku i wyraźnym wędzonym aromacie. Ognista kompozycja pikantnych przypraw z wędzonym aromatem tworzą doskonały sos nie tylko do dań grillowanych. Ten oryginalny brytyjski sos zachwyci swym smakiem wielbicieli ketchupu. Jego wszechstronne zastosowanie zostanie docenione w każdej kuchni. Wystarczy posmarować mięso sosem na 5 minut przed końcem grillowania. Jest także oryginalnym dodatkiem do dań wegetariańskich.
Idealnie pasuje do kanapek, grzanej i zapiekanek. Polecany również jako dodatek do chipsów.
- Bez dodatku konserwantów
- Nie zawiera barwników
- Produkt wegetariański
Skład: pomidory, syrop glukozowo-fruktozowy, ocet spirytusowy, melasa, cukier, modyfikowana skrobia kukurydziana, sól, aromat wędzarniczy, przyprawy, kwas - kwas jabłkowy, aromaty.

Oryginalny sos o łagodnym miodowym smaku i wyraźnym wędzonym aromacie. To pyszny, angielski sos do potraw z grilla. Jest bardzo uniwersalny - można go podawać do gotowych dań jako dodatek (zamiast keczupu) lub smarować nim mięsa pod koniec grillowania - nadaje im wtedy wspaniałego, bogatego smaku i aromatu. 
Sos do grilla z miodem to wspaniałe połączenie miodu, lekko pikantnych przypraw z charakterystycznym wędzonym aromatem. Znakomicie uzupełnia walory smakowe mięsa oraz ryb.
To uniwersalna przyprawa, przydatna w każdej kuchni. Wystarczy posmarować mięso sosem na 5 minut przed końcem grillowania. Sos HP to także oryginalny dodatek do dań wegetariańskich.
- bez dodatku konserwantów
- nie zawiera barwników
- produkt wegetariański
- idealnie pasuje do kanapek, grzanek i zapiekanek
- polecany również jako dip do chipsów
Skład: pomidory, syrop glukozowo-fruktozowy, ocet spirytusowy, cukier, melasa, miód 4%, modyfikowana skrobia kukurydziana, sól, aromat wędzarniczy, przyprawy, aromaty.

To tyle jeśli chodzi o cytowanie AleDobre.pl. Wróćmy do mojego kurczaka i frytek. Nie potrafię tak ładnie pisać jak to powyżej więc powiem wprost: no po prostu zajebiocha, zostałem wgnieciony w ścianę. Nie mam zbyt dużego doświadczenia w sosach do grilla (w sumie zwykle moimi sosami była musztarda i keczup), ale z pełną odpowiedzialnością za słowa mogę powiedzieć, że to absolutnie najlepsze sosy grillowe jakie kiedykolwiek jadłem. Teraz grill nabrał dla mnie nowego wymiaru i nie wyobrażam już sobie, aby kiedykolwiek mógł się odbyć bez tych sosów. Zresztą nie tylko do grilla się nadają, wszak w moim kurczaku i frytkach spisały się rewelacyjnie. I ten genialny wędzony aromat. Czułem się jakbym łeb do wędzarni wsadził, kocham to! :) Perfekcyjnie wkomponowany zapach dymu. Przepraszam, że się tak podniecam, ale te sosy są naprawdę dobre :) Mi akurat do gustu bardziej przypadł ten miodowy, ale to po prostu kwestia gustu i smaku. Pikantnemu też absolutnie niczego nie brakuje. Oba mają teraz zagwarantowane stałe miejsce w lodówce. Podpatrzyłem, że mają tam w AleDobre.pl też inne sosy tej firmy więc coś czuję, że pora udać się na zakupy :)
A tak się doskonale teraz składa, że oba sosy są w promocji. Pikantny jest przeceniony z 14,99 na 9,99, a miodowy jest dorzucany w gratisie przy zakupach powyżej 150 zł.
I aż mi wstyd trochę, że byłem w stanie żyć 35 lat nie znając tych sosów. Moje życie musiało być takie jakieś niepełne... :)

---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

czwartek, 19 lipca 2012

Ogórki małosolne


Coś sezonowego i coś pysznego! O jeeeee, ogóry! :) Jakoś tak nie przepadam za kiszonymi, ale za małosolne to bym dał rękę sobie uciąć. Nooo, może nie całą, tak do łokcia :)
Pewnie każdy potrafi zrobić małosolne, ale pomyślałem, że i tak zamieszczę tutaj ten przepis, tak w hołdzie ogórowi małosolnemu :) A pracy nie ma w tym żadnej, chyba najbardziej pracochłonna rzecz w tym przepisie to umycie ogórków, bo cała reszta to już robi się sama. W wiosenno letnim sezonie cały czas robię te ogórki. Jedne wyjmuję z kamionki i nastawiam kolejne. Naprawdę je lubię :) W zasadzie nadają się do wszystkiego: na kanapki, do obiadu, czy po prostu tak w dłoń chwycić i pochrupać.

Lista składników jest dość umowna, spotykałem się z najróżniejszymi. Podstawowe i niezmienne są oczywiście ogórki, woda i sól. Znaczy się tak: najlepsze jest kamionkowe naczynie, może też być duży słoik. Nalewamy do środka przegotowanej wody i nasypujemy solidne dwie łyżki soli na litr wody. Mieszamy i wrzucamy ogórki. Dobrze żeby nie za dużo ogórków było, tzn. żeby trochę przestrzeni miały, żeby nie były tak niemiłosiernie ściśnięte jeden obok drugiego. I dodajemy składniki, z którymi można nieco eksperymentować. Ja mam swój stały skład: kilka ząbków czosnku, dużo kopru, liść chrzanu, korzeń chrzanu, liść laurowy, ziele angielskie. A spotykałem się też z dodawaniem, np. liści porzeczki, dębu, czy wiśni, czy też brakiem liścia laurowego i ziela angielskiego. A nawet słyszałem o estragonie i gorczycy. Pewnie co osoba to przepis, co region to zwyczaj...

No i jak już zrobimy wszystko co trzeba to zakrywamy kamionkę lub słoik. Można to zrobić talerzykiem, chociaż ja osobiście preferuję ściereczkę.
I czekamy. I tutaj znowu osobiste preferencje wchodzą w grę. To znaczy trzymamy ogórki tyle ile lubimy. Znam osoby, które już po 24 godzinach wyjmują ogórki, bo uważają, że są już gotowe. U mnie to muszą 3-4 dni poleżeć. Po tym czasie wyjmuję żeby już dalej nie kisiły się i trzymam w lodówce. I nastawiam kolejne :)

A jest też jeszcze pewien myk, a nawet dwa myki. Można kupić gotową wiązankę rzeczy potrzebnych do ogórków. Tam jest już wszystko. Nie musimy wtedy myśleć co dodać. A jest też jeszcze prostsze rozwiązanie: można kupić taką suszoną mieszankę w takich torebkach jak przyprawy po prostu. I powiem szczerze, że do tej pory podchodziłem dość sceptycznie do tych suszonych mieszanek. Wolałem sam wszystko skomponować i dodać. Ale teraz właśnie postanowiłem się przełamać i w ramach testów i szukania czegoś nowego spróbować. I okazało się, że strach ma wielkie oczy. Niepotrzebnie się bałem, ta suszonka też daje radę, ogórki wyszły pyszne.




---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

poniedziałek, 16 lipca 2012

Bułki orkiszowe



Aaahhh, cudowny dzień! Madzia jest na jakiejś firmowej imprezie, a ja właśnie w domu leniuchuję i kończę pić drugie piwo. Za jakieś 2 minuty otworzę trzecie. Tak dobrze mi idzie, że prawdopodobnie zanim skończę ten wpis to będę się zbliżał do końca czwartego :) Tak więc wybaczcie mi ewentualne błędy, literówki, itp. :)

Wspominałem ostatnio o sklepie z mąkami (i akcesoriami) e-maka.pl. Teraz więc postanowiłem wykorzystać ich mąki. Na pierwszy rzut poszła orkiszowa typ 500. Właściwie to chyba była orkiszowa 550, bo taką oferuje ten sklep, ale na mojej była naklejka 500 - nie wiedzieć czemu. Bo otrzymałem mąki w zwykłych białych torebkach, na których były tylko naklejone naklejki z nazwą mąki, dostawcą/producentem (UNIW-MŁYN Kopytowa) i datą przydatności do spożycia. Akurat to skromne opakowanie mnie bardzo cieszy, bo zawsze byłem zwolennikiem prostoty. Może ktoś ze sklepu e-maka.pl wyjaśni w komentarzu te nieścisłości, może nie wyjaśni, myślę, że to niezbyt duży problem, czy 500, czy 550. Tak czy siak, postanowiłem z tej maki zrobić bułki. I powiem szczerze, że efekt końcowy mnie wgniótł w ścianę, bułki wyszły niesamowite. Z całą pewnością to były jedne z najlepszych bułek jakie kiedykolwiek zrobiłem. Mięciutkie w środku, puszyste, a skórka lekko chrupiąca. A całość delikatnie, bardzo delikatnie słodkawa. Po prostu bułki pełną gębą, w sklepie takich nie znajdziecie :) Zrobiłem ich 8 sztuk, jadłem przez 2 dni i żałuję, że już się skończyły. Ale nic co dobre nie może trwać wiecznie, bo by nam spowszedniało, prawda? :) Zatem podaję przepis:

275 ml mleka
6 g suszonych drożdży (lub około 20-25 g świeżych)
2 łyżeczki cukru
1 łyżeczka soli
4 łyżeczki wody i 1 łyżeczka cukru - na glazurę

Jak to zwykle u mnie bywa: składniki na ciasto wrzucamy do miski (lub wysypujemy na blat - co tam kto lubi) i wyrabiamy ciasto przez 20 minut. Musimy niestety aż tak długo wyrabiać, bo im ciasto będzie lepiej wyrobione tym bułeczki będą pulchniejsze. Powinniśmy otrzymać idealnie elastyczne ciasto nie przywierające do dłoni. Gdyby tak nie było to dosypujemy odrobinę maki lub dolewamy trochę wody - w zależności czego potrzeba. Ale nie powinno być takiej konieczności. Ciasto po wyrobieniu przykrywamy ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na 1 godzinę. Po tym czasie przez kilka/kilkanaście sekund znów wyrabiamy ciasto żeby je odpowietrzyć i dzielimy na 8 części.

Mały przerywnik: zgodnie z obietnicą złożoną na początku wpisu właśnie otwieram trzecie piwo :)

A jak już podzielimy na te 8 części to formujemy z nich okrągłe bułeczki. I układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Dobrze by było żeby między bułkami były odstępy, bo urosną one sporo jeszcze i muszą mieć na to miejsce. I znowu przykrywamy ściereczką i zostawiamy na kolejną godzinę do wyrośnięcia. Rozrabiamy w 4 łyżkach wody 1 łyżeczkę cukru i smarujemy tym przy pomocy pędzelka bułki. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni na 15 minut.

Koszt niewielki, nakład pracy średni, smak bezcenny! :)

A niedługo bułki żytnie, również z mąki z e-maka.pl.


No i otwieram czwarte piwo, smacznego :)

---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

czwartek, 12 lipca 2012

Chleb orkiszowy na zakwasie III


Kolejny chleb orkiszowy na moim blogu :) Kolejny na zakwasie. Prawdę mówiąc niezbyt często robię chleby zakwasowe. Głównie jest to spowodowane czasem jaki wymagają zakwasowce. Jednak chleby na drożdżach robi się zdecydowanie szybciej. Ale tym razem czas miałem i wyszedł mi naprawdę pyszny chleb orkiszowy. Co prawda nieco skórka momentami odchodziła od chleba, ale czasami niestety tak się robi. Ale dramatu nie było, tylko przy niektórych kromkach skórka odchodziła :)
Chleby na zakwasie smakują mi o wiele bardziej niż na drożdżach i zawsze przy takich okazjach mówię, że na pewno częściej będę robił chleby zakwasowe. Taaaa, zawsze na mówieniu się kończy, pewnie kolejny chleb na zakwasie zrobię za miesiąc, a pewnie nawet i dwa :)
A ten chleb podpatrzyłem (i poddałem nieznacznym zmianom) na blogu Moje TworyPrzetwory - zdecydowanie polecam zapoznanie się z nim, fajne przepisy można tam podpatrzeć, dobre źródło inspiracji.

Dodam też, że za mąkę orkiszową dziękuję Gdańskim Młynom. To już kolejna ich mąka, której używam i jeszcze mnie nie zawiedli. A do tego mają fajne kolorowe opakowania :)
A tymczasem chleb:

Zaczyn:
70 g aktywnego zakwasu żytniego
115 ml wody

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą w misce, miskę przykrywamy (folią spożywczą, czy po prostu ściereczką) i zostawiamy w temperaturze pokojowej na 12-18 godzin.

Ciasto właściwe:
cały zaczyn
300 ml wody
3 łyżeczki soli morskiej
2 łyżki miodu

Składniki na ciasto dodajemy do miski z naszym zaczynem i mieszamy wszystko razem. Ciasto będzie dość luźne, paskudnie będzie się kleiło do dłoni, więc polecam wyrabianie mikserem, lub po prostu łyżką - jak w moim przypadku. Wyrabiamy 10 minut, przekładamy do foremki, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na 7-8 godzin. Po tym czasie nagrzewamy piekarnik do 230 stopni i pieczemy chleb przez 15 minut. Potem zmniejszamy temperaturę do 190 stopni i pieczemy jeszcze 40 minut. Wyjmujemy z piekarnika, wyjmujemy z foremki i studzimy na kratce. Smacznego :)

Jak pisze Ewa z Moje TworyPrzetwory chleb zachowuje świeżość przez 6 dni. Tego nie dane było mi sprawdzić, u mnie zniknął trzeciego dnia :) Ale mogę potwierdzić, że 3 dnia smakował dokładnie tak samo dobrze jak zaraz po upieczeniu i wystygnięciu. W ogóle nie sczerstwiał i nie stracił smaku.



---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

poniedziałek, 9 lipca 2012

Nowy sklep: e-maka.pl


Natknąłem się niedawno temu na nowy sklep z mąkami (i gadżetami kuchennymi). Właściwie to bliżej prawdy będę jak powiem, że to ten sklep natknął się na mnie. Bez różnicy - tak czy siak poznałem go i właśnie pragnę opisać. Bowiem dostałem z tego sklepu do przetestowania kilka fajnych mąk: orkiszową typ 500, orkiszową typ 850, orkiszową typ 1850, pszenną typ 750 i dwie żytnie - typ 720 i typ 2000.
O samych mąkach opowiem innym razem, przy okazji publikowania przepisów, w których tych mąk będę używał. Teraz chciałem tylko tytułem wstępu kilka słów o samym sklepie e-maka.pl powiedzieć. Jak zawsze chciałbym uczciwie podejść do sprawy, bez zbędnego słodzenia jeśli nie jest ono wymagane. Otóż pierwsze moje spostrzeżenie (i drugie i trzecie i każde kolejne) było takie, że strona tego sklepu wygląda paskudnie. Cóż, spójrzmy prawdzie w oczy, ta strona po prostu jest brzydka. Ale, ale... Skoro już tak się krytycznie wypowiedziałem to na tym krytykę zakończę, dalej już tylko pochwały będą :) No chyba, że coś jeszcze mi się przypomni w trakcie pisania :) Strona jest paskudna, ale z drugiej strony dzięki temu jest bardzo czytelna, nawigacja na niej jest naprawdę prosta i intuicyjna. A znam kilka sklepów, które strony mają cudne, ale znalezienie tam czegokolwiek w gąszczu gadżetów i wodotrysków graniczy z cudem. Zatem paskudność tej strony to tylko mały minus, niewiele znaczący defekt.
Sklep e-maka.pl specjalizuje się właściwie wyłącznie w mąkach. Nie ma tam jakiegoś gigantycznego wyboru mąk, ale jest wszystko co trzeba. Są tam wszystkie popularne mąki i kilka tych nieco mniej popularnych. Naprawdę myślę, że prawie każdy da radę znaleźć tam mąkę, której szuka.
Można również kupić akcesoria potrzebne do wypieku chleba, czyli np. formy, miarki, wałki... Ale akurat ten temat został w sklepie potraktowany naprawdę po macoszemu. Wybór praktycznie żaden. Tutaj nie ma czego szukać i w czym wybierać. Cóż, w końcu to sklep z mąką, a nie z akcesoriami. Chociaż - prawdę mówiąc - w opisie mają, że oferują szeroki wybór akcesoriów. Może kiedyś tak będzie... :)
Na stronie jest także dział z przepisami na wypieki mączne (głównie pieczywo). To uważam za doskonały pomysł! Od razu pod ręką mamy mąki i ich zastosowanie. Samych przepisów nie będę komentował, bo z nich jeszcze nie korzystałem. Ale myślę, że niedługo z ciekawości wypróbuję kilka.

To tyle z pierwszych spostrzeżeń na temat sklepu e-maka.pl. Mimo drobnych potknięć sklep mi się podoba, jest naprawdę prosty w obsłudze i kupić można tam właśnie to, co w sklepie z mąką powinno być do kupienia. Mam nadzieję, że sklep będzie się rozwijał. Życzę im szczęścia! :)

Na temat poszczególnych mąk napiszę co-nieco przy okazji kolejnych wpisów, gdzie będę ich używał. Póki co zrobiłem bułeczki z mąki orkiszowej typ 500, a teraz właśnie, gdy to piszę wyrastają mi bułki żytnie (zmieszana mąka 720 i 2000). Nie wiem jak będzie z tymi żytnimi (bo dopiero wyrastają), ale te orkiszowe były po prostu genialne! Bez żartów, po prostu wgniotły mnie w ścianę. Idealnie puszyste, lekko chrupiące. Ta mąka spisała się doskonale, a przepis podam wkrótce :)

---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)

czwartek, 5 lipca 2012

Chleb orkiszowo-pszenno-żytni na żurku


No więc tak jak w tytule: chleb bardzo mieszany :) I w dodatku nie na wodzie tylko na prawdziwym domowym zakwasie żurkowym. Robiłem go (znaczy zakwas) jakiś czas temu i zostało mi jeszcze troszkę (przepis na zakwas tutaj). A że na kolejny żurek akurat nie bardzo miałem ochotę to zrobiłem z niego naprawdę smaczny chleb. Znaczy się dość specyficzny. Tak dość ciężki w smaku, ale mi bardzo smakował. Czuć tam w środku ziarna, czuć że to domowy chleb, a nie dmuchane powietrzem badziewie ze sklepu. Jeżeli od białego pieczywa wolicie ciemne to ten chleb z pewnością wam posmakuje. A przepis podejrzałem (i oczywiście jak zawsze trochę pozmieniałem) na blogu Co By Tu Zjeść?

I dziękuję sklepowi AleDobre.pl za mąkę do tego pieczywa. Otrzymałem od nich do przetestowania mąkę razową orkiszową i mąkę żytnią chlebową. Te mąki naprawdę dają radę :)

Składniki na 2 bochenki:
200 g mąki pszennej
7 g suchych drożdży
ok. 200 ml wody
2 łyżki oleju
2 łyżeczki cukru
2 łyżeczki soli

Od razu na początku: ilość wody zależy od gęstości waszego zakwasu żurkowego. Ja swój zrobiłem z naprawdę bardzo grubo mielonej mąki więc był dość gęsty. Jeżeli macie zakwas żurkowy z drobniej zmielonej mąki (czyli nie taki gęsty jak mój), ewentualnie taki ze sklepu, czyli zupełnie rzadki to będziecie potrzebowali mniej wody, być może wcale. To już trzeba dopasować do tego żeby ciasto było elastyczne.

No więc wszystkie składniki dajemy do dużej miski i wyrabiamy ciasto. Tak przez jakieś 10 minut. Tak żeby w miarę elastyczne było. Moje było własnie "w miarę" :) Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 1 godzinę. Potem przekładamy ciasto do dwóch foremek i znów przykrywamy na 1 godzinę. Tuż przed wsadzeniem do piekarnika możemy z lekka oprószyć mąką. I pieczemy przez 45 minut w 190 stopniach. Wyjmujemy, studzimy i zjadamy - w tej właśnie kolejności :) Smacznego!

A zamiast suchych drożdży możemy użyć 25 g świeżych. Z tym, że możliwe, że wówczas chleb będzie musiał dłużej wyrastać. Suche drożdże reagują znacznie szybciej.




---------------------------------------------------------------------
Chcesz dostawać moje przepisy prosto na e-mail? Wpisz swój adres z prawej strony w okienko "Przepisy prosto na twój e-mail!". Od tej pory żaden przepis Ci nie umknie :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...