sobota, 26 lutego 2011

Chleb żytni żurkowy

Pyszny razowy ciemny chlebek z automatu. Prawdę mówiąc najlepszy razowiec jaki kiedykolwiek zrobiłem.

Składniki:

Żurek z butelki: 150 ml
Woda: 170 ml
Mąka żytnia żurkowa: 350 g
Mąka pszenna: 150 g
Sól: 1,5 łyżeczki
Cukier: 1,5 łyżeczki
Drożdże swieże: 15 g
Miód: 3 łyżki
Oliwa z oliwek: 1,5 łyżki
Ziarna (wedle gustu): 3 łyżki

Z mąki żytniej odsyp trzy solidne łyżki i upraż na suchej patelni. Ten zabieg sprawi, że chleb będzie ciemniejszy. Resztę składników - jak zawsze - do pojemnika chlebowego. Jak już uprażysz mąkę to dodaj ją do reszty. A jak już masz uruchominą patelnię to upraż jeszcze ziarna. Ja dodałem łyżkę słonecznika, łyżkę siemienia lnianego i łyżkę sezamu. Oczywiście jeśli lubisz mocno ziarnisty chleb to możesz dodać więcej niż 3 łyżki ziaren, nic nie stoi na przeszkodzie :)
A jeśli zamiast świeżych drożdży używasz suszonych do dodaj jedną łyżeczkę zamiast 15 gram świeżych.

Żurek naturalnie nie musi być z butelki. Jeśli tylko chce ci się zrobić żurek od zera to nic nie stoi na przeszkodzie. Mi akurat, ze względu na dość późną porę, nie bardzo się chciało, a potrzebowałem chlebek na jutro, bo na zamówienie robiłem :)

środa, 23 lutego 2011

Bułki maślane

Znowu mnie żona wymęczyła. Ja do niej grzecznie mówię, żeby sobie jakiś chleb wymyśliła to zrobię, ale taki jakiś prosty, bo nie chce mi się robić zupełnie. A ta sobie bułki maślane wydumała! Eeehh, z tymi żonami to zawsze jakiś problem musi być. :) Ale co było robić, nagromadziłem składniki i wziąłem się za pracę.

Ciasto:
800 g mąki pszennej
30 g świeżych drożdży
250 ml ciepłego mleka
2 jajka
100 g masła
85 g cukru
łyżeczka soli

Kruszonka:
100 g mąki pszennej
50 g masła
4 łyżki cukru

Do posmarowania ciasta:
1 jajko
3 łyżki mleka
Zacznijmy od kruszonki: mąkę wymieszać w misce z cukrem, dodać roztopione masło i mieszać razem przez parę chwil, aż zrobi się jednolita zwarta masa. Wkładamy to do woreczka foliowego i chowamy do zamrażalnika.

Teraz ciasto:
Bierzemy tę samą dużą miskę, w której robiliśmy kruszonkę i wsypujemy do niej mąkę. W mące robimy wgłębienie i wkruszamy tam drożdże. Następnie zalewamy je ciepłym mlekiem, zasypujemy częscią mąki i mieszamy żeby drożdże w mleku się rozpuściły. Zostawiamy tak na 15 minut.
A w ciągu tych 15 minut zajmiemy się jajkami. Wbijamy je do miski, zasypujemy cukrem i ubijamy na lekko puszystą masę. Przyda nam się do tego blender ustawiony na połowę mocy. Po 15 minutach będziemy mieć lekko żółty, lekko puszysty kremik. Wlewamy go do naszej misy z mąką, rozpuszczamy masło i też dolewamy do całości, wsypujemy sól. Wyrabiamy przez 20 minut. Powinno nam wyjść idealnie sprężyste, nieprzylegające do dłoni ciasto. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na godzinę.
Po tej godzinie znowu krótko wyrabiamy i lepimy z ciasta małe kulki. Musimy pamiętać, że te kulki jeszcze później dwu-trzy krotnie zwiększą objętość więc naprawdę nie powinny być za duże. Mi tych kulek wyszło 17. Układamy je na blaszce zachowując możliwie jak największe odstępy między nimi. Najlepiej - jeśli mamy możliwość - robić to na dwóch blachach. I znowu odstawiamy na godzinę w ciepłe miejsce. Bułkowe kuleczki w tym czasie przekształcą nam się w prawdziwe wielkie buły :)
Wtedy do szklanki wbijamy jajko, bełtamy je z 3 łyżkami mleka i pędzelkiem obficie smarujemy każdą bułkę. Wyjmujemy z zamrażalnika kruszonkę i ścieramy na dużych oczkach na tarce tuż nad bułkami, tak żeby kruszonka obficie je pokryła.
I własciwie już wszystko gotowe. Teraz tylko rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni i pieczemy bułeczki przez 25 minut.

A wkrótce z tego samego przepisu zrobię też chałkę - bo żona ciśnie :)

sobota, 19 lutego 2011

Chleb turecki

Chleb z automatu. Tym razem chlebek na ciemno i na słodko :) Tak więc potrzebujemy:

Mleko: 330 ml
Mąka pszenna: 500 g
Masło: 2 łyżki
Sól: 1 i pół łyżeczki
Cukier trzcinowy: 4 łyżki
Kakao: 3 łyżki
Orzechy włoskie: 50 g
Kandyzowana skórka pomarańczowa: 25 g
Miód: 3 łyżki
Drożdże świeże: 10g

Jak zawsze: najpierw mleko, w ślad za nim ląduje mąka, a potem reszta. Na końcu drożdże. Chleb jest dość słodki, ale okazało się, że doskonale kontrastuje z pikantnymi sosami. Taka kanapka z wędliną i sosem chilli nabrała zupełnie nowego smaku. Ostry smak przełamany słodkością, coś naprawdę ciekawego.

środa, 16 lutego 2011

Kluski śląskie

Magda, żona moja wpadła na pomysł zrobienia klusków śląskich. A mi w to graj! Nie dość, że obiad będzie to jeszcze przepis na bloga :) Magda rozmach ma niemały więc jak się finalnie okazało klusków wyszło 66. A oto jak do tego doszło:
Gotujemy około 1,6 kg ziemniaków (oczywiście możemy mniej, ale - jak już pisałem - Magda ma rozmach :)) Jak już ugotujemy to odlewamy, dokładnie tłuczemy i studzimy. Wygładzamy, żeby była równa powierzchnia. Dzielimy na cztery części i taką jedną ćwiartkę wyjmujemy na stolnicę. Dziura, która pozostała będzie nam potrzebna do odmierzenia właściwej ilości mąki ziemniaczanej. Otóż w miejsce wyjętej ćwiartki ziemniaków wsypujemy dokładnie tyle mąki, żeby zapełniła dziurę i była na równo z poziomem ziemniaków. Jak już odmierzyliśmy to wywalamy wszystko na stolnicę. Dodajemy do tego 2 jajka i zagniatamy dokładnie. Następnie lepimy kulki, takie nie za duże, ze 3-4 cm średnicy. W kulkach palcem robimy wgłębienie. No i kluski gotowe, jeszcze tylko je ugotować :) Wrzucamy po kilka na gotującą wodę (do wody możemy dodać odrobinę oleju, wtedy będziemy mieć pewność, że kluski się w wodzie nie skleją), czekamy aż wypłyną i jeszcze ze 2 minuty gotujemy.

A teraz skwareczki. Kroimi w kostkę (ja akurat lubię dość dużą kostkę) 400 g boczku i smażymy na patelni. Patelnia może być sucha, bez tłuszczu. Całkiem sporo tłuszczu wytopi się z boczku.

Kluski na talerz, dorzucamy boczek, zalewamy - wedle gustu - tłuszczykiem z patelni po boczku i widelce w dłoń! :)

sobota, 12 lutego 2011

Chleb żytnio-jęczmienny

Chleb z automatu

Składniki:

Maślanka: 220 ml
Woda: 200 ml
Mąka żytnia typ 720: 300 g
Kasza jęczmienna: 300 g
Jajko: 1 sztuka
Cukier: 1 łyżeczka
Sól: pół łyżeczki
Dożdże świeże: 25 g

Zaczniemy od kaszy jęczmiennej. Wsyp ją do miski i zalej wodą (200 ml). Pozostaw na jakąś godzinę, niech zmięknie troszkę. Jak już zmieknie to chwyć w dłoń blender i zmiel dokładnie kaszę. Mi szło trochę opornie, ale w końcu mój blender stanął na wysokości zadania i otrzymałem gładką (może nie do końca gładką) masę. A potem to już jak zawsze: maślanka do pojemnika chlebowego, a za maślanką cała reszta - mąka żytnia, zmielona kasza, sól, cukier i na końcu wkrusz drożdże. Uruchom program podstawowy i obserwuj. Obserwuj, bo może będzie potrzebna interwencja. Mój automat nie był w stanie dokładnie wymieszać ciasta dlatego troszkę musiałem mu pomóc łyżką :) A jak już pomogłem to potem już tylko czekałem na gotowy chlebek :) Wyszedł naprawdę pyszny i bardzo syty, kasza nieźle wypełnia żołądek :)

środa, 9 lutego 2011

Chleb pszenny

Dawno nie robiłem chleba z automatu. Z kilku powodów, z których najważniejszy jest ten, że automat stał popsuty :) Odebrałem go (a właściwie to moja żona) z serwisu i postanowiłem przetestować. Powstał więc prosty zwykły, biały pszenny chlebek. Taki zupełnie najzwyklejszy, tak tylko żeby maszynę sprawdzić.

30 g świeżych drożdży
300 ml letniego mleka
500 g mąki pszennej (typ 550)
1 łyżka cukru
1 łyżka soli
40 g miękkiego masła

Wrzucamy wszystko po kolei, ustawiamy standardowy program i gotowe. Swoją drogą ciekawi mnie fakt kolejności wrzucanych składników. Bo co automat to producenci inną kolejność zalecają. Akurat u mnie w Tefalu bardzo ważne jest żeby najpierw szły składniki płynne, potem suche. Z kolei gdzieś widziałem, że najpierw suche, potem - na końcu - woda. I każdy producent twierdzi, że kolejność jest ważna i żeby ją zachować. Wie ktoś jaka to jest różnica?

poniedziałek, 7 lutego 2011

Ciasto marchewkowe oblane czekoladą

Urodziny, urodziny! Dokładnie rok temu, 6 lutego 2010 pojawił się na moim blogu pierwszy przepis. Zatem trzeba świętować, bo powód jest nie byle jaki! :) Zresztą nawet jakby nie było to świętować i tak można :) Przez ten rok miałem przyjemność udostępnić około 100 przepisów, niektóre pochodziły od was – za co bardzo dziękuję. Mam nadzieję, że częściej będziecie się ze mną dzielić swoimi kulinarnymi wariacjami. I mam nadzieję również, że przez następny rok wciąż będziecie ze mną. Ale dość sentymentów, pora na konkrety :) Jak urodziny to i szampan oczywiście! A i świeczka jakaś się znalazła. A za szampana – prawdziwego francuskiego, a nie jakiegoś rosyjskiego sikacza – dziękuję bardzo Karolce i Pati. Ale najważniejsze jest ciasto marchewkowe z polewą czekoladową, które razem z Madzią zrobiliśmy. Tak odświętnie, z okazji urodzin bloga :)

Tak więc oto nasz wspólny przepis na ciasto:

4 jajka
1,25 szklanki oleju
2 szklanki mąki pszennej
1,5 szklanki cukru
2 szklanki drobno startej marchewki
150 g orzechów ziemnych (mogą być też włoskie)
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody oczyszczonej
170 g gorzkiej czekolady
150 g masła

I teraz po kolei: marchewkę ścieramy na drobnej tarce. Do uzyskania 2 szklanek będziemy potrzebować około 6 marchewek. Orzechy możemy zmielić w blenderze.

Jajka z cukrem ucieramy mikserem na gładką masę. Potrwa to pewnie 3-5 minut. Następnie stopniowo i na przemian dodajemy mąkę i olej. Mieszamy mikserem parę minut i dodajemy marchewkę, orzechy, cynamon, proszek do pieczenia i sodę (jeśli nie mamy sody to możemy sobie odpuścić – bez sody też powinno się udać). Miksujemy dalej – aż będzie gładkie. W sumie miksowania będzie pewnie z 15 minut.

Teraz to już tylko natłuszczamy tortownicę (albo wykładamy papierem do pieczenia – my wybraliśmy właśnie tę opcję) wlewamy ciasto i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 70 minut. Należy mieć na uwadze, żeby w tortownicy było sporo miejsca, bo ciasto urośnie ponad dwukrotnie.

My akurat zamiast piekarnika użyliśmy prodiża – też się da :)

A jak już czas pieczenie będzie się zbliżaj ku końcowi musimy przygotować czekoladę. Czyli rozpuszczamy masło w rondelku, w rozpuszczonym maśle rozpuszczamy czekoladę i od góry obficie, bardzo obficie oblewamy ciasto. I gotowe! Znaczy się gotowe będzie jak wystygnie.

I wiem, że ten kieliszek, który widać na zdjęciu nie jest do szampana, ale nie mamy innych :)

PS.: Karo, Pati – szampan cudny! Poprosimy o jeszcze jedną butelkę! :)

sobota, 5 lutego 2011

Chleb z ciecierzycą

Chleb z automatu

Program: podstawowy

Składniki:

Maślanka: 300 ml
Ugotowana ciecierzyca: 340 g
Mąka pszenna pełnoziarnista: 120g
Mąka pszenna typ 550: 230 g
Olej: 1 łyżka
Sól: 1 łyżka
Świeże drożdze: 10 g

Ciecierzycę najpierw musimy namoczyć około 12 godzin. Aby uzyskać potrzebne nam 340 g musimy wziąć około 190 g suchej ciecierzycy - ładnie nasiąknie nam wodą i będziemy mieć tyle ile trzeba. Jak już nam odstoi i się namoczy to potem ją gotujemy. A jak już się ugotuje to mielimy ją na gładką masę.
W międzyczasie zrobimy zaczyn: zmieszamy pokruszone drożdże z kilkoma łyżkami wody i 1 łyżką mąki. Wymieszamy porządnie i odstawimy na jakieś 10 minut. Zaczyn nam troszkę w tym czasie wyrośnie. A jak już wyrośnie to potem jak zawsze: najpierw maślanka do pojemnika, a potem cała reszta. Na końcu zaczyn. Opcjonalnie można dodać łyżeczkę kminku.

środa, 2 lutego 2011

Grzaniec

Od dwóch tygodni jestem kompletnie chory. Przeziębiłem się na koncercie swoich kumpli (i teraz wszyscy pozdrawiamy zespół Skowyt) i za cholerę nie mogę się wyleczyć, charczę jak stary traktor :/ A dzisiaj (pewnie ten wpis pojawi się z opóźnieniem - więc wcale nie dzisiaj tylko w weekend :)) ma wpaść kumpel z wizytacją (swoją drogą kumpel prowadzi doskonałego bloga technologicznego, na którego wszystkich zapraszam: http://www.cyfropolis.blogspot.com/). A jak kumpel to i alkohol - wiadomo jak męskie spotkania wyglądają :) W sumie nie do końca męskie, bo moja Magda też będzie. Postanowiłem więc raczyć się grzanym piwem. Bo i dobre i na gardło chore nie zaszkodzi - a kto wie, może i pomoże :) Oto więc mój przepis:

2 litry jasnego piwa
6 łyżek miodu
16 goździków
4 łyżeczki cynamomu
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
sok z cytryny
3 żółtka
5 łyżek soku/syropu malinowego
3 łyżeczki cukru waniliowego

Piwo wlewamy do garnka, a w ślad za nim miód, goździki, cynamon, gałkę i sok malinowy (można jeszcze dodać kilka cieniutkich plasterków świeżego imbiru, ale ja niestety nie miałem). Cytrynę kroimy na pół i wyciskamy z jednej połówki kilkanaście kropel. Wstawiamy na bardzo mały ogień. W tym czasie w kubku ucieramy żółtka z cukrem waniliowym. Jak utrzemy to powoli wlewamy do garnka z piwem cały czas mieszając. Podgrzewamy, żeby było dość ciepłe i nalewamy do kufli :) Bardzo ważne jest żeby piwa nie zagotować!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...